ludzie

Wasze opinie o filmach 5. Festiwal Fimowego ENH. Dyskusje o odbywających się spotkaniach, wystawach, wykładach, koncertach.
Miś
 

Post 28 lip 05, 22:11

nie wydaje wam się, że stopniowo zmienia się widownia festiwalu? Jakoś robi się coraz bradziej "artystycznie" (w pejoratywnym tego słowa znaczeniu). Pełno ludzi, którym wydaje się, że o kinie wiedzą wszystko i to daje im prawo do wynoszenia się ponad resztę gawiedzi.
Ja osobiście odwiedzam festiwal raczej turystycznie, chodząc tylko na wybrane filmy. Pamiętam jednak, że jeszcze 3 lata temu w czasie reklamy "cała Polska czyta dziecią" za każdym razem cała sala deklamowała wraz z aktorem "pocałunkiem obudził: cmok! cmok!".
Teraz publiczność nie zniża się już do tego typu grubiańskich żartów, widać nie przystoi to prawdziwym "artystom". Nie żeby mnie to specjalnie dotykało, ale jakoś mi przykro, że gubi się dawny klimat. Może tak jest lepiej dla kina?

Avatar użytkownika
masakrytyczna
 
Posty: 72
Na forum od:
26 lip 05, 16:54

Post 29 lip 05, 4:58

nie wydaje. akurat takie dywagacje są najmniej istotne i najbardziej jałowe. są to dyskusje babcine, w stylu: "drogie dzieci, za moich czasów...".
mnie interesuje tylko to, czy zmienia się poziom filmów w konkursie, panoramie itp. O tym, warto rozmawiać.

dywagacje o "klimacie" pozostawiam tym, którzy sami czują się "artystycznie", wyjątkowo, i klimatycznie i chcialiby zachować o sobie takie właśnie przekonanie - i unieść je w polske: "wiesz byłem w cieszynie (głowa w chmurach) i było tak klimatycznie..."
www.masakrytyczna.blog.pl >>dziwię się światu<<

eddiepolo
 

Post 29 lip 05, 5:44

gościu, ileż można cmokać...?
jest odlotowo!!! Nobel dla RG!!

Avatar użytkownika
wooki
 
Posty: 13
Na forum od:
27 lip 05, 18:56

Post 29 lip 05, 17:43

mnie cmokanie wkurzalo juz od trzech lat... co nie znaczy ze nie uwazam ze jest cos w tym co pisze mis, chociaz jeszcze na pewno na mala skale:)
tak powiedzial...

Avatar użytkownika
Ufo82
 
Posty: 75
Na forum od:
31 lip 05, 20:03

Post 31 lip 05, 20:38

Bylam na festiwalu 1 raz i juz deklaruje ze bede tu za rok. Nie wiem jak bylo poprzednio. Teraz tylko wydawalo mi sie ze byla lekka rewia mody. Na wiekszosci filmow bublicznosc sie wyglupiala z reklam szczegolnie pod wieczor. Moze z rana ludzie jeszcze nie maja ochoty lub humoru.

cze67
 

Post 1 sie 05, 22:10

Może nie do końca w temacie... Tegoroczna publiczność była dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Po zeszłorocznej smsomanii w trakcie projekcji, po gremialnych śmiechach na sali przy co bardziej drastycznych scenach, który wcale śmieszne, w kontekście akcji danego filmu, nie były, byłem przygotowany na najgorsze. A tymczasem, ani smsów ani zbyt wielu dziwacznych reakcji nie zanotowałem. Bardzo mnie to uradowało.

peter
 
Posty: 244
Na forum od:
23 sty 05, 23:21

Post 1 sie 05, 23:40

w tym roku było wyjątkowo przyzwoicie - publiczność dobrze się zachowywała, nie było pisania smsów w czasie projekcji, wszyscy byli dość sympatycznie i pokojowo nastawieni do siebie

deep2
 
Posty: 10
Na forum od:
30 lip 05, 8:24

Post 1 sie 05, 23:46

Było spoko, ludzie bardzo ciekawi ale przecież naj... sa filmy i to one wprowadzały taką "gęstą" atmosferę. Jeśli filmy nadal będa szokowac i zachwycać, ciekawic itp. to będa przyciągały ludzi którzy czegoś szukają w tych filmach czyli będą do jakiegoś stopnia wrażliwi, więc z jakimś wnetrzem, więc będzie spoko żyć sobie obok takich osób na nastepnych festiwalach. Ja uważam że to wszystko od kina jest uzależnione (w Cieszynie oczywiście) ..... pozdrawiam pozdrawiam :-)

