Bombay Beach

Filmy 2. AFF - wypowiedz się!
Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2575
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 16 lis 11, 21:53

rozczarował mnie ten film, a bardzo na niego liczyłam, potencjalnie niesamowita sceneria nie ma tu żadnej siły, sceny z tańcem wydały mi się drażniące, sztuczne, bohaterowie mnie do siebie nie przekonali, nie wiem, gdzie leży błąd, zabrakło mi melancholii, za dużo było gadania z offu, za mało napięć w obrazie

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 923
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 17 lis 11, 0:26

A ja miałem chyba dokładnie odwrotnie. Jak film się zaczął, to się na starcie zniechęciłem, bo mi to wyglądało na popłuczyny po Korine. A z czasem zaczynałem go coraz bardziej lubić, za nienachalnie płynącą z niego tzw. "pozytywną energię" i kilka fajnych scen. Akurat sceny tańca były właśnie ok, była w nich jakaś naturalność, choć muzyka Beirutu do hip-hopu ma się nijak. Oczywiście żadne arcydzieło to nie było, ale nie uważam tego czasu za stracony.
"I do not care to belong to a club that accepts people like me as members." (Groucho Marx)

marfi
 
Posty: 4
Na forum od:
31 lip 11, 18:14

Post 21 lis 11, 18:39

a dla mnie pierwsza trójka festiwalowa. Tematyka bardzo prosta, wpasowująca się w standardowy dokument, a jednak film bardzo wymyka się takiemu podsumowaniu. Powiedziałbym nawet, że miejscami magiczny, oniryczny nastrój, wyraźne piętno autorskie. Sceny tańca i scena z wozem strażackim to taki delikatny element kreacyjny, nadający temu dokumentowi właśnie elementy magiczne. Mnie pochłonął zupełnie swoim nastrojem. Fantastycznie sfotografowany, z pojedynczymi kadrami, które wryły się w pamięć i na długo w niej pozostaną. Poza Jess+Moss nie widziałem drugiego takiego filmu, który tak bardzo odpowiadałby mojej wrażliwości wizualnej. Do tego hipnotyczna muzyka Beirutu i wyjątkowo świeżo brzmiący Dylan.

tangerine
 
Posty: 1723
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 21 lis 11, 19:24

Mnie nie rozczarował, to jest film, z tych które same w sobie nie niosą jakiegoś silnego przekazu natomiast świetnie wchodzą w dialog z tym co na ekranie nie zostało pokazane, co jest w nas, co o świecie wiemy. Wypada się zgodzić, że jest w tym filmie pęknięcie realistyczne - chłopak szantażuje dziewczynę ale film dokumentalny to nie zapis z kamery przmysłowej - dowodem w sądzie być nie może. I tak sobie pomyślałem głównie po tym filmie ale także po filmie Swanberga - ta Ameryka wyłaniająća się z kina niezleżnego, opowiadająca o prowincji bądź o zwykłych ludziach nie może być przeciwstawiana "Ameryce z filmów Hollywood" jako basion prawdziwego życia, normalności i prostych wartości... Nie, oni kopiują schematy i tematy z mainstreamu...

Avatar użytkownika
Thane
 
Posty: 1041
Na forum od:
14 lip 07, 9:51

Post 26 lis 11, 16:20

Mnie również nie rozczarował, ale myślę, że to dobry przedstawiciel wielu z filmów tej edycji. Kusi atrakcyjnym opakowaniem, a po jego rozpakowaniu okazuje się, że zawartość jest zaledwie akceptowalna. Byłem nieco zaskoczony z powodu swego rodzaju hermetyczności świata. Bohaterowie wpuścili mnie do niego tylko w niewielkim stopniu choć dobijałem się ile sił. I choć było tam kilka interesujących scen, całość można było przedstawić lepiej. A tak jest tylko poprawnie. Trochę szkoda...

Chociaż muszę dodać (widziałem w tym roku tylko 2 dokumenty), że na Bombay Beach bawiłem się lepiej, niż na zwycięskim Sing Your Song - do bólu sztampowy formalnie. Zresztą, wystarczy, że był to dokument "muzyczny" ;))), był skazany na zwycięstwo :D.

PS Pozdrawiam dziewczynę, która była na 3 seansach Bombay Beach ;).
"When I'm alone I don't speak..." Tsai Ming-liang

tangerine
 
Posty: 1723
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 26 lis 11, 19:15

Bombay Beach to taki typ dokumentu po których człowiek wychodzi z kina i myśłi sobie - szkoda, że to nie był jednak film fabularny. Akurat tutaj myślę, że zadziałoby to lepiej...

Avatar użytkownika
chinaski
 
Posty: 823
Na forum od:
24 sie 06, 7:06

Post 29 lis 11, 10:48

A o tym nie pomyślałem, być może tak faktycznie byłoby lepiej? Bo kilka wątków było jest tam jakby reżyserowanych wręcz i mogłaby z tego wyniknąć ciekawa fabuła. Jako dokument nie było to złe, jednak nie potrząsnęło mną jakoś..


Powrót do Moje własne Idaho



cron