Wasze największe rozczarowanie filmowe Festiwalu

Wasze opinie o filmach 5. Festiwal Fimowego ENH. Dyskusje o odbywających się spotkaniach, wystawach, wykładach, koncertach.
tayox
 

Post 5 sie 05, 21:56

hunter napisał(a):2046-kalka spragnionych milosci

takie było założenie filmu, miało być niejako rozwinięciem, kontynuacją wątku podjętego przez Kar-Waia wcześniej :/

Avatar użytkownika
India
 
Posty: 41
Na forum od:
1 sie 05, 21:55

Post 5 sie 05, 22:39

hunter : "2046-kalka spragnionych milosci "

2046 stanowi dopełnienie "spragnionych miłości".. filmy te obejrzałam w ciągu 2 dni dzięki czemu spostrzegłam elementy wspólne, nawiązania.. więc można nawet zaryzykować stwierdzenie że 2046 stanowi drugą część historii o świecie przepełnionym wybrańcami skazanymi na samotność, jako biernych obserwatorów miłości bądz miłośc jest zjawiskiem kompletnie wymarłym (a jedyne miejsce gdzie jest ona wciąż żywa to literatura piękna). Może doczekamy się za kilka lat trzeciej części, któa stanowiłąby swoiste podsumowanie wątków podjętych w poprzednich 2 częsciach, ach to by była trylogia .. Uwielbiam mistrza Wong Kar Wai`a, naprawdę kręci mnie taka estetyka, atmosfera niedomówień, wyczekiwania na uśmiech czy choćby grymas, który będzie oznaczał więcej niż 1000 słów..i wielki plus za muzykę!

stazzio
 
Posty: 131
Na forum od:
30 sty 05, 1:13

Post 8 sie 05, 0:27

Dla mnie też - dokument o Gombrowiczu w Berlinie. Bardzo się cieszyłem na ten film, więc tym większe rozczarowanie. Właściwie głebokością refleksji i wirtuozerią gry aktorskiej nie odbiegało toto od wizualizacji z kultowego programu "997". Co za koszmar.
Poza tym się zawiodłem na cyklu "W stronę Indii". Sporo tych filmów - moim zdaniem - pojawiło się w Cieszynie niepotrzebnie. Nie piszę o Bollywoodzie, bo to przecież folklor i humbug, mam na myśli filmy "poważne". Na przykład Opowieść o niegrzecznej dziewczynce czy Pieski dzień - filmy na poziomie tych, które setkami serwują codziennie rozmaite telewizje. Rozumiem wartość historyczną Włóczęgi Raji Kapoora, trudno mi jednak - w wypadku tego filmu - pozbyć się skojarzeń z polskim Znachorem. To kino bliźniaczo podobne i bliźniaczo dziś anachroniczne.
Na szczęście zobaczyć mogliśmy również Trylogię Apu, dzięki czemu o cyklu jako całości myślę raczej z sympatią.
Pozdr.

Avatar użytkownika
psubrat
 
Posty: 906
Na forum od:
30 cze 05, 15:47

Post 8 sie 05, 12:07

Mur: największa porażka festiwalu. Dokument to to na pewno nie był, chyba, że chodziło o nakręcenie obrazu w konwencji tajwańskich mistrzów nudy na ekranie (co do których się tu nie czepiam). Charakteryzuję się silną wolą w kinie, żeby wysiedzieć do końca, ale po godzinie oglądania koparek przy pracy po prostu się poddałem. Rozumiem, że film porusza ważną kwestię, że w świecie, w którym powinno się burzyć mury i bariery powstaje jednak nowy mur, niepotrzebny, nieskuteczny i za niesamowite pieniądze. Forma była tragiczna i jeszcze info, które uzyskałem po projekcji, że materiał ten już wcześniej emitowano w Polsacie. Strata czasu na festiwalu...
"let's just imitate the real, until we find a better one..."

Avatar użytkownika
Dark Angel
 
Posty: 75
Na forum od:
8 sie 05, 20:42

Post 8 sie 05, 21:23

nadrazil napisał(a): Gdzieś już napisałem, ale powtórze, "Mysterious skin" jest, moim zdaniem, najlepszym filmem pokazującym problem pedofilii z dotychczas przeze mnie widzianych.

