Tegoroczne Berlinale

O planach na następny Festiwal. O filmowych podróżach. I w ogóle.
Roman Gutek
NH-Kreator
 
Posty: 1052
Na forum od:
8 gru 04, 9:10

Post 20 mar 05, 17:31

W Berlinie oglądam przede wszystkim filmy na "Forum Młodego Kina". Można tam zobaczyć rzeczy najciekawsze, oryginalne, bezkompromisowe. To właśnie na forum zobaczłem w ubiegłym roku "The Time We Killed", który kilka miesięcy później był jednym z odkryć Cieszyna (był w konkursie). Ponieważ moje gusty zdecydowanie różnią się od, przede wszystkim politycznych wyborów, selekcjonerów berlińskiego konkursu, więc w konkursie oglądam filmy twórcow, których dorobek już znam. Resztę konkursowych filmów śledzi Jakub Duszyński. Oglądalem także filmy z panoramy , wpadałem czasem na pokazy targowe...Nie będzie to więc relacja obiektywna, podsumowująca festiwal. Otrzymacie subiektywny wybór i omówienie tytułów spośród tych, które zobaczyłem w Berlinie. Widziałem ich prawie pięćdziesiąt...

Poniżej szersze omówienie najciekawszych, moim zdaniem, filmów z tegorocznego Berlina (podaję tytuły angielskie):

1. "Ten Skies", reżyseria James Benning, USA 2004
To jeden z najlepszych filmów tego wyjatkowego artysty i chyba najbardziej minimalistyczny. Pokazywany na specjalnych seansach w programie "Forum Młodego Kina" razem z "13 Lakes", który widzialem wcześniej w Rotterdamie i któr uznałem za najlepszy film rotterdamskiego festiwalu. Zainteresowanych odsyłam do mojej relacji z Rotterdamu, która znajduje sie na tym forum. Pisałem tam o moich emocjach związanych z "13 Lakes" i innymi filmami Benning`a.
W "Ten Skies", podobnie jak w "13 Lakes" nie pada ani jedno słowo, mamy natomiast dziesięc dziesięciominutowych ujęć nieba sfilmowanych przez reżysera z dachu swojego domu w południowej Kalifornii. W każdym ujęciu ogladamy różne niebo, którego wygląd i kształt formowane są prze pogodę, geograficzny krajobraz, zanieczyszczenia, dym, wiatr...Każde ujęcie opowiada inną historią, raz mamy dramat, za chwilę metaforę pokoju. Poddałem sie zupełnie obrazom i rytmowi filmu. Ogladając ten film (i słuchając dżwięków) doświadczałem niezwykle silnych emocjonalnych, wręcz metafizycznych, wrażeń. Obcowanie z filmami Benning`a nie jest łatwe, bo wymaga ogromnej koncentracji, ale warto otworzyć się. To trochę tak jak z kontemplowaniem malarstwa i słuchaniem muzyki poważnej...
A masterpiece.

2. "The Sun", reżyseria Aleksander Sokurow, Rosja/Włochy/Francja/szwajcaria 2004
Film konkursowy. Wcześniej Sokurow pokazał nam Hitlera ("Moloch") i Lenina (Cielec") w dośc skrajnych sytuacjach. W "Słoncu" reżyser pokazuje nam cesarza Japonii Hirohito, jednego z największych dyktatorów XX wieku. Ogladamy postać cesarza w lecie 1945 roku, po klęsce Japonii w II wojnie światowej, po upadku imperium. Cesarz stara się zachować rytuał, ale widzimy sztuczność tych zachowań. Sokurow odmitologizowuje postać cesarza, ktory traktowany był jak Bóg. Pokazuje go jako zwykłego człowieka, który głeboko dotknięty jest tragedią swojego narodu i kraju. Reżyser zrobił dośc prosty i atrakcyjny film, może najbardziej przystępny z jego dotychczasowego dorobku.
Wato tu wspomnieć o nowym dokumencie/eseju Sokurowa. Film nosi tytuł "Diary of Saint Petersburg - Mozart. Requiem" i jest siedemdziesięciominutowym zapisem wykonania "Requiem" wreżyserowanego i wystawionego przez Sokurowa w zimie 2003 w St. Petersburgu. To wykonanie było rewolucyjne ze względu na rolę chóru. Sokurow przypisał chórowi miejsce szczególne i chór gra główną rolę w tym wykonaniu.

