4:30 - zapomniana godzina

Co obejrzałeś? Co chcesz zobaczyć? Co sądzisz?
samotność
 
Posty: 8
Na forum od:
31 lip 06, 23:12

Post 31 lip 06, 23:54

odnoszę wrażenie, iż obraz Rayston Tana przebrzmiał bez echa. czyżby jedynie w mojej, podłej głowie skowycze cichy zachwyt? wspaniała Sztuka aktorska jedenastoletniego (?) Zhang Xiao Wu. cisza samotności - potęga kina.
Sprzeczność to miara, a miara to harmonia.

peter
 
Posty: 243
Na forum od:
23 sty 05, 23:21

Post 1 sie 06, 0:51

rewelacja festiwalu, film jest przepiękny, byłem na pierwszej projekcji i faktycznie mało o nim się mówiło...a warto zobaczyc

Avatar użytkownika
cze67
 
Posty: 836
Na forum od:
14 cze 06, 10:34

Post 1 sie 06, 8:53

Znakomity film, mało słów a tyle się tam działo. Jeden z najlepszych obrazów festiwalu.

tomek_w
 
Posty: 72
Na forum od:
14 sty 06, 9:53

Post 1 sie 06, 8:54

niestety, nie moge sie zgodzic. film przez pierwsze pol godziny rzeczywiscie rozwija sie bardzo fajnie, potem jest juz duzo gorzej ( nudniej, bez historii, bez jakiegokolwiek wytlumaczenia, dlaczego ten dzieciak nie moze sie ogarnac; proba ukazania jego kontaktu z tym koreanczykiem tez zupelnie nieudana ), a ckliwa muzyka rozbrzmiewajaca w co bardziej wzruszajacyh momentach ostatecznie pogrzebala ten film w moich oczach. zapamietam z "4:30" kilka fajnych scen z tych pierwszych 30 minut, ale tylko tyle.

samotność
 
Posty: 8
Na forum od:
31 lip 06, 23:12

Post 1 sie 06, 10:33

do "tomek_w" - nie zamierzam właściwie wchodzić z Tobą w negatywną polemikę. ile umysłów, tyle opinii (choć stwierdzenie to trąci komunałem). niemniej... Twój post tylko utwierdza mnie w przekonaniu o wybitnym filmie Tana, ponieważ argumenty wystosowane przez Ciebie są, cóż, mało poważne. "bez jakiegokolwiek wytlumaczenia, dlaczego ten dzieciak nie moze sie ogarnac" - wybacz, lecz brzmi to jak żart. brak matki, brak ojca, w wiecznym napięciu wyczekiwania jakiegokolwiek przychylnego (ba, zauważającego jego "trwanie"!) gestu. w konsekwencji odseparowanie od szkolnej społeczności. skrajna samotność. permanentna, bez możliwości ujścia. pozostaje jedynie nasiusiać do wanny, w której kąpie się człowiek (ojciec, ojczym, kochanek matki? - to bez znaczenia, po prostu - człowiek) lub wystosowanie do pogrążonego w śnie, obojętnego miasta, nieświadomych sygnałów SOS. "proba ukazania jego kontaktu z tym koreańczykiem tez zupelnie nieudana"? w moim odczuciu, ta główna oś filmu jest skrajnie bolesna, skrajnie sugestywna i mocna psychologicznie. natomiast co do muzyki... być może nie widziałeś dotąd wystarczająco dużo kina azjatyckiego, skoro owe dźwięki nazywasz "ckliwymi". inicjacyjnie być może mogą okazać się... brutalne? nie zapominaj poza tym, iż wszedłeś w świat dziecka, jego emocjonalności otoczonej zarówno drapieżną jak i bezpieczną dla niego przestrzenią kolorów, zapachów, smaków (!) i dźwięków.

pozdrawiam serdecznie
Sprzeczność to miara, a miara to harmonia.

tomek_w
 
Posty: 72
Na forum od:
14 sty 06, 9:53

Post 1 sie 06, 10:42

spoko, kazdemu podoba sie co innego. dla mnie to byl pretensjonalny film, a postac chlopczyka wg mnie zarysowana byla bardzo pobieznie i powierzchownie, w kazdym razie ja nie bylem w stanie w jakikolwiek sposob przejac sie jego losem.
heh, i uwierz, ze troche kina azjatyckiego widzialem, ale chyba nie o to chodzi, zeby sie licytowac, kto widzial wiecej, prawda? w kazdym razie dla mnie muzyka byla fatalna, nie lubie dzwiekow, ktore dopowiadaja Ci jak masz sie teraz czuc ( czy masz sie wzruszac, bac itepe )- przyklad: scena w ktorej chlopczyk placze, po raz kolejny slyszymy muzyke, ta sama melodia po raz enty, do tego efekt spotegowany w pewnym momencie wejsciem pianina.. pomocy!
( zreszta to czesta przypadlosc filmow widzianych we wroclawiu w tym roku - czesto nawet fajne historie byly psute przez bardzo slabo dobrana, denerwujaca muzyke, zeby wspomniec chocby zwyciezce konkursu )

Avatar użytkownika
Mr Brightside
 
Posty: 35
Na forum od:
5 kwi 05, 18:47

Post 1 sie 06, 17:11

4:30 to jeden z najlepszych filmów jakie widziałem w tym roku, nie zgadzam się z zarzutami tomka_w, ale są one chyba dość subiektywne (zwłaszcza ten przeciw muzyce). Film skojarzył mi się z koreańskim "The Missing" z 4. edycji, także opowiada o samotności, ale w inny sposób. Po takie filmy jeżdżę na Nowe Horyzonty.
Have no fear! Jerry's here!