Avatar użytkownika
masakrytyczna
 
Posty: 72
Na forum od:
26 lip 05, 16:54

Post 2 sie 05, 7:08

albo jednak podyskutuje.
fakty są takie - w ubiegłym roku musiałem chyba na 3 seansach głośno upominać siedzącą obok (wypitą nieco) młódź aby się przymknęła.
w tym roku raz już miałem się ruszyć, ale cisza nastąpiła sama z siebie i nie musiałem.

różnica jest zdecydowana, na korzyść oczywiście.:-)

i rzeczywiście jeśli miałbym na coś narzekać to na jedną rzecz - że publika nie była bardziej "pewna i oczytana", tj gotowa śmiać się głośno gdy jest coś do smiechu, gwizdac gdy jest coś do kitu i szaleć z zachwytu gdy jest coś (gdyby było coś) do zachwytu
www.masakrytyczna.blog.pl >>dziwię się światu<<

nadrazil
 

Post 2 sie 05, 8:35

Mnie irytowało przeżywanie reklam, cmokanie i klaskanie na nich. Wkurzał pusty śmiech na "Mysterious skin" oraz rozbawiła rozmowa dwóch chłopaków i dziewczyny przed filmem Godarda. Nie mieli kompletnie pojęcia na co przyszli. Jeden myślał nawet, że to musical, a pod koniec filmu rozmawiali już tylko i nie zwracali na niego uwagi. Hm. No i na Fassbinderze też ludzi zachowywali się nieładnie. Poza tym atmosfera super.

ruda maruda
 

Post 2 sie 05, 8:54

Masakryczna, to Ty jestes facetem??? :o

A w temacie - z 24 seansow zdarzyl mi sie tylko jeden - "Izo" Takeshi Miike - na ktorym nikt nie wywijal komora, nie swiecil i nie pstrykal. Na zakonczeniu festiwalu ("Manderlay" o 19) w mojej czesci widowni byla istna plaga - smsy, dzwonki,sprawdzanie zegarkow. Matko Bosko! Naprawde, nie mozna wytrzymac 3 godzin w spokoju? Mam kolezanke, ktora cierpi na zespol nadpobudliwosci, to nie chodzi do kina, bo nie wysiedzi i koniec.

Nastepna sprawa - wylazenie w trakcie filmu! Byly jakies spisane zasady, ktore mowily, ze i owszem mozna, ale jesli jest to KONIECZNE. A nie,ze mi sie nuuuudzi (czekajac na zakonczenie "Zasypanego lasu" pod teatrem, wypadla ekipa z okrzykiem, ze znow byla na jakims japonskim gownie. DLACZEGO NIE PRZECZYTALI RECENZJI?!) Nie naleze do towarzystwa, ktore wzdycha na 13 jeziorach. Prawde mowiac, myslalam,ze na nich zdechne. Ale siedzialam sobie cichutko i obejrzalam wszystko. Po to przyjechalam do Cieszyna!

a szczytem to juz byla gola stopa w rozmiarze powyzej 40, ktora ujrzalam tuz przy swym policzku na Estamirze.

Wydaje mi sie,ze nie pokazowy artyzm i przeintelektualizowanie bylo plaga w tym roku w cieszynie, a raczej jakies instynkty prosto z buszu. Jakby dzieciaki wyrwaly sie rodzicom spod skrzydel na wakacje i nie wiedzialy co z ta wolnoscia zrobic.

Ale i tak dalabym duzo, zeby teraz czekac pod Akademickim...

ruda maruda
 

Post 2 sie 05, 8:58

Masa-Krytyczna..no tak, teraz to ma nawet sens ;)

Avatar użytkownika
kubak
 
Posty: 614
Na forum od:
8 gru 04, 10:49

Post 2 sie 05, 12:18

Tak, świecące komórki dalej były plagą. Nie słyszałem, żeby ktoś rozmawiał na sali przez telefon, ale pstrykanie SMSów, oślepiające sprawdzanie co chwila godziny było bardzo popularne. A przecież było przed każdym seansem: "Prosimy o wyłączenie komórek". Nie było: "Prosimy o wyłączenie dzwonków", czy "Prosimy o nierozmawianie przez telefon w trakcie seansu". Chodziło o "całe komórki", zupełne ich wyłączenie.