3. "The Wayward Cloud", reżyseria Tsai Ming-liang, Francja/Tajwan,Chiny 2004
Film pokazywany w konkursie. Najbardziej kontrowersyjny na całym festiwalu. Jego twórcaTsai Ming-liang, jest bardzo dobrze znany publiczności cieszyńskiego festiwalu. W ubiegłym roku w konkursie pokazaliśmy "Goodbye, Dragon Inn", wcześniej inne jego filmy, a wśród nich "What Time Is It There?". Kilka elementów z tego ostatniego filmu można znaleźć w "The Wayward Cloud". Mamy kilku tych samych bohaterów, ale upłynęło trochę czasu. Zmieniło sie Taipei, nasi bohaterowie zajmują się czym innym... Reżyser pokazuje współczesny świat, w którym dominują wartości czysto materialne. Świat, który utracił niewinnośc i w którym nie ma miejsca na miłość. Ciało służy tylko zarabianiu pieniędzy...Dużo w filmie poezji, ale też brutalnego, zimnego seksu i pornograficznych scen (jeden z bohaterów zarabia grając w filmach pornograficznych). Film ma ciekawą formę, jest inny od "Goodbye, Dragon Inn". Jest ciekawy i intrygujący. Wydał mi się jednym z najciekawszych w Berlinie. Jest też nowoczesny, ale i bardzo radykalny. Jest też irytujący. Myślę, że tak właśnie Tsai sobie wymyślił. Byłem trochę bezradny po projekcji, szczególnie dla końcowj sceny nie potrafilem znaleźć wytłumaczenia. Rozmawiałem długo z Jakubem Duszyńskim, ale jego interpretacja tego filmu do końca mnie nie przekonała.
Co najważniejsze: FILM Tsai prześladuje mnie do dzisiaj.

4. "Waiting For The Clouds", reżyseria: Yesim Ustaoglu, Francja/Niemcy/Turcja/Grecja 2004
Tytuł z panoramy. Film zrealizowany przez turecką reżyserkę ze zdjęciami Jacka Petryckiego. To ich drugi wspólny film, poprzednim był "Podróż do słońca".
"Waiting...: jest bardzo dobrym filmem. Akcja toczy sie w latach 70-tych w małej osadzie w północno-wschodniej Turcji, którą zamieszkują ludzie pochodzący z różnych narodowości i którzy w bolesny sposób doświadczyli historii. Teraz sa nieufni... Powolny, piękny film o historii, przemijaniu, tragedii, nostalgii. Trochę podobnie historię i jej wpływ na jednoski, pokazuje gracki wybitny reżyser Theo Angelopoulos. Taka wizja historii w kinie jest mi bliska.

