Dario Argento

Co polecasz? Co odradzasz? Podziel się swoimi refleksjami na temat obejrzanych filmów.
pierrot le fou
 

Post 22 lip 08, 10:55

witam
mam nie tylko osobista refleksje

trzykrotnie probowalem cieszyc sie z ogladania filmow argento na festiwalu lecz to sie nie udaje

z pierwszym razem jeszcze bylo znosnie, odgłosy to horror wiec mozna bylo tolerowac smiechy i nie przeszkadzaly sam sie przeciez smialem, ale to spowodowalo tragedie

dotychczas ludzie przychodzili na poprzednich festiwalach na nocne szalenstwo zeby sie posmiac i zrelaksowac przy piwku, lecz teraz sytuacja jest KURIOZALNA!

odglosy nastroily publike na smiech wiec przychodza na głeboka czerwien a pozniej na ptaka i RŻĄ po prawie każdej kwestii.

ABSOLUTNIE NIE POTRAFIE ZROZUMIEC DLACZEGO CI LUDZIE PSUJA INNYM PRZYJEMNOSC Z OGLADANIA SMIEJAC SIE CALA SALA Z NICZEGO

przyklad:
gleboka czerwien. bohaterka czyta w myslach. podchodzi do drzwi. zamiast zlapac za klamke w ostatnim momencie krzyczy. wszyscy w smiech. oklaski. okazuje sie ze po prostu poczula morderce za drzwiami. nastepna okazja do smiechu.

przyklad
ptak o krysztalowym upierzeniu
bohater jest uwieziony miedzy dwoma szybami. za jedna jest niedoszla ifiara napadu. za druga policja. bohater siad i krzyzuje nogi bo nie ma co robic. czeka. smiech. oklaski.

ABSURD.
oczywiscie sa powody dla ktorych tak sie dzieje:
ludzie sa zmeczeni, piwcza, chca rozrywki itd.
lecz z tego powodu cierpia fani argento ktorzy czekali na te filmy zeby zobaczyc je na duzym ekranie kilka miesiecy czy lat, a potem dostaja wszystko: kopie na 35mm, duza sale
ALE BRAK mozliwosci ogladania.
dwokrotnie mimo najszczerszych checi musialem wyjsc, poniewaz kiedy cala sal rży, po prostu trudno o skupienie.

wiadomo jest sie w tych filmach z czego smiac, jest konwencja, techniczne smiesznostki itd. ALE NIE W KAZDEJ KWESTII!



to jest tez czubek SZERSZEGO PROBLEMU

PUBLIKA w tym roku jest DZIWNA, np:
na argento sie smieja
na angelopoulossie marudza wszem i wobec ze im nudno ze by chcieli wyjsc, stekaja bez pardonu czesto psuja odbior

FILMY AWANGARDOWE publika przecietna
SMUTNE

LUDZIE!
POMOZCIE WPISUJCIE SIE TUTAJ. PISZCZCIE CO O TYM MYSLICE. MOZE JESLI BEDZIE NAS DUZO, TO KTOS KTO POTRAFI WLADAC MASAMI TAKIMI JAK PUBLIKA NA ARGENTO WEZMIE TYCH LUDZI W GARSC I ICH OPAMIETA?
MOZE PAN ROMAN GUTEK?

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 889
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 22 lip 08, 11:37

Nocne szaleństwo ma chyba taką formułę - ludzie przychodzą z nastawieniem, że trzeba się śmiać, więc się śmieją. Rzeczywiście burzy to nastrój. Szczególnie było to dotkliwe na Odgłosach, które są całe zbudowane na nastroju. Z drugiej jednak strony Ptak o kryształowym upierzeniu był akurat mocno komediowy - szczególnie sceny z wykorzystaniem zaawansowanej aparatury komputerowej ;-)

Obawiam się że masz problem - na ENH nie ma chyba fanów horrorów na serio, ot co!

tomek_w
 
Posty: 72
Na forum od:
14 sty 06, 9:53

Post 22 lip 08, 11:44

hm, ciekawe, czy osoba ktora zalozyla ten temat jest ta sama sympatyczna osoba, ktora w pewnym momencie na "deep red" wydarla sie do zebranych, dobrze (i kulturalnie) bawiacych sie widzow tymi oto slowo: "zamknijcie sie, wy ch...." (cytat z pamieci, moglem przeinaczyc).