I tak publiczność była niewątpliwie dojrzalsza niż w zeszłym roku, nie śmiała się już tak bardzo. Jedynie na "Joannie" byłem rozgoryczony, publiczność bardzo utrudniała mi wejście w ten film. Nowa forma i od razu śmiech do łez. Że banalne teksty? Przecież to typowe dla opery! Zapewniam: to nie była żadna "czarna komedia", jak niektórzy twierdzili po seansie!

Ja wolę jak ludzie wychodzą z sali niż jakby mieli się kręcić i sprawdzać co chwila godzinę w swojej świecącej komórce. Byleby tylko robili to po cichu!
10. Festiwal Filmowy Pięć Smaków / listopad 2016 / piecsmakow.pl

Magda.W
 
Posty: 53
Na forum od:
27 lip 05, 17:51

Post 2 sie 05, 14:31

kubak napisał(a):"Prosimy o wyłączenie komórek". Nie było: "Prosimy o wyłączenie dzwonków", czy "Prosimy o nierozmawianie przez telefon w trakcie seansu". Chodziło o "całe komórki", zupełne ich wyłączenie
ej to już jest czepiactwo. np mojego telefonu NIE DA SIE wylaczyc i jedyne co moge zrobic to ustwic wibracje ale te chyba niekomu nie przeszkadzaja.

jesli idzie o publike - uwazam ze bylo o niebo leiej niz w zeslzym roku. malo komorek, jak już to jeden dzwonek, w zeszlym roku bywało aż po 4 rózwn dzwonki na 1 seansie, wydaje mi sie ze mniej chołoty przyjechało.
a co do klimatu (zwł. artystycznego<?!>) - było w tym roku lepej a nie gorzej, choć czepianie się o takie sprawy jest... <eufemizm> irytującym i niepotrzebnym porywaniem sie z motyką na słońce :/

Avatar użytkownika
kubak
 
Posty: 614
Na forum od:
8 gru 04, 10:49

Post 2 sie 05, 14:36

Magda.W napisał(a):mojego telefonu NIE DA SIE wylaczyc i jedyne co moge zrobic to ustwic wibracje ale te chyba niekomu nie przeszkadzaja.

Jak to się nie da? Czy to jest urządzenie elektroniczne? Nie ma przycisku "on/off"? Nie możesz wyjąć baterii? To może po prostu nie zabieraj go do kina?
Uwierz mi: wibracje też przeszkadzają.
10. Festiwal Filmowy Pięć Smaków / listopad 2016 / piecsmakow.pl

Avatar użytkownika
Querelle
 
Posty: 873
Na forum od:
24 gru 04, 4:26

Post 2 sie 05, 14:41

To, co napisał kolega Kubak, nie jest żadnym czepiactwem. Na "Los muertos" myślałem, że dostanę szału. Czułem się, jak na cmentarzu 1 listopada. Rozmów przez telefon żadnych nie słyszałem. Śmiech na "Joannie" równiez mi przeszkadzał (byłem na tym samym seasnie, co Kubak).

Avatar użytkownika
A*
 
Posty: 241
Na forum od:
29 sty 05, 15:55

Post 2 sie 05, 14:44

kubak napisał(a):niż jakby mieli się kręcić i sprawdzać co chwila godzinę w swojej świecącej komórce.


