Blogi, wspomnienia, artykuły związane z festiwalem

Jak było? Czego doświadczyłeś? Z czym wracasz? Co rozwijać, co zmienić?
filip
 
Posty: 154
Na forum od:
18 sty 06, 21:17

Post 23 paź 06, 11:51


Gość
 

Post 3 wrz 06, 23:59

Pozwolę sobie takie coś, bardzo udane moim zdaniem http://www.ofilmie.pl/varia/enh2006_koles.html

Iz
 
Posty: 9
Na forum od:
4 lip 06, 21:00

Post 16 sie 06, 20:43

Najnowszy numer "Pro Arte" - poznańscy kinomaniacy dzielą się wrażeniami. 12 artykułów - recenzji. Można polemizować, komentować! www.proarte.net.pl
Zapraszam!!

Avatar użytkownika
cze67
 
Posty: 836
Na forum od:
14 cze 06, 10:34

Post 16 sie 06, 8:30

A jednak, jest coś w rodzaju "ciągu dalszego" w Polityce:

Polityka 33/2006
Nowe dźwięki w starym kinie
Nieme kino powraca. Pomagają mu nowi taperzy: jazzmani, rockmani, didżeje, muzycy klasyczni. Filmy grozy czy awangardy sprzed lat zyskują dziś nowy wymiar.

Dorota SzwarcmanPokazy niemych filmów z muzyką na żywo spełniają dziś zupełnie inną funkcję niż wówczas, gdy innego kina po prostu nie było. To jakby nowy rodzaj spektaklu. Coraz częściej po tę formę sięgają organizatorzy przeglądów i festiwali filmowych; powstają też imprezy wyłącznie temu zjawisku poświęcone. Jedni muzycy grywają do filmów niemych z własnej inicjatywy; inni z namowy szefów festiwali (i przeważnie nie żałują).

Ostatnio przypominane są również oryginalne kompozycje filmowe, jak ilustracja Prokofiewa do filmu „Aleksander Newski” Eisensteina, której plenerowe wykonanie na placu na tyłach Opery Wrocławskiej zamknęło festiwal Era Nowe Horyzonty. Zwieńczyło ono cykl pokazów we wnętrzu opery – retrospektywę filmów Friedricha Murnaua w 75 rocznicę śmierci, którym akompaniowali na żywo artyści z Niemiec, Węgier, Czech, Stanów Zjednoczonych oraz Polski (Tymon Tymański z zespołem, Marysia Peszek z Elektrolotem, Kanał Audytywny). Ponadto „Gabinetowi doktora Caligari” Roberta Wiene (urodzonego we Wrocławiu!) towarzyszył Amerykanin Geoff Smith na swoich cymbałach młotkowych zwanych dulcymerem, których brzmienie potęgowało nastrój grozy.

Większość nowych ilustracji do starych filmów jest przynajmniej w pewnym stopniu improwizowana na bieżąco. Od niedawna zaczęły też powstawać nowe, zapisane kompozycje przeznaczone do wykonywania z owymi filmami. Na świecie dzieje się tak już od dawna; polscy kompozytorzy, dotychczas tworzący tylko do filmów nowych, dopiero od niedawna zajęli się również kinem niemym. Dwa lata temu z inicjatywy Romana Gutka Abel Korzeniowski, absolwent krakowskiej Akademii Muzycznej w klasie Krzysztofa Pendereckiego i autor muzyki do filmu Jerzego Stuhra „Duże zwierzę”, skomponował nowy podkład pod arcydzieło awangardy z 1927 r. – „Metropolis” Fritza Langa, angażując wielką orkiestrę, stuosobowy chór, organy i dwie solistki – Novikę i Anię Witczak z folkowego zespołu Dikanda; pokaz odbył się w Cieszynie w 2004 r. (muzyka przypominała nieco Carla Orffa i była w sumie mniej nowoczesna niż autentyczna, ekspresjonistyczna ilustracja Gottfrieda Huppertza, którą możemy podziwiać w wydaniu DVD). Z kolei młody lubelski kompozytor Rafał Rozmus stworzył własne wersje muzyki do filmów „Dama Pikowa” Jakowa Protazanowa oraz do komedii z Busterem Keatonem „Buster i milion krów”; obie były również wykonywane na festiwalach w Lublinie i Zwierzyńcu.

Pełna wersja artykułu dostępna w aktualnym wydaniu "Polityki".

Gość
 

Post 14 sie 06, 21:47

Po pierwsze, nie jestem Szymonem Holcmanem, choć razem w enh.tv występowaliśmy.
Po drugie, dziękuję za słowa krytyki.
Po trzecie, za rok spróbuję pisać lepsze relacje.

PS. Do Soffika-zoe: Czy my się znamy? A tak w ogóle, to dziękuje za miłe słowa (chyba jedyne tutaj).

