Grawitacja była wtedy wszędzie, reż. Brent Green

Odpowiedz

To pytanie służy do uniemożliwienia automatycznego wysyłania formularza przez boty spamujące.

Uśmieszki
:D :) :( :o :shock: :? 8) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :wink: :!: :?: :idea: :arrow: :| :chaplin: :marilyn: :zadowolony: :mickey:
BBCode jest włączony
[img] jest włączony
[flash] jest wyłączony
[url] jest włączony
Uśmieszki są włączone
Przegląd wątku

Stowarzyszenie Nowe Horyzonty z siedzibą w Warszawie przy ul. Ludwika Zamenhofa 1, 00-153 Warszawa będzie przetwarzać Pana/i dane osobowe w celu realizacji umowy o świadczenie drogą elektroniczną usług forum. Podanie danych osobowych jest dobrowolne. Przysługuje Panu/i prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

Akceptuję regulamin Forum Nowe Horyzonty.
   

Rozszerz widok Przegląd wątku: Grawitacja była wtedy wszędzie, reż. Brent Green

eliska » 6 sie 11, 16:05

film mi się podobał...o ważnym, pięknym uczuciu, jednak co do narracji podobała mi sie w trakcie filmu, ale coś mi przeszkadzało...chyba przyznam rację Mrozikosowi, co do wywołanego efektu szantażu emocjonalnego. Tembr głosu, sposób czytania idealnie pasował do rozedrganego obrazu, jednak wywoływał odczucie presji, narzucał interpretację.

Mrozikos667 » 30 lip 11, 23:41

No właśnie ten nieszczęsny głos narratora... Płaczliwy i przez to po pewnym czasie nieznośny, do tego nadmierną ekspresją narzucający interpretację i zostawiający mało miejsca na moje uczucia - tak jakbym bez jego pomocy nie widział, że bohaterom nie jest łatwo. Jak dla mnie było to niebezpiecznie blisko szantażu emocjonalnego. Inna rzecz, że konstrukcja filmu, z tym ciągle "wyskakującym" czarnym ekranem, też mnie podirytowała. Nie jest to film bardzo słaby, ot, taki przeciętniak, opierający się na świetnym pomyśle, który jednak nie został dobrze zobrazowany. Tym większa szkoda, że nazwiska Maddina i Gondry'ego wymienione w opisie "Grawitacji" kazały mi spodziewać się jednak więcej.

doktor pueblo » 30 lip 11, 18:25

Początkowo byłem dość sceptyczny. Animacja poklatkowa wydawała mi się nie być konsekwentnie stosowana - miałem wrażenie, że jednak większość ujęć to normalnie nakręcony film, z którego potem wybrano co którąś klatkę, żeby stworzyć iluzję animacji poklatkowej. Ale po pewnym czasie przestałem się nad tym głowić, uznając że w ostateczności liczy się przecież tylko efekt końcowy, a nie to, jak reżyser go uzyskał. A efekt końcowy jest bardzo oryginalny. I spodobały mi się te emocje, wręcz histeria w głosie narratora (reżysera?), z którą wykrzykiwał swój bunt przeciwko światu, w którym nie ma miejsca na cuda, bo jednak "grawitacja jest wszędzie". Pewnie dla niektórych brzmiało to pretensjonalnie, ale dla mnie było szczere. Jeden z najlepszych filmów w konkursie.

Góra

cron