Filmy Tsai Ming-Lianga - prośba

Odpowiedz

To pytanie służy do uniemożliwienia automatycznego wysyłania formularza przez boty spamujące.


BBCode jest wyłączony
Uśmieszki są wyłączone
Przegląd wątku

Stowarzyszenie Nowe Horyzonty z siedzibą w Warszawie przy ul. Ludwika Zamenhofa 1, 00-153 Warszawa będzie przetwarzać Pana/i dane osobowe w celu realizacji umowy o świadczenie drogą elektroniczną usług forum. Podanie danych osobowych jest dobrowolne. Przysługuje Panu/i prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

Akceptuję regulamin Forum Nowe Horyzonty.
   

Rozszerz widok Przegląd wątku: Filmy Tsai Ming-Lianga - prośba

Thane » 25 sie 09, 19:11

;)))))). To teraz idę nieść radość dalej :).

eliska » 25 sie 09, 19:08

Tsai się by ucieszył ,grono fanek powiększone

aha też mi się podobało i bardzo rozśmieszyło Thanowe cyt :

Uderz w Dragon Inn a Cze się odezwie

..jakże adekwatne :)

cze67 » 25 sie 09, 19:00

eliska: ile lasek? Po dziesiątej przestałem liczyć. :-)

eliska » 25 sie 09, 18:55

Wercik bardzo ładne :)

Wercik » 25 sie 09, 18:51

Tak, luźna wariacja na temat śpiworów. Miegmaišis miegmaišuo:).

eliska » 25 sie 09, 18:35

Wercik - psosub to coś od Psubrata chyba ?

Cze -ile?

:)

Wercik » 25 sie 09, 17:55

Wiedziałem! Dzięki za podrzucenie psosobu;).

cze67 » 25 sie 09, 17:42

Wercik: nie, szczerze mówiąc, kompletnie takie filmy mnie nie interesują, nudzą mnie śmiertelnie, wysiedzieć na nich nie mogę. To wszystko szpan i lans na alternatywnego_kinomaniaka. Wiesz ile lasek na Tsaia wyrwałem? ZDZIWIŁBYŚ SIĘ.

eliska » 25 sie 09, 15:36

do Cze :) ...swoją drogą kulejąca_kobieta ...ładnie napisane :)

eliska » 25 sie 09, 15:29

Dobrze Werciku ,Wiercik .. sie nie powtórzy :)

ten film to sama poezja ,moze tak należy go oglądać

Wercik » 25 sie 09, 15:24

Wercik. Wercik, nie Wiercik, bardzo proszę, dziękuję:).

Ale poważnie, naprawdę, takie filmy Was ciekawią? Sam nie jestem fanem filmów akcji, lubię spokojne kino, ale bez przesady:).

eliska » 25 sie 09, 14:21

no to moze jeszcze sceny z filmów w tym kinie ;) , ...ciekawe czy Wiercik jest zdziwiony takim zagęszczeniem akcji ;)?

Jarosz » 24 sie 09, 10:54

Brawo Cze! Bardzo trafne streszczenie :D

Thane » 23 sie 09, 17:31

:)))))

cze67 » 23 sie 09, 17:24

A więc tak: oprócz sceny z orzeszkami i wchodzenia kobiety po schodach były w filmie jeszcze następujące sceny: scena z nogami na oparciu krzesła, scena w męskiej ubikacji (zwana również sceną przy pisuarze), scena zbliżenia twarzy kobiety oglądającej film z drugiej strony ekranu, scena, gdy kulejąca kobieta idzie korytarzem, sceny włóczenia się głównego_bohatera po zapleczu kina i przeciskania się między innymi włóczącymi się panami, scena oglądania filmu przez starszego pana i jego wnuka, scena wzruszenia innego starszego pana z oglądanego filmu, scena rozmowy obu starszych panów o kinie, scena, gdy kulejąca_kobieta patrzy na dopalającego się papierosa, scena kiedy operator zmienia ostatnią taśmę w zamykanym kinie, scena wyjścia kulejącej_kobiety z zamykanego kina, scena zamykania zamykanego kina po ostatnim seansie i wreszcie scena pustej sali kinowej po ostatnim seansie w zamykanym kinie.
Jak widać z powyższego w filmie Goodbye Dragon Inn działo się niezwykle dużo.

Thane » 22 sie 09, 8:27

Rozwiń się Cze ;).

PS To nie były orzeszki tylko słonecznik.

Wercik » 22 sie 09, 8:19

Nie no poważnie, słyszałem jedną stronę, chciałbym usłyszeć drugą. Co w tym filmie się działo, oprócz sceny z orzeszkami?

Thane » 22 sie 09, 7:47

Uderz w Dragon Inn a Cze się odezwie ;).

cze67 » 22 sie 09, 7:32

...

Wercik » 21 sie 09, 18:56

To co tam się działo, bo słyszałem o tym filmie, że naprawdę był po prostu piekielnie nudną próbą zrobienia filmu o miejscu.

