KINO może upaść. Akcja ratowania miesięcznika

Wieści filmowe. Ważne wydarzenia, ciekawostki, informacje.
Avatar użytkownika
okon
 
Posty: 765
Na forum od:
31 sty 05, 22:00

Post 6 cze 09, 2:16


tangerine
 
Posty: 1722
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 6 cze 09, 9:22

Tak, trudno w to wszystko uwierzyć. Jak mogłoby wyglądać życie bez "Kina". Dziwne czasy. Powinniśmy sie wzorować na Francuzach, gdzie kulturę się wspiera, zarówno dotacjami z budżetu państwa jak i odpowiednimi rozwiązaniami legislacyjnymi. Potrzebujemy reformy finansów publicznych w Polsce. Jak najszybciej.

Avatar użytkownika
Querelle
 
Posty: 868
Na forum od:
24 gru 04, 4:26

Post 7 cze 09, 19:42

Obrazek

Ruszyła akcja ratowania miesięcznika "Kino". Możesz pomóc! >>>

ze strony www.stopklatka.pl (dokładny link powyżej):

O swoim pomyśle na ratowanie miesięcznika "Kino" pisze Agnieszka Wąsowska z DKF Overground:

Dwa dni temu dowiedziałam się, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego postanowiło wstrzymać dofinansowanie dla Miesięcznika KINO. Nie muszę chyba dodawać, że dla niszowego pisma prezentującego bardzo wysoki poziom oznacza to poważne problemy. Miesięcznik KINO to nie tylko pismo, do którego piszą najznamienitsze postaci polskiej krytyki filmowej. KINO to instytucja dbająca o kinomanów, animator życia kulturalnego, organizator Nagrody im. Zbyszka Cybulskiego, wydawca książek o tematyce filmowej. KINO dba o czytelników zapraszając ich na specjalne pokazy, proponując proste konkursy pełne świetnych nagród. KINO wreszcie patronuje najważniejszym filmowym imprezom w kraju, wspiera też małe przedsięwzięcia, choćby takie jak DKF Overground. Czas zwrócić Miesięcznikowi KINO wszystko to, co daje kulturze filmowej w Polsce.

Najlepszym sposobem jest zakup prenumeraty KINA. Ale jako instytucje związane z filmem możemy zrobić coś jeszcze - zachęcać naszych czytelników, widzów, słuchaczy, przyjaciół i bywalców do prenumerowania KINA i przekazywania informacji dalej. Wszyscy mamy strony internetowe, blogi, wizytówki - również nasze osobiste. Przygotowałam guzik, który łatwo wkleić na każdą stronę w internecie (kod znajdziecie tu: http://pastebin.com/f1a7ad9b7 ). Osoby klikające w guzik zostaną przekierowane w strony KINO Pomoc, która prezentuje problem i zachęca do wspierania KINA. Wkrótce pojawią się tam również adresy stron i nazwy instytucji, które włączają się w ratowanie Miesięcznika KINO.

Więcej informacji znajdziecie tu:
http://kino.wasowska.net/kino-pomoc/
Możecie też pomóc w promocji akcji na Facebooku:
http://www.facebook.com/pages/KINO-Pomoc/94570356435?ref=nf

poughkeepsie
 
Posty: 64
Na forum od:
31 lip 08, 9:26

Post 7 cze 09, 21:52

w głowie się nie mieści naprawdę. To na co to ministerstwo ma pieniąze jak nie takie przedsięwzięcia jak KINO?Może przygotujmy jakąś petycję do ministra i premiera, co myślicie??

tangerine
 
Posty: 1722
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 7 cze 09, 22:28

Z tekstu wynika, że to Instytut Książki rodziela pieniądze na poszczególne wnioski, tak więc podejrzewam, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie ma wpływu na rozdysponowanie przyznanych na ten cel pieniędzy.

tangerine
 
Posty: 1722
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 7 cze 09, 22:36