nie ukrywam, ze ten okrzyk niezwykle zaburzyl mi radosc z ogladania filmu argento i prosilbym kogos o interwencje, by podobne sytuacje nie mialy wiecej miejsca ;) dziekuje. pozdrawiam

Egon
 

Post 22 lip 08, 12:50

Też mialem przygody z głupawymi śmiechami w najmniej odpowiednim momencie filmów. A druga rzecz to komentarze w trakcie seansu, przychodzą jakies parki - sobie szepczą... żeby tak jeszcze poszły do pierwszego rzędu... bo i tak ich chyba film nie interesuje.

Avatar użytkownika
psubrat
 
Posty: 899
Na forum od:
30 cze 05, 15:47

Post 22 lip 08, 22:47

doktor pueblo napisał(a):.... na ENH nie ma chyba fanów horrorów na serio, ot co!

oj przepraszam bardzo, przepraszam, są... ;-)
"let's just imitate the real, until we find a better one..."

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 889
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 22 lip 08, 23:26

A najciekawsze chyba, jak się tak nad tym zastanawiam, jest dla mnie zjawisko bicia braw po jakichś tam scenach w filmie. Jaki jest tego mechanizm? Czemu to ma służyć? Rozumiem, że komuś jakaś scena się podoba i się wzrusza czy śmieje, ale bicie braw to coś zupełnie innego. To jakaś forma kontaktu z otoczeniem, publicznego wyrażenia swojej opini... tylko po co? Czy chodzi o potrzebę wspólnoty? Chcę pokazać innym, że też mnie coś tam bawi, żeby poczuć się ich częścią? Nie żebym to jakoś totalnie krytykował (choć nie mam wątpliwości, że może to niektórym bardzo przeszkadzać), ale bardzo jestem ciekawy, o co w tym chodzi. Proszę, wyjaśnijcie mi :)

janusz
 

Post 23 lip 08, 8:58

popieram calkowicie , dlatego nie pojde juz na film z nieoswieconym plebsem

ciekawe czy jakbyscie wyladowali sami w ciemnym lesie/ cmentarzu w nocy tez byscie sie smiali, bando niby racjonalistow odwaznych w tlumie

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 889
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 23 lip 08, 11:44

Myślę, że główną winę za całą sytuację ponosi pan Roman Gutek (czy szerzej - organizatorzy), umieszczając filmy Argento w cyklu Nocne szaleństwo. Gdyby puszczono je w mniejszych salach, bez etykiety nocnego szaleństwa, to pewnie problemu by nie było. A tak publiczność po całodziennych trudach poważnych filmów festiwalowych przychodzi do kina wieczorem się zrelaksować. Niestety ich chęć dobrej zabawy jest tak wielka, że śmieją się nawet gdy nie ma ku temu podstaw. Nie mówię, że nie ma w filmach Argento elementów komediowych (szczególnie "mocną stroną" są tu dialogi :) ), ale publiczność śmieje się niestety przy każdej okazji (np. w filmie Matka łez na scenie w której zahipnotyzowana matka rzuca swoim dzieckiem, niemowlęciem, o skały - co w tym śmiesznego??!!).

Mam takie podejrzenie, że gdyby p. Roman puścił w ramach cyklu Nocnego szaleństwa np. "Krótki film o zabijaniu" to publiczność pękała by ze śmiechu na scenie duszenia taksówkarza...

córkowska
 

Post 23 lip 08, 12:46

ehej, no to co waszym zdaniem powinno polecieć w cyklu nocne szaleństwo?? w moim odczuciu argento nadaje się do tego świetnie - fakt atmosfera na seansach b. rozluźniona, ale też nie przesadzajcie z tym napinaniem się, argento to nie jest kino najwyższych lotów i myślę, że nie ma sensu porównywać go do kieślowskiego.

inna sprawa - publiczność mało wyrobiona w tym roku - wychodząca w trakcie, szeleszcząca papierkami podczas seansów, itd.

