13. Millenium Docs Against Gravity Film Festival

Festiwale, przeglądy, retrospektywy. Zapowiedzi. Wasze wrażenia.
Avatar użytkownika
Grzes
 
Posty: 1738
Na forum od:
28 mar 09, 0:13

Post 21 maja 16, 21:44

Ja wczoraj miałem zestaw filmów "rodzinnych" (tzn. traktujących o relacjach rodzinnych).

Pierwszym byli wspomniani już przez Tangerine'a Bracia. Głównym tematem filmu w moim odczuciu jest coś innego, niż przyjaźń między braćmi. Jest nim to, jak kształtuje się osobowość młodego człowieka. Na ile wpływa na nią wychowanie? Na ile przypadkowe uwarunkowania (jak to, że ma się niewiele starszego brata)? Na ile młody człowiek jest już ukształtowany zanim zaczniemy go wychowywać? Na ile to, co przekazujemy swoim dzieciom, jest odzwierciedleniem naszych własnych, niespełnionych marzeń o własnym życiu a na ile efektem naszego wyobrażenia o tym, co dla tego konkretnego dziecka jest dobre? Podobne pytania są w dużej części wręcz wprost wyartykułowane w filmie i bez wątpienia są to pytania ważne, a obserwacja pary dzieci rozwijających się równolegle daje świetny materiał do przemyśleń. Dlaczego więc Tangerine widzi w tym filmie coś zupełnie innego? Dlatego zapewne, że tak naprawdę reżyserce nie udało się filmu do końca nakierować na jakikolwiek temat. Całość jest jeśli idzie o warstwę myślową bardzo szkicowa, a często też dosyć banalna. Być może o niepełnym sukcesie zadecydowało to, że film realizowała matka, przez co brakowało dystansu pozwalającego na wyciągnięcie z tego materiału czegoś głębszego, mniej naskórkowego, także bardziej ogólnego. Znakomite natomiast są zdjęcia, dobry montaż - pod względem czysto technicznym ten film w niczym nie kojarzy się z home video, i za to duży plus. [3.25/6]

Drugi film to Nie opuszczaj mnie, o którym wspominał doktor. Nie ma co owijać w bawełnę - jest to dokument przeznaczony dla szerszej publiczności, co wiąże się czasem ze zbyt silnym wykorzystywaniem melodramatycznych klisz. Czasem także reżyser nie wierzy obrazowi, za dużą wagę przywiązując do dialogu, co nie wypada najbardziej naturalnie. Jest to też jednak film bardzo piękny i mądry w swojej prostocie, a także uczciwy wobec tego, co pokazuje - gdy kieruje kamerę na głównego bohatera, który obraża się na cały świat, widząc, że nie jest sobie już w stanie poradzić z czynnością tak prostą, jak zawieszenie lustra, gdy relacjonuje kłótnię między dziećmi staruszków, które przyjechały do nich w gości. Zanurzając opowieść o miłości pary staruszków w takiej, nie zawsze estetycznej, rzeczywistości, podkreśla, ocierającą się o metafizykę wręcz, niezwykłość tego, co widzimy. Podobnie jak na ostatnim filmie Naomi Kawase ja też na tym filmie płakałem i się tego nie wstydzę. [3.75/6]

Ostatnim filmem wczorajszego dnia była Europa, która kocha. W założeniu miał to być syntetyczny obraz tego, co znaczy związek dwojga ludzi w Europie doby kryzysu. Z tej syntezy wyszło chyba niewiele. Może to wina źle dobranych, mało ciekawych (za to w większości bardzo fotogenicznych, tylko czy to ma jakieś znaczenie?), bohaterów. Może tego, że nie udało się za bardzo pokazać, jak zewnętrzna rzeczywistość kształtuje ich życie (a może nie bardzo kształtuje, ale wtedy taka synteza trochę mija się z celem). Film był dla mnie sporym rozczarowaniem, mimo (znowu) bardzo dobrych zdjęć i przemyślanej ścieżki dźwiękowej. [3/6]

Dziś widziałem kolejne dwa filmy, o których już pisaliście: Między wyznawcami oraz Pod opieką wiecznego słońca. Może o nich (a przynajmniej o tym drugim, lepszym) jeszcze napiszę, ale dopiero jutro lub pojutrze (jeśli znajdę czas).

tangerine
 
Posty: 1725
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 21 maja 16, 22:54

Grzes napisał(a): Jest nim to, jak kształtuje się osobowość młodego człowieka. Na ile wpływa na nią wychowanie? Na ile przypadkowe uwarunkowania (jak to, że ma się niewiele starszego brata)? Na ile młody człowiek jest już ukształtowany zanim zaczniemy go wychowywać? Na ile to, co przekazujemy swoim dzieciom, jest odzwierciedleniem naszych własnych, niespełnionych marzeń o własnym życiu a na ile efektem naszego wyobrażenia o tym, co dla tego konkretnego dziecka jest dobre?