W zupełności się zgadzam. Przyznam, że kilka razy też się chyba zaśmiałam, ale to raczej z powodu "Głupiej ekstazy Roberta C.", obejrzanej niestety dnia poprzedniego... I właśnie "Ekstaza" była wg mnie najgorszym filmem całego festiwalu. Przyznam się, że tak naprawdę byłam w tym roku pierwszy raz na ENH, a rok temu byłam na jednym filmie(Some Kind of Monster) i za rok też zapewne przybęde, ale tym razem mam nadzieję, już z karnetem :)

Tomassi
 
Posty: 100
Na forum od:
9 sie 05, 9:07

Post 9 sie 05, 10:15

Z narzekań mam tylko kilka drobiazgów:

Niefortunnie dobrane miejsce i czas na prezentację filmów MOVIEMENTO. Trochę szkoda, że zamiast którejś z sal kinowych był to klub festiwalowy, gdzie filmy z trudem przebijały się przez gwar rozmów i nie miały szans w konkurencji z zabawą przy indyjskich rytmach.

Nierówny poziom filmów animowanych. Moim zdaniem można było odpuścić kilka tytułów. Byłoby krócej i treściwiej, mniej doskwierałyby mankamenty sali kinowej na zamku, gdzie większość widzów uprawiała gimnastykę, szukając pozy, w ktorej da się zobaczyć coś wiecej niż górną połowę ekranu. Jako nieporozumienie lub przeoczenie traktuję obecność w Cieszynie 'Panny młodej'. Może to miał być żart? W końcu cała sala się śmiała.

Nie mam zarzutów do filmów konkursowych. Niektórym z pełną świadomością dałem się wymęczyć. Szkoda tylko, że oceniane są tuż po seansie. Niektóre potrzebują trochę więcej czasu, o czym wspominał reżyser filmu '4'. Kilka tytułów oceniłbym teraz wyżej.

Gość
 

Post 9 sie 05, 21:25

kalwaria
jak mozna bylo porownac to do "rocky horror..."

peter
 
Posty: 243
Na forum od:
23 sty 05, 23:21

Post 9 sie 05, 22:59

Tomassi napisał(a):
Niefortunnie dobrane miejsce i czas na prezentację filmów MOVIEMENTO. Trochę szkoda, że zamiast którejś z sal kinowych był to klub festiwalowy, gdzie filmy z trudem przebijały się przez gwar rozmów i nie miały szans w konkurencji z zabawą przy indyjskich rytmach.



zdecydowanie popieram !! organizatorzy festiwalu zrobili z tego pokazu kpinę, mało kto mógł się skupić podczas projekcji filmów, większość przecież przyszła do klubu odetchnąc od kina i jakieś 95 % rozmawiało popijając piwko

Avatar użytkownika
Elatus
 
Posty: 84
Na forum od:
12 sie 05, 8:33

Post 12 sie 05, 11:42

Chciałam dać szansę polskiemu kinu...
I poszłam na "Lekarza drzew".
Czy organizatorzy widzieli ten film przed festiwalem? Jeśli tak, to co ich skłoniło do pokazania go?
Andankakka konda kaarii
Randaka randaka randaka!!!
Achuvellam thonda kaari
Randakka randakka!!!

PPHP
 
Posty: 243
Na forum od:
26 lut 05, 12:56

Post 12 sie 05, 12:15

Po iloci osób wychodzácych z "13 jezior" dziwi mnie kompletny brak krytyki. Czyby do Cieszyna zjechaly wszystkie fankluby kina kontemplacyjnego Europy??? Nie mialbym nic przeciwko, gdyby projekcja odywala sie poza konkursem (jak np. 10 skies) ale wrzucanie tego do jednego worka np. z Tarnation czy Ekstaza to spora pomylka. Cos jak "Five" z zeszkym roku...