Po drugie, odkąd przeczytałem informacje na ten temat uważam, że nawet przyznanie 350 tys. rocznie nie rozwiązuje problemu marginalizacji pism promujących ambitną sztukę, o ogromnym potencjale kulturotwórczym, takim jakim jest "Kino"... Skandalem jest, że Państwo nie dostrzega wartości kultury, jej znaczenia dla społeczeństwa i cywilizacji. Bardzo jestem zawiedziony dzisiejszymi trendami w polityce. Francja przynajmniej podejmuje walkę o znaczenie kultury i sztuki we współczesnym świecie, inne kraje lepiej lub gorzej sobie z tym radzą. W Polsce jest z tym bardzo źle. I to mnie przeraża. Niestety, kłopoty "Kina" wynikają z głębszych problemów prawdziwej kultury.

poughkeepsie
 
Posty: 64
Na forum od:
31 lip 08, 9:26

Post 9 cze 09, 12:00

tangerine oczywiście masz rację. Można nie robić nic bo zdobycie 350tys. i tak nie zbawi świata, ale może jednak warto powalczyć. Uratujmy jedną gazetę, przede wszystkim dla siebie!

tangerine
 
Posty: 1722
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 9 cze 09, 18:07

Nie można nie robić niczego. To jest niemożliwe. Wszystko się wiąże ze wszystkim. Kupuję "Kino" od 10 lat, czytam, rozmawiam ze znajomymi o pisanych artykułach, polecam znajomym, o ktorych wiem, że się interesują kulturą głębiej niż przeciętni ludzie. Ale nie damy radę wypromować "Kina" - po prostu ci co potrzebują już ten miesięcznik znają i pewnie często kupują. Taki jest mniej więcej target - póki co. Bez subwencji państwa pewne niszowe inicjatywy nie przeżyją w warunkach realnego kapitalizmu (ps. specjalnie tak napisałem). Chyba, że skręcą w stronę populizmu, czego nie chcemy. Albo państwo zacznie edukować dzieci i młodzież w kierunku uczestnictwa w ambitnej kulturze.

poughkeepsie
 
Posty: 64
Na forum od:
31 lip 08, 9:26

Post 10 cze 09, 21:50

Dzisiaj dostałam takiego maila :)
Drodzy Czytelnicy.

Przez parę dni informowaliśmy o naszej trudnej sytuacji. Tegoroczna dotacja Ministerstwa Kultury dla naszego pisma została obniżona o przeszło 2/3. Dzięki ostremu zaciskaniu pasa i wsparciu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej ukazały się numery z pierwszej połowy roku. W dniu 3 czerwca ministerstwo odmówiło miesięcznikowi „KINO” dalszego wsparcia finansowego w 2009 roku.

Dziś wiemy, że „KINO” będzie się ukazywać nadal. Stowarzyszenie Filmowców Polskich przekaże 100 tys. zł na funkcjonowanie pisma w II półroczu 2009. Bardzo dziękujemy!

Ale to nie stowarzyszenia twórcze ani czytelnicy (dziękujemy za wszystkie głosy wsparcia i inicjatywy!) powinni finansować kulturę, w tym wydawanie czasopism kulturalnych. Niskonakładowe pisma poświęcone kulturze filmowej - takie jak „Cahiers du Cinema” we Francji, „Sight and Sound” w Wielkiej Brytanii czy „Cineforum” we Włoszech – na całym świecie są dotowane przez państwo. Mamy nadzieję, że przy rozdzielaniu dotacji w kolejnych latach polskie Ministerstwo Kultury nie zapomni, że jest to również jego obowiązek.

Dziękujemy wszystkim osobom i instytucjom, które w tych trudnych okolicznościach cały czas nas wspierają!

Pozdrawiamy!

Redakcja Kino.org.pl

Także mamy trochę czasu, aby jako czytelnicy wywyrzeć konkretną presję na organy państwowe przydzielające środki na takie przedsięwzięcia

tangerine
 
Posty: 1722
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 10 cze 09, 23:30

Warto w tym kontekście zapozanać się z wywiadem jakiego udzielił GW Jerzy Hausner, który kieruje zespołem przygotowującym reformę finansowania i zarządzania kulturą (dzisiajsza GW str. 12 "Rewolucja kulturalna").

