180 stopni na południe, reż. Chris Malloy

Odpowiedz

To pytanie służy do uniemożliwienia automatycznego wysyłania formularza przez boty spamujące.


BBCode jest wyłączony
Uśmieszki są wyłączone
Przegląd wątku

Stowarzyszenie Nowe Horyzonty z siedzibą w Warszawie przy ul. Ludwika Zamenhofa 1, 00-153 Warszawa będzie przetwarzać Pana/i dane osobowe w celu realizacji umowy o świadczenie drogą elektroniczną usług forum. Podanie danych osobowych jest dobrowolne. Przysługuje Panu/i prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

Akceptuję regulamin Forum Nowe Horyzonty.
   

Rozszerz widok Przegląd wątku: 180 stopni na południe, reż. Chris Malloy

Thane » 28 paź 10, 11:53

psubrat napisał(a):I wybacz Thane, prawie się pobiliśmy o ten film. Na szczęście 4 żona czuwała nad spokojem obrad.


Aż tak źle nie było ;).

Mamy zatem inne stacje NG i Discovery w naszych domach :). Dla mnie film był urzekający, a to że nie zdobyli góry (spojler?!) tylko dodało nieco charakteru. Jedynie co mnie tam mogło razić to wtręty ekologiczne, które są ogólnie znane i najogólniej mówiąc, tutaj akurat zbędne. Odbieram to jednak jako film o pasji i o podróży, tej najdalszej, w którą każdy chce wyruszyć, niemal za wszelką cenę.

psubrat » 23 paź 10, 1:37

Jeszcze powinnaś pomyśleć o Drodze między dwoma punktami i wszystko jasne. Jak dla mnie film z Discovery o zdobywaniu góry bez jej zdobycia. No, a że przeciętny Amerykanin nie wie co to Rapa nui, to już inna sprawa, fakt jak najbardziej dla tamtej publiczności pouczający. I wybacz Thane, prawie się pobiliśmy o ten film. Na szczęście 4 żona czuwała nad spokojem obrad.

aszeffel » 21 paź 10, 22:15

psubrat, ostrzegałeś mnie przed tym filmem, ale nie posłuchałam, bo nie mogłam opanować chęci zobaczenia chilijskiej części Patagonii, i zobaczyłam, ale - jak się domyślasz - trudno mi było pogodzić się z tą estetyką rodem z National Geografic i z ekologiczną łopatologią (plus niepotrzebne animacje), w ogóle zaczynam myśleć kontrapunktowo, oglądam film i od razu przed oczami pojawia mi się inny, w jakiś sposób podobny, ale "właściwszy", tu też - myślałam o Petropolis Mettlera, myślałam o Gościu życia Tibora Szemzo - każdy z tych reżyserów jest indywidualnością, znajduje sposób na oryginalną filmową opowieść o ważnych sprawach, o ważnych ludziach, o podróży, o świecie, o poszukiwaniu sensu, to się udaje

Góra