Ludzkość, reż. Bruno Dumont

Dyskusje nt. wybranych przez organizatorów filmów z programu 11.NH
ayya
 
Posty: 668
Na forum od:
27 lip 09, 10:52

Post 28 mar 11, 10:52

aszeffel napisał(a):mnie się wydaje dosyć wyrazista - jest zdolna do współczucia, odważna, szczera, ma swoje zdanie, a przy tym rodzaj życiowej mądrości, nie jest naiwna, wie, że świat nie jest idealny, to wbrew pozorom nie są takie masowe cechy


to naprawdę o Domino? bo mam wrażenie, że myślimy o dwóch różnych postaciach:) ja bym ją bardziej określiła może nie jako nijaką (chyba że odnosimy to do czysto fizycznego aspektu w tym filmie), ale raczej znudzoną i obojętną, na pewno w jakiś sposób niezależną, choć akurat jej przypadkowe kontakty seksualne traktowałabym bardziej w kategoriach walki z nudą niż wyrazu siły i niezależności postrzeganych w feministycznych kategoriach.

Avatar użytkownika
Jarosz
 
Posty: 1719
Na forum od:
5 cze 07, 7:48

Post 28 mar 11, 13:40

O, znudzona i obojętna - to idealnie do niej pasuje. Cechy wymieniane przez Aszeffel może nie są typowo masowe, ale czy nadają Domino tyle wyrazistości, że staje się ona interesująca dla widza? Czy jej obecność na ekranie nas magnetyzuje? Czy chcemy wiedzieć, co z nią będzie dalej? Nie wydaje mi się. Joseph i Pharaon są dużo ciekawiej zbudowanymi postaciami.

Avatar użytkownika
Mrozikos667
 
Posty: 1309
Na forum od:
3 sie 08, 11:11

Post 28 mar 11, 14:35

Zgadzam się z Jaroszem, Domino była "przezroczyście" skonstruowana, wg mnie stanowiła tylko tło dla Pharaona i Josepha, jej postać służyła charakteryzowaniu tamtych dwóch, którzy i mnie bardziej zapadli w pamięć.
Każdy film musi mieć początek, środek i zakończenie. Choć niekoniecznie w tej kolejności. Jean-Luc Godard

Avatar użytkownika
Querelle
 
Posty: 869
Na forum od:
24 gru 04, 4:26

Post 28 mar 11, 14:59

Jarosz napisał(a):O, znudzona i obojętna - to idealnie do niej pasuje. Cechy wymieniane przez Aszeffel może nie są typowo masowe, ale czy nadają Domino tyle wyrazistości, że staje się ona interesująca dla widza? Czy jej obecność na ekranie nas magnetyzuje? Czy chcemy wiedzieć, co z nią będzie dalej?


Może nie magnetyzuje, ale interesuje, na pewno bardziej niż bekający po piwie Joseph:) Nawet przez moment, na samym początku, miałem myśl, że Domino też jest queer (takie skojarzenie zbudowałem na podstawie, o zgrozo, stereotypów!), ale po chwili odrzuciłem taką możliwość. Szkoda, byłoby ciekawiej:)

aszeffel napisał(a):scena w knajpie moim zdaniem należy do Josepha - potwierdza tam swój męski status, stając w obronie Domino (choć przez chwilę wydaje się, że ta scena zakończy się jej wybuchem)


Z punktu widzenia tego, co wyrażalne słowem (tu: krzykiem), gestem, z punktu wydarzeń, to tak - Joseph gra w niej pierwsze skrzypce. Jednak dla mnie ta scena podkreśla przede wszystkim tragizm Pharaona w kontekście jego queerowości (zderzenie wrażliwości niepotrafiącej wyrazić swojego imienia ze zewierzęceniem obyczajów).