poughkeepsie
 
Posty: 64
Na forum od:
31 lip 08, 9:26

Post 11 cze 09, 19:29

Przeczytałam i włos mi się zjeżył :(

Roman Gutek
NH-Kreator
 
Posty: 1052
Na forum od:
8 gru 04, 9:10

Post 11 cze 09, 20:01

poughkeepsie: ja też przeczytałem i uważam, że jest to bardzo rozsądna propozycja reformy finansowania i zarzadzania kulturą. Państwo (i samorządy) nie powinno bezpośrednio zajmować się kulturą. Wszystkie podmioty zajmujące się w Polsce tą dziedziną powinny mieć równy dostę do pieniedzy, które powinny być rozdzielane poprzez konkursy ofert. Obecnie wiekszość pąnstwowych pieniedzy trafia do państwowych instytucji kultury, które w wiekszości funkcjonują jak w poprzednim systemie. Jeżeli nie nastąpią zmiany będzie zdecydowanie gorzej niż było dotychczas. Obawiam się jednak, ze nie znajdzię się odważny polityk, który będzie miał odwagę wprowadzić proponowane przez Jerzego Hausnera zmiany.

Pozdrawiam serdecznie,

Roman Gutek

tangerine
 
Posty: 1722
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 11 cze 09, 20:09

Lekko przerabiając pierwsze zdanie artykuły, moża streścić go tak: "Kultura to ostatnia dziedzina, która nie została w pełni sprywatyzowana po 1989 r." Czas na zmiany.

Postanowiłem wkleić kilka charakterystycznych cytatów z komentarzami:

"Po wejściu w życie ustawy o pożytku publicznym, której byłem współautorem [konieczne lansowanie], samorządy nauczyły się, że czasami lepiej jest zlecić prowadzenie domu opieki sektorowi pozarządowemu, bo to tańsze i bardziej efektywne".
Boję się, że chodzi o komercjalizację kultury. Nie ma co ciągnąć gospodarki to sobie politykierzy upatrzyli kulturę jako osła pociągowego.

"Instytucja kultury nie jest wieczna. [...] Jeżeli instytucja nie płaci zobowiązań, to zostanie zlikwidowana i jej zadanie przejmie inna".
Wow. O jakie zobowiązania tutaj może chodzić temu człowiekowi.

"Teatr, który nie radzi sobie finansowo, powinien zmienić formę organizacji i poszukać formuły, która będzie przyciagała zainteresowanie, a jednocześnie wypełniała misję".
To tak jakby, polityk miał przyciągać elektorat, a jednocześnie mówić prawdę.

"Nie ulega wątpliwości, że banki powinny byc prywatne, bank państwowy to wyjątek. Na podobnej zasadzie korporacja czy osoba prywatna może założyć muzeum i zaproponować samorządowi współpracę".

"Nie zakładajmy, że te niedochodowe dziedziny nigdy nie wyjdą z niszy."
Niezwykły optymizm .

"Jeżeli chcemy, aby w Polsce była dobra polityka kulturalna, ministerstwo nie może zajmować się dzieleniem pieniędzy dla bibliotek czy teatrów".
No tak, ministerstwo powinno się zajmować mówieniem i pisaniem raportów oraz dokumentów programowych.

"Nie mam nic przeciwko, aby dofinansowac spektakle legnickiego teatru na zasadach konkursowych. Z tym, że nie powinno tego robić ministerstwo, bo to zawsze grozi albo upolitycznieniem decyzji, albo dzieleniem środków po znajomości. Najlepiej, aby pieniądze dzieliła jakaś agenda zatrudniająca kompetentnych ekspertów". Czyli w sumie na jedno wychodzi.

tangerine
 
Posty: 1722
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 11 cze 09, 20:23

Roman Gutek napisał(a): Wszystkie podmioty zajmujące się w Polsce tą dziedziną powinny mieć równy dostęp do pieniedzy, które powinny być rozdzielane poprzez konkursy ofert.


No to trzeba to umożliwić. Jestem za.

tangerine
 
Posty: 1722
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 11 cze 09, 20:32

Roman Gutek napisał(a): Obecnie wiekszość pąnstwowych pieniedzy trafia do państwowych instytucji kultury, które w wiekszości funkcjonują jak w poprzednim systemie.


Panie Romanie, pracowałem w dwóch urzędach centralnych, ale nie w MKiDN, mam znajomych z pozostałych kilku ministerstw. I jedno jest pewnie - reformować trzeba administrację, a nie kulturę. A róznego rodzaju strategii, o których pisze Pan Hausner, że to niby ma być zadanie ministerstw to my opiniujemy kilkadziesiąt rocznie. Szkoda drzew, za rok będą nowe. I tak tego nikt nie realizuje, bo są bez pokrycia w nakładach.

