Plusy i minusy 4. AFF

Przed i po 4. AFF. Zapowiedzi filmowe. Sprawy organizacyjne. Refleksje pofestiwalowe.
Avatar użytkownika
eliska
 
Posty: 1924
Na forum od:
24 cze 07, 7:52

Post 29 paź 13, 13:01

czyli plusy i minusy

moje plusy :) - właściwie nie ma problemów z dostaniem się na filmy, nieustannie bar ze smacznymi potrawami, podawanymi przez sympatycznych pracowników, ceny w barze i kawiarni, spotkania ze znajomymi z NH, krótkie spoty reklamowe, młody, dobrze nam już znany tłumacz

minusy - spot Wrocławia 2016 jest jakimś kuriozum w klimacie lat 90 tych, a ma symbolizować nowoczesność - jak pomyślę, że ma być emitowany do 2016, to dostaję wysypki
- moderatorka z The Cold Lands
- świecące komórki
- korzystanie z windy obsługi kina, dojeżdżającej na półpiętra. Tak, rozumiem, że pracują, jednak dobre wychowanie wymaga, powiedzenia choć słowa przywitania, pożegnania, tym bardziej, ze widzowie, dla których jest kino, często są zmuszeni do dodatkowych wycieczek, zabierany jest im czas, więc tu aż się prosi też słowo dziękuję, bo jeśli winda ułatwia pracę, to przepraszam, niekonieczne - niby nic, a tzw. kultura osobista by podskoczyła z radości ;)
- i minus, który budzi moje wątpliwości, ale go wymienię - zaproszenie chorych na SM, na pokaz filmu Na własnych nogach, gdzie jak na dłoni obserwujemy stopniowe pogorszenie stanu zdrowia głównego bohatera, nie budzące za wielkiej nadziei - Zapraszający powinni naprzód obowiązkowo sami zobaczyć film. Chorych na SM, w zasadzie nie było widać na innych seansach. Tego typu działania, choć w dobrej intencji stwarzają zjawisko alienowania chorych i dziwnego kierunku, że dla nich tylko filmy o chorobie. Niech oglądają różne filmy, niekoniecznie związane z chorobą. Może inne filmy silniej zainspirują, rozwiną, dadzą radość, lub refleksje.

Avatar użytkownika
Mrozikos667
 
Posty: 1309
Na forum od:
3 sie 08, 11:11

Post 29 paź 13, 13:20

Ta ostatnia uwaga trafia w dziesiątkę. Jeśli tak rzeczywiście było, to trochę kiepsko.
Każdy film musi mieć początek, środek i zakończenie. Choć niekoniecznie w tej kolejności. Jean-Luc Godard

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 923
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 29 paź 13, 14:59

Plusy:

- lepsze filmy niż sądziłem. Psioczyłem trochę przed festiwalem, więc wypada odszczekać, choć tak naprawdę to nie miałem zbyt wiele czasu na oglądanie.

- dobra atmosfera i tradycyjnie dobra organizacja (ja w każdym razie wpadek nie odnotowałem)

Minusy:

- świecenie komórkami nagminne, chyba trzeba w informacji o wyłączaniu telefonów zwrócić uwagę, że nie chodzi tylko o rozmawianie w kinie, ale również o pisanie sms-ów; mam wrażenie, że wielu ludziom w ogóle nie przychodzi do głowy, że to przeszkadza. Co więcej, kino po części zachęca do używania komórek, bo przed rozpoczęciem filmu pojawia się informacja: "podziel się ze znajomymi na Fb (i gdzieś tam jeszcze) informacją, gdzie teraz jesteś i na jaki film czekasz"; niby wprost nie namawia się do dzielenia się przemyśleniami również w trakcie seansu, no ale jak już ktoś zacznie...

- wciąż straszy napis: "Film, który obejrzycie pochodzi z legalnego źródła." Litości, przecież to wygląda koszmarnie, tak ciężko poprawić jeden napis? To nie jest reklama legalnej kultury, tylko legalnego braku kultury (językowej).

