Dupǎ dealuri (Za wgórzami)

Filmy 12.T-MNH - wypowiedz się!
miecznik
 
Posty: 275
Na forum od:
10 mar 08, 13:41

Post 22 lip 12, 23:45

Świetne kino rumuńskie! Można powiedzieć - jak zawsze! "Śmierć pana Lazarescu", "4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni", "Wtorek, po świętach" - wszystko w tym samym klimacie. Bez ozdobników, bez upiększeń, bez moralizatorstwa. Tylko mocne statyczne, zbliżenia, długie "dokumentalne" ujęcia - praktycznie przy zerowym szwenkowaniu. Ach, gdyby tak w Polsce kręcono filmy. Gdyby taka Barbara Sass zrobiła w tym stylu "W imieniu diabła", wyszłoby jej arcydzieło.
Świetnym komentarzem do pokazanych wydarzeń była grupa dzieciaków przechodząca przez ulicę w ostatniej scenie. Czy one również podzielą los naszych bohaterek? Czy również zostaną wykorzystane przez innych i porzucone, gdy będą potrzebować pomocy? Czy zdobędą odpowiednie wykształcenie, pracę, zawód, aby nie być na łasce i nie łasce innych (zakonu, przybranych rodziców itd.)?

Avatar użytkownika
aszeffel
NH-Kreator
 
Posty: 2568
Na forum od:
23 mar 06, 11:51

Post 23 lip 12, 0:09

cieszę się, że komuś spodobał się ten film, bo nie lubię, jak filmy pozostają "bezpańskie", ja wynudziłam się jak mops, dla koneserów kina rumuńskiego
Ostatnio edytowano 23 lip 12, 0:20 przez aszeffel, łącznie edytowano 1 raz

tangerine
 
Posty: 1722
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 23 lip 12, 0:12

Film mnie zmęczył - sto pięćdziesiąt minut słów i histerii... Reżyser nie wierzy w magię obrazu... Mocne ujęcia i grubą kręską rysowana linia dramaturgiczna... Zabrakło mi półtonów, subtelności, nie wspominając też o manierycznym zakończeniu... Była szansa na fellinowski z ducha film... Tempo akcji jednak rozbija przedstawiony na ekranie świat na strzępy - nie jest w stanie się wykrystalizować, o kontemplacji nie może już tu być mowy...

Avatar użytkownika
doktor pueblo
 
Posty: 922
Na forum od:
21 lip 08, 14:29

Post 24 lip 12, 7:52

Film rzeczywiście sprawia wrażenie za długiego. Wszystko od dawna już wiadomo, a mimo to akcja się ciągnie. Jadą, wracają, znowu jadą, znowu wracają. Dziewczyna krzyczy, dziewczyna się uspokaja, znowu krzyczy, znowu się uspokaja. A wszyscy w kółko powtarzają: "o co jej chodzi, o co jej chodzi", choć widz przecież świetnie wie. Ale dobrym kontrapunktem było zakończenie. Przez 2 godziny weszliśmy już w ten kościelny sposób rozumowania, by nagle zobaczyć jego zderzenie z rzeczywistością. Ta końcówka była świetna, ale cały film taki sobie.
"I do not care to belong to a club that accepts people like me as members." (Groucho Marx)

mp
 
Posty: 148
Na forum od:
2 sie 05, 10:42

Post 28 lip 12, 1:17

Numer 1 tej edycji przed sobotą. O miłości, walce Aliny o Voichitę z Bogiem. Członlowie zakonu, skrytego za wzgórzami, od świata, zwłaszcza zachodniego, przepełnionego wszelakim złem, mający wręcz nakaz zachowywania się spokojnie, w obliczu pragnienia Aliny, ze strachu o swój porządek, system, siebie, dokonują zabójtwa. Nawet nie dostrzegając zła, przepełnieni przeświadczeniem o słuszności, gdyż wiara nie uznaje wątpliwości. Jest ona większym grzechem niż śmierć. Ale Alina też ich nie ma, jej uczucie również jest przepełnione krwią. Stać ją na krzyż. A przecież jest tylko jeden.

tangerine
 
Posty: 1722
Na forum od:
13 lip 07, 5:38

Post 28 lip 12, 7:20

Zgadzam się co do interpretacji, ale w tym wszystkim jest trzecia osoba i to ona tak na prawdę napędza dramat...

Avatar użytkownika
Grzes
 
Posty: 1705
Na forum od:
28 mar 09, 0:13

Post 28 lip 12, 10:41

No cóż, film przeciętny pod każdym względem. Przeciętny jest też scenariusz i przeciętne aktorstwo (a za te dwie rzeczy film dostał w Cannes nagrody). Film stara się chyba nie być antyklerykalny, ale słabo mu to wychodzi - jest strasznie protekcjonalny w stosunku do swoich bohaterów (tych z klasztoru), niby chce pokazać racje jednej i drugiej strony, ale ta strona wierząca (klerykalna) wygląda u niego jak banda wsiowych półgłówków, jedynie ksiądz niekiedy wykazuje się śladami zdrowego rozsądku. Do tego film tak na dobrą sprawę nie stara się przedstawić racji i motywacji bohaterów - bardziej próbuje oddziaływać na emocje. Niby nic w tym złego, ale przez to po pół godzinie filmu nie dowiadujemy się o bohaterach już niczego nowego. W zamian dostajemy tasiemcowe wybuchy histerii jednej z bohaterek i pokazy głupoty i naiwności całej reszty - to naprawdę nie wystarcza, żeby wypełnić 2,5 godziny seansu. Jeszcze gdyby miał on intensywność emocjonalną 4 miesięcy, 3 tygodni i 2 dni - to też się reżyserowi nie udało. Dla mnie to nie jest film zły, ale po Mungiu spodziewałem się duużo, duuużo więcej.