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2568
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 28 mar 11, 15:21

w takim razie efekt Dumonta działa - dla mnie Domino jest ciekawsza od Josepha, najbardziej stereotypowej i banalnej postaci w tym trójkącie, przez co jego zbrodnia też właściwie została zbanalizowana, być może w tym, co nazywacie nudą i obojętnością, może brakiem aspiracji do czegoś więcej ja widzę akceptację, równowagę, pogodzenie się z brakiem, cenię ten jej podszyty nie wiadomo czym spokój, kontakty seksualne Domino nie są przypadkowe, wybrała sobie partnera, jest dorosłą kobietą, nie musi uprawiać z nim seksu, żeby udowodnić swoją niezależność, jest jaśniejsza od Pharaona, ale w jakiś sposób do niego podobna, choćby w tych momentach, w których jak on zastyga, zapatrzona w horyzont czy drugą stronę ulicy

Avatar użytkownika
eliska
 
Posty: 1923
Na forum od:
24 cze 07, 7:52

Post 28 mar 11, 20:19

Domino - niby wrażliwa, ale jednocześnie w jakimś sensie cyniczna....nie widzę w niej ciepła, nawet gdy rozmawia z Pharaonem, jakby ją bawiło jego zainteresowanie nią. Jest z Josphem, mimo, że nie jest to ciepłe uczucie, raczej jakby jej imponowało. Nie odbieram, że jej prowokacyjne zachowanie wobec Pharaona jest poszukiwaniem uczucia, raczej próbowaniem jak bardzo może mu zależeć. Ta scena przypomniana przez Chinaskiego koło kościoła z kościołem jako odbiciem jej uczuć....moze na mgnienie chwili, ale idzie dalej.....jednak ten cynizm ...tkwi w beznadziei, z której nie potrafi się wydostać....ale czy chce? ...jak pisze Aszeffel cyt.[choćby w tych momentach, w których jak on zastyga, zapatrzona w horyzont czy drugą stronę ulicy]
czy jest podobna do Pharaona ?....dla mnie nie

Avatar użytkownika
chinaski
 
Posty: 823
Na forum od:
24 sie 06, 7:06

Post 28 mar 11, 20:54

Tak czy owak jest zdolna choć przez moment do refleksji, co czyni ją "jakąś"; na pewno nie "nijaką". A jej "(...)podszyty nie wiadomo czym spokój" wynika moim zdaniem z wiedzy o świecie (o ludzkości?), takiej najprostszej, ale dla wielu najtrudniejszej - pozbawionej złudzeń, iluzji itp.

Avatar użytkownika
eliska
 
Posty: 1923
Na forum od:
24 cze 07, 7:52

Post 28 mar 11, 21:25

o tak pozbawiona iluzji...

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2568
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 29 mar 11, 6:04

eliska napisał(a):Domino - niby wrażliwa, ale jednocześnie w jakimś sensie cyniczna....nie widzę w niej ciepła, nawet gdy rozmawia z Pharaonem, jakby ją bawiło jego zainteresowanie nią. Jest z Josphem, mimo, że nie jest to ciepłe uczucie, raczej jakby jej imponowało. Nie odbieram, że jej prowokacyjne zachowanie wobec Pharaona jest poszukiwaniem uczucia, raczej próbowaniem jak bardzo może mu zależeć.


cyniczna to bardzo mocne, nie wiem, przypomina mi się scena, kiedy z Josephem wyznają sobie miłość, siedząc przy kawiarnianym stoliku, patrząc na bawiące się dzieci, jeżeli Domino używa Josepha do swojego celu - nie chce być samotna, chce założyć rodzinę, to to jednak nie jest cynizm, poza tym uczucie, relacja dwojga ludzi, żeby była autentyczna, nie musi być "ciepła", to jednak pewien stereotyp, tak jak ten, że kobiety łagodzą obyczaje, bo są właśnie takie miłe i ciepłe, i koncyliacyjne.
Co do jej prowokacyjnego zachowania względem Pharaona - tak jak napisałam wcześniej, Domino wydaje mi się szczera, wierzę jej (a jej późniejszy płacz o tym świadczy), że chciała go pocieszyć, a nie poddać próbie, być może dla niej seks jest właśnie pocieszeniem w tej pozbawionej złudzeń życiowej sytuacji.

