Klub Festiwalowy

Odpowiedz

To pytanie służy do uniemożliwienia automatycznego wysyłania formularza przez boty spamujące.


BBCode jest wyłączony
Uśmieszki są wyłączone
Przegląd wątku

Stowarzyszenie Nowe Horyzonty z siedzibą w Warszawie przy ul. Ludwika Zamenhofa 1, 00-153 Warszawa będzie przetwarzać Pana/i dane osobowe w celu realizacji umowy o świadczenie drogą elektroniczną usług forum. Podanie danych osobowych jest dobrowolne. Przysługuje Panu/i prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

Akceptuję regulamin Forum Nowe Horyzonty.
   

Rozszerz widok Przegląd wątku: Klub Festiwalowy

Jacenty » 3 wrz 06, 8:53

A mi się podobalo, gdy tak siedzialem przy stole na zewnątrz, świecily świeczki, cos sobie gralo w środku, po scianach chodzily jakieś postacie z rzutnika i unosilo się bzyczenie rozmawiających kinoeromaniaków.

WanilioweNiebo » 3 wrz 06, 8:44

dla mnie klub nie miał klimatu wszyscy rozpierzchli się po kontach.. nie można było posiedzieć razem ..tylko każdy gdzieś tam sobie w innym zakamarku... a szkoda bo festiwal rozmył się w mieście... festiwalowiczów widziało się głównie w kinach a nie tak jak w Cieszynie na każdym kroku,,, w każdym sklepie,,, na rynku.... miałam nadzieje że klub będzie miejscem, które zbierze nas wszystkich...

poza tym autobusy rzeczywiście powinny od godziny np. 21 kursowac co 10 minut i to najprostszą trasą...

sala koncertowa w kształcie tramwaju nie pozwalała na spokojne cieszenie się muzyką tylko zmuszała do walki o powietrze.. a nagłośnienie... ehhh fatalne...

dużo lepiej brzmiały koncerty na powietrzu..

poza tym konczenie imprez o 2-3 było przykre... w trakcie najlepszej zabawy... co z tego ze moze dla 20 osob.. wpadał pan ochroniarz i mówił konczymy...

i w tym roku o wiele gorszy dobór zespołów

i błagam NIGDY WIĘCEJ NOVIKI!!!!!!!!!!!!!!!!! zgadzam sie z tekstem o lodówce... co za dużo to nie zdrowo... lubiłam twórczośc Noviki... ale słuchanie jej w nadmiarze szkodzi!!!! nie rozumiem czemu w tym roku była znowu choć w tamtym już wszyscy apelowali żeby nie..

FunToMass » 31 sie 06, 11:44

Freak_lodz napisał(a):
Tomassi napisał(a):Jak potraktowana?
'

mieli zagrac koncert...po wystepie beats f. i noviki...( kurde ile mozna...juz nie moge na nia patrzec od tamtego roku a ona znowu...)

ale ze pani novika miala godzinne opoznienie to nun powiedziano ze by jednak nie grali bo dla nich juz czasu nie bedzie!


totalna bzdura ... zespół NUN nie zagrał tylko i wyłacznie z naszej winy czyli organizatorów (za co chłopaków przeprosilismy choc wiem ze to w zaden sposob nie zalatwia sprawa) ... po prostu ktos przy ustalaniu lineupu nie pomyslał o sprawach czysto techniczno-logistycznych i mimo roznych prob wyjscia z tej sytuacji (np chcielismy aby NUN zagrali na dworze ale pojawił sie problem sąsiadów) ... nie udało sie

Novika i beats friendly nie mieli zadnego spoznienia oraz w zaden sposob nie przyczynili sie do odwołania koncertu NUN

zeteenoen » 5 sie 06, 11:08

zanek napisał(a): Wszystkie zwrotki 'Sto lat' zaśpiewane przez resztkę festiwalowiczów nie zmiękczyły jego serca:)