Gdyby to miał być film o tym co piszesz mielibyśmy w nim wypowiedzi psychologów, a nie emocje dzieciaków... Gdyby to miał być film o tym, to od początku reżyserka skupiłaby się na różnicach charakteru obu braci, a tak nie jest... Więc podchodzę do dzieła w duchu teorii postmodernistycznych - film jest o tym o czym wyszedł, a nie o tym jakie miał intencje autor... Arcydzieło to nie jest, bo faktycznie reżyserka nie ma moim zdaniem wielkich ambicji, nie studiuje psychologii, w filmie pada wielokrotnie zdanie, że ona tak na prawdę nie ma klarownej idei o czym miałby ten film być... Ona po prostu nagrywa pewien fenomen, ten fenomen to upływ czasu... Ale po części się zgadzam, że mógłby tu być większy nacisk położony na analizę rozwoju osobowości... To byłoby ciekawe...

tangerine
 
Posty: 1725
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 21 maja 16, 23:06

Grzes napisał(a):Ostatnim filmem wczorajszego dnia była Europa, która kocha. W założeniu miał to być syntetyczny obraz tego, co znaczy związek dwojga ludzi w Europie doby kryzysu.

Jako, że byłem na rozmowie z reżyserem widzę potrzebę uzupełnienia tego co napisałeś. Reżyser jest człowiekiem młodym, i takich też bohaterów ze swojego pokolenia postanowił do projektów znaleźć. Ostatecznie skoncentrował się na związkach miłosnych, których status nie jest oczywisty, to go interesowało najbardziej, nie miała być to więc ani panorama różnych związków w Europie (z długim stażem, z krótkim stażem, świeżo zakochanych itp.). Ewidentnie postanowił postawić na te związki, które wydały mu się nie rozstrzygnięte co do ich trwałości, przyszłości. I to się chyba udało, mamy bardzo różnorodne relacje i sytuacje ukazane w poszczególnych związkach, co wynika częściowo różnic charakterologicznych i społecznych. Dla mnie wydawały mi się w większości bardzo ciekawe sytuacje w których nie wiemy czy para będzie razem czy nie będzie. Wiadomo np. że pierwszą z prezentowanych par, która się rozstała byli Irlandczycy. Podobało mi się to jak blisko, intymnie kamera pokazuje układów psychologicznych tych par. Ale też wydaje mi się, że tytuł jest trochę na wyrost.

Avatar użytkownika
Grzes
 
Posty: 1738
Na forum od:
28 mar 09, 0:13

Post 21 maja 16, 23:27

tangerine napisał(a):Gdyby to miał być film o tym co piszesz mielibyśmy w nim wypowiedzi psychologów, a nie emocje dzieciaków... Gdyby to miał być film o tym, to od początku reżyserka skupiłaby się na różnicach charakteru obu braci, a tak nie jest... Więc podchodzę do dzieła w duchu teorii postmodernistycznych - film jest o tym o czym wyszedł, a nie o tym jakie miał intencje autor...

Pozwolę się nie zgodzić. Po pierwsze z tymi psychologami. Do filmu (dobrego filmu) o tym, co napisałem, żadni psychologowie na ekranie (ani ścieżce dźwiękowej) potrzebni nie są, tylko wyłącznie odpowiednia selekcja materiału i odpowiedni komentarz (niekoniecznie profesjonalisty - byle spostrzegawczego). Po drugie - napisałem, że według mnie jest o tym, bo to w tym filmie bardziej dostrzegam niż opowieść o przyjaźni braci (właściwie każdemu z pytań, o których napisałem, jest poświęcony jakiś skrawek filmu - nawet jeśli nie ma w tym wielkiej konsekwencji). Ale tak naprawdę na tym właśnie polega mój główny zarzut wobec Braci - każdy w nich dostrzega to, co go najbardziej zainteresuje albo to, na co zwróci największą uwagę. A dzieje się tak właśnie dlatego, że reżyserka miała pomysł na projekt filmowania synów przez naście lat, ale nie miała już pomysłu na film, który z tego projektu wyniknął. Ostatecznie zrobiła tylko ładną impresję na temat dorastania swoich synów - to bardzo niewiele, zwłaszcza biorąc pod uwagę materiał, którym dysponowała.