Avatar użytkownika
eliska
 
Posty: 1923
Na forum od:
24 cze 07, 7:52

Post 29 mar 11, 7:41

zastanowi się nad tym co napisałaś

Avatar użytkownika
okon
 
Posty: 765
Na forum od:
31 sty 05, 22:00

Post 30 mar 11, 22:53

Nie uczestniczyłem w waszej dyskusji i jak na razie chyba niezbyt dobrze odnajduje się w tej konwencji, ale na sam koniec postanowiłem coś napisać. Bardzo prawdopodobne, że będę się powtarzał, bo nie przeczytałem wszystkich postów, choć dzięki niektórym z nich, zwłaszcza tym początkowym, zwróciłem uwagę na rzeczy, które wcześniej były dla mnie mało istotne.

„Ludzkość”, a także wszystkie późniejsze dokonania Dumonta to filmy rozczarowanego nauczyciela filozofii, który zdaje sobie sprawę z ograniczeń możliwości wyjaśnienia ludzkiego zachowania za pomocą aparatu pojęciowego składającego się na współczesną psychologię, antropologię czy właśnie - filozofię. Świadomy tego, konfrontuje z tą niedogodnością widza, zazwyczaj oczekującego, że za każdą tajemnicą (w „Ludzkości” jest to zagadka kryminalna, w „29 Palms” niespodziewana napaść, w „Hajdewijch” - nieprzypadkowo pominięty proces przemiany głównej bohaterki) kryje się rozwiązanie, scalające wizję rzeczywistości, która nawet jeśli nie jest optymistyczna, to sprawia wrażenie spójnej. Tymczasem Dumont bawi się tymi przyzwyczajeniami już od pierwszej sceny - pozornie realistycznego ujęcia ucieczki Pharaoha, którą - gdy dłużej jej się przyjrzymy - widzimy przez pryzmat zniekształcającej obraz soczewki. Z takich fałszujących i zacierających sens ujęć i scen złożony jest cały film, które dodatkowo zostają uwydatnione przez środki ekspresji i wątki - ledwo nakreślone i szybko porzucane - charakterystyczne raczej dla kina spod znaku małego realizmu (strajk w fabryce czy diler pochodzenia arabskiego). Długą scenę pracy na działce, automatycznie przywołującą na myśl zestaw typowych pozytywnych cech charakteru, a nawet skojarzenia z Jezusem, reżyser zakłóca metodą kadrowania - wymachujący motyką Pharaoh wygląda tak, jakby właśnie uprawiał seks. Inne sceny - jazda na rowerze, wąchanie dłoni, zbliżenia na krocze - podobnie burzą ten naturalny montaż. Dlatego nie sposób jednoznacznie rozstrzygnąć, czy finałowy pocałunek to gest ekumeniczny, czy też wyraz fascynacji złem. Jednocześnie Dumont sugeruje chyba, że jedyną prawdą, do której może dotrzeć, to prawda ciała fizjologicznego. Po kłótni z policjantem Domino płacze, a kamera pokazuje jej falujące podbrzusze i pochwę - twarz jest nieprzenikniona, nie wiadomo, co kryje się za łzami, tymczasem łono mówi samo za siebie, a raczej - nie łudzi, że ma do powiedzenia coś więcej niż to, co pokazuje. Przy czym nie chodzi o powtarzającą się we wszystkich recenzjach fatalistyczną wizję człowieczeństwa, sprowadzoną do odruchów i instynktów, ale o przekonanie, że mówiąc o człowieku, nie da się przekroczyć tej granicy. Myśli ukryte za spojrzeniem Pharaoha - empatycznym, bezmyślnym lub bezlitosnym - pozostają nieczytelne, a jego postać sprzeczna.

