Code Blue, reż. Urszula Antoniak

Filmy 11. NH - wypowiedz się!
Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2576
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 22 lip 11, 21:55

Nie wierzę, że nikt jeszcze nie dał szóstki Code Blue. I spadły nam łuski z oczu, romantyczne bzdurki. Reżyserka dosyć ciekawie po projekcji próbowała opowiedzieć, o czym dla niej jest ten film. Bo mieliśmy mętlik. Ktoś nawet – chyba słusznie, proszę się nie krzywić – zapytał o kategorie dobra i zła, trudne tu do przyłożenia, szczególnie w końcówce. Co jest już brutalnością i krzywdą, co erotyczną grą. Czy ze złego doświadczenia (świadkowanie gwałtowi) może się urodzić coś dobrego (romantyczny romans, którego zapowiedź łaskotała nas w nosy). Film o różnych rodzajach intymności, jak powiedziała Antoniak, raczej nie o samotności, tak jakby samotność była stanem tak permanentnym, że szkoda dla niej taśmy, jest zbyt oczywista - jesteśmy, bywamy, chcemy być samotni, i już. Bardzo mi się podobało to, co powiedziała – że ta kobieta pragnie odkupienia, że ona marzy o śmierci (takiej, jaką sama zadaje staruszkom u kresu sił), czy tej małej podczas orgazmu czy wielkiej podczas umierania, a ten mężczyzna jej tego nie daje (rozpryskują się romantyczne mrzonki), nawet nie pozwala się dotknąć, zadaje jej tylko ból, zostawia bez pointy i wtedy ona sama musi się zająć swoją śmiercią, a więc może jednak o samotności.

tangerine
 
Posty: 1724
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 22 lip 11, 22:57

Dla mnie film rozbity na dwie części. Pierwsza wydała mi się ciekawsza, a że bardziej spełniona artystycznie to juź chyba pewnik. Wydawało mi się, że film pójdzie w tym kierunku oddziaływanie doświadczeń w pracy na życie emocjonalne i kształtowanie się osobowości (czy raczej: wydobywanie na wierzch jej różnych aspektów). Dlatego przemówiła do mnie scena kompulsywnego malowania drzwi czerwoną barwą (w tle ścieżka dźwiękowa z filmu hard porno) jako rytuał kompensacji i przejaw intuicyjnej terapii.

Zgadzam się aszefell, że wyjaśnienia reżyserki dopowiedziały to co niestety nie udało się bardzo klarownie pokazać obrazem. Bardzo świetny skądinąd pomysł z pierwotnego scenariusza (mężczyzna i kobieta są świadkami tego samego wydarzenia), gdzieś gubi się w całości narracji. Pierwsza cześć zapowiadała lepszy film. Świetny pomysł, ale jednak nie dość czytelne wykończenie akcentów powodują, że muszę się czuć rozczarowany. Film obciążają liczne zapożyczenia z tego co na Nowych Horyzontach mieliśmy okazję widzieć co sprawia wrażenie bałaganu stylistycznego. Ale podsumowujac należy stwierdzić, że wraz z wyjaśnieniami reżyserki film inspiruje to wielu ciekawych przemyśleń.

Avatar użytkownika
Mrozikos667
 
Posty: 1309
Na forum od:
3 sie 08, 11:11

Post 23 lip 11, 0:17

Mnie się ogółem podobało, może nawet bardzo, ale rzeczywiście film dość standardowy jak na NH, jak pisze tangerine, pełen zapożyczeń. Zgadzam się co do tego, że reżyserka bardzo ciekawie opowiadała o swoim dziele po seansie, ale już tego rozbicia na dwie części nie dostrzegłem. Wg mnie scena obserwacji gwałtu miała odpowiednią wagę, i jednak duże wrażenie robi końcówka, taka podana explicite po 80 minutach powtórzeń i metodycznego budowania nastroju, mocne przełamanie.

Fantastyczna aktorka w głównej roli, subtelna gra twarzą, mnóstwo emocji było widać jak na dłoni bez potrzeby wykonywania zbyt wielu gestów. No i genialna muzyka i nie gorsze dźwięki, mroczne i niepokojące, świetnie współgrały z zimnym obrazem.

Interpretacja głównej postaci jako szukającej śmierci, czy to małej, czy dużej, mnie również przekonuje, w ogóle sam koncept przebywania z umierającym jako najgłębszej formy intymności jest świetny, daje możliwość intymnego właśnie kontaktu z widzem. Bohaterka jako osoba skłonna tylko do takiej intymności to świetny punkt wyjścia i choć ogółem jestem naprawdę zadowolony to jednak wykorzystanie przez reżyserkę wyłącznie sprawdzonych środków pozostawia wrażenie delikatnego niedosytu.

