Szczęśliwy poeta, reż. Paul Gordon

Odpowiedz

To pytanie służy do uniemożliwienia automatycznego wysyłania formularza przez boty spamujące.


BBCode jest wyłączony
Uśmieszki są wyłączone
Przegląd wątku

Stowarzyszenie Nowe Horyzonty z siedzibą w Warszawie przy ul. Ludwika Zamenhofa 1, 00-153 Warszawa będzie przetwarzać Pana/i dane osobowe w celu realizacji umowy o świadczenie drogą elektroniczną usług forum. Podanie danych osobowych jest dobrowolne. Przysługuje Panu/i prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

Akceptuję regulamin Forum Nowe Horyzonty.
   

Rozszerz widok Przegląd wątku: Szczęśliwy poeta, reż. Paul Gordon

okon » 1 kwi 11, 9:49

W kinach od 15 kwietnia.

julcia » 26 paź 10, 11:57

właśnie ze wzgledu na ukazany tu fajowy humor, widzę sens zrobienia tego filmu. bardzo też spodobała mi się postać twórcy, który w rzeczywistości zachowuje się niemal tak samo, jak na ekranie, co znaczy, że ma dystans do siebie - potrafił to zaobserwować i uwypuklić.
myślę też, że nie jest to film o zdrowej żywności, a o takim nieagresywnym buncie wobec systemu, machiny, której istnienie sobie uświadamiasz i uświadamiasz sobie też, że nie masz szans jej rozsadzić, więc jedyne, co możesz zrobić, to gdzieś na uboczu być sobie dobrym człowiekiem.
poza tym świetny jest rytm tego filmu - dzięki śmiesznemu, zupełnie niewiarygodnemu zakończeniu, nie rozmywa się gdzieś w dylematach biednego dobrego, pokrzywdzonego człowieka, ale daje daje widzom energię, dobry nastrój, no i jednak poucza, że koniec końców warto się starać.

ayya » 26 paź 10, 8:31

Ale ja nie wymagam od Szczęśliwego Poety nie wiadomo jakiego nowatorstwa, mieszania gatunków, wizualnej uczty etc. Tylko jednak dziwi mnie, że ktoś się stara bardzo, żeby w ogóle zrobić film i w sumie przez 2/3 jego trwania podąża za każdym przewidywalnym schematem. O Jeden Ranek Za Daleko jest filmem zrobionym na podobnych zasadach - przez kumpli i z minimalnym budżetem, też nie jest oryginalny formalnie i fabularnie, a jednak tutaj widzę, że był jakiś sens robienia tego filmu, choćby ze względu na fajowy humor, którym osobiście zaimponowali mi twórcy (przypomnę, że OJRZD zaczyna się niespecjalnie miło, bo od rzygania, co było podkreślane w każdym opisie filmu).

Grzes » 25 paź 10, 21:42

A mi się podobało. Nie był to film wielki, ale sympatyczny, i z przesłaniem, na którym autorowi wyraźnie zależało. Dziwi mnie zresztą, dlaczego ayya tak się zżyma na to, że to taki gatunkowy produkt. Sama w innym temacie napisałaś, że trudno wymagać od AFF tego samego, czego od ENH, że tutaj kino w większej części jest kinem gatunków, albo się przynajmniej o nie ociera. Jeśli nie przykłada się do "Szczęśliwego poety" zbyt wysokiej miary, naprawdę robi zdecydowanie pozytywne wrażenie.

aszeffel » 25 paź 10, 20:22

nie wiem, dlaczego ubzdurałam sobie, że to był film o kinie, a nie o zdrowej żywności

ayya » 22 paź 10, 8:44

To jest banalna komedia, która podąża prostym schematem charakterystycznym dla takiej komedii. Jak mówiłam, jedyną różnicą jest to, że nie ma w filmie Julii Roberts. Za to Gordon jako aktor i poniekąd chyba też jako osoba trochę mnie jednak irytował swoją flegmatycznością. Podobał mi się, gdy wybuchnął w scenie ze szwagrem. Podobała mi się też przezabawna końcówka. Przekaz filmu dotyczący zdrowej żywności też był spoko, bo bez zacietrzewienia, bo i nie mogło go być, skoro sam twórca filmu ma niewielkie pojęcie o zdrowej żywności. Problem w tym, że takich filmów, jak Happy Poet w Hollywood i poza nim jest cała masa i nie wiem, czym Gordon miałby się tu wyróżniać.

aszeffel » 22 paź 10, 6:42

okon, oczywiście żałuj, ayya, no jednak nie nazwałabym tego filmu banalną komedią, myślę, że zadowolenie reżysera wynika z faktu, że zrobił "prawdziwy" film, tak jak chciał, o sprawach, o których myśli, postawił nam też lustro przed nosem, pokazał, czym się w kinie "zajadamy", do czego się przywiązujemy, nawet gdy chcemy być bardziej off

ayya » 21 paź 10, 23:27

Jarmuschem to zalatywał w tej samej sali chwilę wcześniej w "O jeden poranek za daleko", całkiem przyjemnie zresztą. Natomiast w przypadku Happy Poet chyba nigdy nie zrozumiem takich twórców, jak Gordon, którzy na film wydadzą każdego centa, nagimnastykują się niemiłosiernie, by wszystko dobrze wyglądało i dlaczego? Dla banalnej komedii? Stąd też moje pytanie po seansie, czy był ze swojego filmu zadowolony, ale jak widać on nie widzi w tym nic niewłaściwego, że robi kino bez historii i takie jak wszyscy, tylko z minimalnym budżetem.

okon » 21 paź 10, 23:06

Bardzo stronnicze to forum. Wiadomo, że na pochwały liczyć może głównie Cassavetes. :) "Szczęśliwy poeta" to jeden z kilku tytułów, których żałuję, że nie zobaczę.

aszeffel » 21 paź 10, 22:43

chciałabym, żeby znalazł się tu entuzjasta, który mnie wyciągnie z tego sceptycyzmu i z tych moich kontrapunktów; słuchaliśmy z chinaskim rozmowy z reżyserem po projekcji, a jednocześnie zachwycaliśmy się wczesnym Jarmuschem, nie musząc się wzajemnie przekonywać, że uciekając jak Gordon od atrakcji, Jarmusch stworzył nową jakość o wielkiej sile, czy film Gordona ma siłę i czy tworzy nową jakość? nie musi, tak powiedział, nie musi być oryginalny, żeby być zadowolonym z efektu, ironia ironią, ale mam wrażenie, że jego film przeżuwa schematy, o których chętnie byśmy zapomnieli, a metafora drobnego biznesu ze zdrową żywnością, przywodząca na myśl niezależne kino, jest zbyt prosta, nazbyt oczywista, przyznaję - jak reżyser - nie jestem wegetarianką, ale mięso jadam rzadko, chętnie nie jadłabym go wcale, w tym filmie zabrakło mi jednak mięsa

Góra