Rodzina

Odpowiedz

To pytanie służy do uniemożliwienia automatycznego wysyłania formularza przez boty spamujące.


BBCode jest wyłączony
Uśmieszki są wyłączone
Przegląd wątku

Stowarzyszenie Nowe Horyzonty z siedzibą w Warszawie przy ul. Ludwika Zamenhofa 1, 00-153 Warszawa będzie przetwarzać Pana/i dane osobowe w celu realizacji umowy o świadczenie drogą elektroniczną usług forum. Podanie danych osobowych jest dobrowolne. Przysługuje Panu/i prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

Akceptuję regulamin Forum Nowe Horyzonty.
   

Rozszerz widok Przegląd wątku: Rodzina

tangerine » 30 lip 16, 23:44

Grzes napisał(a): Jeśli miałbym porównać rozwiązania formalne tutaj stosowane do czegoś, to najbliżej im chyba do tych wykorzystywanych w filmach Hou Hsiao-hsiena

Mnie to przypominało najbardziej HHH oddającego hołd Ozu ("Cafe Lumiere" - mój ulubiony film HHH) więc gdzieś to krąży blisko. Nie mam również problemu z zakończeniem, nie sądzę żeby ono wywracało cały porządek dramaturgiczny do góry nogami.

Grzes » 30 lip 16, 23:09

W opisie filmu podkreślany jest związek filmu z Tokijską opowieścią Ozu. Wydaje mi się, że trochę na wyrost. Wspólny jest ogólny schemat ze starszymi rodzicami odwiedzającymi dorosłe dzieci. Wszystko inne, zarówno w scenariuszu, jak i w formie, jest zupełnie niepodobne. Jeśli miałbym porównać rozwiązania formalne tutaj stosowane do czegoś, to najbliżej im chyba do tych wykorzystywanych w filmach Hou Hsiao-hsiena - nie u Ozu. Tematem filmu jest też nie tyle rozpad więzi rodzinnych jako element naturalnej kolei rzeczy, jak to było u Ozu, a raczej przemiana obowiązującego modelu rodziny we współczesnym społeczeństwie chińskim oraz jej związek z gwałtownymi przemianami w innych dziedzinach. Celowo całość podzielona jest na kilka długich segmentów - trzy pierwsze dotyczą trójki dzieci głównych bohaterów, każdego w innym wieku, mieszkających też w miastach różnej wielkości, dzięki czemu dostajemy tak naprawdę trzy różne portrety chińskiej rodziny, a całość okazuje się bardzo wielopłaszczyznowa. Po sekwencjach wizyt u dzieci następuje czwarta sekwencja - najbardziej imponująca formalnie, syntezująca tło społeczno-gospodarcze, na jakim te przemiany rodziny się odbywają oraz zderzająca obraz rodziny współczesnej z tym, jak to wyglądało kilkadziesiąt lat wcześniej. Niestety po tych czterech fragmentach następuje piąty, który jest nie tylko najsłabszy, ale mam wrażenie, że nadmiarowy, bo niewiele wnosi do filmu. Jego częścią jest też kuriozalne zakończenie. Piszę "kuriozalne", bo nie dość, że pojawia się na zasadzie deus ex machina, to jeszcze stawia kropki nad i tam, gdzie ich nie powinno być, psując świetne wrażenie, jakie sprawiały zniuansowane części wcześniejsze. Mimo wszystko to jeden z ciekawszych filmów na tegorocznym festiwalu. Nie tylko bogaty w obserwacje, ale też świetnie zrobiony od strony technicznej i, co istotne w przypadku równie długiego i powolnego filmu, nie nużący ani na moment.

Góra