Pozdrawiam,
Sztybor, choć pisany często Bartosz Sztybor, bądź Sztybor Bartosz

Avatar użytkownika
dawidu
 
Posty: 66
Na forum od:
6 sie 06, 12:46

Post 14 sie 06, 11:44

soffika-zoe napisał(a):Jaki jest temat tego wątku...?


jak widac, przewazaja WSPOMNIENIA ;) a te zawsze obfituja w dygresje puszczone objazdami ;)
pozdrowy.
'it's not about death or life. it is much more important than this'

Avatar użytkownika
cze67
 
Posty: 836
Na forum od:
14 cze 06, 10:34

Post 14 sie 06, 10:01

Gutek - komercha??? Fajna impreza się marnuje??? Chyba rzeczywiście byłem na innym festiwalu. Dwa lata temu, w Cieszynie, faktycznie miałem wrażenie, że poważna część publiki przybyła tu, by się pokazać, pouczestniczyć w modnym wydarzeniu: stąd gadanie i śmiechy na koreańskich projekcjach czy Goodbye Dragon Inn, itp.
W tym roku publiczność mnie nie zawiodła, gadania ani jedzenia w trakcie seansów nie zauważyłem, kogo film nie wciągnął - wychodził i nie przeszkadzał innym. Nie zauważyłem (ale może się nie rozglądałem) ludzi, którzy przyjechali choć nie byli zainteresowani filmami, tylko po to, żeby się pokazać. Nie sądzę, by wiele osób przyjechało do Wrocławia tylko po to, "by się pokazać". Zresztą, jak ich rozpoznać? Ostentacyjnie leżą na trawie i piją piwo w czasie projekcji?

Avatar użytkownika
soffika-zoe
 
Posty: 59
Na forum od:
6 sie 05, 1:34

Post 14 sie 06, 1:16

Jaki jest temat tego wątku...?
I still haven't found what I'm looking for

Avatar użytkownika
dawidu
 
Posty: 66
Na forum od:
6 sie 06, 12:46

Post 13 sie 06, 16:04

jaki byl ten festiwal dla TVP pokazala chyba relacja przez TVP zrobiona... na forum jest osobny watek na ten temat.
mysle, ze TVP chciala sie pokazac w dobrym towarzystiwe. wiec snobizm? pewnie tez. trzeba jakos nadrabiac wlasna mizerie, najlepiej podlaczajac sie pod cos naprawde wartosciowego. zebym byl dobrze zrozumiany - oczywiscie nie ma mozliwosci zaistnienia takiego festiwalu bez sponsoringu i (choc nie wiem, jaki byl ten wklad) chwala TVP za pomoc. wierze, ze znaczaca. warto zwrocic chyba uwage, ze dopiero przy 6.edycji ENH TVP zaangazowala sie w festiwal (jezeli dobrze pamietam z tego, co uslyszalem na konferencji prasowej, TVP wczesniej przy ENH nie byla obecna...). wielu ojcow chce zwykle przyznac sie do swoich zaslug w wypadku sukcesu... ;)
pozdrawiam.
'it's not about death or life. it is much more important than this'

nith
 

Post 13 sie 06, 13:28

oczywiście powinno być kto nie wychodzi z kasowego amerykańskiego filmu...

nith
 

Post 13 sie 06, 13:27

jest jednak jakiś problem z tym festiwalem... nie poleciłbym bratu 95% oglądniętych filmów... nikomu kto jest zwykłym odbiorcą, kto wychodzi z kasowego amrykańskiego filmu obyczajowego po dwóch scenach... tymczasem sponsorami były ERA i TVP... zdziwię się jeśli TVP będzie też za rok sponsorem, no chyba że nikt z zarządu nie oglądał filmów... albo sam totalnymi snobami... to są dwa różne światy... i jeśli publiczność bawiła się najlepiej na filmie "Jak kobiety..." normalnie to należało ten film wygwizdać po 5 minutach i wyjść z kina żądając zwrotu pieniędzy... jeśli mamy jakieś aspiracje...

paszczakos
 
Posty: 107
Na forum od:
24 lis 05, 15:59

Post 12 sie 06, 17:47

najbardziej przypadkowa publiczność bywała o 19 i 22, kiedy wrocławianie przychodzili na "zwykłe" projekcje i chcieli coś obejrzeć. Ale szczerze mówiąc, dopóki mogłem wejść na seanse, nie przeszkadza mi to wcale, ponieważ sam parę lat temu byłem "przypadkowym" widzem na filmach, na których powinno się "czuć bluesa" i właśnie dzięki temu mój gust się ukształtował. Dlatego niech i przypadkowej publiczności się kształtuje:D
Nigdy nie czujesz się samotny, gdy masz ze sobą Smith&Wesson .45

