Kołysanka (d)o bolesnej tajemnicy

Filmy 16. NH - wypowiedz się
Avatar użytkownika
Grzes
 
Posty: 1704
Na forum od:
28 mar 09, 0:13

Post 23 lip 16, 23:12

Bodaj najbardziej nierówny z ośmiu filmów Diaza, jakie widziałem. Ma długie partie fascynujące i równie długie (choć mniej) zupełnie nieudane. Nieudany jest przede wszystkim początek (czyli gdzieś 1/4 filmu, może ciut mniej), w którym autor przedstawia bohaterów, kontekst wydarzeń, wprowadza wątki. Takie intro jest oczywiście potrzebne, bo (prawie) nikt z widzów spoza Filipin o rewolucji filipińskiej z końca XIX wieku nic nie wie. Robione jest to w serii dialogowych scen filmowanych w dosyć osobliwy sposób, z dialogami podawanymi powoli i w specyficznie teatralnej manierze. W jakimś stopniu podziwiam Diaza, że ten wstęp też zrobił inaczej niż zrobiliby to inni. Szkoda tylko, że efekt jest taki nieciekawy. Po tej, co by nie mówić, dłużącej się części początkowej mamy stylistyczny zwrot o 180 stopni - reszta to Diaz w stylu, do jakiego przyzwyczaił widzów w swoich starszych filmach (tak do Florentiny Hubaldo), z pięknymi, długimi ujęciami z bohaterami często wchodzącymi w kadr i z niego wychodzącymi, do tego z bardzo szkicową fabułą prowadzoną w kilku równoległych wątkach. Ta część, może z wyjątkiem niektórych bardzo deklaratywnych dialogów, jest więcej niż satysfakcjonująca. Tematów, jak zwykle u Diaza, jest wiele, ale tym, który może wybija się najbardziej jest rola artysty w dziejowej zawierusze. Punkt wyjścia to filipińska rewolucja, ale pokazana ze specyficznej perspektywy - z drugorzędnymi bohaterami i drugorzędnymi wydarzeniami w centrum, mieszając do tego w bardzo inetresujący sposób to, co realne z elementami surrealistycznymi i wywiedzioną z lokalnych wierzeń fantastyką. Polecam wszystkim tym, którzy lubią wolne kino i są na tyle twardzi, żeby przetrwać pierwsze dwie godziny.

modrzef
 
Posty: 41
Na forum od:
5 sie 15, 21:33

Post 24 lip 16, 3:17

Nie zgadzam się z oceną dwóch pierwszych godzin - na interpretację w tym momencie mam za mało czasu (4:17 skłania do rozpisania się, ale rezerwacje o 8:30 temu nie służą), ale jedno napisać muszę:
Panie Romanie, dziękuję za to, że mogę oglądać takie filmy! Absolutna rewelacja - nie nazwę tego filmem festiwalu tylko dlatego, że to jest po prostu zupełnie inna liga, inna kategoria, nie ma co porównywać Diaza do innych filmów. Serio: dziękuję!
--
Jakub Dziewit

Avatar użytkownika
paNMieczyslaw
 
Posty: 256
Na forum od:
10 cze 05, 8:48

Post 24 lip 16, 8:44

Grzes napisał(a):Polecam wszystkim tym, którzy lubią wolne kino i są na tyle twardzi, żeby przetrwać pierwsze dwie godziny.


To prawda, następne sześć jest już z górki :)

Niech mi kolega przypomni, jak Diaz nazwał duchy chodzące po górze za Gregorią?

Avatar użytkownika
Grzes
 
Posty: 1704
Na forum od:
28 mar 09, 0:13

Post 24 lip 16, 9:29

@modrzef: Bardzo się cieszę, że początek komuś się podobał (nie miałem wątpliwości, że takie osoby istnieją). Z chęcią jednak poczekam na rozwinięcie tematu (mam nadzieję, że nastąpi).
@paNMieczysław: Tikbalangi. Nawet jest hasło tikbalang w angielskojęzycznej wikipedii, jeśli chciałbyś się dowiedzieć czegoś więcej o tym towarzystwie. Nawiązując zresztą do postu modrzefa - film jak dla mnie odżywa jeszcze w części dialogowej - od pojawienia się tikbalangów właśnie. Ten ostatni kawałek dialogowy jest już bardzo interesujący.

modrzef
 
Posty: 41
Na forum od:
5 sie 15, 21:33

Post 24 lip 16, 14:39

paNMieczyslaw napisał(a):Niech mi kolega przypomni, jak Diaz nazwał duchy chodzące po górze za Gregorią?