- ja rozumiem, że p. Jacek Mażulis jest bardzo sympatycznym człowiekiem i już niemal maskotką festiwalu, ale... litości, jego tłumaczenia to jedna z największych wtop natury organizacyjnej. Wiem, że p. Jacek jest doświadczonym tłumaczem, ale to co robi na NH i AFF to kompletna porażka, być może wynikła z czucia się gwiazdą. Pan Jacek "tłumaczy" pauzy, chrząknięcia i przejęzyczenia, ogromnie się przy tym ciesząc, a równocześnie w ferworze tej radości popełnia poważne błędy, lub zapomina o przetłumaczeniu połowy wypowiedzi. Macie świetnych młodych tłumaczy, korzystajcie z nich, z Panem Jackiem niestety czas się pożegnać.

I jeszcze jedna ciekawostka. Zupełnie nie rozumiem, o co chodzi w reklamie Mercedesa. Zajeżdżają dwa auta i wysiada z nich dwóch bubków... i co? Jaka jest puenta? :)
"I do not care to belong to a club that accepts people like me as members." (Groucho Marx)

Avatar użytkownika
Jarosz
 
Posty: 1719
Na forum od:
5 cze 07, 7:48

Post 29 paź 13, 15:03

To akurat proste :)
Jeden bubek jest w gajerku, drugi w skórze, ergo każdy może mieć mercedesa :)

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 923
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 29 paź 13, 15:09

Jarosz napisał(a):To akurat proste :)
Jeden bubek jest w gajerku, drugi w skórze, ergo każdy może mieć mercedesa :)


Ale trzeba być bubkiem? ;)
"I do not care to belong to a club that accepts people like me as members." (Groucho Marx)

Avatar użytkownika
Jarosz
 
Posty: 1719
Na forum od:
5 cze 07, 7:48

Post 29 paź 13, 15:13

No w sumie nie trzeba :)

A co do komórek: miałem dzień, że niemal na każdym filmie był na sali ktoś, kto przez cały film oglądał sobie komórką Faceboga. Jakim cudem te kurze móżdżki uparły się siadać pod samym ekranem i do tego na środku rzędu? Jeśli idą na film z zamiarem przeglądania szatańskiego wynalazku Zuckerberga, to nie mogą usiąść sobie z boku? Ale nie, to za trudne. Przecież nie hałasują... I możemy tu sobie wypisywać o tym to i owo, a sytuacja i tak z festiwalu na festiwal będzie coraz gorsza. Takiej chamówy nie było jeszcze trzy miesiące temu na Nowych Horyzontach (a raczej była, ale incydentalna - obecnie rozpleniła się i stała normą).

Dla jeszcze innej inaczej myślącej panienki (siedzącej w drugim rzędzie) sygnałem do wyciągnięcia komórki i pisania czegoś przez pierwsze 10 minut seansu była plansza z prośbą o... wyłączenie telefonów komórkowych.

Avatar użytkownika
eliska
 
Posty: 1924
Na forum od:
24 cze 07, 7:52

Post 30 paź 13, 19:22

Jarosz napisał(a):To akurat proste :)
Jeden bubek jest w gajerku, drugi w skórze, ergo każdy może mieć mercedesa :)


E tam bubki. Obaj przyjechali właśnie do Kina Nowe Horyzonty bo i w gajerku i w skórze mają w kieszeni karnet na festiwal. Na film przyjechali. np. " Równość dla wszystkich" ;)

rosolinek
 

Post 31 paź 13, 1:26

eliska jako tajemniczy gość festiwalu? to forumowicze nie kupują karnetów, mają wstęp za free? :)

rosolinek
 

Post 31 paź 13, 1:27

sorki, miało być pod fotkami, yyyy

Avatar użytkownika
eliska
 
Posty: 1924
Na forum od:
24 cze 07, 7:52

Post 31 paź 13, 7:04

rosolinek napisał(a):eliska jako tajemniczy gość festiwalu? to forumowicze nie kupują karnetów, mają wstęp za free? :)


kupują !

od 2005 roku jestem gościem po raz pierwszy / organizuję cykl kinowy w swoim mieście, na festiwal jeżdżę też m.in by wybierać filmy/

miecznik
 
Posty: 276
Na forum od:
10 mar 08, 13:41

Post 31 paź 13, 10:26

Jeżeli oceniamy reklamy, to co sądzicie o BNY Mellon? O co chodzi z tymi tulącymi się chłopcami na końcu? Podprogowy wątek gayowski?