Tomassi
 
Posty: 100
Na forum od:
9 sie 05, 9:07

Post 12 sie 05, 12:41

Elatus napisał(a):Chciałam dać szansę polskiemu kinu...
I poszłam na "Lekarza drzew".
Czy organizatorzy widzieli ten film przed festiwalem? Jeśli tak, to co ich skłoniło do pokazania go?


To była światowa prapremiera, więc pewnie sam reżyser tego nie widział.

Nie poszedłem, bo nie przekonała mnie wypowiedź Zaorskiego, który widząc w zeszłym roku ogrom cieszyńskiej publiczności pojechał na Mazury i na trzy cztery chciał zrobić film ambitny. Jakby istniał na to jakiś przepis. Albo jakby sam brak dotacji podnosił film do rangi dzieła.

Uuuu
 

Post 14 sie 05, 14:29

Zgadzam się z Panem Romanem (chociaż Joanna, gdzieś czytałam, że to jest jeden z jego ulubionych filmów mnie nie zachwyciła- no poza magiczną pierwszą sceną wejścia w operę) co do filmu Los Muertos.

To było nieziemskie coś. To jest kwestia umiejętnego nastawienia się. Są filmy, kiedy jest się niemalże uczestnikiem zdarzeń (miałam takie uczucie ogladają 20 palców), ale są też takie jak LM, kiedy trzeba przyjąć rolę obserwatora. Nie zgadzam się zupełnie, że nic się nie działo. Podglądałam mężczyznę, który potrafił "włożyć rekę w jamę i wydobyć miodek". Taka czysta natura. Dzikość. Umiejętność współgrania z przyrodą. Pamiętam, że rozmawiałam z koleżanką po filmie o tym, jak mama na mnie krzyczała, kiedy w dzieciństwie jadłam "z ziemi". Tam ludzie, miałam wrażenie, wysysają z ziemi wszelkie potrzebne im soki. Potrafią zabić kozę, tak jakby przez pół życia nic innego nie robili.

Długie ujęcia z przebiegającą kurą były cudowne, bo tak naprawdę ta kura dziobnęła zabawkę (trzeba było patrzeć uważnie), co dla mnie było bardzo znaczące. Na co komu zabawki w tamtym świecie.

Pomyślałam sobie, też, że w dobie reklam o pampersach (inne dla chłopców, inne dla dziewczynek;-) czy innych bzdur, cudownie było poznać dwójkę dzieci, która mieszka w małym namiocie w środku dzungli, gdzie zabawki już dawno podziobały kury i pokrył piasek. Ja z moją dobrze nawilżaną w dzieciństwie pupą umrę około 50 lat na zawał, jak sądzę. Dam głowę, że oni dożyją setki (o ile ich nie rozszarpie wściekła matka zabitej kozy;-)
Trochę żartuję, ale film był dla mnie wielki. Pozdrawiam wszystkich, którzy kiedyś "jedli z ziemi", jak rodzice nie patrzyli.
Wielkie dzięki Panie Romanie, że ten film się pojawił.

Uuuu
 

Post 14 sie 05, 14:32

A z kolei do gniotów nieziemskich zaliczam Lekarza drzew. To mogłyby być moim zdaniem zdjęcia próbne do jakiejś opowieści. Nie podobała mi się Dziura w sercu. (czułam zgagę po filmie, było mi niedobrze). No i wyszłam z Mojej muzyki. Taka byłam ;-)

lotokot
 

Post 16 sie 05, 11:36

Poza wielokrotnie wspominanym "Lekarzem drzew", gniotem porównywalnego kalibru, co "Niezwyciężony" Herzoga w zeszłym roku, wielkim rozczarowaniem był dla mnie Greendale. Zwłaszcza po tym, co obiecywały opisy oraz postać samego Neila Younga... żenada i prowizorka.

tangerine
 

Post 16 sie 05, 18:46

do tej pory nie wiem o co chodziło w "Zasypanym lesie"... i nie chcę wiedzieć... "13 jezior" to nieporozumienie... może jakby reżyser wybrał 5 jezior (podobał mi się odgłos pociągu w tle) albo dać każdemu jezioru po 3 minuty... zdecydowanie do lamusa... konkurs ogólnie raczej słaby... przecież nie każdy film Antonioniego jest wybitny czy nawet dobry, a mam wrażenie, że pan Roman Gutek przywiązuje się do nazwisk (szczególnie azjatyckich)... jeden z ciekawszych filmów w konkursie "Cafe Lumiere") miał być pierwotnie 30-minutowyn segmentem trylogii w hołdzie Ozu... i to widać ! reżyseria znakomita, zdjęcia rewelacyjne ale film wybitny nie jest...

