Los muertos

Wasze opinie o filmach 5. Festiwal Fimowego ENH. Dyskusje o odbywających się spotkaniach, wystawach, wykładach, koncertach.
Avatar użytkownika
kubak
 
Posty: 614
Na forum od:
8 gru 04, 10:49

Post 1 sie 05, 21:46

Dla mnie ten film był dużym przeżyciem i ważnym odkryciem. Bardzo mnie poruszył, niektóre obrazy siedzą we mnie do dziś jak zamykam oczy. To moje prywatne drugie miejsce w Konkursie, po "Boże mój, Boże...". Zaskoczyło mnie, że zajął tak niskie miejsce w plebiscycie. Zanim się nad nim powynurzam chętnie poczytam o Waszych wrażaniach na jego temat. Co o nim myślicie?
10. Festiwal Filmowy Pięć Smaków / listopad 2016 / piecsmakow.pl

meluzyna
 
Posty: 1
Na forum od:
2 sie 05, 9:49

Post 2 sie 05, 10:24

Boże mój... niestety nie widziałam. Los muertos niestety mnie rozczarował. Owszem - pierwsza część filmu wciąga i dobrze się odnalazłam w tej powolnej, wyciszającej narracji. Jednak wraz z upływem minut film tracił na sile i zaczął mnie zwyczajnie nudzić. Obrazie był - przynajmniej dla mnie - nasycony chrześcijańską symboliką: główny bohater zajmuje się stolarką, podczas podróży pożywia się chlebem i winem, motyw kozła ofiarnego itd. Tylko co miał w tym wypadku na celu autor? Niewątpliwie 'coś' jest na rzeczy ale jak dla mnie podane w zbyt cięzkim sosie. A końcowa scena?! Kultura vs natura czyli zabawki i kura?! Trochę niekonsekwencji: raz wszystko subtelne i zawoalowane a na końcu potwornie dosadne (tak na wszelki wypadek, dla tych mniej lotnych widzów..)

mp
 
Posty: 150
Na forum od:
2 sie 05, 10:42

Post 2 sie 05, 11:19

LOS Meuertos muszę powiedzieć,że nawet mi sie spodobał, film o zwykłym życiu, taki zwyczajny, ale po obejrzeniu 14 filmów konkursowych, ten film gdzieś został, w odróznieniu do Boże mój, który mnie zmęczył strasznie, ta muzyka i historia, która nie wciąga,chociaż motyw choroby kończącej sie samobójstwem wydawał się bardzo dobry.
Ostatnio edytowano 3 sie 05, 9:14 przez mp, łącznie edytowano 1 raz

Avatar użytkownika
kata_strofa
 
Posty: 133
Na forum od:
1 maja 05, 14:51

Post 2 sie 05, 17:08

A mnie ten film zahipnotyzował. Było w nim to, co się nie udało w Chorobie tropikalnej - wędrówka po dżungli odbywała się w ściśle określonym celu, była brutalna i całkiem zwyczajna, nie jakieś tam metafizyczne smęcenie o brykających tygryskach. Z jednej strony była w Los muertos siła człowieka, jego moc objawiająca się wtedy, gdy jej potrzeba (mocy przybywaj!), z drugiej strony wszystko zupełnie niepewne, zdterminowane prądem rzeki, po której płynął bohater, dostępnością pożywienia. Zaskoczyły mnie portrety mieszkańców, ludzi pomocnych, uczciwych. Gdzie jeszcze tacy są?? (dlatego z niecierpliwością czekam na kino argentyńskie)
Co mi się nie podobało to jęki damskiej części publiczności przy scenie z kozą. Trzeba było w dzieciństwie w świniobiciu uczestniczyć a nie na balet chodzić ;)
A co do tej chrześcijańskiej symboliki to ja akurat nie jestem co do tego przekonana. Najpierw rzeczywistość, potem symbol!!

Avatar użytkownika
kubak
 
Posty: 614
Na forum od:
8 gru 04, 10:49

Post 4 sie 05, 22:52

Sprowokowany postem o tym filmie w wątku o rozczarowaniach http://www.forum.nowehoryzonty.pl/viewtopic.php?p=6964#6964 trochę się powynurzam ;-).