Z innej beczki: Zastanawiam się, czy we Francji traktowano „Ludzkość” jako satyrę na skuteczność lokalnej policji (ładnie komponuje się ona z uśmiechniętym na plakacie Chirakiem i Deklaracją Praw Człowieka, wiszącymi w komisariacie)? :)

Pytanie:
Z kim Domino kochała się podczas przedostatniej sceny seksu? Z Józefem, czy - tak jak mi się wydaje - z tym chłopakiem z fabryki?
Ostatnio edytowano 3 kwi 11, 20:41 przez okon, łącznie edytowano 1 raz

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2568
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 1 kwi 11, 12:05

okon, dziękuję za ten komentarz, fajnie podsumowuje naszą dyskusję, nawet jeżeli nie miałeś takiego zamiaru, podoba mi się Twoja interpretacja sceny z Domino, i ten kontrapunkt dla twarzy,

(wydaje mi się, że we wszystkich scenach kochała się z Josephem)

Avatar użytkownika
psubrat
 
Posty: 906
Na forum od:
30 cze 05, 15:47

Post 3 kwi 11, 20:38

Kochani, obejrzałem jeszcze raz końcówkę filmu i faktycznie, Pharaon siedzi z założonymi kajdankami, ale dla mnie on ewidentnie próbuje poradzić sobie z aresztowaniem Josepha, dlatego mam wrażenie, że siedzi samemu z kajdankami, być może tylko jednym założonym na rękę. W żaden sposób nie kojarzy mi się z potencjalnym aresztowaniem...
"let's just imitate the real, until we find a better one..."

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2568
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 4 kwi 11, 12:38

dziś, kiedy szukałam fotek do Twojego tekstu, trafiłam na jedną z działką Pharaona z końcówki filmu, myślałam, że mi się wydawało, że on lewitował, a to fakt, nikt o tym nie wspominał

Avatar użytkownika
Grzes
 
Posty: 1708
Na forum od:
28 mar 09, 0:13

Post 4 kwi 11, 12:58

A to ciekawe, bo ja o lewitowaniu gdzieś czytałem (nie na naszym forum), ale w filmie takiej sceny sobie nie przypominam. Naprawdę była?

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2568
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 4 kwi 11, 13:29

zaraz po scenie, w której Pharaon odtrąca Domino, pierwsza scena, w której ma nową fryzurę: to chyba dwa ujęcia na działce, w pierwszym przy nieruchomej kamerze jego głowa wchodzi płynnym ruchem w kadr od dołu, jakby faktycznie się unosił, a potem widać go z pewnej odległości od tyłu, kiedy jego stopy już nie dotykają ziemi

Avatar użytkownika
okon
 
Posty: 765
Na forum od:
31 sty 05, 22:00

Post 4 kwi 11, 17:26

Ja widziałem, że lewituje, za to nie zauważyłem, że ma nową fryzurę. :)

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2568
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 4 kwi 11, 17:34

oj, bo to dla mojej koncepcji odbicia jest ważne :)

Avatar użytkownika
Thane
 
Posty: 1041
Na forum od:
14 lip 07, 9:51

Post 4 kwi 11, 22:26

Nie zauważyłem tego, nie no, idę załączyć film, teraz.
"When I'm alone I don't speak..." Tsai Ming-liang

Avatar użytkownika
Grzes
 
Posty: 1708
Na forum od:
28 mar 09, 0:13

Post 4 kwi 11, 22:33

Nowej fryzury?

Avatar użytkownika
Thane
 
Posty: 1041
Na forum od:
14 lip 07, 9:51

Post 4 kwi 11, 22:34

Nowej fryzury nie zauważył chyba tylko okon, ja za to nie zauważyłem, że lewituje ;).
"When I'm alone I don't speak..." Tsai Ming-liang

Avatar użytkownika
Thane
 
Posty: 1041
Na forum od:
14 lip 07, 9:51

Post 4 kwi 11, 22:41

Ok, sprawdziłem. Nie chce być inaczej, Faraon lata ;).
"When I'm alone I don't speak..." Tsai Ming-liang

elka
 

Post 1 sie 11, 15:28

Mnie się "Ludzkość" nie podobała. Wyrosłam z takich filmów, w których problem goni problem. Rozumiem pozostałych uczestników dyskusji, znają się na filmach i dostrzegają w nich wiele kwestii. Ale dla mnie, dla przeciętnego zjadacza chleba, ten film był przeciętny. Pokazał pewne sprawy w sposób bardzo bezpośredni i to sprawy, o których ja nigdy nie myślę, bo nie mam takiej potrzeby. Po co mam się zadręczać "dziwnymi" problemami innych??? Nie jestem masochistą. Do kina idę po to, by upajać się obrazem lub dźwiękiem (patrz: "Pina"), a nie się męczyć. Tyle o tym.