rostok
 
Posty: 4
Na forum od:
12 sie 06, 11:00

Post 12 sie 06, 15:12

Już tłumaczę. Otóż wydaje mi się, że przeglądy były najbardziej świadomymi wyborami publiczności z takiego względu: takie nazwiska jak Bergman, Paradżanow czy Varda są na tyle "koneserskimi" postaciami w kinematografii, że "trzeba czuć bluesa", żeby w tych pokazach uczestniczyć. Ja osobiście zrezygnowałem z retrospektywy Bergmana, gdyż po oglądnięciu części jego filmów wcześniej, mogę powiedzieć, że za nim nie przepadam i był to w pełni świadomy wybór. Po prostu wiadomo czego można się po tym spodziewać, w przeciwieństie do filmów z panoramy czy konkursu. To do pewnego stopnia ogranicza przypadkowość ludzi na pokazach, choć oczywiście całkiem nie wyklucza, od każdej reguły są wyjątki. Mogę odwołać się do retrospektywy Vardy, gdyż z ww. tylko w niej uczestniczyłem i rzeczywiście w miarę kolejnych filmów można było widzieć te same twarze na widowni.
I o ile zgadzam się z Tobą odnośnie tego, że jest to najoryginalniejszy polski festiwal filmowy, bo ja również należę do jego gorących entuzjastów o tyle mam wrażenie, że publiczność z roku na rok jest coraz bardziej przypadkowa - widać to było chociażby podczas legendarnego już pokazu "Daft's Punk: Electroma", w którym miałem wątpliwą przyjemność uczestniczyć. Pzdr

Avatar użytkownika
forever_ more
 
Posty: 39
Na forum od:
16 lut 05, 19:24

Post 12 sie 06, 14:24

Zaraz zaraz. Skąd masz pewność, ze ludzie na przeglądach byli akurat "naprawdę zainteresowani sztuką filmową"; może ci na konkursie nie byli? albo ci oglądający panoramę? wszędzie, w każdej sali znaleźli się ci bardziej, i ci mniej, takie jest moje zdanie.
A jeśli istnieje jakaś moda na NH, w wyniku której ktoś przyjeżdża na festiwal z innych niż filmowe pobudek i trafia na najbardziej bezkompromisowy, najoryginalniejszy, gromadzący najbardziej urozmaiconą i wyselekcjonowaną publiczność event w Polsce - nie mam naprawdę nic przeciwko. Choćby pierwotnym zamiarem było pokazanie nowej kiecki na ulicach Wrocławia.

rostok
 
Posty: 4
Na forum od:
12 sie 06, 11:00

Post 12 sie 06, 12:43

forever_more nie do końca mnie zrozumiałaś/eś. Ja się z Tobą w 100% zgadzam, że to, iż przegląd Paradżanowa, Bergmana czy Vardy wywołał takie zainteresowanie jest zjawiskiem krzepiącym i jak najbardziej pozytywnym. Ale czy nie sądzisz, że chodzili na nie ludzie, którzy właśnie po to na festiwal przyjechali? To jest właśnie ta esencja festiwalowej publiczności, która przyjeżdża na niego, by oglądać filmy - od Bergmana po Alonso.
Natomiast ja mówiłem o publiczności, która zjeżdża do Wrocka z innych pobudek, co w moim odczuciu jest związane właśnie z modą na Nowe Horyzonty.
I zdecydowanie można mówić o fenomenie NH, ale wg mnie to też ma dwie strony medalu.

Avatar użytkownika
forever_ more
 
Posty: 39
Na forum od:
16 lut 05, 19:24

Post 12 sie 06, 12:25

rostok napisał(a):Moim zdaniem, podobnie jak autorki (przynajmniej ja tak to zrozumiałem) jest to pochodną tego, że Nowe Horyzonty, chcąc niechcąc stały się modnym wydarzeniem na "imprezowej" mapie Polski, podobnie jak np. Heineken Open'er. W związku z tym, przyjeżdżają tu także ludzie niezainteresowani sztuką filmową. Mówie to przez pryzmat własnego doświadczenia, porównując sobie pierwszą cieszyńską edycję z wrocławską.


Nowe Horyzonty właśnie dlatego są fenomenem - jeśli nową formą lansu jest przybywanie na przegląd Paradżanowa, toczenie dyskusyjnych bitew o Sokurowie, jeśli na retrospektywę Bergmana dociera tyle osób, że część zostaje odprawiona z kwitkiem, świadczy to o festiwalu doskonale - nawet gdyby połowa tych osób miała na co dzień film w głębokim poważaniu.
Nie byłam wprawdzie na pierwszej ciesyzńskiej edycji, ale dwie poprzednie, w których brałam udział, nie utrwaliły jakiegoś diametralnie innego obrazu publiczności. Dwa lata temu ludzie zagryzali 29 Palms chipsami i rozmawiali przez telefon w trakcie niejednej projekcji. W każdym miejscu na świecie po wpuszczeniu na salę 500, 600, 700 osób nie można mieć kontroli nad częścią z nich, to jest naturalne i zrozumiałe. Identycznie jest w kinie - przypuśćmy, ze idziesz na film wymagający wyjatkowego skupienia. Reszta widzów również powinna byc świadoma, jaki seans wybrała. Ale nie każda z tych trzystu osób, która kupiła bilet teoretycznie wiedząc, co się z tym wiąże, zareaguje tak jak Ty. Może ktoś wyśle smsa, moze ktoś wyjdzie trzaskając drzwiami, a może ktoś przyszedł tylko dlatego, ze nazwisko Tarr zrobiło się modne.

