Biały Bóg

Filmy 14. TNH - wypowiedz się!
Avatar użytkownika
paNMieczyslaw
 
Posty: 256
Na forum od:
10 cze 05, 8:48

Post 29 lip 14, 14:49

Kornelowi pobyt w Polsce jednak zaszkodził. Ja rozumiem metafory, przesłanie, ale estetyka kina familijnego lat 90-tych zupełnie odebrała mi chęć ich odszyfrowywania.

A dedykacja dla Janczo to juz policzek...
.

kovan
 
Posty: 205
Na forum od:
19 wrz 10, 14:19

Post 29 lip 14, 17:51

Ha, jest coś na rzeczy ;-) Czułem się trochę podczas seansu, jakbym oglądał politycznie zaangażowany mariaż "Uwolnić orkę" i "Long weekend". Mimo wady wskazanej przez przedmówcę, uważam, że wyszło to nieźle, acz słysząc rozmowy ludzi po seansie, miałem wrażenie, że ten wątek polityczny do mało kogo dotarł i zatrzymano się raczej - 'interpretacyjnie' - na tym podstawowym poziomie.

Avatar użytkownika
psubrat
 
Posty: 909
Na forum od:
30 cze 05, 15:47

Post 29 lip 14, 19:23

Gdyby nie przemoc wobec zwierząt czy walki psów, to oglądałbym stare disney'owskie kino, ckliwą historię magicznego powrotu pupila do właściciela po rozstaniu. Dedykacja dla Jancso to kwiatek do kożucha. Domek na prerii 30 lat później?
Ostatnio edytowano 30 lip 14, 9:33 przez psubrat, łącznie edytowano 1 raz
"let's just imitate the real, until we find a better one..."

tangerine
 
Posty: 1725
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 29 lip 14, 23:46

Myślałem, że będzie mroczniej, poważniej, w stylu surrealistycznego sci-fi spod znaku Amazing Stories (Dick) czy prozy Lema (Śledztwo). Gdyby tak było mielibyśmy arcydzieło, ale uważam, że film i tak ma wiele mocnych strony i szczególnie widzowie, którzy znają strategie autorów o których wspominam z pewnością znaleźli w tym filmie znacznie więcej znaczeń niż się na pierwszy rzut oka może wydawać. Ostateczny efekt jest eklektyczny. Odniosłem także wrażenie że reżyser lepiej się czuje w scenach mrocznych i z mniejszym zacięciem podchodzi do inscenizowania scen zwyczajnych, ale jednak polecam.

Gendo
 
Posty: 115
Na forum od:
26 lip 09, 20:57

Post 30 lip 14, 7:22

To tylko ja miałem skojarzenia z Buntem na Planecie Małp? Ale tak, z kinem familijnym też.

Avatar użytkownika
inheracil
 
Posty: 48
Na forum od:
2 sty 14, 13:56

Post 31 lip 14, 21:23

Z jednej strony kino familijne, z drugiej wagnerowski Tannhauser. Mnie szalenie bawiło użycie konwencji filmu o psiakach by stworzyć dzieło o miłości idealnej. Byłem kupion przez Mundruczo już od pierwszej sceny biegu sfory przez ulice miasta.

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2578
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 2 sie 14, 18:15

Film rujnujący makijaż, Mundruczo wcisnął mnie w fotel i doprowadził do spazmów, wyszłam z kina ledwo żywa. Kropka.

Avatar użytkownika
paNMieczyslaw
 
Posty: 256
Na forum od:
10 cze 05, 8:48

Post 2 sie 14, 20:49

Reżyser płakał, gdy kręcił...