Oj tak, to naprawdę przeszkadza i mnie osobiście denerwuje okrutnie. Czy nie po to chodzi się do kina żeby troche zapomnieć o świecie na zewnątrz i upływajacym czasie?
Ostatnio edytowano 2 sie 05, 14:45 przez A*, łącznie edytowano 1 raz

Magda.W
 
Posty: 53
Na forum od:
27 lip 05, 17:51

Post 2 sie 05, 14:45

Querelle napisał(a):To, co napisał kolega Kubak, nie jest żadnym czepiactwem. Na "Los muertos" myślałem, że dostanę szału. Czułem się, jak na cmentarzu 1 listopada. Rozmów przez telefon żadnych nie słyszałem. Śmiech na "Joannie" równiez mi przeszkadzał (byłem na tym samym seasnie, co Kubak).

uzasadnione pretensje. ale czepiactwo dotyczy kwestii :'wylaczani komorek czy dzwonkow?' otoz, jak juz napisalam , mojego telefonu NIE DA sie wylaczyc bo jest zepsuty -a jeszcze nigdy nie zdarzylo mi sie by mi cos zadzwonilo lub bym czymś komuś swiecila. sama nienawidze takich akcji

Avatar użytkownika
Freak_lodz
 
Posty: 239
Na forum od:
6 lut 05, 17:58

Post 2 sie 05, 15:00

hmm ja w telefonie mialam glos na off...ale byl blisko mnie bo taki byl warunek mojej pracy...jak jestem nagle potrzebna to wychodze z kina i biegne...gdy wiedzialam ze moge sie spodziewac telefonu do siadalam jak najblizej wyjscia aby nikomu nie przeszkadzac i wyparowac z sali w 5 sekund:)
Say what you mean
Mean what you say
Say what you feel
Feel what you say

Avatar użytkownika
Natalia
 
Posty: 58
Na forum od:
15 lut 05, 1:19

Post 2 sie 05, 15:08

dobra, naprawdę, wstukiwanie smsów może jeszcze być wkurzające, ale godzinę chyba jednak można sprawdzać. można by w ogóle przestać oddychać i nie drapać się po głowie, ale skrajności nie wprowadzajcie.

Avatar użytkownika
masakrytyczna
 
Posty: 72
Na forum od:
26 lip 05, 16:54

Post 2 sie 05, 16:46

faktem jest że świecacy wyświetlacz jednak rozprasza.

do tych co narzekają--> jak to jest że teraz potraficie zabierac głos a w kinie nie potrafiliście zwrócić uwagi tym co się śmiali, stukali, świecili po oczach itp?

treningi asertywności są coraz popularniejsze więc do dzieła
www.masakrytyczna.blog.pl >>dziwię się światu<<

Avatar użytkownika
kubak
 
Posty: 614
Na forum od:
8 gru 04, 10:49

Post 2 sie 05, 16:51

Ja akurat należę do tych, którzy nie mają obiekcji przed zwróceniem uwagi i robiłem to często. Ale rozumiem o co Ci chodzi. Skąd wynika ten lęk przed zwracaniem uwagi? Czy Waszym zdaniem jest to nieuprzejme?
10. Festiwal Filmowy Pięć Smaków / listopad 2016 / piecsmakow.pl

Mag
 
Posty: 43
Na forum od:
2 sie 05, 12:14

Post 2 sie 05, 17:01

Co do zwracania uwagi: nie umialam, kiedy ktos za mna uparcie podrygiwał, przez co trzeslo sie krzeslo moje i kilku osob po obu stronach... Bo nie wiem, jak mam to ująć: proszę nie kopać? proszę przestać przytupywać? ;)

Magda.W
 
Posty: 53
Na forum od:
27 lip 05, 17:51

Post 2 sie 05, 17:08

najbardzije mnie śmieszy to że jak komuś zwracam uwagę (a z reguły staram się to robić względnie grzecznie) to ten ktoś czuję się dotknięty, urażony, nieszczęśliwy ("a ta co tak się czepia?!")
Ostatnio edytowano 2 sie 05, 17:09 przez Magda.W, łącznie edytowano 1 raz

Magda.W
 
Posty: 53
Na forum od:
27 lip 05, 17:51

Post 2 sie 05, 17:09

masakrytyczna napisał(a):do tych co narzekają--> jak to jest że teraz potraficie zabierac głos a w kinie nie potrafiliście zwrócić uwagi tym co się śmiali, stukali, świecili po oczach itp?