Avatar użytkownika
zeteenoen
 
Posty: 92
Na forum od:
2 lip 06, 21:10

Post 12 sie 06, 12:18

Nie wiem, czy byłem na tym samym festiwalu... widziałem ponad 40 filmów, ale ekscesów z komórkami, typu pisanie smsów, czy granie nie zdarzyło mi się doświadczyć. Może kilka osób parę razy próbowało dyskretnie podejrzeć godzinę, ale nie popadajmy w skrajności. Dwa razy jedzenie, które faktycznie mogło denerwować, ale to i tak chyba nieźle. "Ludzi niezainteresowanych sztuką filmową" moim zdaniem było NIEWIELU, może akurat byłem jakimś szczęściarzem, że poznałem ludzi, z którymi udało mi się kreatywnie dyskutować o kinie.
Jeżeli o mnie chodzi, to w tym momencie składam PODZIĘKOWANIA wspaniałej festiwalowej publiczności, tym których poznałem i nie poznałem i tym, z którymi udało mi się konstruktywnie o filmach pogadać.
Chyba z moim niewyparzonym jęzorem nie powinienem wracać do tego tematu, urażonych - przepraszam.
Ostatnio edytowano 15 gru 06, 0:39 przez zeteenoen, łącznie edytowano 1 raz
mieszkam w nowym budownictwie, chcę się zakochać kolorowo

rostok
 
Posty: 4
Na forum od:
12 sie 06, 11:00

Post 12 sie 06, 11:33

A ja się zgodzę z autorką tekstu. Mnie też irytował, a często wręcz przeszkadzał fakt obecności dużej ilości ludzi niezainteresowanych filmem. Mówię tak dlatego, że często uderzało to we mnie, człowieka, który chce w danym momencie w spokoju oglądnąć film. A przejawiało się to permanentnym pisaniem bądź odbieraniem smsów, ewentualnie sprawdzaniem czasu, co bardziej bezczelni grali na komórce, co niestety się zdarzało, notoryczne wychodzenie i wchodzenie do sali.
To, że ktoś śpi na sali jestem w stanie zrozumieć i zaakceptować, ale jak już chrapie to szlag człowieka może trafić (czytaj "Stroiciel trzęsień ziemii).
Moim zdaniem, podobnie jak autorki (przynajmniej ja tak to zrozumiałem) jest to pochodną tego, że Nowe Horyzonty, chcąc niechcąc stały się modnym wydarzeniem na "imprezowej" mapie Polski, podobnie jak np. Heineken Open'er. W związku z tym, przyjeżdżają tu także ludzie niezainteresowani sztuką filmową. Mówie to przez pryzmat własnego doświadczenia, porównując sobie pierwszą cieszyńską edycję z wrocławską.
Jestem w stanie to zaakceptować pod warunkiem, że nie uderza to we mnie, a w tym roku niestety często miało to miejsce.

Na koniec chciałbym się podzielić refleksją nad sprawą, która nieco mnie zaniepokoiła. Forum to swobodna wymiana myśli, ale powinno się to odbywać z kulturą. Każdy ma prawo do własnego zdania, nawet lepiej, że są kontrowersje, bo to napędza kontruktywną rozmowę, ale zeteenoen, wydaje mi się, że zarzucanie autorce "zapodawania bullshitów", ewentualnie "zakompleksione rozgoryczenie" jest nieco nie na miejscu. Wszystko można poddać krytyce, zarówno tekst jaki festiwal, ale z kulturą.