Pamietam jak dziś, już chyba po 6 było i została najbardziej hardcorowa gromadka :)

zanek » 5 sie 06, 10:57

Browar był dobrym miejscem na klub. Wydaje mi się, że wystarczy zmienić dwie rzeczy: 1) podstawić więcej autobusów - niech kursują częściej i dłużej; gdy nie będzie problemów z dostaniem się na miejsce i powrotem wszyscy powinni być zadowoleni. 2) koncerty i imprezy powinny odbywać się na zewnątrz (nie wykluczam równoległych imprez w środku:) ). Mam wrażenie, że po tych dwóch zmianach klub mógłby być do zaakceptowania przez większość festiwalowiczów. Oczywiście o ideale blisko centrum nie wspominam, bo wydaje mi się, że w obecnej formie (koncerty + zabawa do samego rana) znalezienie odpowiedniego miejsca może być ekstremalnie trudne. Trzymam kciuki za niespodziewane, genialne rozwiązanie:)
Piwo Piast może być - przynajmniej nie kosztuje 6 zł jak pilsner rok temu w klubie, a i smakowo jest ok:) A panowie ochroniarze mieli czasami lepsze dni, a raczej poranki - gdy wychodziliśmy o 4 zdarzało im się powiedzieć nam "dobranoc". Natomiast rzeczywiście momentami stawali się dwumetrowymi w barach demiurgami imprezy. Nawet ostatniej nocy nad ranem przyszedł jeden z panów ochroniarzy (troszkę mniej dorodny niż reszta) i nawoływał do opuszczenia lokalu. Wszystkie zwrotki 'Sto lat' zaśpiewane przez resztkę festiwalowiczów nie zmiękczyły jego serca:)

doktor pueblo » 5 sie 06, 9:49

No właśnie. Wszyscy narzekają, że klub festiwalowy w złym miejscu, ale póki co nikt lepszego miejsca nie zaproponował. Przydałaby się jakaś KONSTRUKTYWNA krytyka. Z mojej znajomości Wrocławia wynika, że jeśli odpada wyspa Piaskowa, to żadnego sensowniejszego miejsca w centrum nie ma. No chyba żeby organizatorzy po prostu kupili jakiś klub i przerobili go na znośny, np. Kolor na placu Targowym. A może są jakieś wielkie niewykorzystane hale blisko centrum, w których można by od zera stworzyć klub festiwalowy? Choć spodziewam się, że jeśliby były to prez. Dutkiewicz raczej by coś o tym wiedział...

soffika-zoe » 3 sie 06, 21:37

acha! jescze jedno! prosze zmienic sponsora na inny browar lub przynajmniej piwo! bo piast jest okrutny!
co do ochrony- im sie wydawalo ze tam rzadza lacznie z tymkogo wpuszczac, kogo obszukiwac,kiedy skonczyc pobierac kase za wjazd, kogo wyprosic i kiedy skonczyc impreze.bardzo niemiły akcent.
wsio!

soffika-zoe » 3 sie 06, 21:35

pss: zajebisty koncert bassisters orchestra ( jak zawsze klasa!) oraz miły muzykoterapi. na kanale audytywnym nie udalo mi sie byc, a zaluje zaluje zaluje...
za to bardzo nie zaluje pani marysi sadowskiej...

soffika-zoe » 3 sie 06, 21:33

sadze, ze jakby sie dalo, to klub bylby blizej centru, wierze w dobre intencje i wyobraznie organizatorow. widocznie lepiej być nie moglo. ja mieszkalam akurat 5 min na pieszo od browaru,ale wiem ze byli tacy, co na drugim krancu miasta.to ze jechalo sie dlugo to zrozumiale, nocny kluczyl okrezna droga dzieki czemu niektorzy mieli blisko do domu i chyba nie mozna na to narzekac. dla mnie klub byl troche zaciasny.szcezgolnie sala koncertowo-taneczna. dluga i waska.mozna bylo sie w niej udusic, mimo iz pojawily sie w niej wiatraczki:) wiadomo ze wszycy chca siedziec razem a nie rozpierzchac sie po katach, wiec stoliki pod parasolkami cieszyly sie najwiekszym powodzeniem-moglobybyc ich wiecej.ale to tylko takie zrzedzenie:P ogolnie klub na 4:)
ps: nigdy wiecej noviki! boje sie ze jak otworze lodowke,to ona tez tam bedzie!

