Siła perswazji

Odpowiedz

To pytanie służy do uniemożliwienia automatycznego wysyłania formularza przez boty spamujące.


BBCode jest wyłączony
Uśmieszki są wyłączone
Przegląd wątku

Stowarzyszenie Nowe Horyzonty z siedzibą w Warszawie przy ul. Ludwika Zamenhofa 1, 00-153 Warszawa będzie przetwarzać Pana/i dane osobowe w celu realizacji umowy o świadczenie drogą elektroniczną usług forum. Podanie danych osobowych jest dobrowolne. Przysługuje Panu/i prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

Akceptuję regulamin Forum Nowe Horyzonty.
   

Rozszerz widok Przegląd wątku: Siła perswazji

wks » 30 lis 12, 19:31

Jeśli dobrze pamiętam, to w fizyce i naukach pokrewnych słowo "compliance" oznacza "podatność".

psubrat » 29 lis 12, 22:06

Compliance przecież nie w kontekście uległości co bardziej zgodności z procedurami, tu policyjnymi.

wks » 18 lis 12, 0:06

Grzes napisał(a): Jest mocny, niepokojący, nieprzyjemny w oglądaniu (w tym sensie, w jakim nieprzyjemne są filmy Hanekego). Polski tytuł "Siła perswazji" odwraca optykę sugerowaną przez tytuł oryginalny "Compliance", która, zdaje mi się, nie jest przypadkowa. (...)
Na koniec parę słów o rzemiośle. Film jest dobry, ale nie wszystko się w nim udało. Przede wszystkim inscenizacja sprawia wrażenie nieco teatralnej. Z drugiej strony zadanie było bardzo trudne - jak zrobić w sposób, który nie będzie ani trochę teatralny, film, który prawie w całości dzieje się w jednym pomieszczeniu, w dodatku siłą napędową całości jest facet gadający przez telefon? - istotnie trudne zadanie.

1. Zgadzam się, że film jest mocny, niepokojący, nieprzyjemny w oglądaniu, jednak nie porównywałbym go do filmów Michaela Haneke. Dla mnie są to zupełnie inne emocje.
2. Tytuł oryginalny bardziej do mnie trafia niż jego polski odpowiednik. Zresztą w tym roku wiele pozycji festiwalowych ma zupełnie inne polskie tytuły. Nie są one nie pasujące, ale osobiście wolę oryginał.
3. Warsztat tego filmu należy do najlepszych z sekcji Spectrum mimo braku perfekcyjności.

melody » 17 lis 12, 22:21

Film powinien mieć tytuł "Obedience", nie "Compliance", chodzi bowiem nie tyle o uległość, co posłuszeństwo wobec autorytetu. Tu jakby eksperyment Stanleya Milgrama stał się rzeczywistością, atrybuty władzy i autorytetu ("policjant", "standardowe" procedury) skłaniają ludzi do bezmyślnego posłuszeństwa. Nam, oglądającym tę historię, a także policjantom wyjaśniającym tę sprawę, trudno uwierzyć, że to wszystko mogło się zdarzyć... a jednak - odnotowano w tym czasie ok. 70 takich przypadków! Siła tej sytuacji była przytłaczająca, do czego dołożyła się presja czasu i konieczność bierzącego radzenia sobie z obsługą klientów. To pytanie do nas - czy jestśmy przygotowani, by w podobnych przypadkach wykorzystać naszą refleksyjność, zdolność kwestionowania zastanej sytuacji, zadawanie niewygodnych pytań?

Grzes » 17 lis 12, 22:00

Dziwne, że nikt jeszcze nie dodał wątku o tym, naprawdę dobrym, filmie. Jest mocny, niepokojący, nieprzyjemny w oglądaniu (w tym sensie, w jakim nieprzyjemne są filmy Hanekego). Polski tytuł "Siła perswazji" odwraca optykę sugerowaną przez tytuł oryginalny "Compliance", która, zdaje mi się, nie jest przypadkowa. To nie jest film o tym, jak człowiek obeznany z technikami wywierania wpływu może zmusić każdego do tego, na co ma ochotę (perswadujący, nie perswadowany). Raczej o tym, jak bardzo my, jako społeczeństwo, jesteśmy w takiej sytuacji bezbronni. O tym, że cechy, które są powszechnie uważane za pożądane w społeczeństwie, jak zgodność, zdolność do kompromisu, szacunek dla władzy itp., potrafią być wykorzystane przeciwko nam. Ciekawe jest też to, co reżyser zdaje się mówić (poprzez zachowania poszczególnych bohaterów) o tym, co można tej (pojawiającej się w polskim tytule) "sile perswazji" przeciwstawić. Jedynymi osobami, które buntują się przed manipulatorem, są chłopak (bo łączy go z ofiarą coś więcej niż wspólna praca - jest, powiedzmy, przyjacielem rodziny) oraz staruszek złota rączka (bo jest niezależnym samotnikiem jak z dawnej, mitycznej, Ameryki, kimś jak główny bohater "Straight Story" Lyncha). Czy właśnie tego (bliskich relacji, "pionierskiej" niezależności) brakuje we współczesnym amerykańskim (może nie tylko) społeczeństwie, że taki "żart" udało się powtórzyć tyle razy przed namierzeniem sprawcy?

Na koniec parę słów o rzemiośle. Film jest dobry, ale nie wszystko się w nim udało. Przede wszystkim inscenizacja sprawia wrażenie nieco teatralnej. Z drugiej strony zadanie było bardzo trudne - jak zrobić w sposób, który nie będzie ani trochę teatralny, film, który prawie w całości dzieje się w jednym pomieszczeniu, w dodatku siłą napędową całości jest facet gadający przez telefon? - istotnie trudne zadanie. Ani trochę lepiej nie wyszło to niedawno Polańskiemu w hołubionej przez krytyków "Rzezi" (więc może się czepiam).

Góra

cron