Ścieżki

Filmy 12.T-MNH - wypowiedz się!
Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2568
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 21 lip 12, 7:41

wielka przyjemność i oglądania i spotkania z reżyserem, który zwraca widzom wolność, przyznając się jednocześnie do manipulacji na materiale filmowym, ale tylko w "dobrej sprawie", żeby uczynić świat bardziej realnym

tangerine
 
Posty: 1723
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 21 lip 12, 7:48

Bardzo przyjemny w oglądaniu film, pięknie sfotografowany i bogaty w znaczenia, oczami wyobraźńi widziałem go wśród moich faworytów... ale nie mogę nie zauważyć (pay attention) reakcji mojego "ciała" (mózg to też ciało w tym szerszym ujęciu) po wyznaniu autora - trochę jednak rozczarowującym... bo za chwilę wystarczy satelita i bez wychodzenia z domu zrobię taki film ? gdyby nie było tych manipulacji - było by to arcydzieło...

Tablis
 

Post 22 lip 12, 14:25

Poziom pseudointelektualnego bełkotu otaczającego ten film mnie przeraża. 2 minutowe ujęcia niemal nieruchomego krajobrazu wokół dróg podrzędnych (tłumacz się nie popisał, ścieżki nie ma tam ani jednej), to nie jest sztuka. Krajobrazy są przepiękne, ale czy reżyser pomaga nam w ich docenieniu? Nie sądzę, dobre wykadrowanie wymagało pewnych umiejętności, ale gdyby była to wystawa fotografii nikt nie robił by z tego wielkiego "Aj waj". Jest to film i chyba wyłącznie z tego powodu ludzie doszukują się tu głębi i treści, której zwyczajnie nie ma. Przyznał to sam reżyser, który stwierdził, że, parafrazując "Moje filmy wymagają uwagi i przelania przez widza części siebie na ekran".

Nie chcę być źle zrozumiany - ja uwielbiam kontemplacyjną zadumę nad naturą. Rzecz w tym, że mieszkam w górach i oglądanie nagrań natury w kinie (bez praktycznie żadnej artystycznej modyfikacji, jak tutaj) uważam za idiotyczne, wystarczy, że wyjrzę przez okno. Uważanie się za artystę dlatego, że się ten krajobraz nagrywa i pokazuje ludziom jest po prostu żałosne. Jeśli ktoś mieszka w mieście, a chce niezaburzonego kontaktu z naturą, niechże wyjedzie na weekend za miasto, otrzyma ten film x50. Jeśli pragnie tego w ujęciu artysty - o, taki Herzog na przykład.

Avatar użytkownika
psubrat
 
Posty: 906
Na forum od:
30 cze 05, 15:47

Post 22 lip 12, 23:35

Powinieneś w takim razie obejrzeć "13 jezior", spodobałoby Ci się.
"let's just imitate the real, until we find a better one..."

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2568
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 23 lip 12, 9:56