Avatar użytkownika
Grzes
 
Posty: 1738
Na forum od:
28 mar 09, 0:13

Post 23 maja 16, 10:20

Moje trzy ostatnie filmy na festiwalu.

Doktor już pisał o czym jest film Między wyznawcami. Pisał też, że to bardzo tradycyjny dokument. Ja dodam tylko, że jeśli ktoś ma pojęcie o problemach tamtego regionu, to raczej usystematyzuje swoją wiedzę o chronologię, to, kto jest tam liczącym się graczem i dlaczego, natomiast niczego istotnie nowego się nie dowie. Także, mimo, że jest to bardzo rzetelny i solidnie zrealizowany dokument, ode mnie tylko [3/6].

Dwa ostatnie filmy, które oglądałem, dotyczyły Korei Północnej. Pierwszy to wspomniane już przez bodaj trzech przedmówców Pod opieką wiecznego słońca. Rzeczywiście Jarek chyba trochę przesadza z tą grozą, ale nie zgadzam się z Tangerinem, że to, co widzimy, to etap żałosny, że istotne, iż więcej tam pure nonsensu niż terroru. Nie przeszkadza mi też, że nie ma w filmie przemyconego więcej prawdziwego życia. Bo to tak naprawdę jest film o tym, że prawdziwego życia tam już nie ma albo inaczej - że prawdziwe życie, każdy jego aspekt, jest podporządkowane temu propagandowemu matrixowi, który stworzono. Nie ważne, czy zakłady przemysłowe coś produkują, jakie mają realne problemy, czy dzieci czegokolwiek się uczą. Liczą się tylko kolejne akademie "ku czci", dalsze urabianie już kompletnie zmanipulowanych obywateli i tworzenie fasady życia na potrzeby propagandy zewnętrznej. A efektem jest to, co obserwujemy w przejmującej scenie finałowej - ludzie zamieniają się w propagandowe roboty, pozbawione własnych myśli i emocji. I tak - to jest przerażające, bo oznacza, że nawet gdyby terror, który to wszystko przy życiu utrzymuje, nagle zniknął, niewiele się zmieni, bo ludzie są już kalekami. Nie rozumiem też do końca obiekcji doktora. Jak rozumiem, ekipa ma realizować propagandówę na potrzeby zagranicznego odbiorcy - nie dla uwiarygodniania reżimu wewnątrz - tego ostatniego po pierwsze raczej robić nie ma potrzeby, a po drugie nie jest do tego potrzebny żaden materiał nakręcony przez Manskiego et consortes - jeśli jego praca miałaby cokolwiek uwiarygodnić, to wystarcza do tego jego obecność i powiedzenie: "jacy znani i nagradzani artyści przyjeżdżają do nas, podziwiać zdobycze rewolucji". [4.5/6]

Ostatni film, czyli Kochankowie i dyktator, w jakimś sensie kontynuuje tematykę poprzedniego. Opowiadając historię dwojga znanych filmowców z Korei Południowej porwanych na północ i zmuszonych do kręcenia filmów dla Kim Dzong-ila, pokazuje nacisk, jaki ten ostatni kładł na urabianie swoich obywateli poprzez kulturę, oraz jego idee fixe, że poprzez wiekopomne dzieła podziwiane za granicą będzie w stanie eksportować koreańską rewolucję. W filmie pada zdanie, że Kim uważał się bardziej za artystę niż polityka, a opowiedziana historia zdaje się potwierdzać, że myślał tak naprawdę. Same opowiadane zdarzenia mogłyby wypełnić rasowy thriller, i tak też są opowiadane, tyle że w fabule zostałyby uznane za zbyt dziwne, surrealistyczne, żeby uznać je za coś wiarygodnego. Tyle że to fabuła nie jest. Ciekawy jest też pomysł wykorzystania fragmentów starych filmów jako ilustracji opowiadanych wydarzeń - dzięki temu udaje się podkreślić paradoksalną cechę tego, co oglądamy, że życie w otoczeniu szalonego dyktatora czasem przypomina takie bardzo pokręcone kino sensacyjne klasy B. [3.75/6]

tangerine
 
Posty: 1725
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 23 maja 16, 12:48