I rzeczywiście, zgadzam się z Doktorem, zakończenie jest dużo lepsze - naprawdę z zupełnie innej bajki. Co z tego - i tak nie jest już w stanie uratować całego filmu.

Tablis
 
Posty: 26
Na forum od:
26 lip 12, 0:23

Post 28 lip 12, 13:26

Widzę wspólnotę doświadczeń. Początek zapowiadał się sycąco, ale gdzieś w połowie senasu, po kolejnym ataku histerii Aliny, miałem tylko ochotę krzyknąć: Znowu? Powtarzanie jednego motywu, mimo że niezłego, przez 3/4 filmu to kwasota straszna. Pełna zgoda ze stwierdzeniem, że mieszkańcy klasztoru wyszli na bandę wiejskich głupków. Również wątpię, że był to zamysł scenarzysty, bardziej skutek uboczny naginania zachowań ludzi do potrzeb scenariusza. Konkretnie porzeby dręczenia Aliny, która niestety z czasem zdominowała wszystkie inne wątki.

Spodziewałem się po tym filmie, że pokaże siłę wiary tej małej społeczności (opis to sugerował), realizacja praktyczna była taka, że bohaterowie seansu przez połowę seansu trajkoczą, jak bardzo to oni wierzą. To ten sam problem - przez częstsze powtarzanie nie staje się to prawdziwsze, a wywołuje u widza uczucie straty czasu.


To nie końcówka jako taka była najlepsza - wszystkie sceny zderzenia z rumuńskim pragmatyzmem stanowiły świetne wytchnienie od ciężkawej reszty. Doktor ze szpitala, który zajmował się Aliną na przykład. Gdyby wstawić ich więcej, byłaby z tego sympatyczna komedia. Pod koniec było ich najwięcej, stąd miłe wrażenie, bo jeśli oceniać samo rozwiązanie fabuły, to straszne pójście na łatwiznę. W ciągu pierwszego kwadransa nakreślono problemy z wzajemną komunikacją i zrozumieniem między głównymi bohaterkami. Co z tym zrobiono przez resztę filmu? Nic. Nie oczekiwałem od razu happy endu, ale jakiejś konfrontacji, dojścia do granicy, czegoś, co pozwoliłoby wejść głębiej w ich psychikę. Tymczasem relacje między nimi nie zmieniły się ani o jotę przez te 2 godziny seansu. Jakieś rozwiązanie ich wzajemnych problemów było potrzebne, aby film miał początek, środek i koniec. Scenarzysta wybrał najprostsze.

Avatar użytkownika
AK
 
Posty: 168
Na forum od:
1 mar 05, 21:01

Post 28 lip 12, 23:05

tangerine napisał(a):Reżyser nie wierzy w magię obrazu...


To by nie został reżyserem? Może właśnie wierzy w te "mocne ujęcia"?

Avatar użytkownika
PaniKazia
 
Posty: 26
Na forum od:
21 lip 12, 22:38

Post 29 lip 12, 3:58

za dlugo, przecietnie, ale poprawnie, nierowno, bo z jednej strony wysokie tony, z drugiej zarty anytyklerykalne, ale dobrze mi sie ogladalo

Avatar użytkownika
vifon00
 
Posty: 345
Na forum od:
23 sty 12, 13:41

Post 29 lip 12, 7:08

Największe rozczarowanie tego festiwalu, szczególnie bolesne, jeśli ma się w pamięci poprzedni film pana Mungiu. Przede wszystkim brak pomysłu na tak długi metraż, mam wrażenie również, że sam reżyser nie wiedział do końca, o czym jest ten film. O niespełnionej miłości? Do człowieka?/Boga? O szaleństwie? Krytyce kościoła? Państwa? Po godzinie traci się zainteresowanie losami bohaterek, pozostaje oglądanie kolejnych ekscesów Aliny z których tak naprawdę nic nie wynika. Zgadzam się z Grzesiem co do zakończenia. Szkoda, że trzeba było na nie czekać tak długo.

poughkeepsie
 
Posty: 64
Na forum od:
31 lip 08, 9:26

Post 30 lip 12, 19:55

przeciętne nudy, nic odkrywczego, męczący. Wielka szkoda po 4 miesiącach...

Avatar użytkownika
Mrozikos667
 
Posty: 1309
Na forum od:
3 sie 08, 11:11

Post 4 mar 13, 22:58

Taa, widzę, żem w zdecydowanej mniejszości ;)
Każdy film musi mieć początek, środek i zakończenie. Choć niekoniecznie w tej kolejności. Jean-Luc Godard

Avatar użytkownika
psubrat
 
Posty: 906
Na forum od:
30 cze 05, 15:47

Post 6 mar 13, 12:20

E tam w mniejszości...
"let's just imitate the real, until we find a better one..."


Powrót do Ścieżki..., podwójne ślady...



cron