Ten hipnotyczny nastrój filmu mnie też pochłonął bez reszty.
Kiedy rozmawiałem po seansie z ludźmi o głównym bohaterze zaskoczyły mnie różne uczucia, które ludzie do niego źywili. Niektórzy odnaleźli w nim kogoś bardzo ciepłego, sympatycznego. Ja natomiast przez cały czas patrzyłem na niego jako na kogoś zimnego, bezwględnego i nieobliczalnego. Nie wierzyłem w jakąkolwiek jego przemianę w więzieniu (reżyser nie dał mi zresztą ku temu powodów). Bałem się go.

Z drugiej jednak strony bohater był ludzki. Wręcz patologicznie ludzki, może nawet zwierzęcy. Taki dziki człowiek, bliski naturze. I chyba to sprawiało, że mimo wszystko był mi bliski.

Przez cały film byłem więc w środku szargany przez dwie natury. Coś we mnie z jednej strony się bało, a z drugiej coś rozumiało, tęskniło i pożądało.

Może rzeczywiście było w filmie sporo chrześcijańskiej symboliki, choć sądzę, że można potraktować ją bardziej uniwersalnie, jako symbolikę kulturową. Podróż głównego bohatera była trochę jak droga po odkupienie. Traktuję ją jako opowieść o zwierzęcych instynktach człowieka, i przyziemnych i naturalnych jednocześnie. Mężczyzna zabiera ze sobą wino, zabija i zanosi też kozę, jakby w ofierze. Korzysta z prostytutki za ostatnie, ale wyliczone pieniądze. Zadziwiające jest jak błyskawicznie odnajduje się w dzikiej przyrodzie, mimo przecież wielu lat spędzonych w więzieniu. Rządzi nim instynkt.

Z ostatnią sceną mam kłopot. Był na pewno kontrast w tej niewinnej dzięciecej zabawce w zestawieniu ze wcześniejszą sceną, w której główny bohater wymachiwał wielkim nożem, wchodząc z nim do namiotu za chłopcem. Nie wiemy co się tam stało, ale długie ujęcie na zabawkę i przebiegające nagle kury wywołało niepokój. Wrażenie te pogłębiły za chwilę napisy końcowe - czerwone, w kolorze krwi, na czarnym tle, przy ciężkiej muzyce.

Z niecierpliwością czekam na przyszłoroczną retrospektywę kina z Argentyny. Ciekawe, czy powstało tam więcej takich perełek?
10. Festiwal Filmowy Pięć Smaków / listopad 2016 / piecsmakow.pl

Avatar użytkownika
kata_strofa
 
Posty: 133
Na forum od:
1 maja 05, 14:51

Post 5 sie 05, 11:34

Jest w Los muertos taki mały trick. Po scenie wstępnej z błądzącą po lesie kamerą następuje ściemnienie ekranu, ale to ściemnienie ma barwę głębokiej, ciemnej zieleni. I ten zielony ekran wtopił mnie w film całkowcie, zostałam wchłonięta w las, obudziły się we mnie tęsknoty, o których pisze kubak.
Los muertos to kino biologiczne i tętniące. Takie, jakiego jeszcze nie znałam a za jakim tęskniłam.

madzik
 

Post 5 sie 05, 17:05

tak na marginesie to cos mi sie wydaje ze zaraz zostane "zlinczowana" ale trudno.
po pierwsze zostalam troche zle zrozumiana, lub tez sama zle sie wyrazilam, ale nie chodzilo mi o to ze dla mnie film musi miec Akcje. w filmie musi cos przykuc moja uwage. obojetne co to bedzie- czy gra jakiegos aktora, czy klimat filmu, czy tez calkiem cos innego, wielokrotnie nie do konca dla mnie zrozumialego. a w tym filmie nic takiego nie odnalazlam. glowny bochater, byl dla mnie obcy, daleki. nie wiem moze cos mi umknelo, ale dla mnie jego podroz nie byla jasna, zrozumiala (to moze troche za duze slowo, ale akurat to mi przychodzi do glowy)
to moze tyle


Powrót do 5. - Program festiwalu