Inna rzecz, że coś chyba we mnie poruszył, więc wygląda na to, że dobrze spełnił swoje zadanie.
Każdy film musi mieć początek, środek i zakończenie. Choć niekoniecznie w tej kolejności. Jean-Luc Godard

tangerine
 
Posty: 1724
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 23 lip 11, 7:21

No właśnie kwestia interpretacji zakończenia jest możliwa na dwa różne sposoby, co jest pewnym mankamentem filmu. Ostatnie ujęcie jest wyodrębnionie z narracji, a więc trudno je interpretować inaczej jak symbiolicznie. I z tym mam kłopot. Sam poszedłem tropem o którym piszecie, a więc jednak autodestrukcji, ale usłyszałem ciekawszą interpretację w której ostatnie ujęcie oznajmia skuteczność terapeutyczną przeżytego niedawno doświadczenia. Ale ja bym to wtedy inaczej pokazał. Nawet teraz jak wiem o takim możliwym kluczu interpreatacyjnym - mam więcej wątpliwości. Nie tak wyglądają rytuały przejścia w różnych kulturach. Obmycie jest jedak najczęstszym rytuałem zaczynania na nowo wale przez symboliczne odcięcie. A wyparcie nie sprzyja terapii.

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2576
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 23 lip 11, 10:25

tang., dlaczego uważasz, że mankamentem filmu jest otwarte na różne interpretacje zakończenie? dlaczego ostatnie ujęcie (czy dobrze pamiętam - bohaterka z opuchniętą twarzą zatrzaskuje drzwi (?), w każdym razie "robi z trzaskiem ciemność") jest Twoim zdaniem wyodrębnione z narracji?

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 926
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 23 lip 11, 11:01

Jest coś absurdalnego w tym, że organizatorzy NH oficjalnie ostrzegają przed pinku eiga, a przed tym filmem nie. Bo ten film to przecież czysta pornografia i nie mam na myśli scen masturbacji. To pornografia emocjonalna, która odsłania najczulsze miejsca i uderza w nie bez litości. Wyszedłem z tego filmu wstrząśnięty. I nawet nie wiem, czy jest dobry. Na pewno jest bolesny.
"I do not care to belong to a club that accepts people like me as members." (Groucho Marx)

Avatar użytkownika
chinaski
 
Posty: 823
Na forum od:
24 sie 06, 7:06

Post 23 lip 11, 16:43

Ale jednak ten film nie powiedział niczego nowego o ludzkości. Wszystko to już mieliśmy i w kinie, i w realnym świecie. Owszem, jest drapieżny i za to go doceniam, choć szóstki na pewno bym mu nie dał. Chyba że za nastrój i twarz głównej bohaterki..

juliette
 
Posty: 63
Na forum od:
22 cze 09, 14:34

Post 23 lip 11, 22:04

Ja jestem zachwycona. Byłam na obu seansach, zostałam na obu rozmowach po projekcji. I oczywiście - dałam szóstkę. Uderzył mnie bardzo to jak bliski jest mi ten film, coś niesamowitego. I dla mnie to jest film o samotności, świadomym wyborze zwalczenia jej w pewnych aspektach swojego życia, ale tylko takich. O niemożności kontrolowania uczuć i emocji, pragnieniu czegoś, czego nie możemy mieć. Metafora śmierci bardzo bardzo mi tu pasuje. Im więcej myślę o tym filmie, tym bardziej mi się podoba.

Avatar użytkownika
raf
 
Posty: 13
Na forum od:
8 cze 11, 21:33

Post 23 lip 11, 22:10

Szóstka! To będzie film, który nigdy nie zniknie z mojej głowy.
"to w ogóle nie jest mój zawód, żeby wiedzieć; mój zawód jest taki, żeby nie wiedzieć" K.K.

tangerine
 
Posty: 1724
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 23 lip 11, 23:35

aszeffel napisał(a):tang., dlaczego uważasz, że mankamentem filmu jest otwarte na różne interpretacje zakończenie? dlaczego ostatnie ujęcie (czy dobrze pamiętam - bohaterka z opuchniętą twarzą zatrzaskuje drzwi (?), w każdym razie "robi z trzaskiem ciemność") jest Twoim zdaniem wyodrębnione z narracji?


chodzi mi raczej o scenę pod prysznicem, która się pojawia w ostatniej sekwencji, ona nie ma zakorzenienia w narracji. Nie zrozumcie mnie źle, pierwsza część filmu bardziej do mnie trafiła, a całość niestety rozbija się w mojej głowie na dwie odrębne sekwencje. I nie chodzi mi tutaj o temat, akurat doskonale odbieram te klimaty samotności, to jak człowiek otwiera się na spotkanie z innym człowiekiem i potem poparzony wraca do bunkra. W genialnym filmie Kim Ki Duk penetruje podobne schematy i mówi jakby moimi myślami. Dla mnie w tym pierwszym odbiorze film Polki jest za mało osobisty. I dlatego mam zarzut w sprawie ambiwalentnego zakończenia. Tutaj widać najwyraźniej źe reyserka ucieka od subiektywizmu. Warto zobaczyć, ale czy jest to najlepszy film tegorocznego Cannes ? Mam nadzieję, że jednak nie.

ayya
 
Posty: 669
Na forum od:
27 lip 09, 10:52

Post 24 lip 11, 7:49

Na mnie też ten film zrobił średnie wrażenie, bo widziałam takich bohaterek już sporo i Marian nie jest wcale najbardziej ekstremalną postacią w tym zestawie. Jak dla mnie trochę na niekorzyść reżyserki i filmu działa fakt, że po wyjaśnieniach autorki po projekcji dopiero odnoszę wrażenie, że spojrzałam na ten film tak, jak powinnam.