Avatar użytkownika
Fluxus
 
Posty: 28
Na forum od:
28 gru 04, 23:38

Post 16 sie 05, 22:15

lotokot napisał(a):gniotem porównywalnego kalibru, co "Niezwyciężony" Herzoga w zeszłym roku, wielkim rozczarowaniem był dla mnie Greendale. Zwłaszcza po tym, co obiecywały opisy oraz postać samego Neila Younga... żenada i prowizorka.


A mnie "Greendale" ukołysał. Leżałem sobie przed ekranem z nogami wyciągniętymi do góry i płynąłem. Absolutny relaks, a jednocześnie jeden z przyjemniejszych akcentów muzycznych na festiwalu.

A tak w ogóle zmiażdżyła mnie pieśń Low "Laser Beam" z "Tarnation".
Nie mogę się wyzwolić od tego numeru. Nucę go zarówno przy goleniu, jak i gotowaniu szczawiowej, pomidorowej, trocinowej, wymionowej i innych zup.

A trzy filmy które wywołały we mnie totalnie negatywne emocje to:

"Mysterious Skin" - płytki, przewidywalny, dosłowny, niemalże holiwucki;
"U-Carmen e-Khayelitsha" - eklektyzm, który się niekleił (mam nadzieję, że nie po berlińskim sukcesie nie doczekamy się "Nabucco" pośród śniegów Grenlandii);
"Śpiewając za parawanami" - to tak jakby Zanussi sfilmował "Epos o Gilgameszu".

Gość
 

Post 17 sie 05, 0:20

a nie ma takiego ktory by zjechał Bollywood?Wszyscy zachwyceni?

Bede szczera:czesto zenuja mnie te filmy.Jest mi po prostu smutno i zal,ze kultura amerykańska ze swa najgorsza strona włazi z kopytami tam,gdzie nie trzeba.I to smutne,ze majac kase na kino w Indiach trzaskaja masowo takie trzygodzinne bollywoody.

"devdas" był ok.

Avatar użytkownika
Elatus
 
Posty: 84
Na forum od:
12 sie 05, 8:33

Post 17 sie 05, 0:22

Akurat według mnie Devdas był zły, a reszta OK. Tam dawka kiczu nawet mnie z nóg zwaliła, a Bollywood lubię.
To jest pewna konwencja, która albo komuś odpowiada, albo nie. Mnie akurat tak, Tobie akurat nie.
Andankakka konda kaarii
Randaka randaka randaka!!!
Achuvellam thonda kaari
Randakka randakka!!!

Avatar użytkownika
Elatus
 
Posty: 84
Na forum od:
12 sie 05, 8:33

Post 17 sie 05, 0:23

Sorry, małe sprostowanie. Sceny taneczne i muzyka w Devdas też były OK.
Andankakka konda kaarii
Randaka randaka randaka!!!
Achuvellam thonda kaari
Randakka randakka!!!

Avatar użytkownika
Ufo82
 
Posty: 75
Na forum od:
31 lip 05, 20:03

Post 17 sie 05, 19:52

w Bollywood podobaja mi sie glownie sceny taneczne i muzyka, scenografia-historie sa proste, ale to i uczucia ktorymi sa nasycone przyciaga.