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 923
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 3 sie 11, 11:41

Przeczytałem całą Waszą dyskusję, przekierowany tu przez aszeffel. Fascynująca! Co osoba, to inny film. Zastanawiam się tylko, czy z punktu widzenia reżysera (który sam uznaje się za kogoś w rodzaju praktykującego filozofa, chcącego zastąpić religię czymś innym) to dobrze - no bo wychodzi na to, że góra jedna osoba mogła zrozumieć film. Oczywiście otwartość na wielość interpretacji to świetna rzecz, zmuszające widza do myślenia, ale jeżeli różnice w opiniach są tak skrajne, to już nie jestem pewien.

Dziwi mnie trochę to, że jak jeden mąż ignorujecie informację o tym, że Pharaon stracił żonę i dziecko, jako właściwie nieistotną, podczas gdy dla mnie była kluczowa. Ja rozumiałem cały czas Pharaona nie jako Zbawcę (ani tym bardziej zbrodniarza), lecz jako osobę skrajnie empatyczną, co spowodowane jest osobistymi doświadczeniami. Pharaon zaznał bólu, zetknął się osobiście z tragedią i stąd lepiej (skrajnie silnie) czuje emocje innych osób. W miasteczku dochodzi do niewyobrażalnie okrutnej zbrodni - zabójstwa i gwałtu na małej dziewczynce - a nikogo to praktycznie nie obchodzi. Komisarz chce złapać mordercę, ale tylko po to, żeby zakończyć sprawę. Znajomi dopytują Pharaona o postępy w śledztwie, ale na takiej zasadzie, jakby pytali go o prognozę pogody. Pharaon, jako jedyny, reaguje bardzo mocno, bo jako jedyny czuje przerażający ogrom tej zbrodni. Po znalezieniu dziewczynki wpada niemal w obłęd i tak ja rozumiem jego 2-godzinne błąkanie się po polu. Później dopytywany o śledztwo nie chce o nim mówić, bo to po prostu jest dla niego zbyt bolesne. Irytuje go, że ludzi obchodzą postępy śledztwa, a nie obchodzi ich w ogóle istota zbrodni. Ludzkość okazuje się być obojętna, przyzwyczajona, a Pharaon nie potrafi potraktować takiej zbrodni jako po prostu statystyki. Pharaon jako jedyny zachowuje się po ludzku, a zarazem od całej ludzkości najmocniej odstaje. Bardzo to gorzkie.

Gesty pocałunków, przytulania się do przestępców to po prostu naturalne gesty dla osoby czującej. Gdy morderca został już złapany, naturalnym odruchem dla "ludzkości" jest potępienie, ale ludzki odruch to tak naprawdę współczucie. Pharaon całuje Josepha bo po prostu po ludzku czuje jego ból. Jest to scena dla nas szokująca, jeśli pamiętamy, że sam stracił dziecko, i że bardzo silnie emocjonalnie odebrał morderstwo i gwałt na innym, ale czyż nie tak powinien zachować się człowiek?
"I do not care to belong to a club that accepts people like me as members." (Groucho Marx)

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 923
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 3 sie 11, 13:25

I jeszcze w kwestii tych dwóch scen, które wydawały mi się w filmie zbędne, a o których wspomniałem w innym wątku.