Roman Gutek
NH-Kreator
 
Posty: 1052
Na forum od:
8 gru 04, 9:10

Post 11 cze 09, 20:48

Drodzy: co sądzicie o pozimie merytorycznym miesięcznika KINO? W końcu lat 70-tych i na poczatku 80-tych ubieglego stulecia zgromadzilem wszystkie numery KINA. Znam każdy numer tego pisma. Właśnie KINO, nieistniejący już FILMOWY SERWIS PRASOWY oraz tygodnik (!) FILM były moimi podstawowymi źrodłami informacji o współczesnym kinie, jego historii i teorii. KINO starało sie być także aktualne i, mimo trudności z zagranicznymi wyjazdami, było jednak na bieżąco z tym, co aktualne w światowym kinie. KINO zawsze wspierało także moje działania.
W zamieszczonych wyżej rzez Was i redakcję KINA postach, przywoływane są zagraniczne pisma filmowe: "Cahiers du Cinema” we Francji, „Sight and Sound” w Wielkiej Brytanii czy „Cineforum” we Włoszech ("kiedyś" krytycy z tych pism pisali specjalnie dla KINA). To porównanie bardzo na wyrost. Dzisiejsze KINO nie dorasta tym pismom do pięt.
Mam nieodparte wrażenie, że od kilkunastu lat "moje" KINO nie ma na siebie pomysłu: jest nudne (potrzebuję pół godziny na jego lekturę i nie wracam już więcej), jest prowincjonalne, nieaktualne, publikujące przypadkowe teksty, zajmujące się przede wszystkim polskim kinem (również tym komercyjnym, gdyż uzależnione jest od pieniędzy PISF-u i Stowarzyszenia Filmowców Polskich). Wydaje mi się, że część publikujących w KINIE autorów nie ma orientacji we wspólczesnym kinie. Brakuje mi przekrojowych tekstów o tym co aktualnie dzieje się np. w kinie latynoskim czy azjatyckim. Brakuje mi tekstów o nowych reżyserach. Brakuje mi tekstów młodych autorów (nie mówię o recenzjach). Dlaczego KINO nie publikuje świetnych tekstów "mętrakowców'? Brakuje mi polemik i poważnych, merytorycznych dyskusji.
Rozumiem, że redakcja zatrudnia tylko trzy osoby, że brakuje pieniędzy na zamawianie tekstów i opłacanie (także zagranicznych) autorów. Nie ma funduszy na wyjazdy na zagraniczne festiwale...
Rozumiem też, że bardzo trudno myśleć o rozwoju pisma i nowych pomyslach w sytuacji ciągłego zagrożenia jego istnienia.
To wszystko ważne, ale nie najważniejsze. KINO nie ma wyraźnego adresata. KINO się okopało i redakcja nie widzi, że już dawno zmieniła się kultura, zmieniło się kino a przede wszystkim zmieniła się widownia. KINU potrzebna jest natychmiast zmiana pokoleniowa. Jeśli to nie nastąpi, to wkrótce KINO zaniknie. MYŚLĘ, ZE NAWET NAJWIĘKSZE DOTACJE NIE URATUJĄ TEGO PISMA. Być może eksperci z Instytutu Książki też to wiedzą.

Pozdrawiam serdecznie,

Roman Gutek

tangerine
 
Posty: 1722
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 11 cze 09, 21:21