Avatar użytkownika
psubrat
 
Posty: 906
Na forum od:
30 cze 05, 15:47

Post 24 lip 11, 22:28

Jakoś wszyscy finałową scenę pod prysznicem odebrali jako śmierć bohaterki. Mnie się skojarzyła z oczyszczeniem, w końcu dostała to na co tak długo czekała, i co "nadciągnęło". Nie wiem czy zamknięcie drzwi ma konkretnie oznaczać jej samobójstwo?
"let's just imitate the real, until we find a better one..."

tangerine
 
Posty: 1724
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 24 lip 11, 22:43

Dlatego, że obmycie jest gestem rytualnym, który oznacza chęć odcięcia się od przeszłości, a więc brak akceptacji. Ponadto scena te jest wmontowana w tok narracji i ma charakter wyobrażeniowy - rozgrywa się w umyśle bohaterki. Może być "przyzywaniem" przyszłości. Nie, śmierć nie jest zasugerowana - ale też brak sugestii na odrodzenie. Film urywa się w punkcie kulminacyjnym jak w debiucie F. Trouffota...

jh
 

Post 25 lip 11, 7:39

Jak dla mnie to świetny, zupełnie bezkompromisowy, świetna aktorka w roli głównej. No i oglądanie go było bardzo nieprzyjemne :). Dałam mu 6.

Avatar użytkownika
Grzes
 
Posty: 1712
Na forum od:
28 mar 09, 0:13

Post 25 lip 11, 11:16

ayya napisał(a):Jak dla mnie trochę na niekorzyść reżyserki i filmu działa fakt, że po wyjaśnieniach autorki po projekcji dopiero odnoszę wrażenie, że spojrzałam na ten film tak, jak powinnam.

Dla mnie właśnie to jest główny problem. Film powinien się sam bronić, bez dodatkowych wyjaśnień. Dla mnie, żeby połączyć te dwie części, o których pisze tangerine, żeby zrozumieć, dlaczego do siebie pasują, i jaki zamysł za tym stoi, potrzebne były wyjaśnienia autorki, i głównie to działa na niekorzyść filmu. Bo tak poza tym film mi się podobał. Podoba mi się też (ogólnie - i tu, i w "Nic osobistego") to, jak wspaniałą autorka ma kontrolę nad filmowymi środkami (żeby osiągnąć zamierzony efekt). Braki, wydaje mi się tkwią głównie w przekombinowanym scenariuszu. A argument, że to, czy tamto, już było (podobna bohaterka, motywy itp.) to żaden argument - tak można zdyskredytować prawie każdy film.

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2576
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 25 lip 11, 21:33

czy naprawdę uważacie, że film "musi się bronić sam"? i co to w ogóle znaczy? film nigdy nie robi nic samodzielnie, albo Wy go obronicie, albo nic z tego nie będzie, a podpowiedź reżyserki, jeżeli mamy okazję ją dostać - moim zdaniem - powinna pomagać, tak jak pomaga w myśleniu o filmie inna opinia, tym lepiej im bardziej różna od naszej

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 926
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 25 lip 11, 23:13

No chodzi o to, że jeżeli wszyscy błędnie odczytują intencje reżyserki w przypadku konkretnej sceny, to chyba jednak nie najlepiej została przedstawiona. Ręka do góry, kto odebrał scenę z prezerwatywą jako "piękną", "subtelną" scenę "odczyniania zła".

Nie zmienia to oczywiście faktu, że film generalnie jest bardzo dobry, ale pewne rzeczy można było przedstawić czytelniej.
"I do not care to belong to a club that accepts people like me as members." (Groucho Marx)

mambala
 

Post 27 lip 11, 10:50

dla mnie tragedia. Pretensjonalne wydumane kino. Reżyserka z wypowiedzi też wydawała się nie widzieć nic więcej niż czubek własnego nosa. Na pytania niby odpowiadała chodź w rzeczywistości wyglądało to tak jak by upewniała siebie w przekonaniu że nakręciła wiekopomne pełne metafor dzieło. Niestety to dla mnie film z gatunku "dorabiamy ideologie do kupki a jeśli do ciebie to nie trafia jesteś głupiutki i płytki" Pani ewidentnie chciała szokować. Niestety zapomniała że poważny temat nie gwarantuje udanego dzieła a inteligentne szokowanie to trudna sztuka.

Avatar użytkownika
Mrozikos667
 
Posty: 1309
Na forum od:
3 sie 08, 11:11

Post 28 lip 11, 0:14

Dzięki za gratulacje.
Każdy film musi mieć początek, środek i zakończenie. Choć niekoniecznie w tej kolejności. Jean-Luc Godard


Powrót do Każdy ma swoje kino



cron