Jarosz » 21 sie 09, 17:49

Wercik napisał(a):Zaraz, muszę się upewnić, mówimy o tym filmie z kulejącą kobietą chodzącą po schodach?


Tym samym.

Wercik » 21 sie 09, 16:29

Zaraz, muszę się upewnić, mówimy o tym filmie z kulejącą kobietą chodzącą po schodach?

Jarosz » 21 sie 09, 16:22

Wercik napisał(a):Kiedy po dwudziestu minutach nicniedziania kolega zakrzyknął na Goodbye, Dragon Inn "No nie!" publiczność mu przyklasnęła.


Dwudziestu minutach nicniedziania??? Nie zauważyłem - tam się przez cały czas coś działo. Chyba oglądałem inny film ;)

Wercik » 21 sie 09, 16:11

On chyba był dwudziestego szóstego. Nie pamiętam dokładnie, poszedłem wtedy na coś innego, filmu nie widziałem, słyszałem po prostu bardzo niepochlebne opinie na jego temat.

Thane » 21 sie 09, 16:07

Tak? W takim razie na projekcji, na której ja byłem publiczność była normalna (i nie krzyczała).

Wercik » 21 sie 09, 13:56

Kiedy po dwudziestu minutach nicniedziania kolega zakrzyknął na Goodbye, Dragon Inn "No nie!" publiczność mu przyklasnęła.

tangerine » 24 lip 09, 21:35

tangerine napisał(a):
okon napisał(a):Tylko "Rebels of the Neon God" jakoś nie przypadł do gustu.


Czym się różni ten filmy od pozostałych ? Moglibyście przybliżyć, bo nie grafik mam napięty i trzeba rezygnować...


Jednak się zdecydowałem... I była to świetna decyzja, chociaż długo się wahałem, ale przesądziło moje zainteresowanie debiutami... Z 4 oglądniętych dzisiaj filmów - zdecydowanie najlepszym byl właśnie ten... Niestety problemy techniczne, powtórzony start filmu spowodowały, że nie mogłem się spotkać z twórcami i posłuchać co mają do powiedzenia... Na prawdę polecam...

tangerine » 16 lip 09, 19:51

okon napisał(a):Tylko "Rebels of the Neon God" jakoś nie przypadł do gustu.


Czym się różni ten filmy od pozostałych ? Moglibyście przybliżyć, bo nie grafik mam napięty i trzeba rezygnować...

doktor pueblo » 16 lip 09, 19:27

cze67: obawiam się, że adresaci Twojego apelu raczej na forum nie zaglądają (a w każdym razie pewnie niewielu z nich).

Jak chcesz, żeby "przypadkowi" widzowie nie weszli na seans, to możesz zrobić rezerwacje na wszystkie bilety i oczywiście ich nie wykupić (choć jakbyś wykupił, to miałbyś PEWNOŚĆ spokoju ;))

eliska » 6 lip 09, 8:52

bo dźwięki w obcych pomieszczeniach i na zewnątrz tych pomieszczeń też brzmią obco ...napawają lękiem ...taki klimat mi sę jawi :)..no ale zobaczę ...

aszeffel » 6 lip 09, 7:42

Czyli w sumie to wymieniliśmy wszystkie:)
eliska, ten film jest mi bliski i taki obraz obcego miasta, bo ja się po prostu tak w obcych miastach często czuję i zachowuję, często jestem w obcych miastach sama, i ja się z nimi właściwie nie zaprzyjaźniam, patrzę na nie z dystansem; jest tam taka moja ulubiona scena, kiedy dziewczyna w Paryżu siedzi na łóżku w ciasnym pokoju hotelowym, w tapetach we wzory, z kapą z jakimś zwierzem, tygrysem czy coś i słyszy dziwne dźwięki, dobiegające z góry i jak klasyczna bohaterka horroru wychodzi z pokoju, wspina się na piętro po wąskich trzeszczących schodach, piętro jest całe wymalowane na szaro, jakieś drzwi i okno, ale jakie okno! to okno ją zjada, zobaczysz...

okon » 5 lip 09, 22:23

1. Viva L'Amour
2. Która tam jest godzina?
3. Dziura

Tak wygląda moja trójka. Chociaż lubię wszystkie. Prawie. Tylko "Rebels of the Neon God" jakoś nie przypadł do gustu.

eliska » 5 lip 09, 22:06

Aszeffel, ten Twój opis taki klimatyczny ,a porównanie [ paryskie wycinanki (taki fragment, jakby ktoś Paryżowi obciął głowę na zdjęciu, albo pokazał tylko rękę i płaszcza kawałek) ] ..świetne

swoją drogą byłam w Paryżu w lutym ,ale nie mijałam tam Tsaia ;)

widziałam jego tylko jeden film 'Nie chcę spać sam''

aszeffel » 5 lip 09, 17:46

egold: raczej nie pusty Paryż, tylko Paryża wycinki, paryskie wycinanki (taki fragment, jakby ktoś Paryżowi obciął głowę na zdjęciu, albo pokazał tylko rękę i płaszcza kawałek) i wcale nie zawsze puste, choć chłodne, obce, więc samotne mimo tłumu, ale przestrzeń u Tsaia to jest zawsze majstersztyk, obojętnie skąd wycięta, dobry pomysł z urlopem :)

eliska » 5 lip 09, 16:06

PaNie Mieczysławie ,to moze niech Pan przytnie komara już w domu ;)

paNMieczyslaw » 5 lip 09, 14:35

Pretensjonalna prośba.