Bardzo inspirujący post. Pewnie jeszcze wielokrotnie będę się do niego odnosił. Trochę jestem zaskoczony, bo w sumie zawsze i wszystko mozna lepiej tylko akurat niczego lepszego od "Kina" na rynku polskim nie dostrzegam, mało tego niczego wartościowego OPRÓCZ "Kina" nie zauważam. Zawsze uważałem "Kino" za rodzaj konserwatywnego pisma, w sensie pozytywnym, prezentującego kanoniczne myślenie dojrzałego środowiska krytycznego. Główny nurt, który można kontestować odmiennymi wystapieniami, ale musi być zawsze jakiś merytoryczny punkt odniesienia. Tak postrzegałem sens tego magazynu. Nie wiem czy piszący tam filmoznawcy (Kołodyński, Płażewski, Sobolewski, Kornatowska, Garbicz, Janicka itd.) już powinni abdykować. Wydaje mi sie, że nie, mimo że nie zawsze się zgadzam z ich poglądami. Ale nie jestem sobie wstanie wyobrazić "Kina' bez felietonu Sobolewskiego, po prostu ma znakomity styl, o którym młodzi mogą tylko pomarzyć. Był taki okres, że młodsze pokolenie jakby przejmowało inicjatywę (Mateusz Werner, Jacek Szczerba itd.) ale gdzieś pouciekali, pewnie za chlebem. Tak więc, jestem za tym, żeby więcej się ukazywało artykułów eksperckich, mniej wywiadów z rezyserami (powielającymi gazety codzienne), ale też eksperci chyba wolą pisać książki dla Rabidu. Chętnie posłucham zdania innych.

poughkeepsie
 
Posty: 64
Na forum od:
31 lip 08, 9:26

Post 12 cze 09, 10:36

Panie Romanie, dla Pana to może gazeta prowincjonalna i nudna, ale Pan jest profesjonalistą :) Dla przeciętnego kinomana to i tak jedyne okno na kinowy świat. Oczywiście wszystkie Pana postulaty są słuszne, ale na ich realizację trzeba pieniędzy, więc o czym my tu w ogóle dyskutujemy skoro jest problem z 400tys. zł rocznie. Mamy takie Cahiers du cinema na jakie nas stać i tyle. A co do starej gwardii piszącej w Kinie w pełni zagdzam się z Tangerine, bardzo bym nie chciała, aby Kino zrezygnowało ze współpracy z nimi w imię abstrakcyjnej zmiany pokoleniowej. Ci ludzie mają ogromną wiedzę i powinni ją przekazywać następnym pokoleniom, a nie iść na emeryturę.
Mnie reforma proponowana przez Hausnera aż tak się nie podoba. Te założenia wykończą kulturę w małych miasteczkach i na wsi. Kultura nie nadaje się do zarządzania wg zasad rynkowych. Jej celem nie jest zysk, poza tym kultura to pwena przestrzeń publiczna i nie wyobrażam sobie żeby państwo miało oddać kontrolę nad nią na rzecz podmiotów prywatnych nakierowanych przede wszystkim na zysk.
Reforma tak, dostęp do środków również dla podmiotów prywatnych tak, ale nie na zasadach rynkowych, bo to do niczego dobrego nie zaprowadzi.

Roman Gutek
NH-Kreator
 
Posty: 1052
Na forum od:
8 gru 04, 9:10

Post 12 cze 09, 12:10

poughkeepsie: jestem przede wszystkim kinomaniakiem. Podstawowy problem KINA to brak pomysłu. Teraz to worek, do którego wrzuca się wszystko. Za to odpowiedzialna jest stara gwardia, która okopała się wygodnie w redakcji i nie dostrzega, że świat się zmienia.
Hausner nie proponuje, aby państwo zrezygnowało z kontroli nad kulturą. Hausner nie chce, aby kultura funkcjonowała na zasadach rynkowych. Hausner proponuje inny sposób dystrybucji ministerialnych pieniędzy, które dzisiaj w większości trafiają do niewydolnych i nieudolnych instytucji kultury. Instytucje te przeznanczają dotacje na pensje, administrację, utrzymanie lokali. Bardzo mało pieniedzy przeznaczają te instytucje na działalnośc programową. Hausner postuluje, aby zlikwidowąć wiekszośc instytucji kultury a realizację zadań kultury zlecać organizacjom pozarządowym, osobom prawnym czy fizycznym. Podmity te powinny otrzymywać ministerialne pieniadze biorąc udział w konkursach organizowanych przez ministerstwo i samorządy. Ministerstwo i samorządy powinny też określać priorytety. Festwal ERA NOWE HORYZONTY nie jest organizowany prze miasto Wrocław albo jakąś wrocławską instytucję kultury. Jestem przekonany, że instytucja kultury nie jest w stanie zorganizować takiego festiwalu. Festiwal jest organizowany jest prze Stowarzysznie. Nowe Horyzonty, ktore nie jest dużym molochem i musi poszukiwać pieniedzy w różnych miejscach. Na budżet festiwalu składają się pieniadze pochodzące z samorządu (miasto Wrocław i marszałek), od sposnora (ERA), z ministerstwa kultury, Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Unii Europejskiej...
Taki model powiniem się sprawdzić także w mniejszych miejscowościach.

