Berlinale`07

Odpowiedz

To pytanie służy do uniemożliwienia automatycznego wysyłania formularza przez boty spamujące.


BBCode jest wyłączony
Uśmieszki są wyłączone
Przegląd wątku

Stowarzyszenie Nowe Horyzonty z siedzibą w Warszawie przy ul. Ludwika Zamenhofa 1, 00-153 Warszawa będzie przetwarzać Pana/i dane osobowe w celu realizacji umowy o świadczenie drogą elektroniczną usług forum. Podanie danych osobowych jest dobrowolne. Przysługuje Panu/i prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

Akceptuję regulamin Forum Nowe Horyzonty.
   

Rozszerz widok Przegląd wątku: Berlinale`07

tangerine » 21 kwi 08, 12:17

W tym roku też było Berlin... Były jakieś odkrycia ?

kaprysny » 26 maja 07, 9:16

Czyli Maddin "wczoraj i dziś". Good :)

MK » 11 kwi 07, 22:08

ja tez oczekuje nowego Maddina, chyba najbardziej ze wszystkich flimów z tegorocznego Berlinale

cze67 » 14 mar 07, 14:56

Panie Romanie, serdecznie dziękuję awansem za Maddina. Dla mnie The Saddest... to jedno z największych nowohoryzontowych odkryć. Od trzech lat łaknąłem więcej. Bardzo jestem rad, że się doczekam.

Roman Gutek » 25 lut 07, 22:47

Na prośbę Okona podzielę się z Wami berlińskimi odkryciami.
Przyznaję, że nie ufam zbytnio selekcjonerom, którzy wybierają filmy do berlińskiego konkursu, gdzie dominują solidne filmy społeczne i polityczne. Oczywiście, w miarę możliwości staram się śledzić konkursowe pozycje, ale więcej czasu poświęcam filmom pokazywanym w International Forum of New Cinema, Panoramie i na targach. Filmów jest tak dużo, że mimo, ze w Berlinie jesteśmy we troje (jeszcze Joanna Łapińska i Jakub Duszyński) i stramy się ogladać różne tytuły, to nie jesteśmy w stanie zobaczyć wszystkiego co jest pokazywane w Berlinie. W tym roku widziałem ponad 40 filmów i prawie połowa z nich wydała mi się interesująca i warta pokazania we Wrocławiu.

Oto moje berlińskie odkrycia:

Potosi, le temps du voyage (Potosi, the Journey); Izrael / Francja
reżyseria:Ron Havilio

Forum Młodego Kina

Ten 4 godzinny dokument wydał mi się najciekawszy ze wszystkiego co widziałem w Berlinie. Reżyser jest Izraelczykiem, ale film w żaden sposób nie dotyka spraw dziejących się na Bliskim Wschodzie. Przeciwnie, jest bardzo osobistą podróżą do Ameryki Południowej. A właściwie dwiema podróżami. Pierwszą z nich reżyser i jego młoda żona odbyli w 1970 roku. Była to ich podróż poślubna. Mieli wówczas po 20 lat. Podróżowali z plecakami i aparatem fotograficznym z Buenos Aires do Cuzco i w boliwijskich Andach odkryli dla siebie miasto Potosi, które znajduje sie na wysokości ponad 4000 metrów nad poziomem morza i które słynęło kiedyś z olbrzymiego bogactwa jakim było srebro. Kiedyś Potosi było jednym z największych i najlepiej prosperujących miast świata. Należy pamiętać, że w ciągu wieków w prymitywnych kopalniach srebra zginęło około 6 milionów Indian. Tak, 6 milionów ludzi. Przez dwa stulecia prawie wszystko srebro docierające do Europy pochodziło z kopalń znajdujących się w jednej górze blisko Potosi. Srebro wydobywa sie w Potosi do dzisiaj. Dla większości jego mieszkańców jest to jedyne miejsce pracy. Pracują tam praktycznie całe rodziny, również dzieci. Nie dziwi więc wypowiedź starszego mężczyany, który mówi, ze w kopalni pracuje ponad 60 lat. Zaczynał jak miał lat 7. Tu świat jest zupełnie inny.
W 1999 roku, 29 lat po pierwszej podróży, reżyser i jego żona wracają do tych samych miejsc. Tym razem z trzema dorosłymi córkami i 16 mm kamerą. Film jest zapisem podróży w trakcie której reżyser i jego żona wracają do miejsc, które utrwalili na setkach zdjęć zrobionych w 1970 roku. Mimo, że ich autorzy mieli po 20 lat, ich zdjęcia były bardzo dojrzałe. Miasto prawie się nie zmieniło. Odnajdują także kilka osób, które sfotografowali 30 lat temu. Jedna z kobiet miała wówczas 40 lat, dziś ma 70 i jest nadal piękna...Pamięć i czas teraźniejszy nakładają się na siebie.
Ten film nie jest tylko prostym filmem drogi. Podróż pozwala reżyserowi i jego żonie wrócić do ich młodzieńczych emocji, planów i zamierzeń. Mogą popatrzeć na swoje życie z perspektywy minionych 30 lat. Mogą być też z całą rodziną. Córki rozpoczynają samodzielne życieię i może to ostatnia wspólna podróż w ich życiu.
To bardzo mądry i głeboki film. Nie czułem zupełnie, że ten trwa 4 godziny. Po pokazie nie miłem ochoty na oglądanie kolejnych fabuł, które wydają się banalne.

