PINA, reż. Wim Wenders

Filmy 11. NH - wypowiedz się!
miecznik
 
Posty: 275
Na forum od:
10 mar 08, 13:41

Post 23 lip 11, 16:47

Dance Macabre na krawędzi samobójstwa i zadawania sobie cierpienia! Dokument o sekcie, która modli się do swojego guru Piny Bausch, która jest dla nich bytem transcendentalnym. Szukanie ukrytej głębi w sobie poprzez udręczanie swojego ciała i duszy. I po co tak oni się męczą - w błocie, w wodzie, na kamieniach, wśród krzeseł z zamkniętymi oczami? PO CO IM TEN BÓL? Hymn dla śmierci? Okropność ...

Tancerze zupełnie mi przeszkadzali w obrazie - ciekawe były tylko dobór przestrzeni industrialno-przyrodniczej (zwłaszcza zaintrygowało mnie funkcjonowanie kolejki napowietrznej unoszącej się nad miastem).

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 922
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 23 lip 11, 18:07

No to przynajmniej już wiesz, że taniec nowoczesny nie jest dla Ciebie, skoro nic z niego nie zrozumiałeś. A artyści, jak to artyści, zamęczają się dla widza. Taka ich rola.

Świetny film, oczywiście przede wszystkim dzięki Pinie i jej tancerzom.
"I do not care to belong to a club that accepts people like me as members." (Groucho Marx)

hekuba
 
Posty: 81
Na forum od:
9 sty 11, 22:21

Post 23 lip 11, 23:52

dobry film, choc utwierdzam sie w przekonaniu ze 35mm to 35mm. 3D zbedne zupelnie, kolory przejaskrawione, w momentach szybkiego ruchu obraz bardzo nieczysty..
ciesze sie, ze widzialam ten film - dziekuje za mozliwosc. taniec jest tu absolutnie przepiekny!

ayya
 
Posty: 668
Na forum od:
27 lip 09, 10:52

Post 24 lip 11, 7:51

Taniec współczesny jest ogólnie rzecz biorąc przepiękny:) Film fantastyczny, bo i taka była postać, dla której jest hołdem.

tangerine
 
Posty: 1722
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 24 lip 11, 8:04

Moja opinii sytuuje się jakoś pomiędzy waszymi, a może gdzieś bardzo daleko na uboczu. Świetny film, pierwszy 3D który na prawdę mi się podobał, ale z drugiej strony rozumiem miecznika w 100% bo miałem podobne przemyślenia. Ten film właśnie opowiada o tym poświęceniu, poddaje pod ocenę ten rodzaj pracy nad ciałem (podobnie jak z Grotowskim było), ekstremalny nie ukrywajmy wysiłek. Padają słowa o pracoholizmie Piny Bausch, dzięki kamerom 3D jesteśmy blisko dyszących aktorów. To jest pełnowartościowy dokument - to nie jest laurka (z tym się nie zgodzę). Ja mam duże wątpliwości czy energia i talent tych młodych ludzi jest właściwie skanalizowany ale do filmu nie mam żadnych zastrzeżeń. Znakomity - pokazuje zjawisko takim jakim jest. To jest dokument.

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 922
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 24 lip 11, 10:13

A ja kompletnie nie rozumiem tego argumentu o wielkim poświęceniu tancerzy. Skąd pomysł, że oni się jakoś szczególnie poświęcają? Bo "dyszą"? Jeśli chce się coś osiągnąć w sztuce, to trzeba w to włożyć dużo pracy. Czy ci tancerze różnią się pod tym względem jakoś szczególnie od baletnic, czy artystów cyrkowych? Czy oni nie wkładają też mnóstwo wysiłku w przygotowania? A co powiecie o aktorach, którzy tyją lub zrzucają 30 kg do roli? Albo o kaskaderach, ryzykujących życie? Albo o performerach okaleczających swoje ciało? We współczesnym świecie konkurencja jest taka, że bez poświęcenia trudno coś osiągnąć. Nie tylko w sztuce oczywiście. Jeszcze bardziej poświęcają się sportowcy, którzy narażają swoje organizmy na tak ekstremalne obciążenia, że potem umierają nagle na zawał w wieku 30 lat.