Po pierwsze scena w muzeum. Wyczytałem tu sugestie, żeby interpretować tę scenę jako dowód na brak zainteresowania kulturą ludzkości, która kieruje się tylko prymitywnymi instynktami. Nie kupuję tego. A nie kupuję, bo nie odniosłem wrażenia, żeby ta scena pokazywała, że muzea świecą pustkami. Ja odniosłem wrażenie, że muzeum było po prostu zamknięte, bo przygotowywano wystawę prac przodka Pharaona, na którą go zresztą dyrektor zapraszał. Scena ta była po to, żeby przypomnieć o dzieciach (jednym i drugim) i tym, jakie mają znaczenie dla Pharaona. Interpretacji jego uczuć, gdy stoi przed obrazem, się nie podejmuję, bo aktor ten ma cały czas minę zbitego psa, a niuanse w psiej mimice są dla mnie mało czytelne ;)

Natomiast co do sceny śledztwa - przesłuchania pary podróżnych w Anglii - po przemyśleniu widzę jej sens. Myślę, że miała pokazywać, że choć Pharaon prowadzi śledztwo, to jednak nie jest specjalnie zainteresowany znalezieniem zabójcy. Zadaje jakieś pytania, ale bez specjalnego przekonania, że ma to sens. Nie jest jednak zainteresowany znalezieniem zabójcy, nie dlatego, że sam nim jest, ale dlatego, że uznaje to za najmniej istotne. Wymierzenie kary nie przywróci życia dziecku, a jedynie wywoła kolejne nieszczęścia: cierpienie sprawcy, jego bliskich etc. W tym kontekście ciekawym jest, dlaczego został w ogóle policjantem. Ja myślę, że wcześniej wierzył w sens tej pracy, ale stracił tę wiarę po osobistej tragedii, która go uwrażliwiła na każde nieszczęście.
"I do not care to belong to a club that accepts people like me as members." (Groucho Marx)

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2568
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 3 sie 11, 20:04

doktorze, dziękujemy za ten głos, kolejny do naszej kolekcji :) nie pamiętam, czy o tym wspominaliśmy, ale mam wrażenie, że filmami Dumonta - szczególnie tym filmem - rządzi efekt Kuleszowa, tyle że niejednoznaczny, twarze bohaterów są neutralne, zdają się nic nie wyrażać, tymczasem każdy z nas widzi w nich co innego, bo towarzyszą im wieloznaczne, symboliczne ujęcia, które "zarażają" tą wieloznacznością, dlatego tak trudno nam ustalić jakąś jedną wersję, tak jest właściwie z każdą wymienioną przez Ciebie sceną

nie wiem, dlaczego pominęliśmy informację o żonie i dziecku, inne sygnały musiały być silniejsze, pewnie powinniśmy znowu wrócić do tego wątku, chociaż wydaje mi się, że przebijał, ale nikt na nim nie zbudował interpretacji tak jak Ty

Twoja interpretacja sceny z pocałunkiem nie trafia do mnie o tyle, że nie widzę (nie chcę widzieć) w Pharaonie wyśrubowanego wzoru człowieczeństwa, takiego, jakim być powinno zgodnie z normami czyli współczującego, pełnego dobroci, czułości, dla mnie to jest jednak scena pełna cienia z powodów, o których pisałam wcześniej, podobnie ze sceną londyńską - tu: moim zdaniem najważniejsza jest kłótnia, którą widzą z okna, zza szyby, z wysoka, sytuacja bezsensownej, głupiej przemocy na ulicy, wobec której są bezsilni, która ich bawi, może przeraża, ale oprócz obserwacji na nic nie mają wpływu, zupełnie tak jak ludzie jadący pociągiem obok pola, przy którym popełniono wcześniejszą zbrodnię

tangerine
 
Posty: 1723
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 3 sie 11, 20:44

aszeffel napisał(a):nie wiem, dlaczego pominęliśmy informację o żonie i dziecku, inne sygnały musiały być silniejsze, pewnie powinniśmy znowu wrócić do tego wątku, chociaż wydaje mi się, że przebijał, ale nikt na nim nie zbudował interpretacji tak jak Ty


Absolutnie się zgadzam z interpretacją doctora pueblo. Jeśli chodzi o żonę i dziecko to zwróciłem uwagę na ten fakt, bo informacja ta pojawia się w filmie dwa razy i jak na stylistykę Dumonta jest ona podana bezceremonialnie, zwłaszcza w scenie pomiędzy matką Pharaona i Domino. Na pewno ten kontekst buduje dodatkowe znaczenia i niuansuje emocje pomiędzy bohaterami, aczkolwiek u Dumonta jedna cecha nie determinuje nigdy zachowań. Podobnie przy katastrofach lotniczych musi wystąpić na raz kilka krytycznych zdarzeń czy jak w przypadku nakładania warstw w mapie cyfrowej - dopiero wyszystkie warstwy razem dają obraz rzeczywistości.