5. "Angel`s Fall", reżyseria: Semih Kaplanoglu, Turcja/Grecja 2004
Kolejny tytuł z forum. Kolejny ciekawy film turecki. Jakub Królikowski, znany Wam z tego forum dyskusyjnego jako Kubak, widział ten film w Berlinie i porównał go na forum z "Uzakiem", innym filmem tureckim, który dwa lata temu pokazaliśmy w Cieszynie. Coś w tym jest. "Angel`s Fall" skomponowany jest z długich ujęć, nie ma praktycznie żadnej akcji, ale jednocześnie reżyser buduje rodzaj wewnętrznego napięcia, które powoduje, że odczuwamy lęk doświadczany przez naszą bohaterkę. Czujemy niepokój, nie możemy się oderwać od szorstkiej rzeczywistości. W filmie jest dużo biblijnych symboli i wiele filmowych odnośników (podobnie jak w "Uzaku"Tarkowski, omawiany powyżej Tsai Ming-liang). Mimo, że film jest opowieścia o powszedniości, o zagubieniu młodej dziewczyny, jednoczesnie ma ma dużo tajemnicy.
Zgadzam się z Kubakiem, że berlińska publiczność szanuje twórców i innych widzów i w ogromnym skupieniu potrafi ogladać trudne filmy takie jak "Ten Skies" czy chociażby "Angel`s Fall". Jedynymi osobami, które rozmawiały przez cały film, była para młodych...Polaków. Uspokajam wszystkich, nie byli to Kubak i Ania. Nie było ich jeszcze wtedy w Berlinie.

6. "The Hours Go By", reżyseria: Ines de Oliveira Cezar, Argentyna 2005
Jeden z najciekawszych i dojrzałych filmów z forum. Film jest opowieścią o rodzinie, która spędza sobotę na plaży. Długie ujęcia, mało dialogów, brak tradycyjnie rozumianej akcji. Reżyserka skupia się na ludziach, ich wenętrznych stanach i wzajemnych relacjach. Dużo symboli, czano-białe i kolorowe zdjęcia, wiele obrazów przyrody... Świetne aktorstwo.

Poniżej krótko o innych tytułach:

"U-Carmen eKhayelitsha", reżyseria: Mark Dornford - May, RPA 2004
Film konkursowy, nagrodzony główną nagrodą Złotym Niedźwiedziem. "Carmen" Bizeta w afrykańskich realiach z afrykańskimi aktorami. Akcja zgodna z librettem opery. śpiew w języku Xhosa. Na początku film zaciekawia, ale nie jest to dzieło na miarę najważniejszej festiwalowej nagrody. Znowu polityczna decyzja jury i dyrekcji festiwalu.

"The Beat That My Heart Skipped", reżyseria: Jacques Audiard, Francja 2004
Wyraziste, mroczne kino z mrocznym klimatem i mrocznym bohaterem. Dośc brudne i brutalne. Ciekawy film o ciemniejszej stronie ludzkiej natury i niejednoznaczności naszego postępowania.

"Odessa Odessa...", reżyseria: Michale Boganim, Izrael/Francja
Forum. Nostalgiczny dokument o odesskich Żydach, którzy zostali w Odessie (zostały prawie same kobiety) i o tych którzy z niej wyjechali, przede wszystkim do USA i Izraela. To także film o kulturze, której już prawie nie ma.

"Human Touch", reżyseria: Paul Cox, Australia 2004
Pokazywany na targach najnowszy film mojego ulubionego australijskiego reżysera. Bardzo cenię jego film o Niżyńskim. "Human Touch" jest opowiścią o dość niecodziennej relacji między młodą, zamężną i atrakcyjną kobietą i starszym, ekscentrycznym mężczyzną. Film ciekawy, ale reżyser mógł wprowadzić więcej ciszy w relacjach między naszą bohaterka i jej mężem. Za dużo tam histerii.

"Tickets"reżyseria: Ermanno Olmi, Abbas Kiarostami, Ken Loach, Włochy/Wlk. Brytania 2004.
Poza konkursem. Film nowelowy. Nazwiska tworców obiecywały wiele. Niestety film sprawia zawód. Najlepsza jest pierwsza nowela zrealizowana przez włoskiego mistrza Ermanno Olmiego. Oczywiście trzeba zobaczyć ten film.

"Yamanaka Tokiwa", reżyseria: Haneda Sumiko, Japonia 2004
Film z forum. Bardzo mnie zaciekawił. Swiadomie jednak zostawiłem go na koniec, gdyż trudno mi o nim pisać bez znajomości kontekstu. . Film przedstawia historię zawartą na rysunkach japońskiego artysty, ktory żył na przełomie 16-17 wieku. Reżyserka zrobiła fascynyjący film, który mnie, momo odmienności, bardzo wciągnął.