Hubert H
 
Posty: 42
Na forum od:
1 sie 06, 16:23

Post 1 sie 06, 20:36

Niestety film trochę przespałem, bo oglądałem go ostatniego dnia festiwalu... Chłopak rzeczywiście grał rewelacyjnie, także problem samotności był pokazany bardzo przejmująco i przekonująco. Jednak męczyło mnie powtarzanie kilka razy tych samych sytuacji (np. magnetofon) i -jednak- zbyt powolne tempo tego filmu, zbyt długie ujęcia... Sam nie wiem, może to przez zmęczenie, ale film mnie znudził, choć momentami zachwycał. No i był lepszy od "Ziarna w uchu", choć bardzo podobny w konstrukcji.

Avatar użytkownika
guermantes
 
Posty: 42
Na forum od:
22 lip 06, 13:45

Post 2 sie 06, 17:35

film znakomity pod wieloma względami, zwróćcie jednak uwagę na geniusz operatora np kamera jest ustawiona w ten sposób, że filmuje ścianę na której zawieszone jest lustro, które odbija co się dzieje po drugiej stronie, albo genialne długie ujęcie na twarz koreańczyka, dopiero po 2 minutach pokazane zostaje, iż zamierza się on powiesić. te drobne, ale cenne zabiegi na pewno nie znalazłyby się w kinie stylu zerowego, a także w kinie stylu nowohoryzontowego, który preferuje długie statyczne ujęcia kontemplacyjne w planie ogólnym.

Avatar użytkownika
Mr Brightside
 
Posty: 35
Na forum od:
5 kwi 05, 18:47

Post 2 sie 06, 21:12

Pod ostatnim postem obywatela guermantes podpisuję się obiema rękami i prawą nogą.

"4:30" nie była wcale takim wolnym filmem. Jeśli chcesz mieć odpowiednią perspektywę, powinieneś zobaczyć "The Missing", "Los Muertos" i "13 Jezior" oraz "Sen" Andy'ego Warhola. Filmy podane w kolejności od najbardziej wypełnionego akcją.
Have no fear! Jerry's here!

Avatar użytkownika
sokout
 
Posty: 15
Na forum od:
24 lip 06, 19:33

Post 4 sie 06, 1:31

Tomek_w. dopiero po pół godzinie film staje się przejmujący do bólu. reżyser daje nam kilka razy nadzieję na zmianę sytuacji, na zburzenie tego muru, na zmniejszenie dystansu, przeniknięcie się dwóch samotnosci, na jakiś kontakt. I za kazdym razem mój zawód czy "niepokój" stawał się coraz większy. Przeszkadzały mi tylko, podobnie jak na 'bądź ze mna" oznaki znużenia publiki. Skutecznie odrywało mnie to od tej subtelnie opowiadanej histori.
"Film powinien być jak kamyk w bucie"

samotność
 
Posty: 8
Na forum od:
31 lip 06, 23:12

Post 4 sie 06, 10:36

cieszy mnie wielce, iż jest tyle osób, dla których film ten okazał się ważnym obrazem. a pozwalam sobie na tę uwagę w kontekście ewentualnej, jakkiejkolwiek, formy jego dystrybucji. być może nawet już Ktoś Coś wie...? Panie Romanie, jaki odcień miałaby odpowiedź w tej sprawie?
Ostatnio edytowano 4 sie 06, 11:03 przez samotność, łącznie edytowano 1 raz
Sprzeczność to miara, a miara to harmonia.

Avatar użytkownika
cze67
 
Posty: 836
Na forum od:
14 cze 06, 10:34

Post 4 sie 06, 10:50

W kontekście wypowiedzi Pana Romana, z której wynikało, że na Tarnation przyszło w sumie niezbyt wiele osób, obawiam się, że taki "snuj" jak "4:30" nie ma szans na dystrybucję:-( Osobiście uważam, że zszedłby z afisza po tygodniu wyświetlania.

samotność
 
Posty: 8
Na forum od:
31 lip 06, 23:12

Post 4 sie 06, 11:02

pisząc o jakiejkolwiek formie dystrybucji, miałem przede wszystkim na myśli inny niż celuloid typ nośnika. może jakieś skromne dvd w ramach Klubu Filmowego...
Sprzeczność to miara, a miara to harmonia.

sabriel
 
Posty: 29
Na forum od:
14 sie 05, 14:58

Post 21 sie 06, 16:54

jeden z najpiekniejszych filmów jakie miałam okazje zobaczyc w tym roku na festiwalu, urzekajaca historia...
Art Anons Magazyn Kulturalny+

Avatar użytkownika
dawidu
 
Posty: 66
Na forum od:
6 sie 06, 12:46

Post 31 paź 06, 15:30

dobra wiadomosc dla tych, ktorzy zechca do filmu wrocic, albo nadrobic 'zaleglosc' ;)

http://csw.art.pl/kino_lab/film.php?id=1668
'it's not about death or life. it is much more important than this'


Powrót do 6. - Filmy - wypowiedz się!



cron