treningi asertywności są coraz popularniejsze więc do dzieła


lol. przypomniala mi sie zabawna sytuacja z zeszlego roku. teatr mickiewicze - film - nie pamietam dokladnie, chyba "the missing" albo jakis inny w kazym razie podobny. za mną "parka". może jeszcze powiem że PRZED seansem dochodzily mnie z ich strony jakies pretensjonalne gadki "ja to lubie kino ambitne" - "no, ja też lubie takie wymagające", coś o irańskim, o koyaanisqatsi, itd itp. Zaczyna sie seans - non stop ROZMOWY(nie:szeptem), ŚMIECHY, ŻARCIE, SZELESZCZENIE, i [uwaga!] częstowanie się .... TIK-TAKami co chwilę a wiadomo że tik taki w kinie to zbrodnia większa nawet niźli czipsy.
Było to do tego stopnia irytujące, że nie dało się (jak się zwykle da) 'nie zauważaći' po prostu nie dało się oglądać filmu, koszmar.
zwracanie uwagi - ja z moją siostrą , siedzące przed nimi, zwracałyśmy im uwagę dosłownie co chwilę, i owszem efekt był świetny, tylko że cisza trwała mniej niz kilka minut i dlaej to samo. Od grzecznych próśb (długo powtarzanych) po desperackie "zamknij się". po seansie byłam tak wściekła że musiałam sie powstrzymywac żeby nie rzucić się dziewczynie do szyi. Dobra , do czego zmierzam : kiedy przy wstawaniu zapytałam się jej w miarę spokojnie już nie pamiętam dokladnie o co ale cos w stylu że 'jak sie film nie podoba to mozna wyjsc' albo 'czy wie ze w kinie sie nie rozmawia bo to przeszkadza innym' (i powiedziałam to wzglednie uprzejmie, w każdym raze bez chamstwa) to dziewczyna spojrzala na swojego kolegę, po czym odpowiedziała mi ze spokojem "Jestem asertywna i nie odpowiem na to to pytanie"
:O
o_O
:| wyobrazacie sobie? jezus az teraz sie trzese z nerwów. oto jak niektorzy pojmują asertwynosc.

oto czemu sądze ze teraz było lepiej. ani razu ise nie zdarzyło (mi) zeby ktos gadal dokladnie przez caly seans

Avatar użytkownika
masakrytyczna
 
Posty: 72
Na forum od:
26 lip 05, 16:54

Post 2 sie 05, 17:20

proponuje wydrukować i wręczac takim "parom" jakiś uroczy obrazek na dowidzenia,
choćby ten z kapryśnej chmury:-)

Obrazek
www.masakrytyczna.blog.pl >>dziwię się światu<<

Magda.W
 
Posty: 53
Na forum od:
27 lip 05, 17:51

Post 2 sie 05, 17:24

nie , powinno im się wręczać kopa w dupę, ale jak na to, przyznaję ze spuszczonaymi oczami , jestem za mało asertwna
;)

kokabaku
 
Posty: 13
Na forum od:
28 gru 04, 18:35

Post 2 sie 05, 17:53

Na Świecie Apu przez pierwsze około 15 min próbowałam przyjąć taką pozycje, aby świecąca smsami komórka mojej sąsiadki znalazła się poza polem mojego widzenia...długo nie wytrzymałam,przesiadłam się parę rzędów. No. Apu ma 100% mojej uwagi.

Ale nie ma tak dobrze - zaraz słyszę za sobą pytanie jakiegoś chłopaka"ty, po co im te kropki na czołach", po czym następuje długa odpowiedź drugiego,a nawet wywiązuje dyskusja bogata w odniesienia do inych filmów ("jasne, że o wiele lepszych "). Jakiś pan z przodu tez się już denerwuje...W końcu odwracam się, widzę dwóch strasznie artstycznych artystów i pytam (szeptam), czy mogą trochę ciszej. A oni na to( głośno), że tak. Po czym przechodzą na inne tematy, parskają mi nad karkiem,bo Apu też ma kropki na czole itd.

No i co zrobić w takiej sytuacji?Jakbym się przesiadła, to by mnie ktoś spytał, czy mogę przestać łazić?:) Z drugiej strony, nie tylko ciepłe przyjęcie filmu warto wyrażać. Pan Roman mówił w wywiadzie, że oczekuje od widowni aktywności także w formie wygwizdania, wykpienia! Ideałem byłby podobny odbiór filmu przez całą publiczość...a tak - jeżeli Proces uważam za zły film, a czuję, że jestem w mniejszości, to pozostaje mi wyjść, albo siedzieć i starać się nie jęczeć z niesmaku.