Skupiliście się na "dyszeniu" zamiast na pięknie i emocjach.
"I do not care to belong to a club that accepts people like me as members." (Groucho Marx)

miecznik
 
Posty: 275
Na forum od:
10 mar 08, 13:41

Post 24 lip 11, 14:09

doktor pueblo napisał(a):Czy oni nie wkładają też mnóstwo wysiłku w przygotowania? A co powiecie o aktorach, którzy tyją lub zrzucają 30 kg do roli?


A nie można tego po prostu zagrać?

Przypomina mi się anegdota z "Maratończyka", gdzie Dustin Hoffmann przed ujęciem biegł przez 10 minut. Aktor ze starej szkoły (już nie pamiętam, kto tam był czy sir Attenborough czy jakiś inny sir Gielgud) ze zdziwieniem pytał: "Po co on tyle biegnie? Nie może tego po prostu zagrać?"

Avatar użytkownika
eliska
 
Posty: 1923
Na forum od:
24 cze 07, 7:52

Post 24 lip 11, 15:54

mój pierwszy raz z 3D :).... chce więcej filmów, choć mimo wszystko lekkie wrażenie ni to prawdziwosci ni to animacji
film świetny ...sceny z wodą -majstersztyk

niech Pina wróci ze swoim krzesłem :)

miecznik
 
Posty: 275
Na forum od:
10 mar 08, 13:41

Post 24 lip 11, 20:11

eliska napisał(a):mój pierwszy raz z 3D :).... chce więcej filmów, choć mimo wszystko lekkie wrażenie ni to prawdziwosci ni to animacji


Polecam jeszcze dokument o freskach jaskiniowych Wernera Herzoga w 3D. Tam też czuć, że ta technika trójwymiarowa służy czemuś więcej niż tylko rozrywce dla gawiedzi.

Avatar użytkownika
psubrat
 
Posty: 906
Na forum od:
30 cze 05, 15:47

Post 24 lip 11, 22:14

Obejrzałem i się wzruszyłem... To już odchodzi, tego nie będzie... Rzewnie mi się zrobiło podczas tego pokazu... Sceny z zeszłorocznej "Tanztraume" i wykorzystane w "Porozmawiaj z nią"... Cudo. Afirmacja życia, pracy, tworzenia i przede wszystkim pozytywnego myślenia. Czy oni też patrząc milcząco do kamery myślą, że nastała "zima"?
"let's just imitate the real, until we find a better one..."

tangerine
 
Posty: 1722
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 24 lip 11, 22:54

A pro po - genialna ścieżka dźwiękowa...

tangerine
 
Posty: 1722
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 24 lip 11, 22:59

psubrat napisał(a):Obejrzałem i się wzruszyłem... To już odchodzi, tego nie będzie...


Oglądając ten film pomyślałem, że to jest medium dla dokumentu, że należałoby powołać Kronikę Filmową 3D pod egidą UNESCO i rejestrować (opisywać jak mawiał Kieślowski), zachowywać dla potomych świat, który odchodzi na naszych oczach, migruje do Internetu, zmienia się. Te wszystkie fabryki, które można będzie oglądać za 30 lat jak eksponaty muzealne... To jest przyszłość 3D. A potem wiadomo... reinżyniering dokumentów tradycyjnych w 3D. Komputery to policzą, jak nie te nasze to kwantowe... Bóg jeden wie co jeszcze nam policzą...

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 922
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 25 lip 11, 1:58

miecznik napisał(a):
doktor pueblo napisał(a):Czy oni nie wkładają też mnóstwo wysiłku w przygotowania? A co powiecie o aktorach, którzy tyją lub zrzucają 30 kg do roli?


A nie można tego po prostu zagrać?


Sugerujesz, że przedstawiony w "Pinie" taniec można zagrać po prostu miną? Że na przykład Gielgud zagrałby to samo nie ruszając się z krzesła?
"I do not care to belong to a club that accepts people like me as members." (Groucho Marx)

bogus83
 
Posty: 1
Na forum od:
25 lip 11, 19:43

Post 25 lip 11, 19:48

Proszę, błagam o dodatkowe pokazy w niedzielę 31.08!! Albo udostępnienie puli biletów dla niekarnetowiczów do kupienia.