W tym filmie były kapre i tikbalangi, co do trzeciego to się ze znajomymi zastanawiamy - jest kilka opcji. W poprzednim był jeszcze aswang. No i oczywiście - to nie były duchy :)

Chociaż to tylko wikipdia, to jednak dobry punkt wyjścia:
https://en.wikipedia.org/wiki/Philippin ... _creatures

(a ja szykuję dłuższą wypowiedź, tylko muszę mieć czas... nie obiecuję, że uda się przed końcem festiwalu :/ )
--
Jakub Dziewit

Avatar użytkownika
Grzes
 
Posty: 1704
Na forum od:
28 mar 09, 0:13

Post 24 lip 16, 20:24

Trójka bohaterów, o których pyta paNMieczysław, była opisana w tyłówce jako "female tikbalang", "female tikbalang" i "male tikbalang" - to nie jest kwestia mojej interpretacji.

jet
 
Posty: 2
Na forum od:
30 cze 16, 8:52

Post 27 lip 16, 21:16

Grzes napisał(a):@modrzef: Bardzo się cieszę, że początek komuś się podobał (nie miałem wątpliwości, że takie osoby istnieją). Z chęcią jednak poczekam na rozwinięcie tematu (mam nadzieję, że nastąpi).
@paNMieczysław: Tikbalangi. Nawet jest hasło tikbalang w angielskojęzycznej wikipedii, jeśli chciałbyś się dowiedzieć czegoś więcej o tym towarzystwie. Nawiązując zresztą do postu modrzefa - film jak dla mnie odżywa jeszcze w części dialogowej - od pojawienia się tikbalangów właśnie. Ten ostatni kawałek dialogowy jest już bardzo interesujący.


plotki niosą, że nowy film Diaza jest już gotowy. Może Wenecja? albo Berlin '17?

worren
 
Posty: 195
Na forum od:
15 sty 11, 11:47

Post 28 lip 16, 11:04

Dla mnie "Kołysanka do bolesnej tajemnicy" to przede wszystkim świetny przykład monumentalnego kina narodowego, które doszukuje się w korzeniach rodzącej się państwowości wniosków na przyszłość. Diaz odwołując się do mitów i duchów XIX- wiecznej rewolucji wzywa do pokoleniowej odpowiedzialności za los Filipin. W Polsce od czasu zmiany rządu głośno się mówi o potrzebie kręcenia filmów historycznych. Nie pogniewałbym się, gdyby, któryś z naszych twórców zgłosił projekt rozegrany np. w czasach Mieszka I przed przyjęciem chrztu, gdzie przyszły książę Polski zmaga się z bieżącą polityką, wielożeństwem i innymi duchami pogaństwa.

Wracając do meritum było to moje czwarte spotkanie z filmami Lava Diaza, a trzecie z rzędu na Nowych Horyzontach. W dodatku najdłuższe z dotychczasowych. Podobnie jak modrzef nie mam większych zastrzeżeń do dwugodzinnej introdukcji, choć przyznaje, że zaskoczyła mnie tak duża ilość dialogów, jak na dotychczasowe standardy Diaza. Na szczęście we wprowadzeniu znalazły się także mniej oczywiste rozwiązania, jak recytacja wiersza przez niewidomą dziewczynę, czy wstawki muzyczne na plumkającej gitarze. Nie mniej to wprowadzenie było konieczne, aby dobrze odnaleźć się w nieznanej szerzej tematyce filmu. Diaz przybiera tym razem dosyć dziwaczną konwencje kina drogi ocierającego się wręcz o westernowe zagrywki :D Karawana z ciężko rannym Simounem, którego niosą na barkach rolnik i przewodnik w towarzystwie wieszcza same przez się budzą pewne skojarzenia. Spodobały mi się także szersze odwołania do mitologii greckiej, jak choćby motywu z koniem trojańskim, którego uosobieniem w filmie Diaza była postać Cesarii Belarmino - kobiety fatalnej, która zdradziła Hiszpanom tajne przejście doprowadzając tym samym do rzezi miejscowej ludności. Wspaniałe są w "Kołysance" sceny z duchami, które są niby rzeczywiste, a jednak dosyć odrealnione. Najbardziej w pamięci utkwiła mi ta długa sekwencja przedstawiająca kręcenie się w kółko po lesie w towarzystwie duchów. Mógłbym pewnie wymieniać jeszcze więcej fragmentów filmu, ale grunt, że całość jest wyjątkowo dobra i z każdą kolejną godziną projekcji film zmierza do właściwego finału stanowiącego apel choćby dla obecnych, jak i przyszłych pokoleń filipińskich przywódców.