Freak_lodz » 3 sie 06, 20:56

Tomassi napisał(a):Jak potraktowana?
'


mieli zagrac koncert...po wystepie beats f. i noviki...( kurde ile mozna...juz nie moge na nia patrzec od tamtego roku a ona znowu...)

ale ze pani novika miala godzinne opoznienie to nun powiedziano ze by jednak nie grali bo dla nich juz czasu nie bedzie!

zagrali w swojej sali prob na korytarzu na terenie browaru...ale szkoda na serio szkoda...bo to dobra grupa.

aaaa i tego samego dnia po koncercie nun idziemy tanczyc do tej sali mniejszej ( jak sie idzie do wc) godzina chyba cos kolo 2:20?...a panowie z ochrony ze to juz koniec...prosimy wychodzic!

wymeczylismy ich o jeszcze 30 minut...i na tym koniec....

ech gdzie te imprezy do rana:( w klubowym

Magda.Wtr » 3 sie 06, 15:28

Freak_lodz napisał(a):totalnie bez klimatu...totalnie na odludziu...totalnie za daleko...i zle naglosnienie....
prawie ze wszystkim sie zgodze ale nie z tym ze bez klimatu, klimat jest tam bardzo fajny

Tomassi » 3 sie 06, 14:51

Jak potraktowana?

Freak_lodz » 3 sie 06, 14:37

KLUB festiwalowy w tym miejscu to najwieksza pomylka festiwalu...mysle ze do tego wniosku kazdy z nas doszedl...

totalnie bez klimatu...totalnie na odludziu...totalnie za daleko...i zle naglosnienie...


i bardzo mi bylo przykro ze grupa nacht und nabel zostala tak potraktowana....

Peether » 2 sie 06, 13:16

właśnie problemem jest, że w centrum Wrocławia nie ma tak dużego klubu, który mógłby pomieścić wystarczającą ilość osób
może poza W-Z - w który ma co dzień są dyskoteki, a poza tym nie jest wcale taki wielki
poza centrum do głowy mi przychodzi hala Wytwórni Filmów Fabularnych, ale ona pewnie jest dużo droższa niż Browar Mieszczański, klimatu nie ma tam praktycznie w ogóle, śmierdzi olejem, którym impregnowane są deski na podłodze i wcale bliżej nie jest (ale przyjemniej się idzie) - dla niewtajemniczonych - są to hale koło Hali Stulecia
zrobienie czegokolwiek na zewnątrz raczej nie ma szans - Wyspa Słodowa odpada - kiedyś były tam kocerty, ale teraz jest tam permanetna budowa, poza tym były jakieś problemy z hotelem po drugiej stronie rzeki i mieszkańcami
jest Wyspa Piaskowa - gdyby postawić jakiś duży namiot, to kto wie, poza tym w najbliższej okolicy nie ma jakichś strasznie zamieszkanych terenów
są Pola Marsowe - ale znowu za daleko
może coś by się dało zrobić na terenach wodonośnych - są tam jakieś hale, jest wieża ciśnień, w której już się odbywały jakieś przedstawienia (gdybam, nigdy tam nie byłem)
na razie w sumie nic mi więcej do głowy nie przychodzi
Plac Wolności ma dodatkowy minus - za jakiś czas zacznie się tam budowa nowego gmachu Opery Dolnośląskiej

MagdaWtr » 31 lip 06, 16:59

ani chybi chodzi o WZ :]

jamro » 31 lip 06, 16:49

Pewnie tak samo.