stazzio
 
Posty: 131
Na forum od:
30 sty 05, 1:13

Post 17 sie 05, 23:21

Obejrzałem na festiwalu wszystkie cztery Vachki i jestem nimi niezmiernie ucieszony. Najchętniej nabyłbym je na DVD, ale pewnie to niemożliwe (nawet w Czechach nie ma). Trudno.
Mam tylko jedno "ale" a propos seansów cieszyńskich: moim zdaniem polskie tłumaczenie wszystkich filmów Vachka było skandalicznie słabe. Nie dość, że z błędami interpunkcyjnymi (o nie mniejsza, bo to i w "normalnych" kinach standard) i ortograficznymi (niestety), ale również stylistycznymi i rzeczowymi...
Zlecenie przekładu osobie niezbyt biegle władającej językiem polskim nie było chyba najlepszym pomysłem. W każdym razie efekt pracy tej osoby dość znacznie utrudniał mi odbiór dzieł Vachka.

husky
 
Posty: 266
Na forum od:
5 lut 05, 12:34

Post 24 sie 05, 16:50

jedna sytuacja bardzo mnie denerwowała.. ludzie przed booliwodem Rozumiem że można ludzie zajmują miejsca dla znajomych najczęsciej było to w przypadku karnetowiczów.. tylko że Ci znajomi przychodzili przed 22 a osoby które miały bilety z pretensjami że sa o 21:30 a musza siedziec na podłodze.. raz tak mnie zmieszał jeden facet z błotem że szokkk :( bo miał bilet a musiał z rodzinką siedzieć na podłodze.. może na filmie już sie to zminiło ale i tak nic miłego takie rozmowy a żadna ze stron nie dała sobie wytłumaczyć że to nie nasza wina (obsługi kina)
"Finally We Are No One"

husky
 
Posty: 266
Na forum od:
5 lut 05, 12:34

Post 24 sie 05, 16:57

to miało byc o filmach.. upss:p a ja tu nie na temat:D
"Finally We Are No One"

MK
 
Posty: 896
Na forum od:
26 gru 04, 10:41

Post 24 sie 05, 18:38

Husky: Pamiętam faceta z rodzinką, był mocno wkurzony. To było na ostatnim Bollywoodzie? Mi też neispecjalnie się podobało to zajmowanie miejsc, wchodzi łam na salę, 1/3 miejsc pustych i ani jednego wolnego :-(
MK

husky
 
Posty: 266
Na forum od:
5 lut 05, 12:34

Post 24 sie 05, 19:48

Tak to musiało być na ostatnim..
"Finally We Are No One"

ave_Adore
 
Posty: 431
Na forum od:
21 lut 05, 14:29

Post 25 sie 05, 11:20

Dziura w sercu
wreszcie zobaczylam..
po tworcy Fucking Amal i Lilja 4-ever
spodziewałam sie czegos w lepszego..

..a sie rozczarowałam
żenua.

MK
 
Posty: 896
Na forum od:
26 gru 04, 10:41

Post 25 sie 05, 11:25

Dziura w sercu nieudana, dobry pomysł zabity efekciarstwem. Miało być niby takie współczesne "Wielkie żarcie", ale brakuje mu klasy Marco Ferreri
MK

ave_Adore
 
Posty: 431
Na forum od:
21 lut 05, 14:29

Post 25 sie 05, 11:30

Wielkie zarcie - intrygujaca fabuła :>

tak, efekciarstwo, gdzie niegdzei przebijały sie watki z zaniedbanym synem i patologia relacji tych ludków, ale całosc została przygnieciona wulgarnoscia i głupota.

MK
 
Posty: 896
Na forum od:
26 gru 04, 10:41

Post 25 sie 05, 11:34

Poza tym, w Wielkim żarciu nawet wymitowali z klasą, a tu nie.
MK

ave_Adore
 
Posty: 431
Na forum od:
21 lut 05, 14:29

Post 25 sie 05, 11:44

Tak, zdecydowanie tak, wymiotowac tez trzeba umiec :]

przez Dziure w sercu nabawiłam sie klaustrofobii...