Osoby rozważające wybranie się na drugi seans filmu mogę uspokoić, że te 8h ogląda się dosyć dobrze. Sam myślałem, że seans będzie znacznie bardziej wyczerpujący fizycznie, ale zniosłem go dość dobrze i udało mi się jeszcze z przyjemnością obejrzeć dwa inne filmy tego samego dnia.

Z innej beczki, czy ktoś zauważył w jednej ze scen zbiorowych, była to bodajże ta zbiorowa uczta tyczkę od dźwięku, czy to było tylko moje złudzenie?

worren
 
Posty: 195
Na forum od:
15 sty 11, 11:47

Post 28 lip 16, 12:14

jet napisał(a):plotki niosą, że nowy film Diaza jest już gotowy. Może Wenecja? albo Berlin '17?


Faktycznie kolejny film Diaza "Ang Babaeng Humayo (The Woman Who Left)" jest już skończony i znalazł się w konkursie głównym festiwalu w Wenecji. Akurat godzinę temu ujawniono program imprezy. Diaz ostatnio nie schodzi z planu. To jego drugi film skończony w ciągu roku. Tym razem mamy tylko 226 minuty.

Avatar użytkownika
m4ro
 
Posty: 433
Na forum od:
27 lip 10, 0:33

Post 1 wrz 16, 0:49

Ten film nie był dla mnie łatwy w odbiorze. O ile tak samo zdawało mi się przy poprzednich jego filmach, to tam jednak wszystko się na końcu do siebie dopasowywało jak puzzle.

Wy naprawdę jesteście w stanie ogarnąć co się w tym filmie działo i kto jest kto? Jak dla mnie za dużo było imion, nazwisk i postaci, a co scenę na ekranie był ktoś inny, mówił o czymś innym i ciężko mi to było skleić w całość. Więc właściwie przez pierwsze 5 godzin nie wiem co się działo. Później tempo filmu trochę zwolniło i rozumiałem ostatnie 3 godziny, ale że nie zrozumiałem poprzednich godzin, to nie mogłem tego razem związać w całość. Nie sądzę, żeby powtórne obejrzenie coś zmieniło.

Trochę za bardzo ruchliwy i dynamiczny jak na Diaza. Myślałem, że wszystkie ujęcia będą statyczne, ale jednak nie! W kilku ujęciach kamera się lekko przesuwała co moim zdaniem nieco popsuło dynamikę filmu :P.
No i nie pamiętam, żeby w innych jego filmach była muzyka przy końcowych napisach?

Te 8 godzin zniosłem bardzo dobrze. Po szóstej godzinie już byłoby mi właściwie wszystko jedno jak długo jeszcze będzie trwał, choćby i miało to być w sumie 12 godzin. A taka pięciogodzinna Rodzina wydawała mi się dłuższa od tego.

No ale nie ważne o czym to było, na filmy Diaza chodzę bo niesamowicie przyjemnie się je doświadcza. Szkoda, że tym razem tak mało było deszczu.

Filmy Diaza mają też taką cechę, że kończą się nagle. A wtedy mi ciśnienie skacze :D. Chyba zawsze takie nagłe zakończenie w filmach tak działa szokująco, ale w jego filmach jest to szczególnie dotkliwe, jak człowiek jest w stanie odprężenia przez 6 czy 8 godzin...

jet napisał(a):plotki niosą, że nowy film Diaza jest już gotowy. Może Wenecja? albo Berlin '17?


Toronto i Wenecja od 9 września. Szkoda, że tylko niecałe 4 godziny.
Wszystko, co się wydarzyło, zostało sfilmowane. A jeśli zostało sfilmowane, znaczy, że to prawda.


Powrót do Każdy ma swoje kino



cron