Avatar użytkownika
dawidu
 
Posty: 66
Na forum od:
6 sie 06, 12:46

Post 12 sie 06, 11:26

rety;) gdzie jest cenzor-kreator? gdzie? ;) powycinac w pien te wszystkie 'zlosliwosci'!!! ;) no cos takiego!!! ;) hoho...
serdecznosci dla wszystkich.
;)
'it's not about death or life. it is much more important than this'

MK
 
Posty: 896
Na forum od:
26 gru 04, 10:41

Post 12 sie 06, 8:28

O co wlasciwe chodzi? Jak ktos chce chodzic w szaliku, albo nawet w welnianej czapie do "Warszawy" to jego sprawa, jesli sie przy tym wylansuje to wrecz cudownie. Mi przeszkadza jedynie jesli ktos gada albo bawi sie komorka podczas seansu. A co robi po wyjsciu z kina naprawde wisi mi i powiewa.
a co do komercji: czy naprawde myslicie, ze NH to impreza komercyjna? Trudno mi jakos wyobrazic sobie Gutka zbijajcego gruba kase na "lansowaniu' Alonso...
MK

Avatar użytkownika
zeteenoen
 
Posty: 92
Na forum od:
2 lip 06, 21:10

Post 12 sie 06, 1:08

Może w kolejnej edycji festiwalu do karnetu dodawać koszulkę z opcją "ENH - Grupowicz 1"/ "ENH - Grupowicz 2" i wprowadzić nakaz chodzenia tylko w tym t-shircie. Lansu nie będzie, wszystko będzie jasne, a kosmiczne malkontenty będą wiedziały kto jest kto... Wtedy w kinach bedą "jedynki" a w klubie i autobusie festiwalowym "dwójki"...
mieszkam w nowym budownictwie, chcę się zakochać kolorowo

Avatar użytkownika
zeteenoen
 
Posty: 92
Na forum od:
2 lip 06, 21:10

Post 12 sie 06, 0:56

carry napisał(a): Konkluzja? Gutek pachnie komerchą? Nie, to ludzie ją zwęszyli a on sie cieszy, bo ma wiecej karnecikow na koncie i sam baluje ;) i nad tym raczej autorka ubolewa, ze fajna impreza sie marnuje.

Nie wiem, czy wiesz, co znaczy "komercha" - no nastawienie przede wszystkim na korzyści finansowe, więc nie wiem o jakim "węszeniu" tu mowa... Z tego co piszesz, wynika, że ludzie skapowali, że Gutek leci na kase i właśnie dlatego postanowili "walić" do Wrocławia tłumami. Zresztą - nevermind, program i poziom filmów chyba mówi sam za siebie - o kompromisach ze strony pana Gutka chyba nie ma mowy, wiec proszę, nie zapodawaj tu nowości*, że impreza się marnuje. Jeśli byłeś/aś tu zobaczyć dobre filmy chyba nie czujesz rozczarowania/niedosytu. Ja nie z tych co się "szalikami owijają", ale do jasnej ciasnej - co to komu przeszkadza?? Ktoś się chce pokazać, czy to źle?? Coś takiego jak kreatywność, odziwerciedla się w tym jak ktoś wygląda i co nosi. Czy ty wogóle rozmawiałeś/aś z kimś z festiwalu?? Jeśli chodzi o "gówniarstwo", przyznam szczerze, że to już jakieś totalne brednie. Poznałem sporo młodszych ludzi /np. liceum/ i uważam, że dobrze by było, żeby takich młodych, inteligentnych ludzików było więcej. To, że piją wódkę?? Pewnie chcieli zaoszczędzić kasy, Piast po 5 zeta - takie są uroki młodych lat... Ja osobiście często jeździłem autobusem festiwalowym i czegoś takiego nie widziałem.
Generalnie piszesz bez składu i ładu, a Twoje zarzuty uważam za nieuzasadnione*.

* POST EDYTOWANY W CELU PROWADZENIA KULTURALNEJ KONSTRUKTYWNEJ KRYTYKI
Ostatnio edytowano 12 sie 06, 11:58 przez zeteenoen, łącznie edytowano 2 razy
mieszkam w nowym budownictwie, chcę się zakochać kolorowo

carry
 

Post 12 sie 06, 0:08

cze67 napisał(a): fragment o dziesięciogodzinnym wysiadywaniu na seansach przeczy w ogóle uczestnictwu w seansach owych "lanserów". No a już końcówka, z "bandą łysego" na czele, to dla mnie zupełna niewiadoma.


Nie przeczy, lansować się nie można w ciemnej sali kinowej, ale na plastykowym trawniku, ogródkach coffe-heaven, popijając wódkę w busie festiwalowym (choć to akurat jest aktem gówniarskiego lansu-jeśli taka odmiana istnieje) dlatego też aktywne uczestnictwo w festiwalu (czyli jednak chodzenie do kina nie klubów) "jest ostatnią formą relaksu na jaką grupa ta by się zdecydowała". (ps. pamietam, ze w ubieglej edycji hitem lansu byl szalik na szyi w 35stopniowym upale)

"Dwóch na jednego" - jak sie zasiegnie go textu w Panopticum, do ktorego autorka odsyla - zobaczy sie ze wyobrebiono w nim 2 grupy przyjeżdzające na festiwal w racham lansu, i az (uwaga, tu ironia.. ) jedna, ktora chce uzywac festiwalu zgodnie z jego pierwotnym przeznaczeniem. Szybki rachuneczek i mamy 2;1. Skąd "banda łysego"? Chyba, to szybkie skojarzenie z wynikiem, ale i metafora, że lans atakuje. Konkluzja? Gutek pachnie komerchą? Nie, to ludzie ją zwęszyli a on sie cieszy, bo ma wiecej karnecikow na koncie i sam baluje ;) i nad tym raczej autorka ubolewa, ze fajna impreza sie marnuje.