Ja nie jestem z Wrocławia, ale czasami przyjeżdrzam tutaj do znajomych i od placu wolności zawsze nas okolica takiego jakiegoś klubu (zapomniałem nazwy) nas odrzucała. A na wyspie z tego co pamiętam jak na wiosne doda dla jakiś vipów śpiewała w namiocie to była już ciemna noc i może da się specjalne pozwolenie jakoś załatwić.

MagdaWtr » 31 lip 06, 16:38

nie, wyspa slodowa odpada bo - gdy są tam koncerty- mają one obowiazek konczyc sie o ktorejs tam godzinie ze wzgledu na przeszkadzanie okolicznym mieszkancom. byloby szkoda, gdyby klub zamykano o wczesnej (nie wiem, np. 2 czy 3) porze. Mnie sie zdaje ze plac wolnosci bylby idealny, z tym ze nie wiem, jak sie sprawy maja z tamtejszymi mieszkancami.

jamro » 31 lip 06, 14:52

Ja kilka razy byłem w klubie ale zdecydowanie jak dla mnie był on za daleko od centrum i w nie miłych dzielnicach. W środku może i klimacik był ale godzinny powrót spowodował moją niechęć do tego miejsca i wolałem się spokojnie piwka na trawce pod mediateką napić albo w parku przy świeczkach za teatrem lalek. Także niech ten klub w przyszłym roku będzie bliżej. Zastanawiałem się nad wyremontowaną wyspą słodową...

Tomassi » 31 lip 06, 14:08

Co za muzyka była w Klubie po koncertach?
Z racji odległości Klubu od centrum byłem tylko na dwóch koncertach i nie zostawałem, bo wolałem obejrzeć poranne seanse. Czy koncert Rovo był jedynym na dużej scenie?

Tomassi » 31 lip 06, 14:03

Rzeczywiście Klub Festiwalowy wydawał się być miejscem oderwanym od festiwalu. Myślę, że można to rozwiązać umieszczając Klub bliżej kin (początkowo były chyba nawet plany na koncerty festiwalowe w parku za Teatrem Lalek - tyle, że to naprawdę byłoby trudne do zrealizowania). Drugim rozwiązaniem mogłaby być sprawniej działająca komunikacja festiwalowa. Tzn. częstsze kursy krótszymi trasami. No i jakaś mapka z trasami i przystankami (np. taka nazwa przystanku "Arkady" niewiele mówi osobie spoza Wrocławia, a na mapie nie można jej znaleźć).

kubak » 31 lip 06, 13:56

A muzyka? Co myślicie o muzyce w klubie po koncertach? Czy ktoś z Was słucha takiej muzyki na codzień?

forever_ more » 31 lip 06, 11:28

dla mnie problemem było co innego - fakt, że chociaż istniała scena na zewnątrz, wszystkie koncerty odbywały się w dusznym, tłocznym, ociekającym potem wnętrzu, a sala np. na Bassisters pękała w szwach
droga do klubu akurat dla mnie nie stanowiła wyzwania, ale faktycznie powrót autobusem do centrum był abstrakcyjnie przedłużony - krótką drogę z Hubskiej do Świdnickiej robił w 45 minut

mp » 31 lip 06, 10:48

Zdecydowanie musi być bliźej, nie chciało mi sie tam wędrować po seansach, byłem tylko raz na Rovo i nie żałuje, ale musi być bliżej.

kubak » 31 lip 06, 10:43

Co myślicie o Klubie Festiwalowym?
Ja uważam, że tworzenie Klubu tak daleko nie ma sensu, bo ludzie zamiast wędrować ponad pół godziny nieprzyjemnymi ulicami (szczególnie przy dworcu) woleli zostać na trawce pod Mediateką albo rozchodzili się okolicznych Wrocławskich knajpach. Taki spacer sprawiał, że klimat festiwalu, który dało się mimo wszystko wyczuć wokół Placu Teatralnego, znikał po drodze, Wrocław odczarowywał się, miało się wrażenie, że trafia się w miejsce trochę z innego świata.
A autobusy jeździły za rzadko i za długo (bo na około).

Góra