Jak Tsai będzie nudzić, to obczaję na komórce czas i albo przytnę komara, albo opuszczę przybytek...

egold » 4 lip 09, 14:21

Dzięki !! No wiem, wiem - Goodbye Dragon Inn i Która tam jest godzina też powinnam zobaczyć (zwiastuny w internecie itp. sugerują to w sposób oczywisty, już wiem że warto i ten pusty Paryż...) - ale wobec tego chyba wezmę urlop na 2-3 dni, skoro mam obejrzeć prawie wszystko! Tak to właśnie jest, jak się zaczyna wybierać i trzeba z czegoś zrezygnować, albo niektóre filmy są tylko rano :)

Jeszcze raz Wam dziękuję. A co do wychodzenia z kina w trakcie nawet najcięższego seansu - jeszcze w życiu mi się to nie zdarzyło. Więc raczej Was nie zawiodę...

aszeffel » 4 lip 09, 7:34

no i Kapryśną Chmurę przecież.... Która tam jest godzina oczywiście też :) może po prostu wybierz więcej niż 3

aszeffel » 4 lip 09, 7:32

no nie, Cze, przecież dobrze wybrała... Rzekę zobacz koniecznie

cze67 » 4 lip 09, 6:28

Dwie perełki:
Goodbye, Dragon Inn
Która tam jest godzina

Mam nadzieję, że się zachwycisz.

egold » 4 lip 09, 0:02

Mam wobec tego pytanie do cze67:
które z filmów Tsai Ming-Lianga możesz szczególnie polecić?
Nie przerażają mnie dłużyzny czyli tzw. długie ujęcia lub cisza - wręcz przeciwnie, z ostatnich festiwali szczególnie zapamiętałam filmy typu Ciche światło, Hamaca Paraquaya czy brazylijski Drifter. Nie mam całego karnetu (brak czasu - praca), kupuję zawsze bilety na konkretne filmy (20+), więc muszę precyzyjnie wybierać i stworzyć sobie optymalny grafik. Na razie - według opisów i terminów wybrałam 3 filmy: Rzeka, Nie chcę spać sam i konkursowy - Twarz.

cze67 » 2 lip 09, 21:59

Chodziło mi o sferę obyczajową, seksualności.

tangerine » 2 lip 09, 20:53

Ja to najwyżej zasnę, ale o tych drastycznościach to nie wiem... Z filmów, które widziałem to nie wywnioskowałem tej cechy kina Tsaia...

aszeffel » 2 lip 09, 20:21

:) ja nie wyjdę

chinaski » 2 lip 09, 20:20

Popieram ww post, jednak nie mam złudzeń.
Będzie ciężko.

cze67 » 2 lip 09, 19:38

Mam, może nieco dziwną, prośbę a propos filmów Tsaia. Wiem, że zaprawiona festiwalowa publiczność wie, czego można spodziewać się po jego obrazach: długich (do granic wytrzymałości niektórych), statycznych ujęć, "nicniedziania" (pozornego, OCZYWIŚCIE), swego rodzaju filmowej nudy, częstych drastyczności. Od początku mojej przygody z filmami Tsaia powtarza się ta sama sytuacja. Seans, nabita sala, mija 10 minut, część publiczności zaczyna się niecierpliwić, pierwsi wychodzą, potem to wychodzenie staje się coraz bardziej powszechne. W sumie po zakończeniu seansu na sali pozostaje mniej więcej połowa widzów.
Wiele osób może nie znać specyfiki jego kina, dla jednych fascynującego dla innych śmiertelnie nudnego. Nie mam zamiaru ingerować w niczyje odczucia, i zakazywać przychodzenia na seanse (kogo zresztą mój zakaz by obszedł), ale jeżeli ktoś nie czuje się dobrze w tej estetyce, jeżeli oczekuje innej narracji, to proszę: gdy już przyjdziecie na seans Tsaia, spróbujcie wytrzymać do końca. Nie, żeby go pokochać, o tym nie śmiem marzyć, ale akurat w wypadku jego filmów, wymagających skupienia, ciszy, wychodzenie w trakcie seansu BARDZO przeszkadza.

Dziękuję za uwagę.

Góra