Łabędzie, reż. Hugo Vieira da Silva

Dyskusje nt. wybranych przez organizatorów filmów z programu 11.NH
Avatar użytkownika
Seblon
NH-Moderator
 
Posty: 1048
Na forum od:
16 lut 07, 14:33

Post 24 cze 11, 13:46

Ostatnim tytułem tegorocznej edycji Klubu Krytyków Forum NH są... Łabędzie (Swans) - drugi film pełnometrażowy Hugo Vieira da Silvy, który zobaczymy podczas 11.NH w sekcji Panorama.

Debiut fabularny tego reżysera - Body Rice - był prezentowany w konkursie 7.NH i wzbudził wtedy wiele skrajnych emocji. Ciekawe, jak będzie w przypadku Łabędzi...

:arrow: zwiastun filmu >
20. MFF Nowe Horyzonty, 11. American Film Festival, Wrocław, 5 - 15 listopada 2020

Avatar użytkownika
psubrat
 
Posty: 907
Na forum od:
30 cze 05, 15:47

Post 24 cze 11, 21:12

Film wspaniale pokazuje bezsilność bohaterów w walce z nieuleczalną chorobą... Powtarzalne czynności, monotonię codzienności, bo nie zostaje nic innego do zrobienia. Oglądając te sceny miałem wrażenie, że boli mnie równie mocno jak ich i że też nie umiem sobie z tym poradzić... Może jednak ktoś chciałby się podjąc zidentyfikowania dla mnie tytułowych łabędzi?
"let's just imitate the real, until we find a better one..."

Avatar użytkownika
Thane
 
Posty: 1041
Na forum od:
14 lip 07, 9:51

Post 24 cze 11, 22:41

Dla mnie film bardzo średni, ale... Mimo że symbolika wokół łabędzi jest dość bogata ja troszkę poszperałem i znalazłem taką oto definicję:

swan - move about aimlessly or without any destination, often in search of food or employment.

Pytanie do Ciebie psubracie, czy w liczbie mnogiej to również zdaje egzamin? Bo wydaje mi się, że tak. A jeśli tak by było, to ja zdecydowanie wolę czytać ten tytuł właśnie jako bezcelowe ruchy (przemieszczanie się) niż dosłownie.

PS Kojarzy mi się również, że czytałem niedawno inne znaczeni tego słowa, pamiętam że było to jakieś pejoratywne określenie, niestety nie potrafię sobie go przypomnieć a co gorsza ponownie odszukać. Może znasz inne znaczenia?
"When I'm alone I don't speak..." Tsai Ming-liang

Avatar użytkownika
psubrat
 
Posty: 907
Na forum od:
30 cze 05, 15:47

Post 25 cze 11, 7:57

Ciekawa interpretacja, nie szukałem innych znaczeń niż to najbardziej dosłowne... Film porażający nie jest, ale właśnie ten motyw wędrówki, trochę bezcelowej, pokazuje bardzo dobrze.
"let's just imitate the real, until we find a better one..."

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2576
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 26 cze 11, 9:19

psubrat napisał(a):Film wspaniale pokazuje bezsilność bohaterów w walce z nieuleczalną chorobą... Powtarzalne czynności, monotonię codzienności, bo nie zostaje nic innego do zrobienia. Oglądając te sceny miałem wrażenie, że boli mnie równie mocno jak ich i że też nie umiem sobie z tym poradzić... Może jednak ktoś chciałby się podjąc zidentyfikowania dla mnie tytułowych łabędzi?


Dla mnie przeciwnie - ten film jest jak znieczulający okład z lodu, ale właśnie za ten brak histerii, tak częstej w kinie, gdy mowa o chorobie, czy odchodzeniu, go doceniam, wydaje mi się dosyć szczery; gdy ojciec mówi do syna: czy to możliwe, żeby nic cię to [choroba matki] nie obchodziło - to jest racjonalne pytanie, nie ma w nim emocji, kultura wciska nam przekonanie o magicznej więzi krwi, tymczasem zdarza nam się wstydliwie nic nie odczuwać w stosunku do ludzi, z którymi jesteśmy tą wątłą nitką połączeni; gdy Kim mówi chłopakowi, że jest fizycznie podobny do matki, ten zaczyna przejawiać zainteresowanie jej ciałem, ale trudno określić jasno, jakiego rodzaju to jest zainteresowanie, wszystko się ze sobą miesza - erotyka z (być może) pojawiającą się potrzebą bliskości, fascynacja tą cielesną uległością z trudnymi do nazwania młodzieńczymi pragnieniami; myślę, że reżyser konsekwentnie podąża swoją drogą, pokazując tych samych współczesnych somnambulików, którym w Body Rice kazał tańczyć techno w portugalskim pyle, w Łabędziach świat jest podobnie dziwnie piękny, nadal pozostaje zagadką mimo, że wydaje się pozbawiony sensu

tangerine
 
Posty: 1725
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 26 cze 11, 20:56

No proszę, Body Rice był filmem, do którego bardzo często wracałem rok po roku, po każdym festiwalu, każdej nowej dawce filmowych nowych horyzontów i kolejnej debacie na temat konkursu i tego czym jest / powinien być festiwal NH... Bo to chyba jeden z tych najbardziej niedocenionych filmów, ale też paradoksalnie - słusznie niedocenionych gdyż mam wrażenie, że taki to jest rodzaj kina, które nie znosi oczekiwań i zostało tak zrobione być oczekiwań żadnych nie spełniać, jest to kino ulotne i bez pretensji... Po latach wspominam ten film jako naturalny element krajobrazu Nowych Horyzontów...
Tym bardziej ciekawi mnie kolejny film.... czy potwierdzi tropy stylistyczne, czy rozwinie? Na prawdę jestem ciekaw...

Avatar użytkownika
Thane
 
Posty: 1041
Na forum od:
14 lip 07, 9:51

Post 26 cze 11, 22:56

Body Rice nie widziałem, pamiętam że z rozmysłem ominąłem ten seans. Ale z tego co piszesz tangerine, stylistyka jest kontynuowana, i to na całego.
"When I'm alone I don't speak..." Tsai Ming-liang


Powrót do Klub Krytyków Forum NH



cron