Joanna Malicka
NH-Kreator
 
Posty: 18
Na forum od:
18 lip 06, 11:46

Post 23 lip 08, 13:23

Chciałabym stanąć w obronie organizatorów. Miałam okazję oglądać Argento we włoskich kinach i na festiwalu w Rzymie (a Ty kubaku?) i całkiem uczciwie powiedzieć, że Włosi nie mają nabożnego stosunku ani do niego, ani do jego filmów . Ba! On jest dla nich kultowy w najpełniejszym rozumieniu tego słowa. Krzyki, brawa, głośne komentarze i westchnienia całej sali - tak wygląda wieczór z kinem Argenta we Włoszech. Ku mojemu zdziwieniu jego poważniejsze, ciekawe formalnie czy piękne wizualnie obrazy traktowane są - najogólniej mówiąc - z dystansem. I choć oczywiście "Głęboka czerwień" szczególnie śmieszna nie jest, to może warto popatrzeć na nią przez pryzmat filmów, do których się odnosi... Na rzymskiej premierze "Matki łez" Argento - oczywiście obecny na sali, wkroczył do kina po czarnym dywanie - sam zagrzewał publiczność do wznoszenia okrzyków, a kiedy pojawiła się na ekranie Asia dostała brawa...
Kwestia dobrego wychowania i dobrych obyczajów to oczywiście zupełnie inna sprawa.

Ola28
 

Post 23 lip 08, 13:33

zastanawiam, jest dla mnie zjawisko bicia braw po jakichś tam scenach w filmie. Jaki jest tego mechanizm? Czemu to ma służyć? Rozumiem, że komuś jakaś scena się podoba i się wzrusza czy śmieje, ale bicie braw to coś zupełnie innego. To jakaś forma kontaktu z otoczeniem, publicznego wyrażenia swojej opini... tylko po co? Czy chodzi o potrzebę wspólnoty? Chcę pokazać innym, że też mnie coś tam bawi, żeby poczuć się ich częścią? Nie żebym to jakoś totalnie krytykował (choć nie mam wątpliwości, że może to niektórym bardzo przeszkadzać), ale bardzo jestem ciekawy, o co w tym chodzi. Proszę, wyjaśnijcie mi :)[/quote]

Moim zdaniem właśnie o to, o czym piszesz, czyli potrzebę wspólnoty, o to, żeby tłumnie wyrazić aprobatę dla sceny, filmu, całego festiwalu. Na Camerimage wszyscy biją brawo, kiedy pojawia się logo festiwalu - publiczność się cieszy, klaszcze i wydaje radosne odgłosy, żeby dać wyraz swojemu zadowoleniu - z festiwalu, z bycia częścią festiwalowej publiczności, z tego, że nie jest się odosobnionemu w tej radości. To jest właśnie piękne na imprezach tego typu. Czuje się kinofilską wspólnotę. To tworzy klimat.

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 889
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 23 lip 08, 13:50

No tak, ja nie podważam samej idei klaskania (sam klaszczę po zakończeniu seansu, nawet jeśli reżysera nie ma na sali :) ) ale problem pojawia się wtedy gdy mamy takie filmy jak kino Argento. Subtelny klimat, stopniująca napięcie muzyka... połowa ludzi na sali wkręca się w tę atmosferę, a tu nagle druga połowa wszystko rujnuje, narzucając swoją interpretację głośnym śmiechem i brawami.

Odpowiadam przy okazji Joannie Malickiej - nie chodzi o to, żeby nie reagować, ale żeby reagować adekwatnie do filmu. Część osób (i o to całe narzekania na tym forum) nie tyle reagują na film, ile wyszydzają całą jego ideę, czyli de facto celowo psują zabawę innym. Oczywiście że kino Argento to nie Kieślowski tylko rozrywka, ale jest to rozrywka budowana za pomocą specyficznych narzędzi (nastrój, muzyka...). Śmiechy i okrzyki w nieodpowiednich momentach niweczą większość wysiłku reżysera.

dewizowiec
 

Post 23 lip 08, 15:33

doktor pueblo napisał(a):Myślę, że główną winę za całą sytuację ponosi pan Roman Gutek (czy szerzej - organizatorzy), umieszczając filmy Argento w cyklu Nocne szaleństwo. ...