Avatar użytkownika
cze67
 
Posty: 836
Na forum od:
14 cze 06, 10:34

Post 11 sie 06, 11:35

Nie rozumiem przede wszystkim, dlaczego za największe rozczarowanie autor uznał publiczność. Czy z powodu tego, co napisało Panoptikum o pewnej części widowni? Nie wiemy, bo autor nam nie tłumaczy. Tym bardziej, że fragment o dziesięciogodzinnym wysiadywaniu na seansach przeczy w ogóle uczestnictwu w seansach owych "lanserów". No a już końcówka, z "bandą łysego" na czele, to dla mnie zupełna niewiadoma.

filip
 
Posty: 154
Na forum od:
18 sty 06, 21:17

Post 11 sie 06, 11:33

Ja zrozumiałem tyle, ze na NH należy oglądac 5 filmów dziennie i - broń Boże- nie odpoczywać, spotykać nowych ludzi, zabawiać sie.. :roll:

MK
 
Posty: 896
Na forum od:
26 gru 04, 10:41

Post 11 sie 06, 11:23

a o co chodzi wlasciwie
bo j sie z tego tekstu zupelnie nie moge zorientowac (z tego co widze, wy tez nie...)
MK

Avatar użytkownika
soffika-zoe
 
Posty: 59
Na forum od:
6 sie 05, 1:34

Post 11 sie 06, 11:16

... i zastanawiam się skwapliwie czy czasem nie jestem to Ja - Grupowiczka nr 1....


ta pani chyba jest zła, że festiwal sie odbywa:D
I still haven't found what I'm looking for

Avatar użytkownika
zeteenoen
 
Posty: 92
Na forum od:
2 lip 06, 21:10

Post 11 sie 06, 10:34

cze67 napisał(a):Przyznam, że nic nie zrozumiałem.

...ja chyba też nie...
mieszkam w nowym budownictwie, chcę się zakochać kolorowo

Film Gery
 
Posty: 15
Na forum od:
21 maja 05, 16:42

Post 11 sie 06, 10:13

U nas tylko kilka relacyjek http://film.gery.pl/cms/?id=8086

Bez recenzji i artykułu z imprezy. Nie mamy siły, "większy" tekst za jakiś czas <lepiej późno, niż wcale>

Avatar użytkownika
cze67
 
Posty: 836
Na forum od:
14 cze 06, 10:34

Post 11 sie 06, 8:46

Z tego ostatniego artykułu:
"NR Czyli NajWiększe Rozczarowanie. Oto ono. Publiczność. Jak podaje Panoptikum (a propos numer 5. wydany z okazji i na cześć ENH, szkoda tylko, że można go było kupić na samym końcu festiwalu) prócz uczestników cechujących się silnym zainteresowaniem sztuki filmowej dwiema odrębnymi grupami osób są lanserzy, którzy odwiedzają nie epicentrum gutowszczyzny a jej peryferia (gdyż Klub Festiwalowy znajdował się dobre kilka kilometrów od nowohoryzontalnej sali kinowej), ponieważ Gutek jest modny i warto się pokazywać w jego przestrzeni oraz meet’erów, którzy przyjechali, aby poznać nowych ludzi, zabawić się, odpocząć. Z pewnością codzienne, ponad 10 godzinne łamanie tyłka na foteliku jest ostatnią formą relaksu na jaką grupa ta by się zdecydowała. Chciało by się krzyknąć: dwóch na jednego to banda łysego, pomimo, iż Gutkowi (jak i reszcie "bandy" tj. Łapińskiej, Duszyńskiemu, Holcmanowi, Głuchowskiemu a już z pewnością "pani od mediów" – Beacie Hejak) daleko jeszcze do takiego stanu owłosienia, to ktoś tu się pomylił z miejscem i czasem swego jestestwa, i zastanawiam się skwapliwie czy czasem nie jestem to Ja - Grupowiczka nr 1."

Przyznam, że nic nie zrozumiałem.

armyy
 

Post 10 sie 06, 15:17

Podusmowanie festiwalu na portalu Qino.pl:
http://qino.pl/kino_konesera/25.html

Avatar użytkownika
cze67
 
Posty: 836
Na forum od:
14 cze 06, 10:34

Post 10 sie 06, 14:22

http://www.film.org.pl/prace/era_nowe_horyzonty_6.html

Zgadzam się z autorem, który przy okazji recenzji Bezpańskich psów narzekał, że był to jedyny film irański na festiwalu. Według mnie to także spory minus.