Jeśli chodzi o film "Pod opieką wiecznego słońca" to wygrał on konkurs główny. W konkursie startowało 13 filmów z czego 7 zobaczyłem. I faktycznie na tle pozostałych zdecydowanie się wybija. Podoba mi się również uzasadnienie jury, które dostrzega w nim metaforę zagrożeń na wolności sumienia także w innych krajach. Mnie osobiście zabrakło ukazania kontekstu tego co widzimy (wiemy z innych filmów, że w Korei nie można nawet popełnić samobójstwa, bo zapłaci za to rodzina etc.) więc oglądając ten film (a wielu młodych ludzi tak to ogląda) bez znajomości tego jak jest skonstruowany terror w Korei zobaczy tylko dokument o tworzeniu iluzji. A propaganda miewa się dobrze na całym świecie. Pranie mózgów odbywa się np. w USA (vide sekta Warrena Jeffsa). Nie zgodzę się z faktem, że Ci ludzie nie poradziliby sobie w normalnych warunkach, w tym filmie nie zauważyłem nikogo kto by identyfikował się z tym co robi, to jest właśnie teatr absurdu o którym pisałem. Gdyby otworzyć granice, nie zostałby tam nikt.

Avatar użytkownika
Grzes
 
Posty: 1738
Na forum od:
28 mar 09, 0:13

Post 23 maja 16, 13:05

Ale co ma identyfikacja do rzeczy? Oczywiście - nikt nie wierzy, ale nikt też nie jest uczony czegokolwiek, co miałoby znaczenie praktyczne, a nie propagandowe. Uciekliby? Owszem. Poradziliby sobie? W większości bardzo mało prawdopodobne. To, co Manski pokazuje, jest takie przejmujące właśnie dlatego, że ludzie są przez ten system wykoślawiani MIMO ŻE nie wierzą. Poza tym piszesz, że to dokument o tworzeniu iluzji - tyle że to jest dosyć specyficzna "iluzja" (i to jest ważne i wyraźnie ukazane) - taka, która wydaje się świetną iluzją dla nadzorujących wszystko politruków, a dla nas jedynie zupełnie niewiarygodną podróbką.

Co do konkursu - ja widziałem 10/13 i to jest mój numer 2, za Homo sapiens. W każdym razie zdecydowanie film wyróżniający się na tle pozostałych, więc ja też z jego nagrodzenia się cieszę. A Geyrhaltera nie widziałeś, czy cię rozczarował?
Ostatnio edytowano 23 maja 16, 13:53 przez Grzes, łącznie edytowano 1 raz

tangerine
 
Posty: 1725
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 23 maja 16, 13:34

Grzes napisał(a):Co do konkursu - ja widziałem 10/13 i to jest mój numer 2, za Homo sapiens. W każdym razie zdecydowanie film wyróżniający się na tle pozostałych, więc ja też z jego nagrodzenia się cieszę. A Geyrhaltera nie widziałeś, czy cię rozczarował?


Geyrhalter bardzo mi się podobał ale czy to film dokumentalny to nie wiem, więc jakby traktuję go innej kategorii. Znakomite są zdjęcia i je można oglądać w nieskończoność. Można te kadry wystawiać w MOMA-ch na całym świecie. Ale nie mógł wygrać konkursu dokumentalnych filmów kinowych. Wydaje mi się, też że na poziomie dyskursywnym ten film mógł pójść dalej, oczywiście widać w nim kruchość cywilizacji, ale jednak to tylko jedna strona medalu, zniszczenia jakie dokonał człowiek w przyrodzie są ogromne i prawdopodobnie nieodwracalne. Więc ten obraz postapokaliptyczny nie jest pełny. Film moim zdaniem w dystrybucji nie miałby co robić. Pamiętam, jak po innym filmie Geyrhaltera, który tutaj wygrał parę lat temu ("Po zmroku") ludzie wychodzili i mówili że nie są wstanie skleić tych obrazów w jakieś przesłanie. Żałuję, że nie byłem na spotkaniu z reżyserem, może bym się czegoś więcej dowiedział.