No jak to jest ze szczerym wyrażaniem emocji/ szacunkiem dla innych widzów podczas projekcji?
lubię kawę

Avatar użytkownika
kata_strofa
 
Posty: 133
Na forum od:
1 maja 05, 14:51

Post 2 sie 05, 18:01

Była jeszcze taka jedna koszmarna parka, moi ulubieńcy. Nie przytoczę tu portretu pamięciowego, bo ochrona o danych wizualnych czy coś w tym stylu obowiązuje. Przed Arakim zacne chłopię mówiło tak swej ukochanej: "te wszystkie laski tutaj to takie pasztety, nie ma na czym oka zaczepić". Na Arakim chichotali i gadali przeuroczo. Gwałt, przemoc, molestowanie, ach jakie to zabawne, moja kochana.
Piszę to ja - Pasztecik

ave_Adore
 
Posty: 431
Na forum od:
21 lut 05, 14:29

Post 2 sie 05, 21:10

starałam sie nie zwracac uwagi na szmery, trzeszczenie krzeseł etc. Sama mialam czasem trudnosci, zeby wysiedziec do konca seansu, a wychodzic tez nie chciałam(choc 2 razy mi sie zdarzyło..), bo to takie niekulturalne i w ogole :P tak wiec siedziałam, cierpiłam i wzdychałam (sic!)

jedyne co mnie zirytowało, to kiedy przede mna usiadl duzzy człowieczek, ktory zasłanial ekran. A na moja grzeczna prosbe, zeby sie znizył, odpowiedzial: ze nie, bo kupil bilet.. :]

Magda.W
 
Posty: 53
Na forum od:
27 lip 05, 17:51

Post 2 sie 05, 21:26

nie zgadzam sie, że wychodzenie z kina jest niekulturalne. sto razy bardziej kulturalne niż przszkadzanie. lepiej po cichutku wyjść niż a)przeszkadzac innym, b) męczyć się. Kino jest dla ludzi a nie ludzie dla kina

La Montana Sagrada
 
Posty: 121
Na forum od:
4 mar 05, 19:32

Post 2 sie 05, 21:38

Poziom publicznosci podle niski był. Jej reakcje na filmach trudnych i poważnych nadawałyby sie raczej na seanse bollywoodu. Komórki zaś, były istną plagą.

Co do tego wątpliwości nie mam najmniejszych.

Pytanie: co z tym zrobić?
Kocham Cieszyn

ruda maruda
 

Post 3 sie 05, 7:17

ZAROWNO pisanie smsow, jak i sprawdzanie tej PIEPRZONEJ godziny jest tragiczne!!! Smsa to sie choc wystuka i szlus, a ta godzina to niektorzy co 15 minut swiecili. Nie byliscie u komunii, czy jak?!?!?!?!?!?! I nie - Natalio - to nie jest przesada. Przesada jest to,ze dla Ciebie to nic takiego!

Ta ruda, na tyle czepialsta, wstrena i asertywna,ze potrafi to powiedziec po, przed i w trakcie seansu :/

ruda maruda
 

Post 3 sie 05, 7:19

"Pytanie: co z tym zrobić?"

Zabierajmy komorki przed seansem 8)

I przepraszam za literowki, ale az sie uniosłam tą "przesadą"...

eddiepolo
 
Posty: 21
Na forum od:
30 lip 05, 5:48

Post 3 sie 05, 8:06

tak sobie myślę, że ci od świecących w czasie seansu komórek wyłączali swoje szare zgodnie z sugestią na ekranie...:)

Magda.W
 
Posty: 53
Na forum od:
27 lip 05, 17:51

Post 3 sie 05, 9:22

"Pytanie: co z tym zrobić?"
w zeszlym roku na hyde parku zaproponowałam ze znajomymi pewną ankietę sprawdzającą zdrowie psychiczne którą powinni wypełniać kandydaci na karnetowiczów.. ale teraz już jej nie pamiętam na tyle by cytowac, może jest gdzies w archiwach, a moze ktos pamieta?