Gość
 

Post 10 sie 06, 12:59

Subiektywna relacja z tegorocznej edycji
http://krzyk.info/index.php?cmd=st7

MK
 
Posty: 896
Na forum od:
26 gru 04, 10:41

Post 10 sie 06, 12:51

cze67 napisał(a):Nie, za tydzień będzie drugi test psychologiczny:-)

tez sie przyda!
MK

Avatar użytkownika
cze67
 
Posty: 836
Na forum od:
14 cze 06, 10:34

Post 10 sie 06, 12:47

Nie, za tydzień będzie drugi test psychologiczny:-)

MK
 
Posty: 896
Na forum od:
26 gru 04, 10:41

Post 10 sie 06, 12:36

za tydzien chyba ma byc kolejna relacja z festiwalu, tak mi sie cos zdaje, nie bylo tego czasem na okladce POlityki? nie mam jej teraz pod reka. jak ktos ma to niech sie upewni
MK

Avatar użytkownika
cze67
 
Posty: 836
Na forum od:
14 cze 06, 10:34

Post 10 sie 06, 8:57

Polityka 32/2006
Filmowy szwedzki stół
Masłowska o festiwalu filmowym

Kino jest zawsze odmianą higienicznych narkotyków, mniej lub bardziej ożenionych, a wiem, o czym mówię, zwłaszcza po dziesięciodniowej masakrze mózgowej na festiwalu Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu, skąd wróciłam z przepalonymi lampkami.

Dorota Masłowska

Z tego, co wiem, pokazano tam 600 filmów, jest to jak niekończący się szwedzki stół, do którego rzucasz się z poczuciem, że nareszcie masz okazję zjeść wszystko, z dnia na dzień okazuje się jednak, że skrzynka odbiorcza mieści coraz mniej wiadomości, coraz częściej demonstrując komunikat boot error. To naprawdę przedziwne i czy ktoś wpadł na pomysł kompleksowych badań psychologicznych osób oglądających za dużo filmów? Mogę wyznać z doświadczeń własnych, że bulimia informacyjna i nadmiar przyswojonych fabuł powoduje galopującą cyklofrenię, histeryczne napady oratorskie u osób małomównych, dużą ilość fałszywych śladów pamięciowych, coraz częściej towarzyszy ci poczucie, że coś się stało, ale nie bardzo możesz sobie przypomnieć co, ale winisz za to innych, percepcja zaczyna posiadać narastające drzwi, cały czas coś się nie zgadza, zaczynasz wdawać się w nieuzasadnione awantury z osobą towarzyszącą, aż wreszcie w drodze powrotnej rozbijacie auto poprzez zderzenie czołowe z Polonezem Caro, prowadzonym przez Józefa K., który niespodziewanie stanął w poprzek na manowcach waszego losu zwanych trasą krajową 8, z półtora promila alkoholu we krwi. Przy czym świeżo nabyty relatywizm jest tak duży, a poczucie realności tych przykrych przecież zdarzeń tak wątłe, że w euforii wsiadacie do szczątków karoserii i jedziecie całą noc na lawecie, patrząc przez szyberdach na gwiazdy w poczuciu występowania w szczęśliwym zakończeniu nieznanego filmu Przemysława Wojcieszka.

Tak czy siak, nawet jeśli do karnetu na Erę powinien dołączany być xanax albo cokolwiek, co umożliwiłoby chociaż pobieżne kasowanie przepełnionej skrzynki odbiorczej, to impreza ta jest rzeczą wielką, europejską i niezwykle dopieszczoną organizacyjnie. Pochwałom i wyrazom zaskoczenia nie ma końca, ale ponieważ nie interesuję się hobbystycznie organizacją imprez masowych, skupię się raczej na filmach.

Muszę się przyznać, że jako osoba pozbawiona ambicji i nie umiejąca się pchać, obejrzałam mnóstwo dobranych losowo obrazów nie polecanych przez nikogo i o których nikt nie dyskutuje, z czego za całkowitą klęskę odbiorczą uważam wyłącznie dwa filmy argentyńskie „Uwięziona” i „Silvia Prieto”, z których wyszłam ze względu na niezwykłą wprost konsekwencję twórców w całkowitym eliminowaniu z fabuły elementów takich jak zdarzenia. Tak więc po godzinie obserwacji bohaterów, którzy najpierw bardzo długo jadą pociągiem, a potem idą gdzieś szybko, aby w ramach puenty wyjąć coś z szafki, a jest to zegarek, narasta w odbiorcy pragnienie odrywania fragmentów siedziska i rzucania nimi w ekran. To nieprzyjemne i negatywne uczucie przeżyłam również na filmie Andrzeja Seweryna „Kto nigdy nie żył”, kiedy ksiądz zarażony wirusem HIV (Michał Żebrowski) oblewa benzyną i podpala wyhodowane przez siebie warzywa (pietruszki) i płacze wykonując gesty zwątpienia, tymczasem drogą niezwykłego zbiegu okoliczności wybucha burza i światło błyskawic oświetla jego zmiętą bólem twarz. Ale o tym za chwilę.