Wydaje mi się, że Benning nie aspiruje do tego, żeby być drugim Herzogiem. Wydaje mi się, że takie kino go nie interesuje. Od 40 lat konsekwentnie uprawia swoje małe poletko, fotografuje pociągi, kominy, jeziora, chmury i drogi. Zgadzam się z Tobą – jego sztuka (ja ją tak nazywam, każdy ma swoją definicję sztuki) znajduje się blisko fotografii, gdzieś pomiędzy (wprawionymi w ruch za pomocą kamery) fotografią i malarstwem, w zbiorze wspólnym. Zrozumiałabym, gdybyś powiedział „to nie jest kino”. Być może. Ja to raczej traktuję dosłownie jak ruchomy obraz do powieszenia na ścianie. Może w ogóle Benning jest piktorialistą?
Nie zgadzam się natomiast z Tobą w tym punkcie, w którym mówisz, że to są obrazy natury pozbawione artystycznej modyfikacji. Kiedy oglądałam Small Roads, nie myślałam o hodowli bydła w Ameryce, ale o metodzie Benninga, która się w tych obrazach ukrywa. Być może uznasz to przejaw pseudointelektualnego bełkotu, ale ja zastanawiałam się nad kluczem do harmonii - nad wyborem perspektywy, nad kompozycją, proporcjami, dominantami, nad ruchem w przestrzeni. Na jednym z ujęć droga zakręca, wpadając w płaszczyznę zieleni - wygląda jak idealny biały bumerang, o charakterystycznym wygięciu. W kolejnym rolę bumerangu przejmuje dźwięk – droga jest prosta, perspektywicznie skrócona, ale gęsty szum pomieszanych ptasich głosów skupia na sobie uwagę tuż przy krawędzi mostu, który przekracza. Innym razem nad prostą rozciągniętą wzdłuż kadru drogą góruje mięsista ściana lasu. Wiele elementów zmienia tu status, dąży do abstrakcji, uwalnia się od rzeczywistości. Jadące drogą samochody raz przywołują je do porządku realności, innym razem - od niego odwodzą. Nie wiem, czy potrafiłabym sama zobaczyć to w kadrze swojego okna, oczywiście spróbuję, choć wiem, jak trudno zrobić świadomie dobre, w dodatku autorskie zdjęcie.

Avatar użytkownika
paNMieczyslaw
 
Posty: 256
Na forum od:
10 cze 05, 8:48

Post 23 lip 12, 11:37

@Tablis

Ja mam podobnie z cyckami, tzn w czasie gdy mam jakąś dziewczynę, nie chodzę na filmy z gołymi scenami.

Tablis
 
Posty: 26
Na forum od:
26 lip 12, 0:23

Post 26 lip 12, 1:01

Zgodzę się w pełni, że ujęcia są przepiękne i wymagały artystycznego wyczucia. Widziałem też dużo zabawy geometrią (najbardziej widoczne w więzieniu i torach kolejowych), do której temat drogi wyraźnie zaprasza.

Jest więc ten film przekazem piękna. Problem w tym, że jednocześnie pompatycznym i pseudointelektualnym. Najbardziej było to czuć w odpowiedziach samego reżysera "Moje filmy wymagają aktywności, włożenia przez widza siebie w to, co widzi na ekranie". Przepięknie przyznaje, że sam nie ma nam nic do przekazania, z elokwencją godną podziwu. Podobno się mamy doszukiwać treści społecznych. Jest kilka takich kadrów, ale pokazanie stada krów, szybów naftowych i miasta niezbyt pobudza do refleksji. Następne obrazy następują kompletnie dla widza przypadkowo. Jak wyjaśnił: porządek jest - geograficzny, czyli kompletnie nie wpływający na odbiór filmu podczas seansu. W powiązania filmowe między ujęciami nie wierzę - miałem mnóstwo czasu, aby poszukać jakichkolwiek i nie odnalazłem niczego wykraczającego poza przypadkowe korelacje. Wbrew (powszechnej?) opinii ten film był dla mnie nieznośny nie ze względu na nadmiar wolności, ale jej niedostatek. Zachwyt nad naturalnym krajobrazem polega właśnie na swobodzie i zanurzeniu w nim. Benning wbijając nas w kolejne losowe slajdy dokładnie to mu odbiera. Czy obraz cię znudzi, czy zachwyci, masz mniej więcej 2 minuty na podziwianie go, po czym następuje niezapowiedziane cięcie i skok. Podziwiasz chmury, ciach, pustynne góry, te cię akurat znudziły - siedzisz jak na tureckim kazaniu, ciach, droga w lesie, podziwiasz falowanie liści jednego drzewa, ciach, ... Dokładne przeciwieństwo swobody dla widza.