kwestia kultury publiki po prostu i tyle

pierrot le fou
 

Post 23 lip 08, 16:10

tomek_w napisał(a):hm, ciekawe, czy osoba ktora zalozyla ten temat jest ta sama sympatyczna osoba, ktora w pewnym momencie na "deep red" wydarla sie do zebranych, dobrze (i kulturalnie) bawiacych sie widzow tymi oto slowo: "zamknijcie sie, wy ch...." (cytat z pamieci, moglem przeinaczyc).


hm...szkoda że mnie tam nie było, mialem te słowa w myślach, ale nie wierząc w sens ich wypowiadania po prostu wychodziłem kilkanascie minut po rozpoczeciu głebokiej czerwieni i ptaka :(

ale za to na Matce łez bawiłem sie świetnie, ponieważ film był głośny gęsty i miał mocny moment kiedy pojawia sie demon-diabeł przy łóżku asi argento.
żadna publika nie byla w stanie tego zagłuszyc choc starali sie jak mogli.
dobrze jest siedziec z przodu wtedy nie slyszy sie glupkowatych komentarzy "kulturalnych" ludzi z tyłu.

pierrot le fou
 

Post 23 lip 08, 17:53

jak na razie nie bylo wypowiedzi kogokolwiek kto by bronił takiej a nie innej reakcji publicznosci na filmach argento. jestem ich ciekaw w koncu robi to prawie cala sala.
obroncie sie :)

Avatar użytkownika
kubak
 
Posty: 614
Na forum od:
8 gru 04, 10:49

Post 24 lip 08, 2:48

Joanna Malicka napisał(a):Miałam okazję oglądać Argento we włoskich kinach i na festiwalu w Rzymie (a Ty kubaku?) i całkiem uczciwie powiedzieć, że Włosi nie mają nabożnego stosunku ani do niego, ani do jego filmów .


Nie, ja sobie odpuściłem ten seans w Rzymie, ale akurat nie jestem fanem rzymskiej publiczności i nie jestem pewien czy jest ona godna naśladowania. Na wielu seansach słyszałem na przykład wyrazy oburzenia, że film jest z napisami i trzeba coś czytać (we Włoszech filmy w kinach puszczane są z dubbingiem)...
10. Festiwal Filmowy Pięć Smaków / listopad 2016 / piecsmakow.pl

edkrak
 

Post 25 lip 08, 18:25

A tak trochę zmieniając temat. Czy te filmy faktycznie były puszczane z taśmy? Byłem tylko na Suspirii i wyglądała zupełnie jak dvd od Anchor Bay. Czy też może była to po prostu jakaś odrestaurowana kopia (z której mogli korzystać przy wydawaniu dvd)?

foolcool
 

Post 26 lip 08, 15:04

Na Argento powinny być dwa seanse każdego filmu - jeden do pośmiania się, drugi do wczucia się i przestraszenia. Obie interpretacje są dobre, na oba seanse bym poszedł. Na jeden najlepiej z popcornem i znajomymi, na drugi sam... :-)

A tak niestety widownia rozrywkowa miała rozrywkę, ale horrorowa nie miała horroru... :-/

Joanna Malicka
NH-Kreator
 
Posty: 18
Na forum od:
18 lip 06, 11:46

Post 26 lip 08, 18:11

Pamiętacie "Kino Paradiso"? Tak właśnie się czułam na projekcjach Argenta we Włoszech :)

Avatar użytkownika
cze67
 
Posty: 836
Na forum od:
14 cze 06, 10:34

Post 28 lip 08, 10:49

Sam się śmiałem na Argento i biłem brawo. Dlaczego? Ponieważ, szczególnie chodzi o obrazy z lat 70., jego filmy opierały się na zgranych już (wówczas pewnie jeszcze nie) stereotypach: jak widzimy uchylone okno, które bohaterka z uczuciem ulgi zamyka, wiemy, że morderca jest w mieszkaniu, gdy wchodzi jakiś przystojniak, a jedna z bohaterek darzy go przeciągłym spojrzeniem, nie sposób nie wyrazić swojej aprobaty. No i nie można obojętnie przejśc obok kwestii: chcieli mnie otruć. Mlekiem!
:-)
Dla mnie filmy Argento to B klasa, te z lat 70. miały urok tamtych czasów, ładnie o tym napisała pani Bujny a Gazecie Festiwalowej, natomiast taka Matka łez to już niestety horror trzeciej kategorii.