Pełna wersja artykułu dostępna w aktualnym wydaniu "Polityki".


Avatar użytkownika
cze67
 
Posty: 836
Na forum od:
14 cze 06, 10:34

Post 9 sie 06, 11:48

Ostatnio edytowano 10 sie 06, 9:18 przez cze67, łącznie edytowano 1 raz


Avatar użytkownika
cze67
 
Posty: 836
Na forum od:
14 cze 06, 10:34

Post 9 sie 06, 11:07

Teksty z interii:
http://tiny.pl/7qht

Avatar użytkownika
Strator
NH-Kreator, Admin
 
Posty: 364
Na forum od:
29 gru 04, 18:36

Post 8 sie 06, 23:33

Ok, ok, temu panu recenzentowi już wystarczy chyba... Wróćmy do tematu. Ma ktoś jakieś inne linki?

ze
 

Post 8 sie 06, 23:28

no przeciez mowie, ze to koles z enh.tv
ten co siedzial na lawce i rozmawial ze smokiem juz dla scislosci
tez nic do niego nie mam
ale jak ma tak pisac to juz lepiej niech nie pisze wcale
nie chodzi mi tu nawet o slownictwo
ale o zawartosc merytoryczna
bo niewiele ma on raczej w tych tekstach do powiedzenia a drwi sobie, popisuje sie i wywyzsza sie ponad autorow, ktorych filmy maja wartosc milionowa wyzsza niz jego przemyslenia (choc porownywalne to nie jest)
juz niewazne czy mowa o Almodovarze czy Radoslawie Markiewiczu

paszczakos
 
Posty: 107
Na forum od:
24 lis 05, 15:59

Post 8 sie 06, 9:48

zgadzam się co do joty... nawet jeśli chciał jechać po filmach, to mógł chociaż zajrzeć do słownika języka polskiego
Nigdy nie czujesz się samotny, gdy masz ze sobą Smith&Wesson .45

ave_Adore
 
Posty: 431
Na forum od:
21 lut 05, 14:29

Post 8 sie 06, 9:16

Ten pan może "robić" nawet w tv trwam i mnie to nie obejdzie,
ale jeśli ktoś na portalu mianującym się Magazynem Kultury Popularnej pisze:
"Ja pier...e co za gówno" (o filmie Metanoia), to przestaje być śmieszne (jeśli kiedykolwiek takowe było..), a zaczyna być żałosne.

Avatar użytkownika
soffika-zoe
 
Posty: 59
Na forum od:
6 sie 05, 1:34

Post 8 sie 06, 0:27

ja do sztybora nic nie mam. poza tym on w ENH.TV robi. newermajd...
miła atmosfera forum powoli znika...
bles--->
I still haven't found what I'm looking for

Avatar użytkownika
kubak
 
Posty: 614
Na forum od:
8 gru 04, 10:49

Post 7 sie 06, 21:49

Nie no bez przesady, ze na pewno nie miał na myśli Szymona H, Szymon gotów się obrazić za przywoływanie jego nazwiska w tym kontekście... To chyba rzeczywiście jest gość z kompilacji warszawskiej. Ale dajmy mu spokój, jego strona ma wyraźny tytuł: Magazyn Kultury Popularnej. Szkoda czasu.
10. Festiwal Filmowy Pięć Smaków / listopad 2016 / piecsmakow.pl

Leo
 
Posty: 32
Na forum od:
13 cze 06, 8:11

Post 7 sie 06, 21:42

ze napisał(a):to pisze ten sam koles, ktory potem wystepuje w enh.tv

Otóz nie - w enh.tv występował Szymon Holcman, a autorem tych "recenzji" jest Bartosz Sztybor. Róznica poziomów między tymi dwoma panami chyba jest wyraźnie zauważalna.(na korzyść Holcmana oczywiscie ;))

ze
 

Post 7 sie 06, 20:39

to raczej jakies gowniarskie popisy a nie recenzje
zero szacunku dla opisywanych filmow i ich tworcow i zero kompetencji

to pisze ten sam koles, ktory potem wystepuje w enh.tv
juz te telewizyjne dowcipy byly na lepszym poziomie niz jego wypowiedzi

paszczakos
 
Posty: 107
Na forum od:
24 lis 05, 15:59

Post 7 sie 06, 16:28

To na esensji toż to straszne jest, ja teraz po nocach nie będę mógł spać.
Nigdy nie czujesz się samotny, gdy masz ze sobą Smith&Wesson .45

Następna strona

Powrót do 6. - Wrażenia pofestiwalowe



cron