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 923
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 4 sie 11, 13:00

O scenie bójki w Anglii zapomniałem. Cóż, oglądałem film tylko raz :) Ale nie zmienia to mojego ogólnego przeświadczenia, że Dumont kontrastuje Pharaona (dobrego) z resztą społeczeństwa (złą, lub obojętną).

Przyznaję jednak równocześnie, że pokrajać się za tę interpretację bym nie dał, po tym wszystkim co napisaliście. Zresztą Dumont w wywiadach sam podkreśla, że konstruuje postaci nieoczywiste, żeby zmusić ludzi do myślenia. Jak widać, zmusił. :)
"I do not care to belong to a club that accepts people like me as members." (Groucho Marx)

Avatar użytkownika
Mariza
 
Posty: 120
Na forum od:
20 sie 07, 20:02

Post 5 sie 11, 0:15

Zaniechałam intelektualnej ekwilibrystyki po tym jak medytowałam nad statycznymi obrazami w filmie Hanekego, które okazały się być efektem wadliwej kopii a nie zamiarem reżysera, ale dyskuja jest tak gorąca, a Ludzkość tak ważna, że wrzucę swoje trzy grosze.
Przeczytałam wszystkie posty i mam w głowie myślowe sianokosy, więc z góry przepraszam jeśli się powtórzę.
Od razu zaznaczam, że jestem zwolenniczką queerowej teorii Querelle, ale o tym później. Dla mnie jest to historia o tym jak zagubiliśmy własną tożsamość i nieudolnie próbujemy ją tworzyć na okruchach przeszłości co w obliczu płynnej ponowoczesności jest kompletnym anachronizmem. Człowiek ma problemy z odnalezieniem podstawowej kwestii jaką jest jego własna płeć - determinant przetrwania ludzkiego gatunku, a musi poruszać się w świecie norm i wartości o wiele bardziej abstrakcyjnych malując swój gorzki, turpistyczny autoportret. Może właśnie dla tego scenę z muzeum odbieram jako wspomnienie o świecie, w którym kiedyś był ład, a wszystko bardziej jasne i klarowne, bez wszechobcenej moralnej szarzyzny.
Z pewnością Pharaon nie jest autystyczny, chyba, że mamy na myśli silną interioryzację przeżyć wynikających z obserwacji ludzkości (lokalnej społecznosci). Moim zdaniem bardziej wpasowuje się w gumpowskie widzenie świata, momentami jakby filmowy książe Myszkin. Ludzie mają go za idiotę (werbalizuje to parokrotnie Joseph), a on trwa przy swoich wartościach (od Domino chce uczucia - nie fizycznego zbliżenia).
Jeśli chodzi o kajdanki na końcu, mam wrażenie, że są symboliczne, choć nie da się wykluczyć opcji o morderstwie matki. W całym filmie wybucha właśnie podczas rozmowy z rodzicielką, jakby ta blokowała jego życiowe aspiracje i plany. Być może bohater właśnie dlatego wydaje się nieco dziecinny - projekcja matki, która chce uchronić chłopca przed krzywdą świata jakiej zaznał w dorosłym życiu. Kiedy po raz ostatni widzimy matkę Pharaona sama mówi Domino, że musi umyć okna, bo ma dość...dość zachowań Pharaona ? Metaforycznie możnaby pójść tropem, że czuje brud ulicznicy zbliżającej się do jej ukochanego syna, albo próbuje przetransformować napięcie związane z nim (ucieka się do czyszczenia na zewnątrz, bo nie umie zrobić tego we własnym domu). I tutaj wydaje mi się może być poruszony problem jakim jest rozwiązywanie spraw we własnym rodzinnym sosie, gdzie jest nieskończona ilość niuansów i koincydencji. Ta silna pozycja matki z powodzeniem mogłaby generować homoseksualne skłonności Pharaona (pocałunki, przytulanie).