Avatar użytkownika
goggle
 
Posty: 61
Na forum od:
11 lip 06, 23:17

Post 28 lip 08, 12:42

Trochę się dziwię, że obecna tu część widowni chciała odbierać Nocne szaleństwo na poważnie (może byliście pierwszy raz na Nowych Horyzontach?). Zresztą czego można się spodziewać po horrorach / thrillerach z lat 70. One z założenia się zdeaktualizowały. Śmiech w tym przypadku to chyba jedyny sposób na tak kiczowate, z dzisiejszego punktu widzenia, kino. Szaleństwo to szaleństwo, ja bawiłem się świetnie. Suspiria rządzi!

sex
 

Post 28 lip 08, 13:03

proponuję eksperyment - na przyszłorocznej enh do "nocnego szaleństwa" wrzucić np. katyń, albo listę shindlera, albo przynajmniej coś bergmana. Cel eksperymentu - sparwdzić czy widownia będzie rżała i oklaskiwała ;)

ruchy
 

Post 28 lip 08, 15:26

Nie byłem niestety na tegorocznej edycji festiwalu, ale odkąd pamiętam, pokazy z cyklu "nocne szaleństwo" zawsze charakteryzowały się dość specyficzną atmosferą, czy to wczesne kino P.Jacksona z "Martwicą mózgu" włącznie (genialna publika w kinie Era w Cieszynie), czy to przegląd filmów Takashi Miike (niezapomniany dla mnie seans "Gozu" i "DOA1" w czeskim Centralu), czy (dla niektórych) Bollywood.
Bardzo często reakcje widzów (choć z pozoru nieadekwatne) owocowały w dowcipne komentarze, brawa, głośny śmiech. Więc choć nie jestem osobą, która uzewnętrznia swoje uczucia, muszę przyznać, że świetnie się bawiłem na każdym "nocnym szaleństwie", właśnie dzięki publiczności. Buduje się wtedy atmosfera "więzi" między widzami.
Z kina Dario Argento znam tylko Suspirię i twierdzę, że jest to kino, które świetnie nadaje się na ten właśnie cykl. Nie trzeba się na nim ZANADTO skupiać, tylko chłonąć to, co się dzieje na ekranie, jak i poza nim.

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 889
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 28 lip 08, 16:23

No tak, ale co jeśli głośne odkorkowywanie butelki wina i towarzyszące temu brawa (?!) zagłuszają nastrojową i świetną muzykę? Nie powiedziałbym, żeby to pomagało "chłonąć to, co się dzieje na ekranie". Daleki jestem od nabożnego stosunku do Argento i uważam, że umieszczenie go w nocnym szaleństwie było dobrym pomysłem. Nie zmienia to jednak faktu, że część widowni moim zdaniem "przeginała".
Tym niemniej i tak bawiłem się świetnie!

Wavig
 

Post 28 lip 08, 17:51

Ktoś napisał, że filmy Argento "służą" do śmiania się i bicia brawo, gdyż oparte są na zgranych schematach. No ja przepraszam, na zgranych schematach oparte są dzisiejsze horrory, choćby z racji tego że powstały 30 lat później. Rozumiem śmiech w momentach humorystycznych, bardzo fajnie - trochę takich było. Najzabawniejszy jednak dla mnie był fakt, że właśnie na tych momentach ci, którzy najgłośniej rżeli podczas projekcji nie śmiali się. Czyżby dysproporcja poczucia humoru?

NIE były dla mnie zabawne sceny na których śmiała się większość publiczności. Co jest tego powodem, nieważne. Inną sprawą jest zaś jakaś kultura: fajnie, że kogoś coś śmieszy, nawet jeśli zabawne nie jest, ale ogląda się film w kinie, wśród obcych ludzi, którzy być może nie mają ochoty na to, by słyszeć tylko czyjeś darcie mordy zamiast filmu. Może tak też to wziąć pod uwagę? Jeśli ktoś przychodzi na seans tylko po to, żeby móc przeszkadzać innym i przy tym pochwalić się, że chodzi na "ambitne festiwale", to niech lepiej może wypożyczy film i obejrzy go w domu.