Kuriozum to był Janusz Głowacki, który zachęcał do czytania swojej książki "Przyszłem". "To na prawdę dobry film, ale książka REWELACYJNA!" Gdyby to mówił recenzent lub inny pisarz, to na pewno ten tekst tak nas by nie raził.

Należy pochwalić jakość kopii. To już robi się standard, ale warto to podkreślić. Obraz był zawsze żyletą. Trochę szkoda, że celuloid poszedł w odstawkę i króluje obecnie tylko cyfra. Przez to filmy wyglądają jak Teatr TV, brakuje mi, tzw. ruchu "motion picture". Ale lepiej tak oglądać niż z kopii jak z VHSu. A zdarzały się takie jeszcze na pierwszej edycji.

I w końcu projektory są dobrze ustawione, nie straszą nas pixelami i rozmytymi krawędziami.

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2575
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 31 paź 13, 11:00

co do Głowackiego to akurat w jego wydaniu mnie zupełnie ta reklama nie razi, więcej - ona mi się bardzo podoba - przecież uśmiecha się Głowacki prowokacyjnie na koniec, puszcza oko do publiczności

Avatar użytkownika
Grzes
 
Posty: 1709
Na forum od:
28 mar 09, 0:13

Post 31 paź 13, 11:20

Zgadzam się z Agnieszką. Przez to, że to właśnie Głowacki chwali siebie, i przez to, jak to robi, cała reklama zyskuje ironiczne zabarwienie. Wyłącznie dlatego się broni. Gdyby to ktoś inny chwalił Głowackiego, niezależnie od tego, kto by to był, całość byłaby nieoglądalna.

bartekd
 

Post 31 paź 13, 12:28

Ja cały czas żałuję, że AFF stracił rozmach 2 pierwszych emisji. Wtedy odbywał się on w całym kinie, a festiwalowa gazetka była niewiele okrojoną wersją tej z NH (teraz: jednokartkowy strzęp z gazety).

I wcale nie mówię, że chodzi o ilość filmów a nie jakość. Wnioskuję oczywiście na podstawie filmów na które sam trafiałem na każdej edycji, ale moim zdaniem jakość też nieco spadła. Zbyt dużo w tym roku filmów mainstreamowych, lub też takich, które mimo małego budżetu i pozornej 'offowości' nie potrafiły wyzbyć się tego co znamy z amerykańskich superprodukcji i co nas w nich denerwuje.

AFF 1 i 2 wróc!

Alexanderplatz
 
Posty: 8
Na forum od:
8 sie 10, 11:48

Post 31 paź 13, 12:57

Plusy:

- To jest pół plus, pół minus;) jak już ktoś wspomniał, lepsze filmy niż można się było spodziewać; w każdym razie lepsze niż ja się spodziewałem. W przeciwieństwie do tego, co zwykle zdarza mi się na NH: czyli co najmniej kilka seansów, z których wyjść muszę, bo umrę z nudów - na AFF do czegoś takiego nie doszło. Aczkolwiek żaden z filmów nie spowodował też opadu szczeny, co na NH zdarza mi się średnio raz na dwa-trzy dni. ;)
- Organizacja. Nie ma o czym gadać, znaczy wszystko działało jak trzeba:)
- Wolontariusze i obsługa. Wszyscy szalenie uprzejmi. No chyba, że dziewczyny wydające bilety na seanse miały akurat zły humor...