Pozdrawiam serdecznie,

Roman Gutek

tangerine
 
Posty: 1722
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 12 cze 09, 17:26

Hausner proponuje inny sposób dystrybucji ministerialnych pieniędzy, które dzisiaj w większości trafiają do niewydolnych i nieudolnych instytucji kultury
.

Problemem jest wydolność instytucji, trzeba to poprawić. Z racji pracy w administracji rządowej stykam się z urzędnikami np. ze Szwecji czy Holandii. Proszę mi wierzyć, oni dysponują takimi kompetencjami, że w polskim oddziale Microsoftu próźno szukać takich ludzi. Tam to jest prestiż być urzędnikiem państwowym. Mój brat jest szczęśliwy, pracuje w USA jako profesor - wykładowca, chwali sobie bardzo. Ale gdy go odwiedzałem zajrzałem na strony administracji publicznej z ofertami pracy. Płacą dwa razy więcej niż zarabiają profesorzy na uniwersytetach (np. stanowych).

Instytucje te przeznanczają dotacje na pensje, administrację, utrzymanie lokali.


I nic się nie zmieni, dalej bedą pensje, administracja i utrzymanie lokali. Jedyny plus to, że osoby zatrudnione będą bardziej zaangażowane w projekt. Ale to można osiągnać w istniejących instytucjach, przyjmująć odpowiednich ludzi, z pasją i odpowiednio przygotowanych do zawodu.

Jestem przekonany, że instytucja kultury nie jest w stanie zorganizować takiego festiwalu.


W Polsce nie. Na świecie pewnie by się znalazło kilka pozytywnych przykładów. Ale ENH jest dowodem na to, że można nawet w dzisiejszych czasach. Czy jest miejsce na dziesięć tego typu festiwali ?

Na budżet festiwalu składają się pieniadze pochodzące z samorządu (miasto Wrocław i marszałek), od sposnora (ERA), z ministerstwa kultury, Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Unii Europejskiej.


Samorząd ma pieniądze od ludzi (podatki). ERA ma pieniądze zarobione na ludziach. Unia Europejska to jest inna sprawa, bo polityka polega na wyrównywaniu poziomów między regionami. Jak się wyrównają, to pieniążki wpłacane będą większe niż wypłacane. Ale ogólnie schemat mi się podoba. Tylko trochę się uzależniamy od dobrego humoru decydentów (prezesów itp.). I to mnie niepokoi.

poughkeepsie
 
Posty: 64
Na forum od:
31 lip 08, 9:26

Post 13 cze 09, 10:58

Zgadzam się z tangerine. sposób dystrybucji pieniędzy nic nie zmieni. Doskonale wiem, że ENH jest organizowane przez stowarzyszenie (na marginesie jestem prawnikiem, więc te mechanizmy rozumiem całkiem nieźle). Jednak to jest festiwal organizowany raz w roku, który ma do tego bardzo słynne nazwisko organizatora, odbywa się w jednym z największych polskich miast i myślę, że jakiej zyski dla miasta za nim idą - nawet pośrednie typu noclegi, knajpki, itp.
Co innego jak będzie trzeba zorganizować pokaz teatrzyku lalkowego dla dzieci w wiosce w podkarpackim, na pewno się będą te różne organizacje i osoby fizyczne zabijać za tym :)
Jestem jak najbardziej za zreformowaniem obecnego systemu, ale jestem wielkim przeciwnikiem wprowadzania do zarządzania kulturą zasad rynkowych. Zasady rynkowe ZAWSZE mają gdzieś na końcu zysk jako priorytet i dlatego uważam, że nie tędy droga. Gdy kulturę przejmą podmioty prywatne, dla których najważniejsze jest uzyskanie zysku żeby samemu istnieć na rynku, to jaką szansę przetrwania będą miały nierentowe lub kontrowersyjne przedsięwzięcia kulturalne?Bo to co mówi Hausner, że w takim wypadku się dany podmiot zlikwiduje, a jego zadania przejmie inny to raczej włosy jeży na karku, a nie przekonuje.
Na pewno zarządzania kulturą i przekazywanie środków powinno być odpolitycznione to jest bezdyskusyjne.
A i jeszcze co do kina, może wg profesjonalisty jest marne, może stara gwardia, itd. Ale jak można myśleć o zmianie na lepsze jeżeli walczy się, aby w ogóle przetrwać i dostaje się jakieś ochłapy, a nie pieniądze pozwalające na cokolwiek?Jak widać wycofanie jednej dotacji grozi likwidacją. Wszystko to jakieś na głowie postawione u nas :)