Avatar użytkownika
Mrozikos667
 
Posty: 1309
Na forum od:
3 sie 08, 11:11

Post 3 sie 14, 0:50

Nie rozumiem, gdy ktoś używa sformułowania "kino familijne" jako zarzutu. Równie dobrze można by było użyć określeń "dramat" albo "komedia" jako zarzutów. Ale abstrahując może od tego - film jest kapitalny. Trochę uwierało mnie zawiązanie akcji, w którym de facto bohaterka - przedstawiana jako ta dobra - nie przyjmuje do wiadomości, że jednak może mogłaby psa czegoś nauczyć i założyć mu czasem smycz. Potem jednak ten zarzut stał się bez znaczenia, bo zaczęła się inscenizacyjno-zdjęciowo-muzyczna jazda bez trzymanki. Podtekst polityczny oczywiście tu jest, ale i bez niego "Biały bóg" to po prostu świetny film akcji. Gdy po jednym z poprzednich seansów vifon orzekł, że to jakby "Ultimatum Bourne'a" z psami, uśmiałem się i nie dowierzałem. Dziś odszczekałem.

Swoją drogą - jak oni kręcili te sceny zbiorowe? :O
Każdy film musi mieć początek, środek i zakończenie. Choć niekoniecznie w tej kolejności. Jean-Luc Godard

Avatar użytkownika
paNMieczyslaw
 
Posty: 256
Na forum od:
10 cze 05, 8:48

Post 3 sie 14, 8:51

To są Nowe Horyzonty, od reżysera, którego filmy brały udział w konkursie oczekuję czegoś więcej, niż remake'u Beethovena , czy 101 Dalmatyńczyków. Możemy tu wyświetlać również kapitalne hollywoodzkie horrory, dramaty sądowe, sit-comy, czy pornosy... Ale program NH ma chyba jakiś wspólny mianownik, inny niż tak często przywoływany przez konfenansjerów, sponsorów, patronów "dobre kino".

yyo
 

Post 3 sie 14, 13:38

co za dużo pompowania, to nie zdrowo ;)

Avatar użytkownika
Mariza
 
Posty: 120
Na forum od:
20 sie 07, 20:02

Post 3 sie 14, 17:50

Skojarzenie z kinem familijnym jest inteligentne i też się za Waszą sugestią w jego sidła złapałam, jednak nie zmienia ono porażającego wrażenia jakie na mnie zrobił. Zarzutem jest o tyle, o ile w mózgu etykieta ta zostaje sprzęgnięta z tragicznym, amerykańskim chłamem rodem z Polsatu, który deprawuje gust całej rodzinie przy okazji niedzielnej sjesty. Jednak: jeśli kino familijne będzie składało hołd Jancso w taki sposób, a za motto będzie miało Rilkego, to może zacznę agitować na rzecz oglądania tego rodzaju produkcji. Od początku jest to dla mnie film polityczny, oczywiste jest wykluczenie, kwestia o "nie dość węgierskim wyglądzie psa", nierasowość - naprawdę ryje po myślach, które krążą wokół inności, typowości, indywidualizmu w życiowych wyborach, choć byłoby to pieskie życie. Zestawienie inteligencji mającej podłoże instynktowne ze zmysłowym POSŁUCHEM i serią inicjacji wywołaną bezkompromisowością w relacji kwalifikuje ten film raczej do studium społeczno-politycznego z dużą dozą potencjału sensacyjnego, a co za tym idzie również komercyjnego, co ostatnimi laty raczej nie kłóci się z nowohoryzontowością (czy Głodu nie można odziać w podobną specyfikę ?). Dla mnie to film o uniwersalności uczuć, unikalności relacji i odcieni kwestii swój-obcy, która nie tylko dla Węgier jawi się jako istotna, żeby nie powiedzieć fundamentalna.
,,Czyj duch na podobieństwo owej skały
Mocno się oprze i wahać przestanie,
Kto namiętności wyzbył się na zawsze,
Ni gniewu nie zna ani nie zna lęku”

Avatar użytkownika
inheracil
 
Posty: 48
Na forum od:
2 sty 14, 13:56

Post 5 sie 14, 11:53

paNMieczyslaw napisał(a):To są Nowe Horyzonty, od reżysera, którego filmy brały udział w konkursie oczekuję czegoś więcej, niż remake'u Beethovena , czy 101 Dalmatyńczyków. Możemy tu wyświetlać również kapitalne hollywoodzkie horrory, dramaty sądowe, sit-comy, czy pornosy... Ale program NH ma chyba jakiś wspólny mianownik, inny niż tak często przywoływany przez konfenansjerów, sponsorów, patronów "dobre kino".

Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale problemem "Białego Boga" jest fakt, że to dobry film? ;) Gdyby był w konkursie, to faktycznie byłby to ciężki zarzut :D Co w takim razie powiedzieć o "Jesteśmy najlepsi" Moodyssona będącym mainstreamowym kinem familijnym bez metafory i to wcześniej, o zgrozo, pokazywanym na WFFie?

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2578
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 6 sie 14, 7:37

Dla mnie to jest wręcz film religijny )) niech go z okazji niedzieli rodziny oglądają w kościołach! Narobi więcej fermentu niż niezdecydowany ksiądz Lemański. To film o śmierci Boga. Kiedy zastanawialiśmy się nad tytułem, w pierwszym odruchu wszyscy opowiadali się za tym, iż ów Bóg tytułowy, biały, to człowiek, który ma władzę nad innymi gatunkami. Nie byłam do końca przekonana. (czy prawdziwy Bóg nie byłby wolny, czy nie byłby wolny także od posiadania władzy nad innymi?)

Wczoraj natknęłam się w tivi na rozmowę Kurkiewicza z Wróblem o dietach. Wróbel cytował Nowaka, pożerającego mięso i nazywającego wegetarian i wegan sekciarzami. Wróbel sprzeciwiał się temu, że oni, odmawiając jedzenia zwierząt, realizują tą odmową swoje potrzeby duchowe. Fałszywie, jak zrozumiałam, bo zdaniem Wróbla mięso zgodnie z naturalnym planem powinno trafiać do ludzkiego brzucha, a duch – do kościoła. (przypomina mi się zaraz Dumont, który nie dość że wysyła swoich bohaterów na modlitwę na łąkę (do łąki), to w Quinquinie w długiej scenie pogrzebu robi sobie te potworne jaja z kościoła) Jeżeli – jak to było dawno, dawno temu – zwierzęta są duchowymi posłańcami, dlaczego nie miałyby współcześnie pełnić roli istot symbolizujących tę resztkę prawdy, jaka nam jeszcze została. Powtarza to też Godard, nawiązuje Alonso. W relacjach ze zwierzętami wszystko jest prawdziwe, dlatego tak groteskowo wypada zanurzony w kulturze człowiek, idiota, konformista, barbarzyńca, kierujący się w relacjach z innymi własnymi interesami.

Mundruczó stosuje gatunkowe chwyty, przed którymi bez problemu można by się obronić cynizmem, gdyby tylko były realizowane przez aktorów. Ta cała brutalność i przemoc nie jest przecież obojętna, zarówno dla głównego bohatera, jak i dla widzów. Jej wpływ jest nieodwracalny. Następuje utrata niewinności - u Mundruczó psy niepostrzeżenie zamieniają się w ludzi, choć zachowują swoją psią postać. Mszczą się za swoje krzywdy. Psubracie, happy endu też nie będzie. W finałowej scenie absurdalny gest rzucania patyka wojownikowi, przywódcy stada, który ma krew na pysku… Nic nie będzie już takie samo, nie ma powrotu do przeszłości, ta scena to epitafium dla wszystkich jej uczestników, cisza przed ostateczną katastrofą.

ps. "Od stu lat opłakujemy w kinie zawsze to samo: rozstania i powroty, malownicze śmierci i nagłe uzdrowienia, ofiary i stracone złudzenia, płaczemy nad krzywdą słabych i bezbronnych oraz nad nawróceniem ciemiężycieli, płaczemy zawsze, gdy nam każą, z każdego łzawego powodu. (…) Gdy płaczę w kinie, moje wewnętrzne wahadło wychyla się w lewo, ku przyjemności. W życiu się tak nie dzieje, bo życiowe łzy związane są z emocjami, które bolą. I dlatego widzowie zawsze będą płakać w kinie. Będą płakać i wstydzić się, że płakali i będą się natrząsać z tych, którzy płakali. Ale kino i łzy są nierozłączne i nierozdzielne." (G. Stachówna, "Łez potęga", czyli o potrzebie wzruszenia, [w:] Wstydliwe przyjemności...)