Minusy:

- Reklamy. Niby wiem, że są potrzebne, że się nie da bez, etc. Ale tak czy inaczej, te 10 min tych samych reklam przed każdą projekcją przez cały tydzień bywa nieznośne.
- Tłumacze. Narzekam na nich po każdych NH, po AFF też muszę. I pewnie będę narzekał, dopóki Stowarzyszenie nie zatrudni profesjonalistów - albo nie wymusi profesjonalnego podejścia na swoich obecnych tłumaczach. A wiem o czym mówię, bo tak się składa, że sam jestem tłumaczem konferencyjnym. Pan Jacek, wiadomo, trudno go nie lubić, osobna kwestia. Ale korzystanie z jego usług podczas prelekcji i Q&A to ma-sa-kra.
- Minus, który trudno poprzeć jakimś racjonalnym argumentem: tzw. hipsternia. Nie wiem czy to skutek kilku lat z dala od kraju, czy innych skrzywień osobistych - ale na widok co poniektórych modeli robi mi się po prostu słabo. A te uwagi po filmach... "och, toż to takie kino fetyszystyczne, że tak powiem..." [na oko wyrośnięty nastolatek, ew. np. 1 rok filmoznawstwa]. Zblazowane, przesadnie wystylizowane towarzystwo z makbukami. Choć, rzecz jasna, w dużo mniejszym stężeniu, niż na NH. :)
- Gazeta festiwalowa - dołączam się do głosów krytyki; przy AFF trwającym już niemal tydzień, osobiście jestem spragniony codziennej, porannej, festiwalowej prasy na względnym poziomie.

A tak w ogóle, to na tegorocznym AFF, bardziej niż nawet na NH, odniosłem wrażenie, że uczestnicy festiwalu to jakiś ginący gatunek. Wszyscy są albo 'gośćmi', albo 'mediami', albo innymi vipami. :D

Avatar użytkownika
natala
 
Posty: 39
Na forum od:
16 lis 05, 21:32

Post 31 paź 13, 14:10

Do minusów dodałabym jeszcze klimatyzację!
Rozumiem, że pogoda była rewelacyjna ale nie przesadzajmy. Klimatyzacja powinna być wydolna przy 40 stopniach, a tym bardziej przy 20. Najgorszym dniem była sobota. Słyszałam dużo skarg, jedna osoba nawet zarzekała się, że to jej ostatni seans w KNH, ostatni karnet na festiwal oraz, że przeprosi się z DCF-em...
Przyznaję, że w niedzielę było dużo lepiej, a we wtorek na Akademii było wręcz chłodno, dlatego nie do końca rozumiem ten problem..

Jacekk
 

Post 31 paź 13, 14:33

Jeden z minusów, wymieniony przez Alexanderplatz mnie po prostu zwalił z nóg. Faktycznie, hispsterzy, ładni ludzie, posiadacze Mcbooków, studenci pierwszego roku filmoznastwa, styliści, blogerzy i ci, którzy nie zakładają na siebie pierwszych lepszych szmat, powinni mieć kategoryczny zakaz wstępu na teren festiwalu.

A może warto kogoś jeszcze wpisać na tę listę wykluczonych?
Myślę, ze organizatorzy powinni wziąć pod uwagę komentarz Alexanderplatz. Może jakiś znak obok zakazu wprowadzania psów??
wtf?

maggie wtraggie
 

Post 31 paź 13, 15:41

PLUSY
- Młody tłumacz (chyba Tomasz...?) jest rewelacyny, chapeau bas za bogactwo słownictwa, pamięć, erudycję, porozumienie z goścmi, wszystko.
- mało opóźnień, jak już to minimalne
- świetny program, naprawdę ciekawe nowości. spectrum - rewalacja