freerock
 
Posty: 10
Na forum od:
2 sie 05, 19:48

Post 3 sie 05, 15:16

A mnie sie wydaje, że ludzie byli ok:) Jak byłem rok temu to faktycznie chwilami miałem podobne odczucia (wrażenia), ale w tym roku już tego nie było i jako filmowy laik czułem sie świetnie. Pozdrawiam wszystkich:)

freerock
 
Posty: 10
Na forum od:
2 sie 05, 19:48

Post 3 sie 05, 15:19

A co do komórek to faktycznie czasami była wioska na seansach. Tak jakby się ludzie zgadali, że robią konkurs pt. kto ma głosniejszy dzwonek:)

NoktowizoR
 
Posty: 50
Na forum od:
1 sie 05, 18:09

Post 3 sie 05, 16:47

ten temat to wioska. zebrala sie ekipa idealnych i wytykaja innym co zle robili. nudzi sie wam? ludzi przyjechaliscie ogladac tam i oceniac? czy filmy?

Magda.W
 
Posty: 53
Na forum od:
27 lip 05, 17:51

Post 3 sie 05, 17:10

wiesz , oglądać filmy. tylko CZASEM SIĘ NIE DA. ale jeśli nie spotkałeś się z sytuacją że sie nie dało oglądać, to moje gratulacje, szczere.

Avatar użytkownika
z
 
Posty: 53
Na forum od:
2 sie 05, 20:15

Post 3 sie 05, 17:49

to dziwne, bylam codziennie na 2-3 filmach i nie bylo wiekszych klopotow. przesadzacie z tymi komorkami.

Avatar użytkownika
dolores haze
 
Posty: 44
Na forum od:
14 cze 05, 23:55

Post 3 sie 05, 18:56

zgadzam sie z Z i noktowizorem bez przesady, mi ktos mignal telefonem przez moment i nic sie zlego nie dzialo. dzwonek na seansie ulyszalem tylko raz w czasie calego festiwalu( na 35filmow ktore widzialem), inna sprawa z krzeslami w teatrze (drugi balkon) - ja mam 187cm i bez kitu momentami myslalem ze nie przezyje do konca - w takiej sytuacji chwila w pozycj - nogi na nastepnym rzedzie (pod warunkiem ze nikt tam nie siedzial:D) to zbawienie.

a tak wogole jak jestesmy przy ludziach - bylo ich w koncu mniej niz w roku ubieglym czy nie???? ma ktos takie dane? mi wiele osob uczestniczacych w festiwalu w latach ubieglych sugerowalo ze frekwencja zastraszająco niska.
pzdr
we can wipe you out
anytime

Avatar użytkownika
Querelle
 
Posty: 873
Na forum od:
24 gru 04, 4:26

Post 4 sie 05, 8:20

Jeśli naprawde komuś zależy na sprawdzeniu godziny (rozumiem, że to przejaw znużenia filmem), proponuję zabrać ze sobą zegarek na rękę, a nie świecącą jak latarnia komórkę! Szanujmy tych, którzy weszli w film na dobre, jak i pozostałych. Pozdrawiam.

NoktowizoR
 
Posty: 50
Na forum od:
1 sie 05, 18:09

Post 4 sie 05, 10:29

jesli film mnie zaciekawil, wciagnal to jakos fakt, ze komus sie zaswiecila sie komorka czy cos zupelnie mi nie przeszkadzal - patrzy sie przeciez na ekran a nie na boki...

ruda maruda
 

Post 4 sie 05, 12:16

NoktowizoR...czesto swieciles? :P

Avatar użytkownika
okon
 
Posty: 766
Na forum od:
31 sty 05, 22:00

Post 4 sie 05, 12:55

kubak napisał(a): Jedynie na "Joannie" byłem rozgoryczony, publiczność bardzo utrudniała mi wejście w ten film. Nowa forma i od razu śmiech do łez.


Nieadekwatne reakcje na seansach "Joanny" wyraźnie wskazują, że większa część publiczności nie jest przygotowana na cokolwiek wykraczającego poza pewien schemat, do którego przyzwyczaiło nas współczesne kino. Gdy widz (najczęściej przekonany o swojej otwartości i filmowym wyrobieniu) spotyka się z czymś nowym, przeważnie jest zupełnie zdezorientowany. Wówczas najłatwiej zignorować, wykpić, wyśmiać, przeszkodzić w oglądaniu innym, a następnie z niesmakiem opuścić kino. Tak się stało i z "Przygodą" Antonioniego w Cannes, i "Joanną" w Cieszynie (abstrahując od wartości tych filmów sytuacja bardzo podobna). Co ciekawe wszystko to miało miejsce na festiwalu, który ma odwagę nazywać się Nowe Horyzonty. Dość dojmujące, jednocześnie przewidywalne.
Cieszę się, że Kubak wskazał na fakt, że dosłowność tego filmu (melodeklamacje opisujące stany wewnętrzne bohaterów, umowność, brak realizmu nie jest realizatorską wpadką!) doskonale wpisuje się w konwencję opery i chociaż wiele w "Joannie" bym zmienił, to i tak było to jedno z najciekawszych przeżyć tegorocznego festiwalu.