Avatar użytkownika
d4b0
 
Posty: 125
Na forum od:
30 lip 06, 23:12

Post 30 lip 11, 9:47

Wymowne w tym filmie jest zestawienie nagran archiwalnych - pare sekund i widac pasje i magie ruchow Piny. cos, czego kompletnie brakuje w ruchach i slowach jej uczniow - jest w nmich jedynie pustka i sztucznosc wyoczonych ruchow. po stokroc lepiej wypadaja marnej jakosci czarno-biale zdjecia z prawdziwa Pina niz jej 3D klony. mysle, ze skojarzenie z sekta jest jak najbardziej na miejscu. ten teatr powinien sie rozwiazac po smierci swojej mistrzyni - bez niej robia oni wrazenie opuzczonych robotow.

Rozczarowuje tez w filmie sposob kadrowania - standardowy i nudny. Znowy fragment archiwalny "cafe mueller" pokazuje, ze ten spektakl mozna bylo pokazac bardziej intrygujaco. Byc moze to wina ograniczen technologii 3d. Takze pomysl filmowania tancerzy w przestrzeniach w wiekszosci byl nudny (wyjatkami byla scena na danych betonowego budynku i przedostatnia, z tabncerkami zasypujacymi sie piaskiem). Tak wazne w teatrze Piny zywioly utracily zarowno swoje symbokliczne znaczenie, jak i surowosc.

Ogolnie od filmu wieje sztucznoscia. Nawet niesamowicie tropikalna piosenka Caetano Veloso jest tutaj zatanczona chlodno. Z kolei brazylijskim tancerzom towarzyszy nudna (wyjatkowo!) muzyka Amona Tobina. Film jest dla mnie to porazka Wendersa - nie byl w stanie uchwycic ani magii tanca Piny, ani bogactwa jej spuscizny. Co ciekawe - jego film 3d pokazywany rom temu na Biennale w Wenecji mial podpobny charakter. Wenders podobno czekal 20 lat z realizacja tego filmu - wielka szkoda. moze 20 lat temu bylby on lepszy.

Technologia 3D wymaga jeszcze dopracowania, ale jej potencjal wydaje sie calkiem spory. Sczegolnie w przyepadku tanca - moze ktos sie zdecyduje na ekranizacje Merce Cunninghama?!

Avatar użytkownika
Mrozikos667
 
Posty: 1309
Na forum od:
3 sie 08, 11:11

Post 30 lip 11, 17:26

Nie zgadzam się z niczym, co napisał d4b0. Wg mnie największą zaletą filmu jest wyjście z ograniczonej sceny w plener i to, że Wenders nie skorzystał tylko z gotowego materiału, ale uruchomił własną wyobraźnię i stworzył wyjątkowe połączenie sztuki scenicznej z otwartością filmowej przestrzeni. Kadrowanie było, jak dla mnie, idealne, wszystko doskonale widoczne, ruchy tancerzy czytelne, nic nie ucięte, jak to miało miejsce np. w "The Co(te)lette Film". A co do uczuć: to sprawa bardzo indywidualna, ja nie miałem problemu z uchwyceniem ich w tańcu tych ludzi i raczej zastanawiałem się, co takiego wyjątkowego jest w ruchach Piny, bo nie poruszały mnie wcale bardziej.

Ogółem: sceny takie jak taniec nad pustynnym urwiskiem płynnie przechodzący w scenę z wodą zostają w pamięci na bardzo długo.
Każdy film musi mieć początek, środek i zakończenie. Choć niekoniecznie w tej kolejności. Jean-Luc Godard

sywlia
 
Posty: 43
Na forum od:
7 sie 07, 15:34

Post 1 sie 11, 20:36

wg.d4b0 Pina 2d lepiej wypadła niż jej klony 3d, którym brakuje pasji i magii ruchów

nie było to pokazane w filmie, ale praca z jej tancerzami przeważnie opierała się na ich własnym/improwizowanym materiale ruchowym, czyli bazowali na swoich predyspozycjach, emocjach, przeżyciach
dla mnie najważniejsza była w filmie przestrzeń, którą tylko w takiej technologii można poczuć i która najlepiej oddaje ekstremalne - niebezpieczne sytuacje tancerzy w spektaklach przeniesione w trzeci wymiar
taniec nad urwiskiem to dla mnie kwintesencja oddania się takiej pasji na śmierć i życie

Avatar użytkownika
Seblon
NH-Moderator
 
Posty: 1044
Na forum od:
16 lut 07, 14:33

Post 9 sie 11, 13:50

Wszystko o PINIE (artykuły, informacje, i te starsze, i te najświeższe, np. o dystrybucji, o premierze w Operze Narodowej w Warszawie itd.) zostało zebrane w jednym miejscu - w nowej zakładce w menu głównym strony nh:

:arrow: PINA
20. MFF Nowe Horyzonty, Wrocław, 23 lipca - 2 sierpnia 2020

miecznik
 
Posty: 275
Na forum od:
10 mar 08, 13:41

Post 12 sie 11, 11:14

tangerine napisał(a):A pro po - genialna ścieżka dźwiękowa...