MINUS
- Totalny minus. Drugi tłumacz, Pan z wąsem (wybacznie, nie znam nazwiska). Kwestia już wspominana, ale im więcej razy się powtórzy tym lepiej. Nie chcę być wredna, ale to jest po prostu skandal. Nie chodzi o całokształt a o dwie BARDZO konketne rzeczy:
* błędne tłumaczenia. Nie chodzi o szczegóły (które TEŻ są istotne, ale mniejsza o nie) ale o kompletne przekręcanie słów gości oraz osoób z sali. Gdy chodzi o tłumaczenie słów twórcy, np. reżysera, to pozornie pół biedy, bo większość osób rozumie, ale nie do końca takie pół biedy. Bo gdy widzowie słyszą totalnie przekręcone kwestie albo zjedzone całe obszerne fragmenty wypowiedzi to łapią się teatralnie za głowę, wzdychają, wymieniają ze znajomymi uśmieszki (tego się nie da uniknąć, sama to nieraz robię) a twórca jest skonsternowany, bo myśli, że chodzi o jego słowa. Druga strona medalu jest taka, że zadawane twócom po polsku pytania są kompletnie przekręcane. Merytoryczne błędy stawiają pytającego w złym świetle. Podczas Q&A po filmie "Oczekiwanie" pytanie krytyczki zostało przekręcone tak, że wskazywało na jej niewiedzę odnośnie doobku reżysera. Błędy merytoryczne są niedopuszczalne.. zwłaszcza na festiwalu z "american" w nazwie.
*Przerywanie mówcy. Tłumaczenie każdego zdania po kolei. Tłumacz musi się wykazać dobrą pamięcią, ewentualnie robić notatki. Podczas wspomnianego Q&A reżyser M.Blash w pewnym momencie tak się tym zirytował że WPROST poprosił tłumacza: "proszę, daj mi skończyc myśl, jest mi ciężko się wyrazić, gdy nie mogę nawet dokonczyc myśli skoro tłumaczysz po kilka słów". Tłumacz wszedł z nim w krótką polemikę na ten temat... Było pozniej trochę lepiej, ale sądzę, że jest to naprawdę karygodne.

Rozumiem, że jesteście przywiązani i lojalni wobec osób związanych z festiwalem od lat, ale czas na rachunek sumienia i refleksję nad tym, co nie pomaga a szkodzi wizerunkowi festiwalu (to samo się tyczy NH). Sądzę, że takie sytuacje zostawiają niesmak nie tylko u widzów ale i zaproszonych na Q&A gości. I zostawia wrażenie dużego nieprofesjonalizmu ze stony prowadzących.

uczestnik
 

Post 31 paź 13, 15:54

Również chciałam poruszyć kwestię tłumaczy. Zgadzam się z powyższą wypowiedzią - Pan Tomasz to pełen profesjonalizm i słucha się go z przyjemnością. Natomiast Pan Z Wąsem... Skoro już nawet twórcy się na niego skarżą, to musi coś znaczyć. Może i jest sentyment do tego pana, kiedyś zresztą sama go miałam, ale uważam, że niestety już czas się z nim pożegnać. Czasami wstydziłam się słuchać jego błędnych, połowicznych, zmyślonych 'tłumaczeń'...

Avatar użytkownika
eliska
 
Posty: 1924
Na forum od:
24 cze 07, 7:52

Post 31 paź 13, 19:46

oo, widzę, że bardzo słuszna errata tytułu, bo zaczęłam od atmosfery, po czym skupiłam się na + i (-) :)))), dzięki :)

yom
 

Post 31 paź 13, 21:35

+ nie było problemu z dostawaniem się na filmy. kolejki po wejściówki bardzo znośne. odpowiada mi ta bardziej kameralna atmosfera AFF, wolę to niż NH tłum.
+ spotkanie prowadzone przez Piotra Czerkawskiego. dawno nie byłam na zabawniejszym spotkaniu z twórcą. ciekawe pytania i dużo śmiechu.

- wspominany Pan Tłumacz
- żaden film mnie nie powalił :(
- (nie tyle minus, co zawód) hyde park nie wypalił
– (duży minus) ludzie nie klaszczą i zrywają się z siedzeń w panice jak tylko zobaczą napisy końcowe. potykają się o nogi i torebki. nie można w spokoju "przyswoić" sobie obejrzanego właśnie filmu.

cymcymcym
 

Post 1 lis 13, 3:26

yom - - -> ludzie szybko wychodzą z sali z różnych powodów, muszą zadzwonić, gdzieś iść, chcą uniknąć tłoku, bo wydaje im się, że tylko oni wpadli na ten pomysł, szybko myknąć przed rozmową z twórcami filmu, o ile nie mają zamiaru zostać i jeszcze tysiąc innych powodów; lepsze to niż grupowe lub częste wyłażenie podczas seansu