Publiczność zwłaszcza na Nocnym Szaleństwie zachowywała się jak bydło, nie bójmy się tego słowa. A z pozoru nieadekwatne zachowania nie są nieadekwatne tylko z pozoru!! I dla mnie również atmosfera więzi nie tworzy się na podstawie pustego rechotu z byle czego. Dno, a najgorsze że nie ma temu jak zaradzić. Może testy psychologiczne dla potencjalnych widzów? Nieosiągalna utopia ;).

Pozdrawiam fanów horrorów. Co innego podchodzić do filmu z lat 70 z dystansem (to jest wręcz konieczne), co innego zachowywać się jak hołota, hmm?

Avatar użytkownika
em
 
Posty: 156
Na forum od:
1 sie 06, 23:19

Post 28 lip 08, 20:28

a juz myslalam, ze tylko mnie przeszkadzaly te rzenia. rzeczywiscie sa momenty zabawne, wlasnie te przeciagle spojrzenia, niektore dialogi, mnie tez smieszyly nie ogladalam tych filmow na kolanach. ale na Ptaku to juz bylo przegiecie.. smiech i rzenie po kazdej scenie, kazdej kwestii. ja rozumiem ze to jest nocne szalenstwo, ale rok temu pokazywano w tej sekcji dwa horrory i kiedy bylo cos zabawnego ludzie sie smiali, kiedy nie to nie. druga sprawa to alkohol, zawsze byl na nocnym szalenstwie, ale mialam wrazenie, ze zawsze ludzie starali sie otwierac puszki jak najciszej, zeby nie przeszkadzac. w tym roku bylo inaczej dzwiek co chwila otwieranej puszki doprawadzal mnie do szalu. nie mam nic przeciwko piwku na nocnym szalenstwie ale zawsze w kazdej sytuacji trzeba sie zachowac z KULTURA!

Avatar użytkownika
audrey_horne
 
Posty: 31
Na forum od:
25 lis 05, 22:52

Post 28 lip 08, 23:51

tomek_w napisał(a):hm, ciekawe, czy osoba ktora zalozyla ten temat jest ta sama sympatyczna osoba, ktora w pewnym momencie na "deep red" wydarla sie do zebranych, dobrze (i kulturalnie) bawiacych sie widzow tymi oto slowo: "zamknijcie sie, wy ch...." (cytat z pamieci, moglem przeinaczyc).


Hehe, to chyba bylo "zamknij sie, ty k...o!", o ile pamietam :)
To jest cykl NOCNE SZALENSTWO! Jesli oczekujecie skupienia i kontemplacji, polecam Begmana. Owszem, bylam jedna z tych osob, ktore zywiolowo reagowaly na filmach Argento. Duzo sie smialam, bilam brawo, krzyczalam, kiedy cos mnie autentycznie przerazilo (glownie na Matce Lez). Wychodze z zalozenia, ze horrorow klasy B, z groteskowymi scenami morderstw, nie nalezy traktowac powaznie. Moze sie myle.
Dlaczego publicznosc smiala sie na "Deep Red"? Pewnie w duzym stopniu wplynelo na to kuriozalne tlumaczenie dialogow - czasem trudno bylo powstrzymac smiech.

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 889
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 29 lip 08, 10:48

audrey_horne: ależ nikt na tym forum nie twierdzi, że czymś nagannym jest śmianie się z kuriozalnych scen i dialogów, czy krzyki w przerażających momentach. Jasne, że to właśnie taki seans, na którym tak publiczność powinna reagować.
Większość krytyki zachowania publiczności dotyczy zachowań nie związanych z filmem, np. głośnego otwierania piwa i wina, wycia jak pies (wilk?), okrzyków "Uważaj, za Tobą!" (dla mnie to humor na poziomie późnego gimnazjum, ale po paru piwach bawi też pewnie licealistów). Do kompletu brakowało już chyba tylko głośnego bekania...