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 948
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 23 maja 16, 16:26

Myślę, że kluczowe pytanie, dotyczące Pod opieką wiecznego słońca, jest takie: dla kogo właściwie ta propaganda w Korei Płn. pracuje? Mi się nie wydaje, żeby ona była tworzona z myślą o biedocie, która przymiera głodem, słowem, myślę, że ona nie jest tworzona z myślą o większości społeczeństwa północnokoreańskiego. Sądzę, że jej adresatem jest grupa uprzywilejowanych w Korei, być może wobec nich istnieje sens utrzymywania iluzji. Ciekawym jest natomiast to, czy północnokoreańskie władze wierzą, że tego typu film jest w stanie przekonać kogokolwiek na Zachodzie. Czy mogą być tak naiwni? W gruncie rzeczy Koreę odwiedzają różne wycieczki "pożytecznych idiotów"; może koreańscy komuniści wierzą, że można propagandą przekonać większe rzesze ludzi na Zachodzie?
I do not care to belong to a club that accepts people like me as members.

Avatar użytkownika
Grzes
 
Posty: 1738
Na forum od:
28 mar 09, 0:13

Post 23 maja 16, 17:06

Moje wyobrażenie jest takie, że jest dla nikogo i dla wszystkich zarazem. Jest tak wszechobecna, że wszyscy, mimo że do końca nie wierzą, raczej nie wiedzą, w co wierzyć. I wydaje mi się, że to w połączeniu z terrorem może w zupełności wystarczać do umysłowego zniewolenia całego społeczeństwa. A poza tym pewnie jest także dla podbudowania ego przywódcy. Co do tego Zachodu - to jest ciekawe pytanie. Biorąc pod uwagę to, że Kim Dzong Un był kształcony w Europie (w Szwajcarii bodajże), można mieć wątpliwości. Obserwując jednak ludzi popierających naszych rządzących oraz ich samych (czyli ludzi żyjących w kraju, w którym żadnej blokady informacyjnej nie ma), jestem w stanie uwierzyć, że mogą wierzyć w dowolne bajki, byle odpowiadające ich własnej wizji świata. A w Korei, wobec braku kontaktu z czymkolwiek na zewnątrz, ta wizja może być bardzo dziwna.

Avatar użytkownika
m4ro
 
Posty: 478
Na forum od:
27 lip 10, 0:33

Post 26 maja 16, 13:21

Grzes napisał(a):(...) Homo sapiens. (...)

Nic dodać, nic ująć. Świetna recenzja :)

Czy widziałeś może jakieś poprzednie filmy reżysera? Czy są podobne do tego? Albo znasz jakieś filmy innych reżyserów w takim stylu?

Czy ktoś był z was na spotkaniu z reżyserem 19 maja? Ja niestety byłem na wcześniejszym pokazie bez reżysera, a w czasie spotkania z reżyserem po drugim pokazie, w KNH. Czy reżyser wspominał o miejscach, w których film był kręcony? Coś poza Japonią, Argentyną, USA i Bułgarią?

Homo sapiens to najbardziej dokumentalny z wszystkich filmów obejrzanych przeze mnie na festiwalu, ale jednak po przeczytaniu wywiadu z reżyserem okazało się, że nie do końca dokumentalny (sam reżyser nawet nie kwalifikuje go jako dokument), bo dużo rzeczy, zostało dodanych w postprodukcji, pomimo tego, że podczas oglądania nie widać żadnej ingerencji. Podobno wszystkie dźwięki. [Jeśli tak naprawdę było, tj. dźwięki nie pochodziły z tamtych lokacji, to wielkie brawa, szczególnie dla ptaków przelatujących wewnątrz :)]

Reżyser wspomina też o wietrze, którego w tych miejscach nie było, a został zrobiony sztucznie ("Even the wind were almost like actors for me. "For example, we created wind. At some point during the editing process it became apparent that there was no movement in many of the interiors, and it wasn't possible to deal with this lack of life just by adding sound.") - faktycznie, w jednej scenie coś mi się nie zgadzało. Skoro były to miejsca dawno opuszczone przez ludzi, w których już wiatr, deszcz, pogoda zdążyły uformować ich obecny kształt, to jak to możliwe, że stos kartek leżący przy wejściu do pomieszczenia powiewa na wietrze? :) Przecież już dawno te kartki powinny być gdzieś zdmuchnięte w kąt...

doktor pueblo napisał(a):czy północnokoreańskie władze wierzą, że tego typu film jest w stanie przekonać kogokolwiek na Zachodzie

Mnie przekonał :) że Korea to jednak nie taki zły kraj, jak to kreują media. (patrz mój podpis)
doktor pueblo napisał(a):Czy mogą być tak naiwni?