Intrygujące jak silne przywiązanie publiczności do gatunkowych etykiet (komedia itd, itp) można było zaobserwować na pozostałych seansach: Sala pokładająca się ze śmiechu w scenie finałowej "Opowieści o zwyczajnym szaleństwie" (wszyscy spodziewają się lukrowanego zakończenia, Zelenca ucieka jednak od fałszywego optymizmu i uśmierca głównego bohatera) czy "Kapryśnej chmury", to najbardziej charakterystyczne przykłady...

NoktowizoR
 
Posty: 50
Na forum od:
1 sie 05, 18:09

Post 4 sie 05, 12:58

oczami... przed seansem wylaczalem komorke. nie dlatego zeby nie przeszkadzac innym - dlatego zeby przypadkiem mi nikt nie przeszkadzal :P

Avatar użytkownika
masakrytyczna
 
Posty: 72
Na forum od:
26 lip 05, 16:54

Post 4 sie 05, 13:51

ciekawa obserwacja okon. nie miałem okazji widziec "joanny", ale podobne zjawisko jednak rzeczywiscie zauwazyłem. Mysle ze to kwestia młodego wieku przewazającej czesci widowni - a co za tym idzie, nawet przy dużej ilosci dobrej woli i zaangazowania w poznawanie świata filmu -jednak pewnej "ograniczonosci" horyzontów.zwłaszcza nowych.

mysle ze w duzej mierze zalezy to od: ilosci obejrzanych filmów (wyrobienie) i przyswojenia języka filmowego (odwołania, cytaty, aluzje) oraz jednak doświadczenia życiowego pozwalajacego ogarnąć to co płynie z ekranu, przyswoić, dopasować do swoich wartości i przyjąć lub się zdystansować

ufff
www.masakrytyczna.blog.pl >>dziwię się światu<<

Avatar użytkownika
kubak
 
Posty: 614
Na forum od:
8 gru 04, 10:49

Post 4 sie 05, 14:00

okon napisał(a): (...) Tak się stało i z "Przygodą" Antonioniego w Cannes, i "Joanną" w Cieszynie (abstrahując od wartości tych filmów sytuacja bardzo podobna). (...)


Rzeczywiście, "Przygoda" została w Cannes wygwizdana. Jednak teraz w czasie pokazu "Joanny" w Cannes ludzie, owszem, wychodzili, ale nikt się nie śmiał (wiem to od Pana Romana). Miejmy nadzieję, że za parę lat nasza publiczność też dojrzeje do poważnego traktowania filmów o tak nowatorskiej formie.
10. Festiwal Filmowy Pięć Smaków / listopad 2016 / piecsmakow.pl

cze67
 

Post 4 sie 05, 14:02

Tego o czym napisał okon doświadczyłem w zeszłym roku aż nadto. Wychodząc z filmu "Wyspa" byłem wstrząśnięty reakcją publiczności. Głęboko przejmujący obraz przez wielu ludzi został przyjęty jako... komedia. Gremialne śmiechy słychać też było na wstrząsającym "Sympathy For Mr Vengeance" i to na najbardziej przejmujących scenach. Ciekawe, że część ludzi, gdy czegoś nie rozumie, reaguje śmiechem. Że gdy widzi statyczne, trwające dłużej niż pół minuty ujęcie, nie potrafi wysiedzieć bez jakiejś nerwowej reakcji. Tak jak podczas wspaniałej, końcowej sceny (pustego kina) w "Goodbye Dragon Inn".

W tym roku, na całe szczęście, nie doświadczyłem czegoś podobnego.

Następna strona

Powrót do 5. - Program festiwalu