Avatar użytkownika
Ojciec Dyrektor
 
Posty: 63
Na forum od:
31 lip 06, 21:57

Post 30 lip 08, 13:49

Bardzo żałuję, że nie obejrzałem żadnego filmu Mistrza ;). W czasie projekcji nocnego szaleństwa, musiałem być obecny przy innym nocnym szaleństwie, w kinie plenerowym :). Liczę jednak, że może TVP Kultura, albo inna ciekawa stacja wyemituje kilka filmów naszego włoskiego przyjaciela.

Co do zachowania publiczności, śmiech może być reakcją na stres i lęk. A jak dochodzi do tego stylistyka kina B, przecież często niezamierzenie śmiesznego... efekt jest oczywisty :).

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 889
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 1 sie 08, 14:36

Ojciec Dyrektor napisał(a):Co do zachowania publiczności, śmiech może być reakcją na stres i lęk. A jak dochodzi do tego stylistyka kina B, przecież często niezamierzenie śmiesznego... efekt jest oczywisty :).


Gdyby tak było, to nie byłoby problemu. Nie byłeś na seansach, więc nie wiesz. Nie chodzi o reakcję na film; lecz o nastawienie, które publiczność miała już przed filmem. Jeśli głośne śmiechy pojawiają się już na napisach, to chyba mi nie powiesz, że to reakcja na cokolwiek. Moim zdaniem część ludzi przyszła z nastawieniem, że będzie oglądać coś szalenie śmiesznego i śmiała się czy był powód czy nie. Może obawiali się, że jak się nie będą śmiać to jeszcze ktoś (o zgrozo!!!) pomyśli, że podoba im się stylistyka kina klasy B?

Michał Molka
 

Post 2 sie 08, 12:07

Pospisuję się pod tym co napisała audrey_horne - Jej jedno zdanie w zasadzie wyjaśnia wszystko: "To jest cykl NOCNE SZALENSTWO!"

Miałem przyjemność obejrzeć wszystkie pięć filmów Dario Argento -cieszę się że zacząłem od debiutu ("Ptak o kryształowym upierzeniu") na którym świetnie się bawiłem a po seansie już wiedziałem że kolejne dni o 22.00 będę spędzał w kinie Warszawa. Początkowa scena w galerii, motyw z nowoczesnym komputerem którym posługiwała się policja i inne fragmenty to mistrzostwo świata. Nie wiem czy zwróciliście uwagę na twórców - zdjęcia Storaro, muzyka Morricone... Moim zdaniem Dario Argento był bardzo trafionym cyklem i dziwię się że większość osób narzeka na forum na atmosferę panującą na sali.

Pamiętam jak na Matce Łez na ułamek sekundy pojawił się na ekranie demon i połowa sali krzyknęła z przerażenia a druga połowa krzyknęła chyba dlatego że przestraszyła się osób krzyczących ;-) Na mnie prawie wskoczyła dziewczyna siedząca obok i też się przestraszyłem i głośne brawa odebrałem jako uznanie dla reżysera a także dla publiczności.

Głośne otwarcie butelki wina na którymś z seansów (a następnie brawa) jak dla mnie genialnie wpasowało się w klimat zarówno filmu jak i atmosfery panującej na sali. Odniosłem wrażenie jakiejś takiej wspólnoty (może to zbyt górnolotne ale tak czuję) - widownię chodzącą na nocne szaleństwo nazywałem "ardżentowcy" - na żadnym innym seansie nie było już takich braw przy reklamie Coelho...

Z tego co pamiętam to większość publiczności znakomicie się bawiła a tylko nieliczni wychodzili niezadowoleni z braw i śmiechu. Z kolei na forum przeważają głosy "na nie".
Hmm, ja jestem "za", z całego serca dziękuję za ten cykl (nie wiem kto z organizatorów wpadł na pomysł pokazania Argento ale z mojej strony przesyłam wyrazy uznania) i cieszę się że mogłem liznąć trochę twórczości tego niezbyt znanego w Polsce reżysera i przy okazji dobrze się bawić.