W każym razie sam Dumont mówi, że film miał się kończyć sceną erotyczną między Domino a Pharaonem, więc zabójstwo matki mogłoby się w tą teorię wpisać, bo w końcu mogli się kochać na wizycie więziennej ;) Nie można tez obalić teorii o tym, że zabił Domino, bo akt seksualny mógłby się pojawić jako obraz w wyobraźni Pharaona.
Podsumowując, jeśli film zaczyna się widokiem ciała zgwałconej dziewczynki a kończy ( w założeniu) sceną seksu, uważam, że Querelle, mówiąc o modelu zaplątanego w heteronormatywnym gąszczu nieszczęśnika ma rację (być może jest tu postulat społeczeństwa trzeciej fali, który mówi o empatii wobec drugiej płci - poszerzeniu wiedzy przez wejście w świat genderowych spodni lub spódnic). Bardzo przekonująco brzmi też teoria o wysysaniu jadu :)
Domino i Pharaon tworzą ciekawą parę bohaterów, chociaż na pierwszy rzut oka są zupełnie nieciekawi. Domino jest większości aktywna, Pharaon przeciwnie, ale kiedy przychodzi do sytaucji z życia zawodowego staje się zupełnie odwrotnie. Swoją drogą uważam, że Domino gra, z tym, że nie wiem czy jest do końca świadoma tego jak jej owa gra, w której sędzią jest biologiczny zegar odbija się na niej samej. Jest świadoma jakie są reguły gry i co jest jej celem, ale nie podejrzewam, że zna potencjalne konsekwencje swojego postępowania.
okon napisał(a):
Pytanie:
Z kim Domino kochała się podczas przedostatniej sceny seksu? Z Józefem, czy - tak jak mi się wydaje - z tym chłopakiem z fabryki?
: Te porozumiewawcze spojrzenia i gesty w pracy miały swój finał, Domino kochała się z pracownikiem fabryki
W zasadzie nikt jeszcze nie podjął innej konfiguracji katów i ofiar, a mianowicie morderstwo dokonane na dziewczynce przez Domino. Z pewnością nie ma ona uregulowanej sfery emocjonalnej/intymnej co przemawia za zachowaniami dewiacyjnymi, Jarosz powiedział, że dla Niego Domino jest nijaka, człowiek bez wrażliwości -jak dla mnie to świetny materiał na psychopatyczną osobowość. Zadurzony w niej Joseph postanawia odbyć karę za dziewczynę (może stąd Józef - chroni rodzinę, jest za nią odpowiedzialny). Pharaon znając całą sytuację, ma większe możliwości. Chce jej pomóc, bo w końcu nie jest mu obojętna decyduje się na to, by wziąć winę na siebie - stąd kajdanki. Oczywiście pomaga również Josephowi. Być może licząc na względy/wdzięczność ich obojga, w szczególności Domino.
Konkludując doszłam do jednego wniosku : aszeffel ma rację, Ludzkością rządzi efekt Kuleszowa :)
,,Czyj duch na podobieństwo owej skały
Mocno się oprze i wahać przestanie,
Kto namiętności wyzbył się na zawsze,
Ni gniewu nie zna ani nie zna lęku”

tangerine
 
Posty: 1723
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 5 sie 11, 14:56

Mariza napisał(a):Konkludując doszłam do jednego wniosku : aszeffel ma rację, Ludzkością rządzi efekt Kuleszowa :)


Skoro bowiem patrząc na rzeczywistość interpretujemy ją różnie, to dlaczego patrząc na obraz rzeczywistości (film) mamy interpretować go tak samo.

Poprzednia strona

Powrót do Klub Krytyków Forum NH