A czy ludzie mogą być tak naiwni, że wierzą w to co kreują telewizja i media? (tak kreują, nie pokazują) Mogą i są.
Kreują wizję niebezpiecznego świata ogarniętego jedynie terroryzmem, wojną i oszustwami, dlatego bo to ludzie chcą oglądać.

Może paradoksalnie, ale najwięcej szczęśliwych ludzi jest w krajach biednych, a nie wysoko rozwiniętych, gdzie wszystko wolno.
Wszystko, co się wydarzyło, zostało sfilmowane. A jeśli zostało sfilmowane, znaczy, że to prawda.

Avatar użytkownika
Grzes
 
Posty: 1738
Na forum od:
28 mar 09, 0:13

Post 26 maja 16, 19:19

m4ro napisał(a):Czy widziałeś może jakieś poprzednie filmy reżysera? Czy są podobne do tego? Albo znasz jakieś filmy innych reżyserów w takim stylu?

Tak, widziałem 3 wcześniejsze filmy: Prypeć (1999), Nasz chleb powszedni (2005) oraz Po zachodzie (2011). Wydaje mi się (trzy filmy to niewielka próba), że z wiekiem jego kino zmieniało się, a Homo sapiens jest już jego formą ostateczną - chciałoby się powiedzieć - skrajną. Prypeć jest jeszcze dosyć tradycyjnym dokumentem, w większości obserwacyjnym, ale także z dużą liczbą wywiadów z bohaterami filmu do kamery. Dwa kolejne filmy są już bardzo podobne do tego ostatniego pod względem stylistyki: długie sekwencje czystej obserwacji, ze starannie dobranymi ujęciami kamery, bez komentarza czy wywiadów, z bardzo zredukowaną strukturą narracyjną (słowo "narracja" jest tu raczej nie na miejscu), za to łączące różne miejsca i różne sytuacje w pewien syntetyczny obraz, ale bez bardzo wyraźnego przesłania. Są w tych filmach natomiast ludzie, dialogi (choć raczej mało znaczące) - nie są one tak zredukowane do czystej formy wizualno-dźwiękowej.

Ale o Geyrhalterze najlepiej żeby się wypowiedział tangerine, który (prawie na pewno) widział najwięcej filmów reżysera (z tego, co pamiętam, w Warszawie była parę lat temu jego retrospektywa na (wtedy jeszcze) Planete Doc, poza tym poprzedni jego film, Z biegiem lat, z biegiem dni był pokazywany w zeszłym roku tylko w Warszawie - nie wiem, na ile by się wpisywał w tendencję, o której pisałem).
i dalej napisał(a):Czy ktoś był z was na spotkaniu z reżyserem 19 maja? Ja niestety byłem na wcześniejszym pokazie bez reżysera, a w czasie spotkania z reżyserem po drugim pokazie, w KNH. Czy reżyser wspominał o miejscach, w których film był kręcony? Coś poza Japonią, Argentyną, USA i Bułgarią?

Ja i doktor też byliśmy w czasie spotkania z reżyserem na Chytilovej, więc o tym, co reżyser mówił, raczej od nas się nie dowiesz. Co do miejsc, w których był kręcony, był wykaz na tyłówce. Nie wydawało mi się to specjalnie istotne, więc niestety niczego nie zapamiętałem.

Avatar użytkownika
Jarosz
 
Posty: 1722
Na forum od:
5 cze 07, 7:48

Post 7 paź 16, 13:38

W DCF-ie rusza od poniedziałku 10 października 2016 kolejna edycja Akademii Dokumentalnej. W programie semestru zimowego przeważnie filmy, które Against Gravity dystrybuowało w kinach, ale są też nieliczne wyjątki potwierdzające regułę. Jednym z nich jest Zmiana Siergieja Łoźnicy, która ma wejść do rozpowszechniania w roku 2017, ale będzie ją można zobaczyć wcześniej, bo już 7 listopada.

http://dcf.wroclaw.pl/akademia-dokumentalna-2016-17

Poprzednia strona

Powrót do O innych festiwalach i przeglądach filmowych



cron