Pozdrawiam wszystkich "ardżentowców" a osobom którym przeszkadzał śmiech, brawa lub odgłosy otwierania butelki wina mogę tylko napisać że rozumiem i szanuję Wasz punkt widzenia - przy innych seansach też pewnie by mi to przeszkadzało ale wydaje mi się że akurat Nocne Szaleństwo rządzi się swoimi prawami i nie wyobrażam sobie oglądania "Ptaka..." w ciszy i skupieniu...

pierrot le fou
 

Post 10 sie 08, 2:42

przeciez nikt nie jest przeciw filmom argento na festiwalu.
chodzi o sposób w jaki część widowni nastawiona na rżenie (nie nazwe tego śmiechem) jeszcze przed seansem narzuca swoją reakcję (juz na napisach poczatkowych) narzucając późniejszy odbiór filmu.
przez co (odniosłem wrażenie) inni zaczynają czuć sie swobodniej na tyle by prawie cała sala zamieniała sie w wielkiego bekajacego buca, który przyszedł zjeść parę nachosów (gdyby były w warszawie) i mając reszte gdzieś - przeszkadzać.

miałem duże szczęście, że wyszedłem z pierwszego pokazu ptaka o krysztalowym upierzeniu, poniewaz pojawilem sie na drugim, mając na dzieje na inny odbiór (która pojawiła sie po pokazie matki łez - na której wcale nie wytwarzala się wspaniała więź między ludźmi jak to tu ktos napisał tylko po prostu nastawieni na rżenie zostali zagłuszoni bardzo głośno tym razem puszczonym filmem i faktem, że film z 2006 roku miejscami bardzo przypominal współczesne tandetne horrory ktore ONI :) ogladaja na pęczki)

nie rozumiem świata w którym na pirewszym pokazie jest niezrozumiały szał, a na drugim przy identycznie prawie pelnej sali i identycznym piwkowaniu ludzie zachowują sie jak nagrobki.
szok! cisza. aż mi głupio było jak się czasami zaśmialem. prawie caly seans było w miarę cicho oprócz paru momentów.
nic juz nie rozumiem.

by the way:
cudowny jest ten riff w głębokiej czerwieni gdy marc przeszukuje stary dom, kilka minut bez słów tylko bas i gitara :D

Avatar użytkownika
goggle
 
Posty: 61
Na forum od:
11 lip 06, 23:17

Post 9 paź 08, 9:36

Dla tych co przegapili tegoroczne "Nocne szaleństwo" istnieje szansa obejrzenia dwóch filmów włoskiego mistrza, będą to: Suspiria i Matka łez (Matka płaczących?). W środę 22 października w sieci kin Multikino i w części Silver Screen. Z tego co wyczytałem bilet jest od razu na dwa filmy. Więcej informacji na stronie www.horrorfestiwal.pl

Frankofil
 
Posty: 6
Na forum od:
21 kwi 09, 16:16

Post 21 kwi 09, 16:59

Na festivalu zabrakło...samego Argento

co do filmów : "Głeboka czerwien" to takie prawie-arcydzieło.W niektórych partiach humor był zamierzony , choc w pewnym stopniu zbyteczny ( przynajmniej jesli mówimy o wersji 126 minutowej , bo mialem okazje tez ogladac film w wersji skróconej do 98 minut - zostały wyciete przede wszystkim partie humorystyczne - i o dziwo wypadł lepiej ) , ale pomijam ten fakt jako ze Włosi nigdy nie słynęli z błyskotliwego humoru.Ważne jest cos innego : mistrzowskie stopniowanie napiecia i atmosfery zagrozenia poprzez eksponowanie mniej lub bardziej skromnych detali ( oko , lustro , "obraz" na scianie ) , unikanie epatowania widzów nadmierną iloscią przemocy i szokujących szczegółów ( czego nie mozna powiedziec o jego włoskich kolegach jak Fulci czy Lenzi których styl okresliłbym jako "mózg na scianie" ) , ukazywanie scen przemocy w sposób wyrafinowanie estetyczny ( przynajmniej ja tak to odebrałem.Ale ja jestem dziwny ) , kapitalna praca kamery ( która tutaj zdaje sie zyc własnym zyciem ) i aktorstwo Hemmingsa ( który swietnie wyraził tu niemal "perwersyjną" przyjemnosc w dociekaniu prawdy )
Dzięki Bogu jestem ateistą - Luis Bunuel


Powrót do 8. - Filmy 8.ENH - wypowiedz się!