Komedia

Filmy 3.AFF - wypowiedz się!
Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2577
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 15 lis 12, 22:45

Dzisiejszy dzień zakończył się niekończącymi się dyskusjami o jak na razie najlepszym naszym (moim i vifona00, dołączył doktor pueblo) zdaniem filmie festiwalu - "Komedii", która nami jakoś do głębi wstrząsnęła i daliśmy jej najwyższe noty. I mimo, że film był straszny, irytujący, okrutny, czasami obrzydliwy, a antybohater jego co najmniej ambiwalentny, jednak spodobał nam się wściekle. Wychodząc z założenia, że zarówno w kinie, jak i w literaturze, pewnie i w przyjaźni i miłości, szukamy przede wszystkim siebie, że szukamy swojego odbicia jak w lustrze w Innych, tu: choć zdarzenia i postaci były odstręczające, być może z przerażeniem odnaleźliśmy jakieś okruszki swojskości. A może chodziło o chęć przekraczania, narzuconych z góry przez społeczną grę, granic? O bycie niegrzecznym, za którym tęsknimy? O wyzbycie się skrupułów i politycznej poprawności, a także jakże uciążliwych emocji (marzenie o emocjonalnym stuporze?)? A może chodziło o satysfakcję, że jednak my jesteśmy odrobinę lepsi, o pocieszenie?

Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania na temat filmu.

Wszystkim, którym podobała się "Komedia" Alversona polecam właśnie wydanego w ha!arcie "Jaszczura" Shutego.

mirabellkowe
 

Post 16 lis 12, 0:36

Podzielam zdanie i przypnę sie do posta Aszeffel (niegrzecznie :) )- wstrząsnęła i dodatkowo naładowała smutkiem na kolejne godziny i kolejne filmy tego dnia, nawet bardziej przygnębiła niż wzbudziła poczucie obrzydzenia, niesmaku (itd)

anky
 

Post 16 lis 12, 0:57

Zgadzam się z przedmówcami, film poruszający i dający do myślenia. Liczyłam, że będzie też spotkanie z reżyserem, a okazało się, że było jedynie w środę, szkoda.

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 932
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 16 lis 12, 16:33

Czytałem w opisie filmu, że "nie śmieszy, a jednak śmieszy". Ja bym powiedział, że jest odwrotnie: śmieszy, a jednak nie śmieszy. Żarty rzecz jasna nierówne, ale kilka razy mnie rozbawiły. Tyle tylko, że trudno śmiać się tak na serio, gdy ogląda się tak nihilistyczny obraz.
"I do not care to belong to a club that accepts people like me as members." (Groucho Marx)

Avatar użytkownika
vifon00
 
Posty: 345
Na forum od:
23 sty 12, 13:41

Post 19 lis 12, 11:30

Przerażający film o wydrążonych ludziach, swego rodzaju znak czasów w których żyjemy, albo tych, które nadchodzą. Dla wyjałowionych z uczuć bohaterów tego filmu nie ma żadnych wartości, okrutnymi żartami i cynizmem, depcząc wszystko, co tylko da się podeptać maskują swoje zagubienie i pustkę. To następne pokolenie Idiotów Triera, tyle że tamci wchodzili jeszcze w interakcję z otaczającym ich światem, pozbawieni zdolności empatii hipsterzy z filmu Alversona nie mają już takich ambicji. Nie da się z nimi w żaden sposób identyfikować, ale to nie osłabia siły tego filmu. Jeden z najbardziej depresyjnych i ponurych obrazów, jakie ostatnio widziałem, zdecydowanie najlepszy w tegorocznej edycji festiwalu.

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2577
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 14 gru 12, 18:23

Wczoraj znowu zaczęliśmy gadać o "Komedii" (na fb). Psubrat: straszny, nic nowego, wysilone sytuacje, wygłupiali się bez scenariusza, no i co teraz, no i co cię w tym filmie zauroczyło. A następnie poszedł spać, a ja zostałam z tymi wszystkimi myślami.

Psubracie, szukam odpowiedzi na Twoje pytanie. Zachowanie bohaterów to może być rodzaj buntu wobec życia w systemie, w wyznaczonych ramach, wyznaczonych przez ich klasę społeczną, rasę, płeć, reguły, wartości etc. A może bardziej abstrakcyjnie - buntu wobec sensu, wobec celu, wobec kierunku. Czy naprawdę musimy podążać w życiu określoną ścieżką? Czy zawsze musimy tkwić w koleinach? Wyjście z nich to utopia. Wyjść z nich i co dalej?

Bohaterowie niby zajmują jakieś miejsce w świecie, ale ten świat – oni doskonale zdają sobie z tego sprawę – dawno ich wypluł. I oni się z tego śmieją, ale nie wiadomo, czy śmieją się i płaczą, czy tylko śmieją. Kompletnie nie wiadomo. Kim są ci ludzie? Nie zadajesz sobie tego pytania?

Avatar użytkownika
psubrat
 
Posty: 907
Na forum od:
30 cze 05, 15:47

Post 15 gru 12, 14:38

Nie wiem kim są, ale wydali mi się nierealni. Z jednej strony pragnący bliskości, a z drugiej sprawiający wrażenie, że im tego w ogóle nie trzeba... I ta zgrzytająca w fabule scena szczeniackich zabaw w kościele... To jest ich największy kaliber buntu? Słaba ta artyleria trochę jak na system, o którym wspominasz...
"let's just imitate the real, until we find a better one..."

f8p
 

Post 21 gru 12, 21:39

psubracie, w swoim odrealnieniu, o którym wspominasz, są prawdziwi, znam takich ludzi i nie wydaje mi się, by to była jakaś wydumana fikcja; co do wspomnianej słabej artylerii - ok, rozumiem zaproponowany przez ciebie kaliber ciężkości, ale tak skojarzyło mi się z wpisem jednego z festiwalowych widzów, na filmwebie: "oburzona widownia wychodząca z seansu jeszcze podkręca zabawę;)". Bez urazy:)

Avatar użytkownika
psubrat
 
Posty: 907
Na forum od:
30 cze 05, 15:47

Post 22 gru 12, 8:42

Tylko problem polega na tym, że mnie ten film nie oburza, a już ma pewno nie na tyle, żeby wychodzić z kina. On mnie po prostu omija.
"let's just imitate the real, until we find a better one..."

f8p
 

Post 25 gru 12, 17:09

obojętność, oburzenie - jakkolwiek, ten sam negatyw, odruch negacji


Powrót do Moje własne Idaho



cron