A muzyczka owszem, wręcz genialna, którą już na 2 miesiące przed festiwalem katowałem mój odtwarzacz w telefonie. Warto do niej wracać; polecam album, który jest dostępny w sieci; jedno z ciekawszych wydawnictw muzycznych tego roku.

hekuba
 
Posty: 81
Na forum od:
9 sty 11, 22:21

Post 22 wrz 11, 23:03

Pina po raz drugi.
kolory tym razem nie tak przejaskrawione (uff, ekipa Gdynska ma sprawny projektor), muzyka nadal zachwyca. odkrylam wiecej w tym filmie, zakochalam sie w kilku fragmentach. nadal ma mieszane odczucia, ale nadal polecam. zastanawiam sie, jakby ten obraz wygladal z inaczej zrobionymi wstawkami odczyc wlasnych, wspomnien tancerzy. sa zbyt szorstkie mam wrazenie.

http://www.youtube.com/watch?v=Si3HJVhnKYk !

ayya
 
Posty: 668
Na forum od:
27 lip 09, 10:52

Post 22 wrz 11, 23:22

A ja byłam dzisiaj na Vollmond i na żywo jednak przedstawienie robi o wiele większe wrażenie niż nawet film w 3D:)

gość
 

Post 23 wrz 11, 19:22

ayya ----> dokładnie, też się było, pozdr

Avatar użytkownika
psubrat
 
Posty: 906
Na forum od:
30 cze 05, 15:47

Post 24 wrz 11, 13:15

Ja też już po Pinie v2 w Zabrzu. Genialne...
"let's just imitate the real, until we find a better one..."

Tomek
 
Posty: 307
Na forum od:
11 maja 10, 13:37

Post 4 sty 12, 14:38

Musze przyznać, że choć przez cały czas podchodzilem do tego filmu bardzo sceptycznie (bo coż moze byc interesującego w dokumencie o tańcu dla kogoś kto nie interesuje się tańcem a nawet sam nie potrafi i nie lubi tańczyć), to jednak z powodu wielu zachwytów nad tym filmem prędzej czy później na obejrzenie tego filmu się zdecyduję. Jak to zwykle w moim przypadku bywa, zamiast kina bede musiał obejrzec film na DVD korzystając z wydania tego filmu na krążku przez Stowarzyszenie Nowe Horyzonty. Pytanie do Was: czy film, ktory był pomyslalny jako 3D i tak zrobiony ma sens w przypadku wydania w normalnym wymiarze ? Jak wiele traci się z pierwotnego filmu ? Skoro rezyser tak bardzo zachwycił sie 3D w kontekscie pokazania tancerki, to czy odbierzemy film własciwie (tak jak chcial Wenders) ogladajac w normalnej wersji ?

Avatar użytkownika
Mrozikos667
 
Posty: 1309
Na forum od:
3 sie 08, 11:11

Post 4 sty 12, 16:33

3D w filmach to zazwyczaj tylko chwyt marketingowy, by można było więcej zarobić, bo i tak nie ma żadnego spektakularnego efektu. Sądzę jednak, że w przypadku "Piny" jest inaczej - efekty 3D są dobrze widoczne i nadają filmowi specyficzną "głębię" - uważam, że jeśli oglądać, to właśnie w tej technologii, bo można stracić momentami rzeczywiście zapierające dech w piersiach obrazy.
Każdy film musi mieć początek, środek i zakończenie. Choć niekoniecznie w tej kolejności. Jean-Luc Godard

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 922
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 4 sty 12, 16:38

Pozostaje kupić zachodnie wydanie na Blue-rayu w wersji 3D. No i oczywiście odpowiedni odtwarzacz i telewizor :)
"I do not care to belong to a club that accepts people like me as members." (Groucho Marx)


Powrót do Każdy ma swoje kino



cron