The Tracey Fragments; Kanada
reżyseria:Bruce McDonald

Panorama

Bohaterką filmu jest 15 letnia Tracey. Mówi o sobie, ze jest zwyczajną dziewczyną: jest wrażliwa, ucieka w swiat marzeń, chce być gwiazdą rocka i aktorką, zakochuje się w chłopaku, który być może nie wie o jej istnieniu...Marzenia dziewczyny zderzone są z brutalną rzeczywistoscią (depresyjna matka, dziwny ojciec, szkoła, gdzie nasza bohaterka dręczona jest przez uczniów). Takie bohaterki znamy z innych filmów.
W tym filmie zaskakuje przede wszystkim forma. Bruce McDonald i jego ekipa "pofragmentaryzowali" ekran. Prawie przez cały film ekran dzielony jest na kilka części na których ogladamy różne postaci i różne miejsca. Ta "fragmentaryzacja" w znakomity sposób oddawała świat marzeń i stany emocjonalne bohaterki. Do tego jeszcze muzyka skomponowana przez Broken Social Scene.
Bardzo "nowohoryzontowy" film. Jak najbardziej do naszego konkursu.

Kurz davor ist es passiert (It Happend Just Before); Austria
reżyseria:Anja Salomonowitz

Forum Młodego Kina

Kolejny "nowoczesny" film zrealizowany ciekawą metodą. Jego scenariusz powstał na podstawie rzeczywistych wypowiedzi kobiet, które były w życiu wykorzystywane. Nie tylko w sensie seksualnym. Później te wypowiedzi zostały "przepracowane" na dokumentalny scenariusz. W filmie historie nie są opowiadane i odtwarzane przez aktorów, ale przez ludzi, którzy mogli mieć związek z wydarzeniami albo miejscami pokazywanymi w filmie. Oglądamy na ekranie: celnika, sąsiadkę, kelnera w burdelu, kobietę dyplomatę, taksówkarza. Te osoby nie doświadczyły tych wydarzeń bezpośrednio, ale te wydarzenia miały miejsce w ich otoczeniu lub w pracy. Osoby te mówią o rozczarowanich, wykorzystywaniu kobiet, byciu uzależnionym od innych, porywaniu kobiet, współczesnym niewolnictwie. Fikcja i rzeczywistośc przenikają się. Obawiałem się trochę tego filmu (wiecie jak to bywa z opisami), ale zaskoczył mnie i od samego początku wciągnął mocno. Będę chciał go pokazać w konkursie.

La Leon; Argentyna / Francja
reżyseria: Santiago Otheguy

Panorama

Czarno - biały, zrealizowany na HD za 200 000 dolarów debiut z Argentyny. Rzecz dzieje się współcześnie na wyspie znajdującej sie na jednym z wielu argentyńskich rozlewisk. Mieszkańcy wyspy żyją skromnie, zajmują się połowem ryb i ścinaniem trzciny. Bohaterem filmu jest młody chłopak, który żyje trochę z boku, czyta książki, jest wrażliwy. Jego homoseksualne skłonności skazują go jeszcze bardziej na odmienność. Niektórzy mieszkańcy wyspy zachowują sie ogresywnie i brutalnie w stosunku do naszego bohatera.
Historia jest dośc prosta. Jak w wielu argentyńskich filmach, które mieliście okazję oglądać we Wrocławiu w ubiegłym roku. Przychodzi na myśl "Los muertos".
"La Leon" jest filmem minimalistycznym, mało sie w nim dzieje, jego rytm jest powolny. Mimo to jednak wciąga, wręcz hipnotyzuje.


Brand Upon the Brain!; Kanada
reżyseria: Guy Maddin

Pokaz specjalny - Forum Młodego Kina

Kolejny ekstrawagancki film ekscentrycznego reżysera z Kanady, autora m.in. pokazywanych na Nowych Horyzontach Dracula - Pages from a Virgin`s Diary oraz The Saddest Music in the World. Film ogladałem na pokazie specjalnym w berlińskiej Deutsche Oper z muzyką wykonywaną na żywo, Isabellą Rosselini (na żywo) jako narratorką oraz trójką artystów, którzy wykonywali (na żywo) wszystkie możliwe efekty dzwiękowe (ubrani w białe kitle, mieli na scenie coś w rodzaju laboratorium alchemicznego).
Guy i jego siostra dorastają na tajemniczej wyspie. Matka - tyran kontroluje wszystko a zdziwaczały ojciec eksperymentuje w swoim laboratorium. Na wyspie mieszkają również inne dzieci, które są sierotami. To tylko początek tego szalonego filmu.
Film ma charakter autobiograficzny, jest powrotem reżysera do okresu dzieciństwa: mitycznego świata w którym dominowały jego strasza, dorastajaca siostra oraz dominująca matka...
Ten czarno - biały film jest mieszanką różnych gatunków filmowych: filmu ekspresjonistycznego, filmu kryminalnego, pełno w nim elementów teatralnych i operowych, sporo patosu, dużo nawiązań do filmów eksperymentalnych. Reżyser używa osobistego języka kina przy pomocy którego tworzy swój wewnętrzny świat. Duża frajda.

Mam nadzieję, że zobaczycie ten film w konkursie we Wrocławiu. W tym roku pokażemy także wcześniejszy film Maddina Careful z 1992 roku w którym główne role zagrali Gosia Dobrowolska i Paul Cox !!!

Kontynuacja wkrótce.

Pozdrawiam serdecznie,

Roman Gutek

Góra