Alexanderplatz - ---> co do hipsterskich komentarzy po filmie, fakt, mogą drażnić, ale też rozbawić, jak przywołany przez ciebie tekst, a tak w ogóle można po prostu się zdystansować wobec tychże niechcianych festiwalowych uroków, udawać, że się nie słyszy, nie widzi; co do mediów, vipów i innych gości, coś jest na rzeczy, ale skupmy się na tym, co podczas festiwalu istotne, czyli filmach, a resztą nie musimy się za bardzo przejmować; mnie bardziej martwiły opisy nie zawsze i nie do końca adekwatne do filmu

Ania007
 

Post 1 lis 13, 11:42

witam! ogólnie gratuluję, jak zawsze odwaliliście kawał dobrej roboty :)

panele dyskusyjne były ciekawe, młody pan tłumacz jest naturalnie fenomenalny, aczkolwiek zastanawiam się, czy jednak nie można byłoby zorganizować tego inaczej, tzn. bez tłumaczenia po każdym fragmencie rozmowy (mówię tu o American Corner), choć zdaję sobie sprawę, że nie jest to proste ;) problem w tym, że to bardzo wydłuża rozmowę, zmniejsza liczbę możliwych do zadania pytań i odejmuje nieco wywiadowi polotu ;)

jeszcze jedna sprawa: na stronie brakowało mi w zakładce listy filmów krótkiego opisu przy każdym, takiego, jaki wydaje mi się, pojawił się w papierowym programie rozłożonym już w kinie; ułatwiałoby to o wiele wybór filmów osobom nieplanującym zakupu karnetów.

jeszcze raz wielkie thumbs up i do zobaczenia za rok!

Avatar użytkownika
eliska
 
Posty: 1924
Na forum od:
24 cze 07, 7:52

Post 1 lis 13, 12:19

Mnie hipsterzy nie przeszkadzają, z roku na rok się wyrobią. Zresztą ich miejsce zajmą jacyś new hipsters ;). Dodają barwy swoim wyglądem.

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2575
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 1 lis 13, 17:34

Ania007 napisał(a):jeszcze jedna sprawa: na stronie brakowało mi w zakładce listy filmów krótkiego opisu przy każdym, takiego, jaki wydaje mi się, pojawił się w papierowym programie rozłożonym już w kinie; ułatwiałoby to o wiele wybór filmów osobom nieplanującym zakupu karnetów.


Aniu, jeżeli chodzi o listę filmów
http://www.americanfilmfestival.pl/list ... dCyklu=468
to wszystkie tytuły są przecież podlinkowane, pod linkami komplet informacji

Avatar użytkownika
Justiine
 
Posty: 8
Na forum od:
25 paź 13, 22:50

Post 6 lis 13, 19:02

Hipsterzy są śmieszni! Jak mnie jeszcze dwa lata temu wkurzali, tak teraz tylko wywołują uśmiech. Przynajmniej siedzą cicho na seansach, dopiero po otwierają paszcze ale wtedy mnie to nie interesuję bo spieszę się na następny seans/obiad/piwo.

Dla mnie paradoksem była jedna sytuacja. Paradoksem w czystej postaci - ponieważ na jeden seans pan pewien pojawił się z kartonikiem żarcia (jechało kebabem lub innym mięsopodobnym). Ale widocznie zwyczaje na temat jedzenia w kinie mu były znane - obiadożernej rzeczy nie ruszył. Co z tego - skoro z pół sali tonęło w "zapachach" wydobywających się z kartonika. To już w sumie mógł szybko zszamać na reklamach!

Gadające łby! - siat de fak ap! pszzz.... pszzzz. i inne szepty, które słychać, bo ktoś koło ciebie natychmiast musi się podzielić myślą. Ałć.

Nogi na fotel? Noł problem? Ale nie zmieniaj pozycji co minutę i nie kopaj stopami bo my tam niżej wszystko czujemy! Wkurzające.

Pozdrawiam też jedną panią, która nie wyłączyła dźwięków klawiszy na komórce i dzięki temu dowiedziałam się, że nawet najlepszy film nie zastąpi dobrze przeprowadzonej konwersacji esemesowej przez dwie godziny! Gratulejszyn! :D

Ale tyle samo co ludzie naknocili tyle samo ludzie naprawili - fantastyczna obsługa na festiwalu! Czy to w barze, czy to przy sprawdzaniu biletów. Duży plus!