peter
 
Posty: 243
Na forum od:
23 sty 05, 23:21

Post 25 sie 05, 19:38

husky napisał(a):jedna sytuacja bardzo mnie denerwowała.. ludzie przed booliwodem Rozumiem że można ludzie zajmują miejsca dla znajomych najczęsciej było to w przypadku karnetowiczów.. tylko że Ci znajomi przychodzili przed 22 a osoby które miały bilety z pretensjami że sa o 21:30 a musza siedziec na podłodze.. raz tak mnie zmieszał jeden facet z błotem że szokkk :( bo miał bilet a musiał z rodzinką siedzieć na podłodze.. może na filmie już sie to zminiło ale i tak nic miłego takie rozmowy a żadna ze stron nie dała sobie wytłumaczyć że to nie nasza wina (obsługi kina)


a więc wg mnie to wina obsługi sali, te panie, które były na sali świetnie się bawiły - jedna taka w krótkich włosach zawsze spocona po tych tańcach - a wydaje mi się, że powinna pilnować aby na sali nie działy się takie rzeczy, wchodzisz a tam połowa miejsc zajęta...pamiętam sytuację z panem, który kupił bilety dla rodzinki i nie miał miejsca...ale jak mówię to wina nie tych, którzy wpuszczali, ale tych, którzy obługiwali sale

Avatar użytkownika
Elatus
 
Posty: 84
Na forum od:
12 sie 05, 8:33

Post 25 sie 05, 19:54

A czemu uważacie, że ci, co przyjdą wcześniej nie mają prawa zająć miejsca swoim znajomym???
Przecież nigdy nie było tak, że ludzie siedzieli na podłodze, ale były miejsca na fotelach. Czemu więc czepiacie się obsługi sali? W kinie Central też często do czasu rozpoczęcia seansu była 1/3 wolnych miejs, bo ludzie trzymali je dla swoich znajomych, którzy pędzili z innych kin, a jak seans się rozpoczynał, to był obowiązek zwolnienia tych miejsc. W Piaście też by pewnie tak było, gdyby te wolne miejsca zostały. Nie rozumiem zatem tych, którzy czepiają się obsługi sali. Ja miałam karnet i miałam takie samo prawo siedzieć jak ktoś, kto kupił bilet. Ja karnet tak samo KUPIŁAM . Nawet jeśli weszłam do kina 5 minut przed seansem, a znajomi trzymali mi miejsce, to mogłam chyba na nim usiąść. Co w tym złego, pytam po raz kolejny?

husky
 
Posty: 266
Na forum od:
5 lut 05, 12:34

Post 25 sie 05, 22:26

Nie chcę teraz zaczynać wojny bolliwodzkiej :) chciałem tylko zwrócić uwage.. wiesz te facet był troszke starszy, nie rozumiał że ludzie chcieli się pobawić latali po sali i nie był na całym festiwalu, tylko z tego co mówił przyjechał specjalnie chyba na film.. nie mógł wiedziec z doswiadczenia ze potem zwolnia sie miejsca..

Dzięki ze nie myślisz ze to moja wina bo juz mi rozmowy z tym panem wystarczy do tej pory.. szkoda że tak wyszło

Co do zajmowania miejsc spoko.. tylko nie widzisz jednego problemu!!

My wpuszczamy ludzi z biletami-kupili to musza wejsc wszyscy, liczymy ile weszlo na bilety bo czytniki sa na karnety.. w pewnej chwili jest sytuacja wybija prawie 22:00 my juz dawno mamy komplet dla karnetowiczow na komputerze a nadal jest pełno z karnetami co robia hałas ze maja zajete miejsca!! a mi wychodzi ze musze ejszcze wpuscic 20 osób na bilety!! i co ja mam zrobić ??
"Finally We Are No One"

ave_Adore
 
Posty: 431
Na forum od:
21 lut 05, 14:29

Post 26 sie 05, 7:08

skad to głupie przekonanie,
ze starsi ludzie nie rozumieja,
ze młódz chce bawic..

zajmowanie miejsc - nie podoba sie,
numerowanie - zreszta tez,

viva l'anarchia czy viva la revolution?
Decyzja nalezy do organizatorów..

husky
 
Posty: 266
Na forum od:
5 lut 05, 12:34

Post 26 sie 05, 8:41

teraz mi sie oberwało po uszach.. może i rozumieją ale ten pan nie dał sobie tego powiedzieć!!
"Finally We Are No One"

Poprzednia strona

Powrót do 5. - Program festiwalu