Avatar użytkownika
psubrat
 
Posty: 909
Na forum od:
30 cze 05, 15:47

Post 6 sie 14, 8:13

Finał filmu w pierwszym odruchu sugerował happy end, po chwili przemyśleń wiem, że to bardziej scena na pięć minut przed końcem świata. Tylko, że mnie to zwyczajnie nie przekonuje.
Piszesz asz, że zwierzęta stają się mściwymi ludźmi, a czy w świecie zwierząt, gdzie relacje są prawdziwe, nie ma miejsca na mściwość, okrucieństwo, wrogość?
"let's just imitate the real, until we find a better one..."

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2578
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 6 sie 14, 9:53

na pewno nie ma zemsty, a wrogość i okrucieństwo (z naszego punktu widzenia) mają inną motywację, w świecie zwierząt nie ma też zła, ponieważ zło jest kategorią moralną.

jeżeli nie Mundruczó, to ja na pewno nie chcę Cię do niczego przekonać, właściwie nawet nie chcę za dużo o tym filmie mówić, to ja (i może vifon, bo o tym rozmawialiśmy) mam gęsią skórkę na myśl o tym filmie, to mnie Mundruczó umiejętnie i perfidnie złapał na lasso, dotknął czegoś bardzo mi bliskiego. Katastrofy, która za chwilę nastąpi, realnie, nie w kinie.

tangerine
 
Posty: 1725
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 6 sie 14, 10:52

aszeffel napisał(a):Katastrofy, która za chwilę nastąpi, realnie, nie w kinie.


To tak, znakomity pomysł na całość, znakomita metafora, tylko że ten film mógł być od początku mrocznym filmem w duchu francuskich brutalistów i wtedy częściej otwierałby listy podsumowań festiwalu. Ten film zyskuje z biegiem czasu, ale opór umysły przez "zawieszeniem niewiary" jest na początku bardzo duży, podobnie jak w filmach z mainstreamu.

Avatar użytkownika
Mariza
 
Posty: 120
Na forum od:
20 sie 07, 20:02

Post 6 sie 14, 13:01

tangerine napisał(a):
To tak, znakomity pomysł na całość, znakomita metafora, tylko że ten film mógł być od początku mrocznym filmem w duchu francuskich brutalistów i wtedy częściej otwierałby listy podsumowań festiwalu. Ten film zyskuje z biegiem czasu, ale opór umysły przez "zawieszeniem niewiary" jest na początku bardzo duży, podobnie jak w filmach z mainstreamu.


Właśnie może dlatego, że nie jest w duchu francuskich brutalistów, a jawi się jako familijna opowieść, poraża część widzów do gęsiej skórki, zmusza do patrzenia z zamkniętymi oczami na niektóre sceny, tylko po to, żeby na powrót otworzyć je z przerażeniem (oczy, nie sceny).
Hitchcock i jego kryminalne nowele też były komercyjne, uczyły jak się bać i pokazywały ścieżki oswajania rozmaitych lęków. Niejednokrotnie oglądając je dziś, trzeba mocniej zawiesić niewiarę, ale to raczej dlatego, że jesteśmy pogrążeni w mazi racjonalizacji i pragmatyzmu, a nie dlatego, że Hitchcock się zestarzał :)
Wystarczy swobodnie wejść w ciało metafory i biec za Mundruczem, by Biały Bóg dotknął - nie tylko z perspektywy psa.
,,Czyj duch na podobieństwo owej skały
Mocno się oprze i wahać przestanie,
Kto namiętności wyzbył się na zawsze,
Ni gniewu nie zna ani nie zna lęku”


Powrót do Każdy ma swoje kino



cron