Rozwinę myśl z fotografią - gdyby Bennig był wobec widza uczciwy, zrobił by z tego wystawę fotografii. Ludzie by przychodzili, oglądali jak chcą i jak długo chcą, po czym wychodzili z opinią, że to wystawa pięknych fotografii. Jeśli już tak koniecznie zależy mu na szczątkach ruchu w tych kadrach, mógłby użyć rzutników na ściany. Tak czy siak wydarzenia artystycznego nikt by się jednak nie doszukiwał.

Wyzłośliwiam się na tym filmie, zapewne dlatego, że widziałem też "Zmierzch", który jest wyrazem czystej, nieprzetworzonej pogardy dla widza. Na nim się nie mogę wyzłośliwić, tam nawet nie ma czego krytykować.

Avatar użytkownika
psubrat
 
Posty: 906
Na forum od:
30 cze 05, 15:47

Post 26 lip 12, 7:32

Kończę tym filmem moją przygodę z kinem Benninga, formuła się wyczerpała, pozostał balon nadętego artysty.
"let's just imitate the real, until we find a better one..."

tangerine
 
Posty: 1723
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 26 lip 12, 22:03

filmy Benninga same w sobie rewelacji nie przynoszą - one potrzebują kontekstu np. festiwalowego, zaskoczenia czy innej formy interakcji... ścieżki są o niebo ciekawsze niż jeziora, po których nie miałem ochoty ogladać pociągów... tylko absolutnie nie zgadzam się z argumentacją reżysera, że trafił na wyjątkowo nieburzowy dzień więc burzę dokleił - wystarczyło przyjechać kiedy indziej... to sie robi inaczej... łapie się te ujęcia jak motyle na taśmie celuloidowej, montuje się film i pali się negatyw...

Avatar użytkownika
Mrozikos667
 
Posty: 1309
Na forum od:
3 sie 08, 11:11

Post 28 lip 12, 0:56

Tablis napisał(a):Zachwyt nad naturalnym krajobrazem polega właśnie na swobodzie i zanurzeniu w nim. Benning wbijając nas w kolejne losowe slajdy dokładnie to mu odbiera. Czy obraz cię znudzi, czy zachwyci, masz mniej więcej 2 minuty na podziwianie go, po czym następuje niezapowiedziane cięcie i skok. Podziwiasz chmury, ciach, pustynne góry, te cię akurat znudziły - siedzisz jak na tureckim kazaniu, ciach, droga w lesie, podziwiasz falowanie liści jednego drzewa, ciach, ... Dokładne przeciwieństwo swobody dla widza.


To byłoby nieuczciwe wobec widza i ograniczające jego swobodę tylko wtedy, gdyby tenże widz nie wiedział przed seansem, że ujęcia kiedyś muszą się skończyć, co oczywiście jest absurdalne. Jeśli ktoś już przyszedł, to przecież wie, że po kilku chwilach będzie cięcie i nie powinien to być dla niego żaden problem.

Inna rzecz, że nie ma się co w tym doszukiwać jakiejś specjalnej treści, ale w ogóle mi to nie przeszkadza. W czasie festiwalu doskonale się na takim "filmie" odprężam i to jest jego wielka wartość dla mnie. Tak jak pisze tangerine - kontekst festiwalu pomaga pracom Benninga.
Każdy film musi mieć początek, środek i zakończenie. Choć niekoniecznie w tej kolejności. Jean-Luc Godard

Avatar użytkownika
Dark Angel
 
Posty: 75
Na forum od:
8 sie 05, 20:42

Post 14 sie 12, 16:21

A mi się akurat bardzo podobał film, jeden z jego lepszych w mojej subiektywnej ocenie. Znacznie lepszy niż Ruhr czy Zmierzch.
Bardzo spodobał mi się przekrój przez wszystkie stany i pory roku, zarówno pomysł jak i wykonanie znakomite, aczkolwiek jestem zawiedziona wspomnianymi tutaj "manipulacjami".


Powrót do Ścieżki..., podwójne ślady...