Mam nadzieję, że choć kilka osób dobrnęło do końca.
Teraz na tym forum będę przedstawiał filmy, które już mamy potwierdzone i będa pokazane w tym roku w Cieszynie.
Pozdrawiam. Roman Gutek

Roman Gutek
NH-Kreator
 
Posty: 1052
Na forum od:
8 gru 04, 9:10

Post 20 mar 05, 21:32

"One Day in Europe", reżyseria: Hannes Stoehr, Niemcy/Hiszpania 2005
Pisząc dzisiaj o tegorocznym Berlinale zapomniałem o konkursowym filmie "One Day in Europe". Nie wspomniałem o nim chyba tylko z tego względu, że trafi na ekrany, gdyż firma Gutek Film kupiła polskie prawa do tego tytułu. "One Day in Europe" bardzo podobał się festiwalowej publiczności i polskim krytykom. Poniewaz niektórzy mówią, że straciłem kontakt z rzeczywistością i zupełnie nie wiem co się podoba publiczności, postanowilem zadać kłam tym twierdzeniom i przyklasnąłem pomysłowi zakupienia przez naszą firmę "One Day in Europe". cztery europejskie miasta, cztery sytuacje z kradzieżami, mecze Campions` Legue i wszechobecny futbol...Reżyser wyśmiewa narodoqwe stereotypy, pokazuje jak mało wiemy o sobie i jednocześnie jak bardzo jesteśmy do siebie podobni. Wszystko w komediowym, pysznym sosie. Z pewnością zobaczycie film w Cieszynie. Roman Gutek

Avatar użytkownika
sesese
 
Posty: 164
Na forum od:
29 sty 05, 11:54

Post 21 mar 05, 6:37

Panie Romanie... powinien Pan pisać opisy filmów do katalogu... jak sie to czyta to az chce się przenieść w czasie te 4 miesiące do przodu...i zobaczyc czy rzeczywiscie taki fajny itp.
Pamietam jak przed 2003 rokiem polecił Pan na forum "Trouble every day" nikt z moich znajomych na to nie poszedl... a film przyznaje ... dość makabryczny ale siedzi we mnie do tej pory i Pana gustów będę się trzymał :)
pozdrawiam

Sylwia Kilanowska
 
Posty: 4
Na forum od:
25 sty 05, 17:32

Post 19 maja 05, 19:07

sesese napisał(a):Panie Romanie... powinien Pan pisać opisy filmów do katalogu... jak sie to czyta to az chce się przenieść w czasie te 4 miesiące do przodu...i zobaczyc czy rzeczywiscie taki fajny itp.
Pamietam jak przed 2003 rokiem polecił Pan na forum "Trouble every day" nikt z moich znajomych na to nie poszedl... a film przyznaje ... dość makabryczny ale siedzi we mnie do tej pory i Pana gustów będę się trzymał :)
pozdrawiam


I ja mam podobne wrażenia! Obrazy a w szczególności temat muzyczny zespołu Tindersticks... Trochę czasu juz minęło, a pewne rzeczy pozostają nadal w pamięci.

Przy okazji czekam na nowy film Tsai Ming-lianga. Do dziś koniec "Która jest tam godzina" poraża mnie. Pustka i samotność...

Avatar użytkownika
psubrat
 
Posty: 906
Na forum od:
30 cze 05, 15:47

Post 30 cze 05, 17:28

sesese napisał(a):"Trouble every day" nikt z moich znajomych na to nie poszedl... a film przyznaje ... dość makabryczny ale siedzi we mnie do tej pory...

zgadza sie, we mnie tez siedzi... ;-)
"let's just imitate the real, until we find a better one..."


Powrót do Pan Roman chciałby coś powiedzieć



cron