Avatar użytkownika
Ojciec Dyrektor
 
Posty: 63
Na forum od:
31 lip 06, 21:57

Post 14 cze 09, 22:28

Cóż, jestem raczej młodym kinomaniakiem, Kino czytuję regularnie od 2005 roku, więc porównania z edycjami z lat 70 / 80 nie mam. Pismo zawsze czytałem od deski do deski, z przyjemnością. W ostatnich miesiącach trochę się to zmieniło, ale chyba przez mój brak czasu a nie spadek poziomu kolejnych numerów.

Przy wszystkich brakach tego pisma, zauważanych przez przedmówców, nie widzę jednak w tym momencie na rynku żadnej alternatywy, dla wielbicieli ambitnego kina. No przecież alternatywą taką nie jest chyba dołujący od dawna Film, z tekstami pisanymi językiem a'la Bravo (choć wiem, że zdarzają się tam też artykuły bardzo dobre, a dawno, dawno temu, w odległej galaktyce, ten magazyn był świetny, niestety to ostatnie wiem tylko z opowieści starszych...).

Dlatego myślę, że trzeba walczyć o to, żeby Kino przetrwało, z pewnością jako czytelnicy mamy na to wpływ. Bardzo bym nie chciał, żeby upadający tytuł przejęło jakieś lewe wydawnictwo, typu Axel S., robiąc z tego kolejne pop-pisemko, tym razem filmowe.

tangerine
 
Posty: 1722
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 19 cze 09, 22:41

W dzisiejszej Gazecie Wyborczej (19 czerwca 2009) na stronie 17 na temat reformy kultury wypowiada się Dyrektor Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Warto przeczytać i wyrobić sobie własną opinię. Tekst zatytułowany jest "Koło zamachowe gospodarki". Koniecznie przeczytajcie jeśli interesujecie się sprawami kultury.

tangerine
 
Posty: 1722
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 27 cze 09, 12:40

Wciąż w Gazecie Wyborczej, tym razem wczorajszej (26 czerwca 2009) na stronie 12 kolejny komentarz na temat tzw. Planu Hausnera dla kultury. Tym razem Grzegorz Jarzyna w tekście zatytulowanym "Jestem za. Byle z głową". Bardzo polecam, pokazuje problem z innej perpektywy niż poprzednie teksty.

Ps. Dlaczego nie rozwija się tutaj dyskusja na ten, tak ważny temat ? Może warto oddzielić wątek o planie Hausnera ?

Avatar użytkownika
Querelle
 
Posty: 868
Na forum od:
24 gru 04, 4:26

Post 10 lip 11, 19:19

Miesięcznik KINO znów ma problemy finansowe:

:arrow: Apel bez odezwu

Avatar użytkownika
Jarosz
 
Posty: 1719
Na forum od:
5 cze 07, 7:48

Post 11 lis 11, 14:04

Od trzech miesięcy we Wrocławiu ukazuje się magazyn lifestylowy "WOW!" - taka lokalna "Viva!", w sumie nie byłoby o czym mówić, gdyby nie to, że w każdym numerze jest przynajmniej jedna dobra, ciekawa rozmowa. Wydanie listopadowe przynosi duży wywiad z panem Romanem, a w nim między innymi informację, że od stycznia Stowarzyszenie Nowe Horyzonty będzie współwydawało "Kino" :D

Avatar użytkownika
Grzes
 
Posty: 1704
Na forum od:
28 mar 09, 0:13

Post 13 gru 11, 17:39

A tu
http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wyd ... a=branzowe
potwierdzenie informacji podanej przez Jarosza.


Powrót do O wydarzeniach ze świata filmu