I oprócz tego co wyżej ogólnie ludziki zachowywali się bardzo porządnie na seansach. Cisza spokój - koncentracja. To z góry to tylko wyjątki potwierdzające regułę.

Dużo dobrych seansów, naprawdę takich filmów, na których oczy mi się zamykały lub nogi uciekać chciały (z sali) było niewiele. Reszta nie że wybitna, ale oglądalna.

Spielberg i Kubrick na dużym ekranie - też plusy.

I pogoda! Może faktycznie lepiej niech AFF w październiku już zostanie ;)

truskafek
 

Post 8 lis 13, 23:46

co do jedzenia w kinie, kilka lat temu, podczas jednej z edycji, nh parka szamała pizzę, po tym już niewiele mnie zdziwi, chociaż ostatnio bardziej uciążliwe są wyziewy po spożyciu napojów wysokoprocentowych, jedzenia z pewnymi zapachowymi dodatkami, nawet jak ktoś nie pije czy nie je bezpośrednio w sali; z rozbrajających epizodów - uwielbiam obserwować grupowe wycieczki krytyków filmowych, ich frjendów i innych vipów celujące punktowo w dolne partie sali, oni naprawdę muszą się męczyć oglądając film z tej odległości, ale to ich rytuał, na szczęście podczas aff łatwiej o miejsce, szczególnie gdy się wejdzie odpowiednio wcześniej, wtedy jest mniej ludzi, podczas nh bywa z tym kłopot i tez niejednokrotnie trzeba w drugim, a nawet w pierwszym, o zgrozo, rzędzie

Avatar użytkownika
Thane
 
Posty: 1041
Na forum od:
14 lip 07, 9:51

Post 17 lis 13, 12:00

To i ja dorzucę dwa słowa. Generalnie wszystko mi się podobało i nie mam zbytnich powodów do narzekań, ale i kilka minusów się znajdzie. Głównym jest chyba poziom spotkań z twórcami po projekcjach. I, o mój Boże, często to nawet nie jest wina prowadzących te spotkania. Jeśli przypomnicie sobie spotkanie z reżyserem Pearblossom Hwy to wiecie, co mam na myśli. Mike Ott wyszedł na środek i pierwsze co powiedział, to że ma wielkiego kaca (przygotowując nas tym samym do tego, że będzie głupio gadał, tak jakby kac miał jakiekolwiek znaczenie). A kierując oręż w stronę prowadzących. Gdzie się podziała ta piękna moda kultywowana na starszych edycjach NH, kiedy to prowadzący zadał pytanie reżyserowi, a później zwracał się do publiczności. Jeśli pytania nie było, on sam zadawał następne i znów prosił publiczność o pytania. Aktualnie sprawa wygląda tak, że prowadzący zadaje pytania przez 15 minut, potem zwraca się do publiczności i jeśli, o zgrozo, nie ma pytania, to kolejne 20 minut z głowy i być może szansa na ostatnie pytanie przed końcem rozmowy. Żenujące.

I ostatnia rzecz (prócz publiczności, która nie ma za grosz wyobraźni): oby sekcja filmów dokumentalnych doczekała się wreszcie takiego poziomu jak konkurs główny, naprawdę nie ma czego w sekcji dokumentów oglądać (choć tegoroczny zwycięzca był znakomity).
"When I'm alone I don't speak..." Tsai Ming-liang

Avatar użytkownika
m4ro
 
Posty: 450
Na forum od:
27 lip 10, 0:33

Post 23 gru 13, 23:06

Minusy.
Co filmy Odyseja kosmiczna, Czarnoksiężnik z Oz, Deszczowa piosenka robiły w sekcji filmów z Warner Bros., skoro są z MGM?

Dlaczego na planszy przed seansami było napisane, że Shirley Clarke jest laureatką dwóch Oscarów, mimo że żadnego nie dostała?
Wszystko, co się wydarzyło, zostało sfilmowane. A jeśli zostało sfilmowane, znaczy, że to prawda.


Powrót do Nieustające wakacje



cron